piątek, 14 listopada 2014

Leżakowany rok Durham Temptation Russian Stout

Dziś pierwszy raz na blogu piwo z małego browaru Durham we wsi Bowbrum w hrabstwie Durham. Jest to rodzinny biznes, w który zaangażowane jest 7 osób, a piwowarem i współzałożycielem jest Steve Gibbs. Jak sami mówią, stawiają na jakość, a nie ilość. 

Temptation Russian Stout, Anglia, The Durham, butelka 0,5l


Piwo zakupione rok temu (więc jest starsze niż 12 miesięcy), czekało zasadniczo nie wiem na co, ale się doczekało :) Imperialny stout refermentowany w butelce, 10% alkoholu, chmielony Goldings. Na plus wymienienie z nazwiska piwowara, którym jest wspomniany Steve Gibbs.

Etykieta i butelka prezentują się bardzo elegancko. Piwo czarne, ale pod światło ujawniają się brązowe przebłyski. Piana jest obfita, beżowa, ale różnoziarnista i musująca, szybko pozostaje po niej tylko kożuch. Wygląd 0.5/0.75

Aromat jest zaskakujący - charakterystyczny zapach nadzienia z delicji w połączeniu z karmelem przywodzi na myśl piwa belgijskie. W tle herbatniki w gorzkiej czekoladzie i palony słód. Po ogrzaniu delikatna kawa zbożowa. 2/2.5

Smak to przede wszystkim palony słód ze zbożową nutą, herbatniki w gorzkiej czekoladzie, słodkie nadzienie do delicji, odrobina kawy i karmelu. Jest sporo owoców, minimalne muśnięcie kremu waniliowego i lukrecji. Goryczka na dolnym pułapie średniej. Piwo bardziej słodkie niż gorzkie, rozgrzewające. Wysycenie na mój gust i ten styl za mocne. Ma w sobie coś z belgijskich ciemnych, mocnych piw. 6/8

Cena/Jakość liczyłem na nieco więcej, ale piwo i tak bardzo smaczne, acz nie rewelacyjne. Przez rok zapomniałem ile kosztowało, ale było to ok. 20 zł i za te pieniądze można kupić, ale można też odpuścić i zdobyć coś  lepszego. 0.25/0.75

Ocena ogólna 8.75/12

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz