poniedziałek, 8 grudnia 2014

Umarł król, niech żyje król! GCh 2013 Brackie Imperial IPA oraz GCh 2014 Dubbel Cieszyński

Małe dzieci czekają na 6go grudnia by otrzymać podarki. Jakieś drobiazgi - pewnie iPhone`a czy tam inne konsole. Takie czasy.

Te starsze, już pełnoletnie, i interesujące się piwem czekają na ten dzień z równą niecierpliwością. Tego dnia jak wiadomo pojawia się na rynku zwycięzca konkursu dla piwowarów domowych w ramach Festiwalu Birofilia w Żywcu.

Ale zaraz... Na pewno Grand Champion pojawia się 6go grudnia? Z tym jest niestety coraz gorzej. W tym roku piwo pojawiło się już jakiś tydzień przed oficjalną premierą. Czy to takie trudne dopilnować, aby piwo pojawiło się na półkach właściwego dnia? Po zeszłorocznej wpadce można było obkleić palety, czy tam pudełka, jakąś oczojebną folią i dużą informacją o oficjalnej premierze. Trudne? Nie sądzę.

Kolejną ciekawostką jest podejście GŻ do dystrybucji GCh w swoich flagowych lokalach, czyli Piwiarniach Warki. W sosnowieckiej na dzień premiery dotarło ... 15 (piętnaście, sic!) butelek i kilka gobletów. Żenada.

Mnie udało się dostać piwa wraz z gobletem, szczęściarz.

Koniec jadu:)

W zakamarkach mojej piwnej szafki ulokowanej w głębokich podziemiach została zachomikowana ostatnia na świecie butelka Brackiego IIPA. Zeszłoroczny zwycięzca GCH od takiego Cześka. Z Cześka to jest równy koleżka - w tym roku również zdobył tytuł GCh. Niezły kozak z niego:)

Trochę obawiałem się w jakiej formie będzie piwo mające już rok, a licząc od warzenia to pewnie z 15 miesięcy. Jak się okazało moje obawy były troszkę na wyrost. Piwo mocno się zmieniło. Co było oczywistą oczywistością, lecz nie było źle. Nawet powiedziałbym, że całkiem przyjemnie.

Piwo stojąc przez rok w niskich temperaturach doskonale się sklarowało. Aromat z butelki to niezbyt mocny, lecz bardzo przyjemny zapach powstały z połączenia nut chmielowych z toffi. Czyli GCh zdołał już się nieco utlenić, lecz w tym wypadku udało się mu zrobić to w ten bardziej przyjemny sposób.

W ustach jest bardzo przyjemne. Goryczka oczywiście stonowana - okrągła i bardzo delikatna. Alkohol wciąż wyczuwalny, jednak tym razem jest bardzo szlachetny, rozgrzewający. W smaku ujawnia się całkiem wyraźna nuta miodowa, co jest kolejnym dowodem na utlenienie piwa. Jednakże całość daje bardzo przyjemne, likierowe odczucie.

Szkoda, że nie mam jeszcze jednej butelki. Chociaż z drugiej strony kolejna nie musiałaby być taka jak ta. Jedna z butelek "na świeżo" smakowała jak bitter.



Tegoroczny GCh to również dzieło Czesława Dziełaka. Jest to piwo w belgijskim stylu dubbel. 18% ekstraktu oraz 8,5% alkoholu może zrobić K.O. z niejednym zawodnikiem. 

Samo opakowanie zrobione jest bardzo skromnie, lecz niebywale elegancko. Butelkę 0,33l zdobi biała etykieta z kompletem informacji oraz stylizowaną nazwą piwa. Dodatkowo podpis Czesława Dziełaka oraz logo GCh. Klasa.

Dubbel to nie jest mój ulubiony styl. Nie jest nawet w pierwszej trójce. A nawet dziesiątce.
Trzeba spróbować, chociażby z kronikarskiego obowiązku.
Nie oznacza to, że jestem jakoś uprzedzony do tego piwa. Nie, absolutnie nie.

Także zaczynajmy.

Po przelaniu do bardzo ładnego gobletu trunek przybiera barwę ciemnej miedzi. Całość przykrywa okazała czapa lekko beżowej piany. Tak chciałbym napisać, jednak piana bardzo szybko zredukowała się do niewielkiego pierścienia tuż przy ściance szkła. Szkoda że tak to wygląda.

Aromat, jak to w takim piwie, jest oczywiście złożony. Mamy do czynienia z mieszanką kilku aromatów. Dominującym jest zapach skórki bardzo dojrzałego czerwonego jabłka. Pod nim kryją się kolejno: nutka winna, minimalny alkohol oraz odrobinka gumy balonowej. Całość daje bardzo bogate połączenie wraz z delikatnym fenolem.

Jak na tak odfermentowane piwo sprawia wrażenie bardzo solidnego ciała. Pojawia się smak czerwonych owoców, troszkę winny akcent. Piwo jest bardzo gładkie. Alkohol, pomimo solidnego woltażu, jest bardzo szlachetny i przyjemnie rozgrzewa. Dodatkowo, co zrozumiałe, pojawia się akcent fenolowy w postaci przyprawowych posmaków. Oraz co jest dla mnie dużym plusem posmak banana. Nie tyle smak w posmaku co właściwie aromat w posmaku. Wiecie o co chodzi:)

Piwo pomimo swej całej mocy jest dość pijalne. Co może być bardzo zdradliwe, więc uważajcie na siebie!

Ocena: 11/12

Aleksander kontruje Dubbla Cieszyńskiego! 

Ehm... Nie mogę się zgodzić z tak entuzjastycznym przyjęciem tego piwa. Wypiłem zarówno wersję laną jak i butelkową. Już na tym etapie pojawiają się znaczne różnice. Piwo lane jest bardzo jasne, błotniste, bogatsze w smaku i aromacie. Dominują różne wariacje na temat banana, są owoce lekki karmel, słód - ogólnie świetny weizenbock! 

Niestety sprawa butelki przedstawia się gorzej. Piwo jest za świeże, przez co uwydatniają się akcenty alkoholowe, są owoce, jakieś lekkie przyprawy, słaby banan, ale ogólnie dominuje słód i karmel co czyni je nieco mdłym i znacznie obniża jego pijalność. Wersja lana pokazuje, że GCh 2014 ma spory potencjał i z czasem na pewno zyska, ale aktualny stan butelek jest najwyżej umiarkowanie dobry. 8.25/12 za wersję butelkową to mój maks! Kolegę mikołajkowy entuzjazm chyba pogonił ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz