niedziela, 28 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 17: Gwiazdor - Gościszewo

 Gwiazdor, Gościszewo, butelka 0,5l - 6 zł

Piwo zagadka - rok temu Gościszewo zaskoczyło swoim najlepszym dziełem Wesołych Świąt. Od tego czasu w browarze sporo się zmieniło, a ważne stanowisko objął piwowar AleBrowaru - Michał Saks. Zmianie uległa również etykieta (bardzo słusznie) i nazwa piwa świątecznego, co budzi mój niepokój, gdyż był to trunek, któremu mieszanie w recepturze może tylko zaszkodzić. 

W kwestii parametrów ekstrakt bez zmian 16%, natomiast alkohol minimalnie niższy bo 6,2%.  W składzie: wanilia, imbir, cynamon, gałka muszkatołowa.

Wizualnie jest dobrze, etykieta wydaje się alter ego Mikołaja z AleBrowarowego SnM, a piwa łączy wspomniany Michał Saks. Barwa samego trunku to brąz w połączeniu z rubinem przyozdobiony beżową, drobną pianą.

Obawy rozwiewa zapach: jest śliwka, są rodzynki, suszone owoce, podbudowa z palonego słodu. Wszystko solidnie przyprawione: wanilia, imbir, skórka pomarańczy, nuty korzenne.

W smaku jest podobnie: suszone owoce, laktozowa nuta wanilii i cynamonu, śliwki, rodzynki, palony słód, korzenne przyprawy.  Nieco utrudnia odbiór zbitek imbiru i chmielu, który tworzy wrażenie sporej goryczki. Chmiel daje trochę igieł, ale w połączeniu z imbirem zaburza równowagę i obniża ocenę. Na plus optymalny poziom słodyczy, przyjemne kremowe ciałko, spora pijalność.

Jest dobre, ale nie tak dobre jak rok temu. Zmiana etykiety i mniejszy stopień od fermentowania przypadły mi do gustu, ale imbir i większa ilość chmielu zepsuły efekt końcowy.  Jest smaczne, w dobrej cenie i w świątecznym duchu, wiec gdybym nie pił edycji z zeszłego roku to bym nie odczuwał niedosytu...

Wygląd: 0.75/0.75
Zapach: 2.25/2.5
Smak: 6/8
Cena/Jakość: 0.75/0.75

Ocena ogólna:  9.75/12

sobota, 27 grudnia 2014

Przegląd porterów krajowych: Porter Bałtycki Wędzony - Widawa

Porter (bałtycki wędzony) 19, Widawa, butelka 0,33l. - 9zł

Święta Świętami, Renifery, Reniferami, ale czas spróbować bodaj ostatniej premiery 2014 roku. Co prawda na degustację czekają jeszcze trzy lub cztery nowości, ale chronologicznie to jest najświeższa premiera. 

19% ekstraktu to dobry wynik jak na browar restauracyjny, ale jeżeli są możliwości technologiczne to 22 zawsze u mnie większy uśmiech wywołuje. 7,5% alkoholu, chmiel Iunga, niepasteryzowane, niefiltrowane.

Etykieta skromna, ale elegancka. Czarna barwa, świetna, bardzo trwała, drobna beżowa piana.

Aromat to potężna szynkowa wędzonka, gorzka czekolada, palony słód i nieco ciemnych owoców. Wyrazista zapowiedź tego co będzie w smaku...

… a w smaku się dzieje to samo i równie intensnywnie! Silna wędzonka miesza się z palonym słodem i gorzką czekoladą, a całość uzupełniają silniejsze niż w zapachu ciemne owoce, zwłaszcza śliwka. Poziom wędzenia jest naprawdę wysoki, ociera się o palone drewno, popiół, a nawet zbliża się do palonego kabla. Gładkie, bardzo pijalne z kremową słodyczą. Goryczka średnio intensywna, ale podbijana prze paloność.

Z uwagi na wysokie stężenie palonych słodów i wędzonki osoby zaczynające swoją przygodę z tymi smakami powinny uważać, wielbiciele tacy jak ja będą bardzo zadowoleni.

Wygląd 0.75/0.75
Aromat: 2/2.5
Smak: 7/8
Cena/Jakość: 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10.5/12

czwartek, 25 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 24: Christmas Paradox 2012 - BrewDog

Okienko numer 24 zawsze w kalendarzu adwentowym zawiera największą czekoladkę. Tak też jest i u mnie - 24 grudnia czeka piwo wyjątkowe, po którym spodziewam się smakowej ekstazy. Zapewne część z Was pamięta o moim mocno wstrzemięźliwym podejściu do szkockich mistrzów marketingu. Nie lubię przerostu formy nad treścią i szokowania na siłę, zwłaszcza gdy nie idzie za nimi doskonały produkt. Seria Paradox to jednak wyjątek - piję leżakowane przez rok piwo z tej serii w urodziny. Do tej pory był to imperialny stout w beczce po whisky Jura i Isle of Arran. Na przyszłoroczne urodziny leżakuje już butelka z klasycznej serii, ale trafiła się okazja pozyskać wersję świąteczną, dlatego dziś butelkowany 28go października 2012 roku:

Christmas Paradox 2012, Szkocja, BrewDog, butelka 0,33l 

W  przeciwieństwie do wcześniej opisanych wersji ta nie jest leżakowana 12 miesięcy w beczkach po whisky, a w dębinie po rumie. Rum moim ulubionym alkoholem nie jest, ale co innego beczka, a co innego flaszka. Alkohol bez zmian - 15%!

Buteleczka bardzo elegancka - jak wszystkie z tej serii, dochodzi tylko kartonik, który podnosi szykowność, ale pewnie dokłada też kilka złotych do ceny.

Po odkapslowaniu piwa tej klasy już wiemy, że to trunek wybitny. Butelka wypełniona jest bez mała do końca, co zaowocowało nieco zardzewiałym kapslem. Piwo ma czarną barwę, piana tworzy się i znika.

Nie zalecam zbliżać nosa do szkła - pachnie obłędnie - ciężko go oderwać! Ogrom rewelacyjnej wanilii, gorzka czekolada, mleczna czekolada, rodzynki, herbatniki, śliwki, kit pszczeli. Rumu nie czuję, ale szlachetny alkohol owszem, tylko to bardziej nuta bourbonu.  Niesamowicie złożony i wspaniały, tak pachnie genialny imperialny stout!

Pierwszy łyk i częściowe zaskoczenie - świetny smak nie dziwi, ale już spory alkohol to niespodzianka. We wcześniejszych degustacjach tej serii jego przykrycie było idealne, tutaj stężenie minimalnie przeszkadza, jest wyraźnie rozgrzewające. Mamy rewelacyjne połączenie mlecznej czekolady z herbatnikami w gorzkiej czekoladzie, rodzynki, figi i fenomenalna intensywna wanilia! Palony słód i kit pszczeli stanowi dobre uzupełnienie. Kwestia najważniejsza - beczka - poza cudowną wanilią, wnosi w smaku faktyczne nuty rumowe, które w moim odczuciu przegrywają z whisky. Mimo tego pozostaje nuta kojarząca się z bourbonem. Lekko palony słód, wraz z alkoholem sprawia wrażenie wyższej goryczki, ale ogólnie ta jest niska. Piwo jest gęste, treściwe, ze stonowaną słodyczą - typowo degustacyjne.

Niestety brakuje akcentów świątecznych, aż prosi się o dosypanie przypraw w końcu "christmas" w nazwie zobowiązuje! 

Na koniec kwestia ceny. Wiecie już, że piwo jest świetne, ale jest też cholernie drogie! Piwa z najwyższej półki, zwłaszcza te leżakowane w beczkach zazwyczaj sporo kosztują i to nie podlega dyskusji. Zastanawia jednak różnica między tym, a wcześniejszymi Paradoxami. Z mojej perspektywy to jest najsłabsze, aczkolwiek nadal świetne, dlatego jeżeli zaczynacie przygodę z tymi piwami to wybierzcie tańsze np. Arran, jeżeli chcecie pić wyśmienite stouty niezależnie do kosztów bierzcie bez obaw.

Na minus: piana, nieco za mocno wyczuwalny alkohol, no i cena zwłaszcza z perspektywy wcześniejszych piw z tej serii.
Na plus: cała reszta! 

Wygląd: 0.5/0.75
Zapach: 2.5/2.5
Smak: 7.5/8
Cena/Jakość: 0.5/0.75

Ocena ogólna: 11/12

środa, 24 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 23: Bush Noel + życzenia świąteczne!

Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, chciałbym życzyć Wam tego co najważniejsze, czyli zdrowia dla Was i waszych rodzin. Gdy będziecie już zdrowi czas realizować marzenia, bo to one napędzają nas do pozytywnego działania. Z uwagi na specyfikę miejsca życzę doskonałego piwa, zarówno tego krajowego jak i cudów sprowadzanych w odległych krajów. Do tego pełnego portfela, aby realizować najwykwintniejsze piwne zachcianki. Pomyślności!

Bush de Noel, Belgia, Brasserie Dubuisson, butelka 0,33l  


Etykieta śliczna, klasyczna i w klimacie - nic oryginalnego, ale lubię taki styl. Trunek ma bardzo ładną rubinowo-herbacianą barwę. Niestety piana, a w zasadzie jej szybkie zniknięcie burzy ten miły dla oka widok. 

W zapachu to co w belgijskich mocnych nie dziwi - ogrom karmelu i nadzienia z delicji, o różnych odmianach estrów (wiśnie, gruszki, jabłko, lekka brzoskwinia)

Smak to w zasadzie - słodowo-karmelowa podstawa i ogrom owoców w formie nadzienia do delicji. Dominują wymienione jabłko, gruszka, wiśnie, ale jest też słabsza brzoskwinia, rodzynek, ogólnie suszone owoce. wyczuwam wyraźną pikantność, które jest zapewne efektem drożdży i/lub przypraw, których nuty też są obecne.

Całkiem zacne piwo na długie zimowe wieczory, zwłaszcza, że alkohol przyjemnie grzeje w przełyku, ale nie ujawnia się w smaku. Czy jest świątecznie? W Belgijskim rozumieniu tak - ciężko, alkoholowo z przyprawami, ale w potocznym, czyli piernik, nuty korzenne itd. - już nie. 

Wygląd: 0.5/0.75
Zapach: 1.75/2.5
Smak: 6/8
Cena/Jakość: 0.5/0.75

Ocena ogólna: 8.75/12

wtorek, 23 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 16: Renifer - Widawa&Kopyra

Renifer był prezentowany na łamach kalendarza już rok temu. Jest to jednak jeden z jaśniejszych punktów tegorocznej edycji, dlatego ponownie zagości na blogu.

Renifer, Widawa&Kopyra, butelka 0,33l - 8,50 zł

 Wizualnie wszystko jak rok temu.

16% ekstraktu, 6,2% alkoholu, laktoza, kardamon, cynamon, jałowiec, gałka muszkatołowa, imbir. Chmiele: Hellertau, Cascade.

Suszone owoce, zwłaszcza śliwki, moja ulubiona wanilia! Przyjemna sosnowa nutka chmielu, lekki karmel i pierniki - przyprawy korzenne. Leciutki imbir, który tutaj dopełnia bukiet, a nie przytłacza jak w tegorocznym Kormoranie. Wszystko to tworzy bardzo przyjemny aromat.

W smaku suszone owoce, krem od laktozy w połączeniu z rewelacyjną wanilią daje świetny efekt. Wyraziste są również nuty korzenne, piernikowe - świetne w swojej delikatności  i formie. Dobra robota przypraw - zwłaszcza gałka i cynamon, również imbir idealnie się komponuje. Jednak prawdziwą perłą w koronie jest subtelna nutka jałowca!  Jak dla mnie piwo było leżakowane z płatkami z beczki po koniaku! Goryczka niska.

Aksamitne, słodkie, ale nie przesłodzone! rewelacyjnie zbalansowane. Tutaj aż prosi się o wersję double, czy wręcz jakiegoś Rudolfa - Imperialnego Renifera!

Marudziłem nie raz na piwa i ceny trunków tego duetu, ale Renifer to prawdziwe mistrzostwo i najlepsze krajowe piwo świąteczne (na dziś dzień - jeszcze jedno czeka) Rok temu było bardzo dobrze, w tym roku jest jeszcze lepiej! Święta w płynie :)

Wygląd: 0.5/0.75
Aromat: 2.25 /2.5
Smak: 7.25/8
Cena/Jakość: 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10.75/12

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 15: Cicha Noc - Wąsosz

Polskie browary się rozkręcają i rodzimych piw świątecznych mamy coraz więcej. Dymione z Chorzowa, nowa edycja Saint No More, Xmas od Doktorów, a w kolejce czekają następne min. Gwiazdor i Renifer 2014. Ja nadal szukam piernika w piwie i kompocie z suszu. Może tym razem?

Cicha Noc, Wąsosz, butelka 0,5l - 5,50 zł

Z jednej strony zapowiada się interesująco - suszone śliwki, cynamon, wanilia, skórka pomarańczy, a z drugiej niepokoi nadmiar miodu (gryczany, wielokwiatowy) i kakao. Ziarna kakaowca dają rewelacyjne efekty, ale samo kakao zazwyczaj wprowadza sztuczne posmaki, jednak wszystko zależy od zastosowanego surowca. 15,1% ekstraktu i 6% alkoholu.

Etykiety Wąsosza (pomijając serię z wąsem) są znikomej urody i na ich tle ta wygląda przyzwoicie. Jeżeli jednak popatrzymy na nią przez pryzmat innych piw świątecznych i możliwości grafików/rysowników to jest słabo. Pocztówka z lat 80tych!

Piana jest niska, drobna, szybko redukuje się do kożucha z którego po chwili zostają pojedyncze kry. Czarnej barwie z brązowymi prześwitami nie mam nic do zarzucenia.

Po odkapslowaniu z butelki bucha zapach skórki pomarańczowej, czekoladek z nadzieniem pomarańczowym odrobiną cynamonu. Niestety w tle wyczuwam coś nieprzyjemnego ni to szmata ni to zalążek DMSu. Ogólnie jednolity i ubogi jak na tyle dodatków. Delikatnie na plus.

W smaku to zdecydowanie czekolada pomarańczowa! Czekoladki, skórka pomarańczowa z odrobiną przypraw, lekki suszone owoce (skład sugeruje śliwkę, ale nie jest to takie jednoznaczne). Miód dodaje słodyczy, ale nie wadzi. Cynamon? Obecny! Wanilia? Stoi gdzieś obok. Gałka muszkatołowa? Niewymieniona, ale się tu kręci. Kakao nadaje czekoladzie nieco sztucznego posmaku, ale jest to minimalne odczucie.

Przyjemnie słodkie i gładkie, chociaż nie pozbawione cytrusowej goryczy. Ma w sobie lekką wadę, najpewniej DMS, ale pozostałe intensywne nuty to przykrywają, więc za bardzo się nie czepiam. 

Czy mi smakuje? Jest OK, ale nie wzbudziło zachwytu, ale i nie rozczarowało jak np. Jurajskie Świąteczne. Zakupu nie żałuje, ale nie widzę sensu wracania do niego. Dla osób, które szukają czegoś ze świętami w tle będzie dobre. Dla wielbicieli świątecznych z Anchor, czy Dark Horse to niższa liga.

Wygląd: 0.25/0.75
Zapach: 1.5/2.5
Smak: 5/8
Cena/Jakość: 0.5/0.75

Kurde tak mnie naszło na koniec - piłem kiedyś amerykańskiego RISa z Westbrook o nazwie Chocolate Orange Stout to jego bardzo skromna namiastka. Inna bajka, inny styl, ale coś jest w tym skojarzeniu.

Ocena ogólna: 7.25/12

niedziela, 21 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 14,18: Xmas Rye - Doctor Brew

Oj namieszali Chorzy Doktorzy! Teoretycznie miało być jedno piwo świąteczne, ale mistrzowie przechmielenia niewytrzymali i sypnęli chmielu :) Część warki rozlali do butelek dzień wcześniej, a część nachmielili na zimno i rozlali dnia następnego... Do tej pory wszystko jest ok, bo i wilk syty (ludzie będą kupować po dwa, nie po jednym) i owca cała (kto chce kupi oba i sobie porówna efekty - więcej piwa, więcej zabawy). Niestety tak dobrze nie ma... Część kraju otrzymała piwo z przed chmielenia (09.03.15), a część po (10.03.15). Bezsensu! Odbiorcy źli bo nie mogą kupić preferowanej wersji lub kompletu, a browar ekonomicznie sprzedaży też nie podniesie... Gdzie tu logika?! Na dodatek moje zdjęcie jest równie kiepskie jak rozwiązanie dystrybucji piwa...

 Xmas Rye, Doctor Brew, butelka 0,5l - ok 8 zł

Zagłębie i Śląsk otrzymało wersję 10.03 (jeżeli widzieliście 9 to dajcie znać!) co mnie oczywiście nie cieszy, bo nieustanie szukam legendarnego piernika w piwie.

W składzie jak nazwa zobowiązuje min. słód żytni. Chmiele: Ella, Galaxy - 48 IBU. W składzie curacao, cynamon, goździk, kardamon, anyż, gałka muszkatołowa. 18% ekstraktu i 7,5% alkoholu.Powstało w Browarze Bartek.

Etykieta najładniejsza z serii - jednoznacznie świąteczna, dobrze skomponowana i pasująca do kompletu. Piwo ma ładną rubinowo brązową barwę. Natomiast średnio obfita, drobna piana niestety pozbawiona jest odpowiedniej trwałości. Wygląd 0.5/0.75

Aromat: tutaj jest dziwnie, czuję wyraźnie  imbir zmieszany z nutami igieł choinki i lekkim dodatkiem anyżu. W tle korzenna, piernikowa podstawa. 1.5/2.5

Smak: nuty korzenne przykryte przez mieszankę chmielu w postaci igieł  i imbiru, którego na etykiecie nie ma, ale w smaku jest wyraźny, a w połączeniu z igłami wręcz przytłaczający. Z przypraw wyczuwalny jest cynamon, anyż, gałka. Na finiszu suszone owoce, odrobina curacao. Gdyby nie przytłaczająca, opisana wyżej mieszanka, było by bardzo dobre piwo, w tej postaci jest tylko dobre. 5.5/8

Cena/Jakość: kupić oczywiście warto, ale to nie piwo w stylu "musisz wypić", wersja 09 wydaje się z mojej perspektywy dużo ciekawsza. 0.5/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5): tu są święta, ale mogło być ich więcej, mimo wszystko dobra opcja. +3/5

Ocena ogólna: 8/12

 Aktualizacja - okienko nr 18 wersja 09.03

Udało się! W moje łapki trafiła wersja bez dodatkowego chmielenia na zimo! Etykieta i piwo wygląda tak samo, dlatego nie publikuje zdjęcia. 

Kapsel w górę i jedziemy! Jest dobrze! Pierniczki, gałka muszkatołowa, cynamon - świetna korzenna mieszanka. Nadal czuję imbir, ale teraz to przyjemne uzupełnienie. 

Smak, również się zmienił, ale nie tak istotnie jak aromat. Nadal czuję igły, ale teraz świetnie współgrają z nutami korzennymi i sporą ilością przypraw. Mamy goździki, cynamon, anyż, gałkę - wszystko to tworzy intensywny, bardzo wyrazisty i nieco ostry bukiet. Nagle eureka! To co w połączeniu z silnym chmieleniem tworzyło nuty imbiru teraz jest gorzkim curacao! Goryczka na średnim poziomie. Nie jest to słodki ulepek, a piwo mocno przyprawowe i bardzo smaczne! 

W przeciwieństwie do 10tki to ma moje pełne uznanie! 

piątek, 19 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 13: Kasztelan Grzane - Sierpc

Nie samymi zagranicznymi perełkami i rzemieślniczymi hitami kalendarz adwentowy stoi! Również koncerny chcą nam umilić czas świąt i zimy.  Rok temu gościł na tej stronie tragiczny Harnaś Grzaniec i przyzwoite Okocim Świąteczne.  W tym roku zakupiony w Biedronce Kasztelan Grzane!

Kasztelan Sezonowe: Grzane, Carlsberg/Kasztelan Sierpc, butelka 0,5l - ok. 3 zł

Czy będzie hit? Po zapoznaniu się z etykietą mam wątpliwości. Sekretem piwa jest ZAPRAWA o smaku korzennym :) 12,5% ekstraktu i 5,3% alkoholu.

Wizualnie jest oczywiście w normie. Etykieta niespójna (jeleń, beczki, grzaniec?), ale przyda się nowy kapsel (Sierpc). Piwo ma barwę złotą i jest klarowne. Piana biała, średnio obfita, różnoziarnista z trwałym kożuchem. 0.5/0.75

Aromat również daje radę, są nuty korzenne, przyprawy (zwłaszcza cynamon), nieco słodu, a nawet chmielu. 1.5/2.5

Smak: tutaj już wychodzi magia wspomnianej zaprawy. Jest sztucznie, wodniście i słodko. Są przyprawy, nuty korzenne, jakiś imbir, biały cukier, suszona pomarańcza. Goryczka niska. Piłem gorsze wynalazki, ale jest słabo. 3/8

Cena/Jakość: jest tanie więc kolekcjonerzy dla etykiety i kapsla mogą kupić, a nawet wypić. pozostali piwosze mogą śmiało odpuścić. 0.25/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5): ze  świętami się kojarzy, ale nie są do takie święta jakich pragnę... +2/5

Ocena ogólna: 5.25/12

środa, 17 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 12: Saint No More Hoppy Dark Ale - AleBrowar/Veholt

Zeszłoroczna edycja Saint No More była jednym z większych rozczarowań. Jednak byłem w mniejszości, ludzie chcieli kolejnej IPA, a nie solidnego X-mas (wersja 2012). W tym roku do sprzedaży trafiły dwie wersje piwa: reaktywowana 2013 i całkiem nowe 2014, uwarzone we współpracy z  Janem Halvorem. Byłem przekonany, że jego osoba na blogu się już pojawiła przy okazji innego piwa, ale szukam, szukam i nie ma... Kwestia zostanie wyjaśniona, a odpowiedni wpis się pojawi :)

Saint No More Hoppy Dark Ale, Polska/Norwegia, AleBrowar/Veholt, butelka 0,5l - 8,5 zł

6,5% alkoholu, 16% ekstraktu, 75 IBU. Chmiele: Chinook, Simcoe. 

Etykieta zmieniona, ale bardzo ładna, chociaż stara była zdecydowanie lepsza, ale słusznie została zmieniona. Piwo ma brązowo-czarną barwę. Piana obfita, beżowa, drobna. Niestety trwały tylko cienki kożuch. Wygląd 0.5/0.75

Zapach: ciemne i czerwone owoce, kwaskowate cytrusy, ananas w zalewie. Na upartego można się doszukać nieco igieł sosny. 1.5/2.5

Smak: to ponownie owoce, kwaskowate cytrusy, dochodzi lekka czekolada, solidna żywica, igły sosny i nieco nut zbożowych, prażonych. Chmielowa goryczka na górnym pułapie średniej intensywności. Piwo jest słodko-kwaskowate, gładkie. W składzie nie wymieniono, ale ja tu czuję cukier kandyzowany. 6/8

Cena/Jakość: przy ten cenie, głupio by było nie spróbować bo piwo dobre, a i cena przystępna. 0.75/0.75

"Smuci szczególnie ten brak oryginalności, jeżeli nie chcieli warzyć klasycznego christmas ale to można było coś pokombinować, wymyślić coś nowego, ale w klimacie, a nie iść na skróty i wypuszczać kolejne IPA, bo się sprzeda i tak. Dodatkowy niesmak wzbudza użycie etykiety i nazwy które kojarzą się jednoznacznie z innym piwem i stylem" - tak pisałem rok temu i pijąc to piwo czuję się usatysfakcjonowany. Nie to żebym sobie wmawiał, że Panowie to przeczytali i wzięli sobie do serca, ale tym piwem obalili zeszłoroczne zarzuty - jest chmielowo, żywicznie, ale i nowatorsko - pokombinowali i są pozytywne efekty, przy jednoczesnym zachowaniu idei chmielowych świąt. Również etykieta jest zmieniona i o pomyłce być mowy nie może. Brawo! Jak się chce to się da :)

Ocena ogólna: 8.75/12

wtorek, 16 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 11: Julebryg 2014 - Amager

Dziś piwo w którym pokładam ogromne oczekiwania. Po zimowym IPA bez świątecznych nut, czas na drugie piwo od Duńczyków z Amager. Tym razem oczekuję piernika, przypraw i magii!

Julebryg 2014, Dania, Amager, butelka 0,5

Piwo warzone do tej pory we współpracy z Kurtem Julemandem, który w tym roku się nie zjawił.

Warka 904, 6,5% alkoholu, zastosowane belgijskie drożdże klasztorne.

Etykieta bardzo ładna, co roku inna. Piana średnio obfita, drobna, beżowa. Utrzymuje się kożuch. Wygląd: 0.75/0.75

Zapach: silne nuty suszonych owoców, śliwek, wiśni w czekoladzie, a nawet lekkiego wędzenia. Pojawia się lukrecja. 2/2.5

Smak: ogrom suszony owoców zwłaszcza wspomniane śliwki i wiśnie, ale czuje też jabłko, morele. Do tego lekka czekolada, lukrecja, słodowa podbudowa i delikatna wędzonka w stronę kabla. Całość bardzo delikatna, aksamitna z przyjemnym ciałkiem. Goryczka niska, całość ani słodka, ani wytrawna. 6.5/8

Cena/Jakość: piwo bardzo dobre, ale kosztuje sporo (ok. 20 zł). Uroki Skandynawii... 0.5/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5): nie jest to jeszcze smak świąt w czystej postaci, ale od kompotu z suszu już nie wiele do tego brakuje. 4/5

Ocena ogólna:  9.75/12

niedziela, 14 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 10: Świąteczne Dymione - Reden

Rok temu świąteczne dymione uwarzyła Widawa, a w tym Reden z Chorzowa. Dlaczego podkreślam Chorzów? Gdyż prężnie działa i zapełnia sklepowe lodówki Reden ze Świętochłowic. Natomiast w Chorzowie stery przejął Paweł Fityka, który warzy nowe piwa według własnych receptur.

Piwo trafiło do mnie dzięki uprzejmości Krzysztofa za co serdecznie dziękuję!

Świąteczne Dymione, Reden Chorzów, butelka 0,33l. - 6,5 zł

Dymiony dunkel bock, , niefiltrowany, niepasteryzowany, 16% ekstraktu i 6% alkoholu.

Etykieta w stylu strych gier komputerowych z czasów Amigi, ładna, acz nie zachwycająca. W barwie bardzo ciemny brąz, w użytym szkle wręcz czerń. Piana obfita, drobna, trwała. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: dominuje słód z lekką kwaskowatością, delikatne nuty wędzenia i czekolada.  1.75/2.5

Smak: słód, gęsta czekolada, kakao, ciemne owoce (zwłaszcza śliwka), a do tego wędzona szynka, lekka nuta popiołu. Podstawa to aksamitna, gęsta czekolada, ale słodycz jest delikatna. Goryczka niska. Piwo  jest  rewelacyjnie zharmonizowane, smaki się dopełniają, tworzą spójną kompozycję. Potężne, bardzo sycące ciało, a jednocześnie wysoka pijalność.  Szesnastka z taką pełnią robi wrażenie.  7/8

Cena/Jakość: jeżeli tylko będziecie mieli okazję spróbować to kupujcie bez wahania. 0.75/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5): wędzone szynki, śliwki, czekoladowe przysmaki niewątpliwie ze  świętami się kojarzą. 3/5

Ocena ogólna: 10.25/12 

Gratulacje dla Pawła - świetne piwo i jeszcze raz podziękowania dla Krzysztofa :) 

piątek, 12 grudnia 2014

Przegląd porterów krajowych: Raciborski Porter

Ostatnim degustowanym piwem z browaru w Raciborzu było Świąteczne. Ten wyjątkowo podły trunek odstraszył mnie na dobre od Królów Metalu. Jednak Boże Narodzenie to czas wybaczania, więc i ja daję Raciborskiemu kolejną szansę.

Raciborski Porter, Browar Zamkowy Racibórz, butelka 0,5 l -7 zł

Piwo leżakuje około 3 miesięcy, 21,9% ekstraktu i 8,9% alkoholu co dobrze rokuje - lubię portery z większym ciałem i słodyczą. Naturalny proces technologiczny ?!?! Jak wiecie o co chodzi to mi wyjaśnijcie...

Na zdjęciu w tle inna  legenda polskiego metalu Stos ;)

Etykieta brzydka. Barwa czarna. Piana praktycznie się nie tworzy. Wygląd 0.25/0.75

Zapach: słód, lekka czekolada i mokra szmata. Słodki, nieprzyjemny i ubogi. 0.5/2.5

Smak: palony słód i czekolada dosyć skutecznie przytłumiły szmatkę, co jest jako takim plusem. Na siłę doszukałem się jeszcze nieco ciemnych owoców i pumpernikla, ale to już absolutnie wszystko. Nawet żelaza nie czuć. Jest bardzo słodko i ubogo, zwłaszcza jak na porter bałtycki. Goryczka średnia, alkohol lekko obecny - nie przeszkadza. 4/8

Cena/Jakość: jeżeli nie czujesz potrzeby wypicia wszystkich polskich porterów bałtycki, to tego sobie daruj. 0/0.75

Nie ma tragedii, ale jest bardzo kiepsko. Czy leżakowanie coś da? Niewiele, może nieco wzbogaci smak, ale cudów bym nie oczekiwał.

Ocena ogólna: 4.75/12     

Piwa Raciborskie to trunki dla osób, które chcą mówić, że piją coś innego niż popularne koncerniaki, a jednocześnie nie chcą wejść w piwną rewolucję. Ot znaleźli niszę i ludzie to kupują - ja nie!

czwartek, 11 grudnia 2014

KA 8, 9: Jurajskie Świąteczne, Kormoran Świateczny

Dziś wpis łączony, gdyż dotyczy piw, które w jakiś sposób na blogu się już pojawiły. Po Jurajskim wiele sobie nie obiecuję, ale z powodu braku innych "śnieżynek" na rynku dostanie drugą szansę. Natomiast Świąteczne z Kormorana zawsze darzyłem sympatią, ale na blogu tego nie okazałem, gdyż opis popełnił kiedyś Pan B., a  wpis ten nie jest miarodajny :)

Jurajskie Świąteczne zmieniło etykietę i wieszczę im problem. Kopyr zapewne stwierdzi, że zgapiono wzór z Renifera i będzie szum...Co do piwa to specyficzny typ "mnie nie podchodzi, ale wiem, że wiele osób będzie zachwyconych". Parametry i skład bez zmian, jedynie ilość miodu podano jako 3,4%.

W sumie wydaje się nieco lepsze niż rok temu, ale nadal sztuczny aromat czekolady jest na nie akceptowalnym poziomie. Nuta miodowa bardzo przyjemna, a chilli drapie miło w gardle i kontruje ogólną słodycz. Nadal jestem na nie, ale: a) jest lepsze niż rok temu b) podtrzymuję, że znajdzie wielu zwolenników. 

To już trzecia edycja Kormorana Świątecznego, dwie poprzednie były bardzo udane, a dodatkowo było to w zasadzie jedyne piwo, o którym można było powiedzieć, że jest "świąteczne" w powszechnym mniemaniu o tego typu trunkach. 

Tegoroczna edycja wydaje się nieco gorsza od poprzednich. Nuty korzenne, piernikowe są słabsze, za to dominuje imbir. Całość słodsza i bardziej wodnista niż rok temu. Mimo wymienionych mankamentów piwo pozostaje trunkiem udanym i wartym zakupu.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 7: Winter in Bangalore - Amager

Amager zaprezentował się już na blogu jako twórca świetnych IPA (min. Wookie). Jak poradzi sobie w wyzwaniu adwentu? W kalendarzu są od nich dwa piwa -  omawiane dziś winter i typowo świąteczny Julebryg 2014. Zastanawia mnie jednak na co czekają krajowe browary? Na 7 przedstawionych piw, aż 6 było z zagranicy, a jedyne krajowe nie było świąteczne... To nie moje celowe działanie, a zwyczajny brak piw do oceny...
 
Winter in Bangalore, Dania, Amager, butelka 0,5l -

Twórcy piwa zabierają nas z ponurej, zimnej Danii do radosnej krainy, którą sobie wyobrażają jako miejsce w których śnieg pada kilka dni w roku, a średnia temperatura to 25 C. i właśnie na takie temperatury, a nie na zimę jest to piwo ;)

Zimowe IPA na chmielach Herkules, Chinnok, Amarillo, Cascade. Warka 912, 6% alkoholu. 

Przepiękna etykieta z rewelacyjnym wkomponowaniem butelki. Barwa żółta, opalizująca, wręcz słoneczna. Piana biała o średniej obfitości, z trwałym kożuchem. Wygląd 0.75/0.75
Zapach: słód, cytrusy, cebulka, zioła, trawa, nuta pieprzu, pikantności.1.75/2.5

Smak: jest klasycznie i egzotycznie, czyli z jednej strony cytrusy (limonki, grejpfrut), a z drugiej cebulki w zalewie, nuty kojarzące się z kuchnią wschodu (pędy bambusa, imbir), lekka trawa. Jest pikantnie, ziołowo, czuć lekko słód. Na finiszu delikatnie przypalony spód od chleba. Bardzo wytrawne, orzeźwiające z wysoką goryczką. 6/8

Cena/Jakość: smaczne i oryginalne, a co za tym idzie warte spróbowania. Niestety piwa ze Skandynawii są drogie. 0.25/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5):  IPA i święta w parze nie idą, zima i wytrawne orzeźwiające piwo - też nie pasuje do siebie. +1/5

Ocena ogólna:  8.75/12

Umarł król, niech żyje król! GCh 2013 Brackie Imperial IPA oraz GCh 2014 Dubbel Cieszyński

Małe dzieci czekają na 6go grudnia by otrzymać podarki. Jakieś drobiazgi - pewnie iPhone`a czy tam inne konsole. Takie czasy.

Te starsze, już pełnoletnie, i interesujące się piwem czekają na ten dzień z równą niecierpliwością. Tego dnia jak wiadomo pojawia się na rynku zwycięzca konkursu dla piwowarów domowych w ramach Festiwalu Birofilia w Żywcu.

Ale zaraz... Na pewno Grand Champion pojawia się 6go grudnia? Z tym jest niestety coraz gorzej. W tym roku piwo pojawiło się już jakiś tydzień przed oficjalną premierą. Czy to takie trudne dopilnować, aby piwo pojawiło się na półkach właściwego dnia? Po zeszłorocznej wpadce można było obkleić palety, czy tam pudełka, jakąś oczojebną folią i dużą informacją o oficjalnej premierze. Trudne? Nie sądzę.

Kolejną ciekawostką jest podejście GŻ do dystrybucji GCh w swoich flagowych lokalach, czyli Piwiarniach Warki. W sosnowieckiej na dzień premiery dotarło ... 15 (piętnaście, sic!) butelek i kilka gobletów. Żenada.

Mnie udało się dostać piwa wraz z gobletem, szczęściarz.

Koniec jadu:)

W zakamarkach mojej piwnej szafki ulokowanej w głębokich podziemiach została zachomikowana ostatnia na świecie butelka Brackiego IIPA. Zeszłoroczny zwycięzca GCH od takiego Cześka. Z Cześka to jest równy koleżka - w tym roku również zdobył tytuł GCh. Niezły kozak z niego:)

Trochę obawiałem się w jakiej formie będzie piwo mające już rok, a licząc od warzenia to pewnie z 15 miesięcy. Jak się okazało moje obawy były troszkę na wyrost. Piwo mocno się zmieniło. Co było oczywistą oczywistością, lecz nie było źle. Nawet powiedziałbym, że całkiem przyjemnie.

Piwo stojąc przez rok w niskich temperaturach doskonale się sklarowało. Aromat z butelki to niezbyt mocny, lecz bardzo przyjemny zapach powstały z połączenia nut chmielowych z toffi. Czyli GCh zdołał już się nieco utlenić, lecz w tym wypadku udało się mu zrobić to w ten bardziej przyjemny sposób.

W ustach jest bardzo przyjemne. Goryczka oczywiście stonowana - okrągła i bardzo delikatna. Alkohol wciąż wyczuwalny, jednak tym razem jest bardzo szlachetny, rozgrzewający. W smaku ujawnia się całkiem wyraźna nuta miodowa, co jest kolejnym dowodem na utlenienie piwa. Jednakże całość daje bardzo przyjemne, likierowe odczucie.

Szkoda, że nie mam jeszcze jednej butelki. Chociaż z drugiej strony kolejna nie musiałaby być taka jak ta. Jedna z butelek "na świeżo" smakowała jak bitter.



Tegoroczny GCh to również dzieło Czesława Dziełaka. Jest to piwo w belgijskim stylu dubbel. 18% ekstraktu oraz 8,5% alkoholu może zrobić K.O. z niejednym zawodnikiem. 

Samo opakowanie zrobione jest bardzo skromnie, lecz niebywale elegancko. Butelkę 0,33l zdobi biała etykieta z kompletem informacji oraz stylizowaną nazwą piwa. Dodatkowo podpis Czesława Dziełaka oraz logo GCh. Klasa.

Dubbel to nie jest mój ulubiony styl. Nie jest nawet w pierwszej trójce. A nawet dziesiątce.
Trzeba spróbować, chociażby z kronikarskiego obowiązku.
Nie oznacza to, że jestem jakoś uprzedzony do tego piwa. Nie, absolutnie nie.

Także zaczynajmy.

Po przelaniu do bardzo ładnego gobletu trunek przybiera barwę ciemnej miedzi. Całość przykrywa okazała czapa lekko beżowej piany. Tak chciałbym napisać, jednak piana bardzo szybko zredukowała się do niewielkiego pierścienia tuż przy ściance szkła. Szkoda że tak to wygląda.

Aromat, jak to w takim piwie, jest oczywiście złożony. Mamy do czynienia z mieszanką kilku aromatów. Dominującym jest zapach skórki bardzo dojrzałego czerwonego jabłka. Pod nim kryją się kolejno: nutka winna, minimalny alkohol oraz odrobinka gumy balonowej. Całość daje bardzo bogate połączenie wraz z delikatnym fenolem.

Jak na tak odfermentowane piwo sprawia wrażenie bardzo solidnego ciała. Pojawia się smak czerwonych owoców, troszkę winny akcent. Piwo jest bardzo gładkie. Alkohol, pomimo solidnego woltażu, jest bardzo szlachetny i przyjemnie rozgrzewa. Dodatkowo, co zrozumiałe, pojawia się akcent fenolowy w postaci przyprawowych posmaków. Oraz co jest dla mnie dużym plusem posmak banana. Nie tyle smak w posmaku co właściwie aromat w posmaku. Wiecie o co chodzi:)

Piwo pomimo swej całej mocy jest dość pijalne. Co może być bardzo zdradliwe, więc uważajcie na siebie!

Ocena: 11/12

Aleksander kontruje Dubbla Cieszyńskiego! 

Ehm... Nie mogę się zgodzić z tak entuzjastycznym przyjęciem tego piwa. Wypiłem zarówno wersję laną jak i butelkową. Już na tym etapie pojawiają się znaczne różnice. Piwo lane jest bardzo jasne, błotniste, bogatsze w smaku i aromacie. Dominują różne wariacje na temat banana, są owoce lekki karmel, słód - ogólnie świetny weizenbock! 

Niestety sprawa butelki przedstawia się gorzej. Piwo jest za świeże, przez co uwydatniają się akcenty alkoholowe, są owoce, jakieś lekkie przyprawy, słaby banan, ale ogólnie dominuje słód i karmel co czyni je nieco mdłym i znacznie obniża jego pijalność. Wersja lana pokazuje, że GCh 2014 ma spory potencjał i z czasem na pewno zyska, ale aktualny stan butelek jest najwyżej umiarkowanie dobry. 8.25/12 za wersję butelkową to mój maks! Kolegę mikołajkowy entuzjazm chyba pogonił ;)

niedziela, 7 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 6: Grand Champion 2009: Bracki Koźlak Dubeltowy

Rok temu pominąłem premierę Grand Championa, gdyż nie jest to piwo świąteczne. To był błąd. Mimo wszystko piwo to weszło do krajowej tradycji i wszyscy czekamy na to co 6go przyniesie nam piwny Mikołaj. Tradycja ta zrodziła się wraz ze zwycięzcą konkursu w 2009 roku  - Koźlakiem Dubeltowym Janka Krysiaka, którego dziś zdegustuję! Piwo leżakowane przez 5 lat, straciło? Zyskało? Zaraz się przekonamy!

Grand Champion 2009: Bracki Koźlak Dubeltowy, Bracki/Jan Krysiak/,butelka 0,33l

Zdjęcie może nie najlepszej ostrości, ale towarzystwo zacne! Grand Champion 2013, 2014, szkło z  2010 i pierwszy uwarzony komercyjnie laureat!

20 ekstraktu, 8,9% alkoholu, 60 dni leżakowania w browarze i 5 lat w butelce! Najlepiej spożyć przed 30.X.2010.

Etykieta ładna, zwłaszcza z perspektywy czasu. Piwo o barwie miedziano-rubinowej, lekko opalizującej. Piana o kremowej barwie i konsystencji, drobna, tworzy się korona. Wygląd 0.75/0.75

W aromacie słodowo-karmelowa podstawa z wyrazistym, acz pozytywnym wpływem utlenienia: miód, rodzynki, marcepan. 2/2.5

Smak to ponownie słód i karmel w intensywnej formie do tego śliwka, rodzynki, lekki miód. Średnio intensywna goryczka. Piwo mocno rozgrzewa jest bardzo wyraziste. 6/8

Cena/Jakość: problem jest jeden - Grand Championa 2009 raczej nigdzie nie kupicie. Warto spróbować, ale nie jest to trunek na tyle wybitny żeby przekopywać piwnice sąsiadów, czy ryć ziemię, bo może ktoś zakopał ;) 0.5/0.75

Poziom świąteczności (skala od 1 do 5): w potocznym rozumieniu zerowy, ale z perspektywy piwosza data 6go grudnia na stałe zagościła w adwentowym kalendarzu jako Grand Championa. +2

Ocena ogólna: 9.25/12

piątek, 5 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 4: Til Fra Via - Mikkeller

Oj namieszane jest z nazwami tych piw Fra Til Via, Til Fra Via, Via Til Fra, ogólnie trzy słowa obracane w różnej kolejności. Zasada jest prosta - porter świąteczny z przyprawami w wersji czystej lub leżakowanej w beczkach po różnych alkoholach.  Piwo gościło w cyklu rok temu w wersji: Fra Til Via leżakowanej w beczce po Grand Marnier. Dziś wersja tańsza, czyli piwo nie poddane leżakowaniu. Zdjęcie kolejny raz w polowych warunkach... 


Til Fra Via, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l   

Porter z przyprawami, 8% alkoholu  i tyle. Więcej informacji nie podano co w przypadku Mikkellera nie dziwi.

Seria ma bardzo udaną i pomysłową etykietę - bilecik prezentowy. Piwo o czarnej barwie. Fenomenalna brązowa, bardzo obfita i drobna piana. Trwała, lekko znaczy szkło. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: silne nuty palonego słodu, czekolada/gorzkie kakao, minimalna kremowość. Wyczuwalna nuta drożdży mimo, iż piwo stało wiele dni w pionie, a nalałem 3/5 butelki... 1.75/2.5

Smak: dominuje palony słód z charakterystyczną cierpką nutą, lekkie zboże. Na pewno użyto cukru kandyzowanego co wyraźnie odbija się na słodkim smaku. Przyprawy są słabo wyczuwalne, mamy delikatną nutę ziołowo korzenną. Czekolada na gorąco to dobre określenie, jeżeli wykluczymy temperaturę ;) Leciutki krem owocowo-waniliowy. Goryczka średnio intensywna z nutą żywicy. Alkohol świetnie przykryty. 6.25/8

Cena/Jakość: piwo dobre i zakupu nie żałuje, ale za te pieniądze można kupić trunki zdecydowanie lepsze. 0.25/0.75

Poziom świąteczności ( skala od 1 do 5): święta są na etykiecie i w zasadzie to wszystko... 2/5

Ocena ogólna: 9/12

czwartek, 4 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 3: Nollaig - Williams Brothers

Po skandynawskich interpretacjach piwa świątecznego w postaci Nissefar i  A Red & White Christmas zabieram Was do Szkocji, gdzie warzy swoje piwa ciekawy, acz ułożony browar Williams Brothers. No blogu gościł tylko raz i to na samym początku działalności z piwem Ebulum. Degustacja w polowych warunkach, dlatego tło i zdjęcie mało świąteczne, ale w duchu świątecznych porządków ;)


 Nollaig, Szkocja, Williams Brothers, butelka 0,33l

Piwo warzone z dodatkiem świerkowych gałązek, 7% alkoholu, 45 IBU, chmiele: Amarillo, Centennial.

