środa, 26 listopada 2014

Charon, a moze Szaron...

Dziś cotygodniowa dawka relaksu: Castle (tym razem na Dzikim Zachodzie) i piwo. Odcinek, może nie porywający, ale będący hołdem dla dzikiego zachodu.  Przy okazji uwielbiam ludzi, którzy na siłę próbują być bardziej angielscy od Anglików, popisywać się jak to oni znakomicie władają tym językiem. Właśnie dzięki takiemu chodzącemu słownikowi dzisiejszy pacjent z mitologicznego Charona stał się SZARON:D   Do zestawu oczywiście delikwent prosi Ejjjl Browar ;)

Charon, Olimp, butelka 0,5l - 6,70 zł

Belgian Pumpkin Ale hmmm dyniowe to ono nie jest w potocznym pojęciu. Zamiast dyni i przypraw mamy tutaj pestki dyni i prażoną cykorię. 13% ekstraktu, 5,2% alkoholu, chmielone Sybillą.

Etykieta bardzo ładna. Barwa czarna. Piana średnio obfita, drobna z trwałym kożuchem. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: słód pszeniczny, czekolada, cykoria. Pestek z dyni nie wyczuwam. Zapach jest lekko kwaskowaty. 1.5/2.5

Smak: nuty pszeniczne z lekkim bananem, czekolada. Jest lekka nuta pestkowa, ale to bardziej taki cierpki posmak palony/prażony. Lekka kwaskowatość i gorycz, ale sama goryczka niska. Płaskie, wodniste, silnie pszeniczne, mało belgijskie. 4.5/8

Cena/Jakość: nic specjalnego, ale też nic szczególnie złego. 0.25/0.75

Odnoszę wrażenie, że panowie na siłę chcieli zrobić coś innego  i nie do końca sprawdzili recepturę. Piwo nie jest ani dyniowe, ani belgijskie, a pszeniczne. Do tego jest nudne...

Ocena ogólna 7/12

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz