czwartek, 4 września 2014

Podkarpacie - Stary Browar Rzeszowski



Niezbadane są drogi piwnej rewolucji! W moim krótkim wypadzie na Podkarpacie nie planowałem piwnych miejsc, browarów. Na szlak zabrałem tylko DORIS, aby dokonać degustacji na którymś z epickich zamków. Los jednak sprawił, iż wizyta w Rzeszowie skończyła się odwiedzinami w Starym Browarze Rzeszowskim. 

Rzeszów pięknym miastem jest, a przynajmniej jego zabytkowa część, którą dane mi było zobaczyć. Zamek (piękne bastiony!), zabytkowe domy, kamienice, urokliwy rynek i powiew historii. Liczne pamiątkowe tablice przypominają o krwawej historii tych ziem, ale i o ich bohaterach, jej obrońcach. Ogólnie jest patriotycznie i jakoś tak swojsko, a biało-czerwone flagi widać w sklepach, lokalach mimo, że nie ma święta.

Browar mieści się w restauracji hotelu Bristol przy samym rynku. Wnętrze jest urządzone ze smakiem, ale bez zbytniego przepychu. Miejsc jest dużo, ale widać również, że to lokal nastawiony na bogatszych klientów restauracji hotelowej. Dodatkowo jest ogródek z parasolami itd. Instalacja jest ładnie uwidoczniona, zarówno za barem jak i po bokach sali. Samo piwo nieco niknie wśród bogato zaopatrzonego w inne alkohole baru. Odbywają się transmisje spotkań MŚ w siatkówkę :)

W dniu mojej wizyty warzono piwo, co zapewniło piękny aromat słodu. Tego dnia dostępne były cztery rodzaje: Witbier, Pszeniczny Rzeszowiak, Pils Staromiejski i Cascadian Dark Ale. Jak widać piwowarzy nie ograniczają się do klasyków i mają w sobie ducha rewolucji. Piwa w cenie 7 zł: lane 0,4l lub 0,33l w bączku na wynos. Wafle niestety się skończyły, ale otrzymałem zestaw 6 etykiet :) 

Dzień był słoneczny i ciepły dlatego wybrałem witbiera. Sporo cytrusów, kolendry, cytryna w stylu musujących tabletek multiwitaminy. Goryczka ładnie zarysowana, lekko ziołowa. Piwo bardzo przyjemne, orzeźwiające, pijalne, acz lekko wodniste. 

Znajomi zdecydowali się klasycznie na pilsa, którego nie omieszkałem od nich spróbowałem. W smaku jest dużo słodu z chmielowymi kwiatami, ale w zapachu mocny diacetyl psujący efekt.

Czas pozwolił zdegustować jeszcze Cascadian Dark Ale. Trunek o brązowej barwie. W aromacie sporo ciemnych i czerwonych owoców, słód i leciutki diacetyl. W smaku dominują ciemne słody z lekkim popiołem, owoce, lekki orzech. Diacetyl minimalny, ale nie ma problemu z jego wyczuciem. Goryczka na średnim poziomie intensywności.

Na drogę zaprałem butelkę pszenicy, która była "zwykła" i niczym szczególnym się nie wyróżniła.

Miasto i browar zdecydowanie warte są lepszego poznania i ponownych odwiedzin. Piwa są solidne, ale nie wybitne, kolekcja blach z Birofilii pokazuje, iż praca nie idzie na marne, a CDA i wit świadczą o otwartości właścicieli i piwowarów. Powinno byc tylko lepiej :)

2 komentarze:

  1. Jako "znajoma, która wybrała PILSA" powiem tylko tyle: bardzo mi smakował (pomimo tego wspomnianego zapachu). Ogólnie świetny wyjazd -trzeba kiedyś lepiej zwiedzić Rzeszów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z poprzedniczką - Rzeszów jest godzien zwiedzenia ;) To urokliwe i pełne historii miasto z fantastycznymi restauracjami :)

    OdpowiedzUsuń