wtorek, 21 października 2014

Laboratorium Szalonego Alchemika – słoneczne starzenie porterów

Dziś coś nowego i niekonwencjonalnego. Czasami wpadam na głupie pomysły, których realizacja wydaje się nie do końca rozsądna i właśnie takie pomysły w Laboratorium Szalonego Alchemika będę wprowadzać w życie, abyście mogli uczyć się na moich błędach i wyciągać wnioski.

Odcinek 1 – Nasłoneczniony porter

O tym, że portery bałtyckie warto leżakować, gdyż znacznie zyskują na smaku pisałem już nie raz, pisali inni przede mną i po mnie. Dlatego o tym tylko w jednym zdaniu dla początkujących w ogromnym skrócie: ciemne, wysoko procentowe piwa jak porter bałtycki, czy imperialny stout dzięki długoletniemu leżakowaniu i procesowi utlenienia stają się dużo ciekawsze i lepiej ułożone, zyskują nuty utlenienia np. rodzynki. Proces ten jest czasochłonny, przebiega w niskiej temperaturze, w ciemnym pomieszczeniu i nie każdy ma warunki ku temu, dlatego postanowiłem sprawdzić inną metodę jednocześnie zdecydowanie polecając wersję klasyczną.

Cel eksperymentu: sprawdzenie czy piwo po długotrwałym naświetlaniu zyska na walorach smakowych w porównaniu do obiektu trzymanego w zaciemnionym, chłodnym pomieszczeniu. Innymi słowy zweryfikowanie sensowności brutalnego naświetlania.

Obiekt eksperymentu: Ciechan Porter 22 - 9% alkoholu, 22% ekstraktu, data ważności 26.11.2014. Butelki zakupione w tym samym czasie, w tym samym miejscu pochodzą z jednej skrzynki.

Miejsce i warunki eksperymentu: okno z widokiem na zachód, w którym słońce nie operuje zbyt długo. Piwo umieszczone na podwyższeniu, aby cała butelka była równomiernie nasłoneczniona. Z uwagi na obawy przed zbyt wysokimi temperaturami wybrałem okno, które najmniej się „nagrzewa”. Dużo sensowniej było by próby tej dokonywać w okresie jesienno-zimowym, ale zżerała mnie ciekawość, a ewentualnie eksperyment można kiedyś powtórzyć.

Przebieg eksperymentu: piwo było przez 80 dni poddawane działaniu światła, butelka była obracana co kilka dni, tak aby każda strona była naświetlona w podobny sposób. Następnie przez 20 dni wracało do równowagi w jednakowych warunkach z wersją z piwnicy.

Wyniki eksperymentu: zaznaczam, że celem nie jest ocena piwa, które było już na blogu prezentowane, a jedynie porównanie zawartości butelek.

Kilka dni po zakupie testowych butelek kupiłem jeszcze jedną i wypiłem – piwo nie było porywające, a wręcz była to jedna z najsłabszych warek dwudziestki dwójki.

Wygląd w barwie czerń z rubinowo brązowymi refleksami pod światło. Piana beżowa średnio obfita, utrzymuje się kożuch. Wszystko jest identyczne.

Aromat: porter z piwnicy to śliwki w czekoladzie, lekkie rodzynki, nieco słodu i minimalny mokry karton (tak w wersji z piwnicy – nie pomyliłem szkła!). Brakuje nieco intensywności. Wersja naświetlana pachnie podobnie, ale nieco intensywniej. Wyraźniejsza jest wiśnia w czekoladzie, rodzynki, słód nadal bardzo lekki. Doszła nuta kawy, a kartonu nie czuję. Wersja piwniczna jednoznacznie przegrywa, ale nie są to jakieś różnice kolosalne.

W smaku rozbieżności są dużo większe – „piwniczanka” jest nieco wodnista i płytka, brakuje bogactwa smaku – jest zasadniczo tylko śliwka w czekoladzie i słód. Na upartego można by się doszukać lekkich wiśni i rodzynek. W smaku piwo nasłonecznione jest wyrazistsze – ma zdecydowanie więcej czekolady, śliwki i rodzynki są intensywniejsze. Pojawia się kawa i przypalony karmel - nuty których nie ma w wersji pierwszej, są wiśnie i słód. Piwo jest pełniejsze, bardziej słodowe – znika wrażenie wodnistości, a w jej miejsce mamy fajne ciało i gęstość. Wersja nie poddana naświetlaniu przypomina piwo, które piłem przed eksperymentem.

Wnioski: bałem się, że test zakończy się kompletną klapą – piwo „z okna” będzie niesmaczne i do tego „wykipi” z butelki. Tymczasem jest zdecydowanie lepsze w smaku i minimalnie w zapachu. To właśnie smak pokazał, że test miał sens i piwo faktycznie zyskało! Wad nie stwierdzono. Tutaj oczywiście pojawią się głosy, że jedna próba o niczym nie świadczy i mógł to być przypadek. Będą to głosy słuszne, dlatego w najbliższym czasie „na okno” i do piwnicy pójdą dwa lub trzy następne portery, aby uwiarygodnić wynik.

Jeżeli ktoś z Was robił już coś podobnego to chętnie poznam rezultat, jeżeli Was ten eksperyment zainteresował i chcecie spróbować w domu to tez informujcie o wynikach!

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna sprawa. Ciekaw jestem dalszych wyników i podsuwam jeszcze pomysł aby sprawdzić sytuację przechowywania w wyższej temperaturze (18-22 st. C) , ale bez nasłonecznienia. To pokarze który czynnik bardziej wpływa na smak temp. czy nasłonecznienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm dobra idea. W takim razie następny test będzie w 3 wariantach.

      Usuń