piątek, 13 lutego 2015

Wybory, podsumowania i inne takie...

Bloggerzy piwni wybrali najlepszą premierę 2014 roku. Zwycięskie piwo nie znalazło się nawet w moim TOP 10. Wybory były uczciwe, bo i w PSLu się Deep Love raczej nie pija dlatego trzeba pogrzebać w archiwum, oraz w skrzynkach z piwem i przybliżyć Wam triumfatora.



Na początek rankingi, statystyki i oddane głosy. Moja 10tka rożni się zasadniczo od tej zwycięskiej, ale podejrzewam, że duży wpływ na to miała dostępność, czy bardziej jej brak w przypadku wielu piw. W chwili obecnej w moim zestawieniu znalazło by się Wee Heavy Nessie, które piłem dopiero po zakończeniu wyborów. Skompletowanie dziesiątki  i obsadzenie podium sprawiło mi masę kłopotów. Nawet teraz bym co nieco pozmieniał, ale to tylko dobrze świadczy o poziomie i ilości piw w 2014 roku. Bardziej miarodajne było by TOP 25. Oczywiście ten rok to nie tylko piwa wybitne, było sporo nudnych i wadliwych, były liczne rozczarowania, była przeciętność, ale przy tej ilości browarów to nieuniknione.


Teraz zestawienie końcowe plebiscytu - opracował Piwny Inżynier, grafika Kacper z Piwnej Zwrotnicy:

Porównując moją dziesiątkę z tą finałową widzicie spore różnice. Po części wynikają one z dostępności piw w poszczególnych rejonach kraju (ja nie piłem 100 i Preparatu), a po części z różnic w gustach i warkach. Osobiście na pewno nie umieścił bym w dziesiątce numeru 1 od SzałuPiw i Pracowni, a laureatem zajmiemy się za chwilę. Pozostałe piwa to niewątpliwie trunki bardzo dobre, a o części z nich pisałem na blogu, ale u mnie nie załapały się do czołówki, chociaż we wspomnianej 25 by były.  

Dodam jeszcze, że najlepszym browarem w 2014 roku była dla mnie Pracownia Piwa, która gonił Artezan. Ta dwójka uciekła konkurencji i prezentuje poziom międzynarodowy. Rozczarowała Pinta i AleBrowara. Spore problemy z jakością piw to główny zarzut. Pinta do tego przynudzała, a po "ojcach założycielach" oczekuje się więcej. Debiut roku to niewątpliwie Podgórz, chociaż Korpoludek troszkę mnie zniesmaczył, ale to już piwo z 2015... Największe nadzieje pokładam w Piwnym Podziemiu, które z przytupem zadebiutowało pod koniec roku.Ponadprzeciętne pomysły i rewelacyjne etykiety robią wrażenie. Lekki falstart zaliczył Kingpin, ale już Muerto było bardzo dobre, a oczekuję piw jeszcze lepszych.

Beer Geek Madness i Birofilia to najlepsze imprezy piwne w jakich uczestniczyłem. W tym roku ta pierwsza zapowiada się jeszcze lepiej, a druga stoi pod znakiem zapytania, ale na pewno będzie się działo!

Co tu pisać więcej? Rewelacyjny rok dla piwnej Polski przejdzie do historii jako najlepszy, ale o którym szybko zapomnimy z uwagi na jeszcze lepszy 2015! 

Tradycyjnie się rozpisałem, dlatego o Deep Love w osobnym wpisie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz