poniedziałek, 5 stycznia 2015

Trunki z innej półki - Smokey Joe - Scotch Whisky

Na blogu nowy rok to swoiste nowe otwarcie. Trzeba wyrwać się ze stagnacji i monotonii, dlatego będę zamieszczał coraz więcej tekstów nie związanym z piwem. Na pierwszy ogień nowa odsłona serii "Trunki z innej półki". Po miodach pitnych, które pojawiać będą się częściej, nadszedł czas na cięższy kaliber - szkocka whisky!

 

Moja wiedza w tej dziedzinie pewnie jest nieco większa niż statystycznego Kowalskiego gustującego w czystej, ale i tak jest malutka dlatego potraktujcie ten tekst z dystansem z jednej strony, a z drugiej pamiętajcie, że torfowe smaki są mi bardzo bliskie.

Jeżeli trafiłeś tutaj, gdyż jesteś fanem cięższych trunków niż piwa to sprawdź koniecznie!  Smoky Joe, Paradox: Jura i Isle Of Arran, czy Ola Dubh!


Idea była taka - spróbować szkockiej, silnie torfowej Whisky, która dodatkowo będzie z znośnej cenie... Proste? Cholernie trudne... To prawdziwe wyzwanie o czym się przekonałem w trakcie poszukiwań. Względem dostępności, tych torfowych jest stosunkowo mało, a te dostępne są znowu drogie, lub słabo torfowe... Ostatecznie po namowie Tomka z Whisky & Spirit i sprawdzeniu opinii, które jednoznacznie były przychylne, wychwalając zwłaszcza stosunek ceny do jakości padło na Smokey Joe!

 Smokey Joe, Szkocja, Angus Dundee, butelka 0,7l

Trunek pochodzi z destylarni Angus Dundee ulokowanej na wyspie Islay. Część źródeł podaje, że jest to single malt, z mojej analizy wynika, że to mieszanka kilku singli z Islay. Na etykiecie jest jeszcze informacja "not chill-filtered" co jest niczym innym jak "niefiltrowana". Spece spierają się czy to dobrze czy źle, a ja jako piwosz nic złego w tym nie widzę. Za to 46% alkoholu robi na mnie wrażenie i rodzi wątpliwości czy będzie się dało degustować, czy trzeba będzie pic ;)

Za dużo jednak o otoczce, czas posmakować trunku!

Etykieta i tuba, stylowa i elegancka. W barwie jasne, słoneczne złoto. 

Bardzo przyjemna woń torfu miesza się z karmelem, słabsze suszone owoce, pestka, minimalna wanilia. Aromat jest urzekający, ciężko mi oderwać nos, tylko minimalnie większa intensywności by nie zaszkodziła... Alkohol jak na takie stężenie dobrze przykryty.

Smak jest odwzorowaniem zapachu - bardzo przyjemne, nieco tekturowe (nie wiem jak to nazwać!) nuty torfu, ale nie jest to stężenie 100% Peated, do tego kremowy karmel z odrobiną wanilii i owoców. Na finiszu nuta kojarząca się z prawdziwą czekoladą, takie 80%! Moją największą obawą był alkohol - niesłusznie i słusznie. Z jednej strony jest dużo mniej wyczuwalny niż zakładałem i pozwala bawić się smakiem, z drugiej to jednak potężne stężenie, które daje o sobie znać. Oczywiście silnie rozgrzewa. Całość dobrze skomponowana, lekko słodowa, słodka.


Ogólnie jest czad, ale nie tak wielki abym rzucił piwo i przerzucił się szkockie wysepki. Na plus oczywiście walory smakowe i przede wszystkim zapachowe.  Ogromną przewagą whisky nad piwem jest oczywiście jej "wielokrotność" - ta butelka ma kilka miesięcy i jeszcze trochę przetrwa.

Problematyczne są oczywiście ceny, ale raz na jakiś czas można zaszaleć. Stężenie alkoholu jest dobrze przykryte i skutecznie oszukuje kubki smakowe, ale mimo wszystko to duża moc.

Jeżeli chcecie zresetować podniebienie (nie siebie!), połechtać kubki smakowe czymś nowym, a do tego macie nadmiar gotówki to Smokey Joe jest dobrym wyborem :)

1 komentarz:

  1. Dużo torfu, wysoka jakość, klasyka => Laphroaig 10 za 140 PLN :-)

    OdpowiedzUsuń