Etykieta nie wyróżniająca. Piwo ma barwę miedzianą z minimalnym zmętnieniem. Piana biała bardzo drobna, trwała. Tworzy się ładna korona. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: sok ze świerku, ale nie czyste igły czy żywica. Miód, nadzienie do pączków, róża. Delikatny i bardzo przyjemny. 2.25/2.5

Smak: nalewka ze świerku, nadzienie do pączków/pierniczków, różana marmolada, sporo miodu. Ziołowa goryczka. Po ogrzaniu wychodzi nieco słodu i ciasteczko. 5.75/8

Cena/Jakość: ok 8 zł za to piwo daje radę. Z uwagi na jego specyfikę 0,33 jest dobrą pojemnością. 0.5/0.75

Poziom świąteczności (czyli czynnik określający poziom związku ze świętami, skala od 1 do 5): świerk w tej formie daje fajny, nietypowy efekt co dobrze wyróżnia to piwo na tle pseudo świątecznych IPA. Marmolada róża, również kojarzą się ze świątecznymi słodkościami. +3/5

Ocena ogólna: 9.25/12

wtorek, 2 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 2: Nissefar - HaandBrygeriet

Tegoroczny kalendarz rozpoczęli Skandynawowie z Mikkellera bardzo interesującym piwem A Red & White Christmas. Dziś swoją świąteczną wizję zaprezentują Norwegowie z rewelacyjnego HaandBrygeriet, o którego piwach po nowym roku pojawi się spore opracowanie. 

Nissefar, Norwegia, HaandBryggeriet - butelka 0,5l 

O ile dobrze zrozumiałem ;) Lager z tradycyjnymi świątecznymi dodatkami, refermentowany w butelce. Warka 592, warzone 10.04.13 roku. Piwo już spor o leżakuje u mnie, a i ja kupiłem je nie najmłodsze.  

Etykieta nie najlepsza, w zasadzie jedna z gorszych tego browaru. Czarna czarna, z rubinowymi refleksami pod światło. Beżowa, drobniutka, bardzo trwała piana, pięknie krążkuje.Wygląd 0.5/0.75

Aromat: ogrom śliwki, wanilia, suszone owoce, lekki palony słód i kawa. Po ograniu zaczynają dominować moje ukochane waniliowe ciasteczka! 0.75/0.75

Smak: niesamowicie delikatne, najgładszy aksamit, najdelikatniejszy krem. Dominuje śliwka i suszone owoce, które przywodzą na myśl kompot z suszu. Do tego delikatny palony słód ze szczyptą popiołu i gorzka czekolada. W tle wanilia i rodzynki. Goryczka niska. Jest tutaj delikatna słodycz, lekka gorycz i jeszcze słabsza, wręcz mikroskopijna kwaskowatość od słodu - podkreślę jeszcze raz - piwo niesamowicie delikatne.Ogrzewania wzmacnia nutę wanilii, pojawiają się ciasteczka. 7/8

Cena/Jakość: ok 15 zł za 0,5l norweskiego piwa to całkiem ok, pamiętajmy o skandynawskim podejściu do alkoholu i jego kosmicznych cenach na miejscu. 0.75/0.75

Poziom świąteczności (czyli czynnik określający poziom związku ze świętami, skala od 1 do 5): skojarzenie z kompotem z suszu nasuwa się, ale nie jest szczególnie dominujące, jednak jest w Nissefar sporo ducha świat. -4

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy 1: A Red & White Christmas - Mikkeller

Tak, tak, tak! Zaczyna się adwent więc czas przywrócić zeszłoroczną akcję :) Zapraszam Was na degustację 24 piw związanych ze świętami :) Na start dobrze Wam znany Mikkeller. W zeszłym roku były, aż 4 trunki ich autorstwa: Fra Til Via  w beczce po Grand MarnierHoppy Lovin' Christmas, czyli IPA z dodatkiem imbiru i gałązek sosny, Santa's Little Helper edycja czysta 2013 i świetny Wild Winter Ale.

A Red & White Christmas, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l.

Świąteczne Ale z dodatkiem przypraw, warzone w belgijskim De Proef. Stylowo ma to być połączenie wita i red ale, czyli piwo białe i czerwone. 8% alkoholu.

Etykieta bardzo ładna, faktycznie świąteczna. Piwo ma barwę złoto pomarańczową. Piana jest obfita, drobna, znaczy szkło. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: cytrusy, trawa cytrynowa, kwiaty, leciutkie igły. Bardzo przyjemny, ale brakuje nieco intensywności. 2/2.5

Smak: kurde! Jest jedyny w swoim rodzaju. Przede wszystkim słodki, mocno kwiatowy, z wyraźnym acz delikatnym cytrusem, ananasem w zalewie, mango, lekkimi igłami choinki. Kojarzy mi się z egzotycznymi tropikami, przyprawami, których nie potrafię zidentyfikować. Na finiszu lekka wanilia, cynamon, gałka muszkatołowa, cedr. Goryczka na górnym pułapie średniej intensywności. Bardzo bogate i nie do końca rozgryzione. Mimo dużej słodyczy jak na 8% alkoholu bardzo lekkie, z powiewem kwaskowatego orzeźwienia. 7/8

Cena/Jakość: tradycyjnie trzeba zapłacić ok 15 zł, ale piwo niepowtarzalne smakowo więc zwyczajnie trzeba przynajmniej raz spróbować. 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10.5/12

Poziom świąteczności (czyli czynnik określający poziom związku ze świętami, skala od 1 do 5): ehm trudna sprawa, etykieta na duży plus, piwo w smaku wyjątkowe, ale nie do końca mamy tu smaki kojarzone ze świętami. -3/5