czwartek, 12 marca 2015

Tyle piwa w całym kraju! Ja wariuje tu pomału!

Zwariować można od tych nowości! Premiery, zaległości, zalegające nowości! Nie sposób wszystkiego spróbować, wypić, a tym bardziej opisać. Często trafiają się piwa z których nie mam dokładnych notatek, które są słabsze od konkurencji, lub zdjęcie jest totalną porażką, a wszystkiego i tak nie sposób opublikować. Idea tej serii jest taka, aby przedstawiać po kilka piw w jednym wpisie w krótkich, acz treściwych zdaniach. Na rozgrzewkę trzy premiery.


THOR, Olbracht (Piotrków) & Bednary, (butelka 0,5l. - 8.50 zł) Foreing extra stout (6,5% alk.) leżakowany z dębowymi płatkami, zapowiada wiele, gdy dodamy do tego dumną nazwę boga piorunów to oczekiwania są potężne jak Mjölnir. Niestety za to piwo autorzy nie trafią do Walhalli. W zapachu mamy ciemne słody, nie do końca szlachetną czekoladę i lekkie podejrzenie diacetylu. W smaku jest podobnie. Czekolada (nie szlachetna, ale i nie najtańszego sortu), nuty ciemnych, lekko palonych słodów, niska goryczka i to wszystko! No dobra jest jeszcze nieco podejrzany smaczek, ale nie potrafię go zidentyfikować, ale może to być coś od płatków. Brakuje bogactwa i szlachetności smaku, jest płaskie, proste, solidne w swojej przeciętności. Ani słodkie, ani wytrawne. Ocena: 7/12

KŁOS, Kormoran, (butelka 0,5l. - 6,20 zł) Najlepszym określeniem zawartości, wydaje się to z butelki, czyli piwo wielezbożowe. W zasypie min. dawne odmiany pszenicy i chmiel z USA (Citra), 4,8% alk., 12,5 blg. Już na początku brawo za pianę, która jest niesamowicie trwała i pięknie oblepia szkło. W aromacie dominacja chmielu (w postaci cytrusów i ziół) i słodu z lekko chlebowym dodatkiem. Smak to istna słodowa inwazja, od klasycznego, przez pszeniczny po zboża i nuty skórki od chleba. Do tego cytrusy (taka trawa cytrynowa, sok z cytryny), oraz sporo ziół, lekkie igły. Goryczka na granicy niskiej i średniej. Orzeźwiające, lekko kwaskowate, pijalne. Nie jestem entuzjastą tak mocno słodowych piw, ale to jest bardzo dobre! Ocena: 9.25/12

Ostatni Projekt, Artezan, (lane 0,5l. 11 zł) Na koniec to co najlepsze, czyli żytni porter (6,5% alk., 15,5 blg.) leżakowany z płatkami z beczki po bourbonie. Już zapach jest obiecujący, spora dawka słodu, zapach zboża, kawa, odrobina bourbonu (nie whisky) i nieco śliwek. Smak jest jeszcze przyjemniejszy. Silna słodowość, zboże, potężna dawka śliwek, a wraz z ogrzewaniem maliny, owoce leśne, kawa, lekka czekolada. Całości dopełnia powiew bourbonu i odrobina wanilii. Jak na piwo żytnie, brakuje nieco ciała, takiego przyjemnego zaokrąglenia, jest za to lekka taniniczność i kwaskowatość. Goryczka niska. W 2-3 ostatnich łykach odniosłem wrażenie lekkiego wędzenia, ale brakło piwa, abym potwierdził :( Mimo drobnych mankamentów z pełnym przekonaniem polecam! Najlepsze piwo z dzisiejszej trójcy. Ocena: 9.75/12


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz