niedziela, 21 września 2014

Nie w temacie – młot na KZK GOP!

Dziś chciałem zaprezentować Wam coś specjalnego, ale KZK GOP (tłumaczeń skrótu jest wiele, najlepiej oddają rzeczywistość te wulgarne) po raz kolejny skutecznie pokrzyżował moje plany. Nagminne opóźnienia, wypadające połączenia i chore ceny biletów to codzienność, ale to co stało się po meczu Polska: Niemcy przelało czarę goryczy.

W dniach 1-21 września Katowice jako jedno z miast gospodarzy gości Mistrzostwa Świata w Siatkówce – największą tego typu imprezę w historii regionu. 20 września nasza reprezentacja grała właśnie tam w półfinale z Niemcami! Bilety na ten mecz były wyprzedane już dawno, a Polsat zakodował sygnał i wprowadził opłaty. Zaowocowało to nie tylko tysiącami w Spodku, ale i drugim tyle w strefie kibica i jej okolicach. Dodatkowo setki, jeśli nie tysiące udały się do lokali w centrum miasta, by tam cieszyć się z awansu i medalu! Kilkadziesiąt tysięcy ludzi z aglomeracji i całej Polski, awans w świetnym stylu Polski do finału i koszmar pasażerów komunikacji miejskiej czekających na powrót do Będzina, Dąbrowy, Sosnowca na przystanku przy ulicy Moniuszki.

Na przystanku byłem przed godziną 23, zebrał się tam spory, stale zwiększający się tłum pasażerów w zdecydowanej większości wracający z meczu. Policja zamknęła część ulic dla samochodów, aby tłum pieszych mógł sprawnie i bezpiecznie opuścić strefę. Logiczne i właściwe działanie, wiążące się z opóźnieniem przyjazdu autobusu linii 40, który odjazd wg rozkładu ma 23:06. Minuty jednak mijały, ruch został wznowiony, a autobusów brak. W końcu pojawił się 808 na Dąbrowę przez Sosnowiec, zmieściła się do niego może 1/3 oczekujących pasażerów. Reszta czekała nadal na 40 i późniejszy 831. Część majętniejszych/bardziej zdesperowanych pasażerów brała taksówki, reszta czekała dalej nie wierząc, że coś z tego wyniknie... I nie wynikło – ani 40, ani 831 nie przyjechały, a kilkadziesiąt osób zostało na lodzie... Jedynym ratunkiem była jazda na około, nocny N908 do Sosnowca i dalsze przesiadki. Po godzinie i 40 minutach wyjechałem z Katowic przepełnionym autobusem, w którym ludzie byli stłoczeni jak bydło, a osoby próbujące wsiadać na następnych przystankach były częściowo skazane na porażkę. Nocny tramwaj spóźnił się tylko ok. 12 minut, więc po 3 godzinach i 10 minutach byłem w domu! Muszę się uznać za szczęściarza, bo część osób musiała czekać do rana, gdyż dojazd do Sosnowca nic im nie dawał. Dla jasności z Moniuszki pod dom mam niecałe 20 kilometrów! Również policja, która nieustannie krążyła radiowozami w okolicy nie raczyła zainteresować się losem pasażerów, ale to nie powinno dziwić – specjalnością śląskiej policji jest chowanie się w krzakach (dosłownie) i czyhanie na ludzie przechodzących na czerwonym świetle, a nie dbanie o obywatela.

Jak to możliwe, że dwa ostanie autobusy w dniu w którym powinno się uruchomić połączenia dodatkowe nie przyjeżdżają? Jak to jest, że władze KZK GOP nie przewidziały, iż z meczu będą wracać setki kibiców? Czy tam naprawdę nikt nie myśli, a ludzi mają za śmieci? To co stało się wczoraj, ostatnia 40, która nie przyjechała, daje twierdząco odpowiedź - dla nich My pasażerowie, to bydło, które służy do dojenie z pieniędzy. 

Władze KZK traktują ludzi jak śmieci. Niestety w dużej mierze odbija się to na kierowcach, bo niesłusznie na nich pasażerowi wyładowują swoją frustrację, a władze związku są bezkarna i nie ponoszą najmniejszej odpowiedzialności za swoje błędy i zaniechania. Dlatego czas abyśmy MY jako pasażerowie zaczęli wywierać presję na władzach naszych miast i gmin, w mediach klasycznych i elektronicznych, aby zainteresowały się one jak traktowany jest pasażer, czy w tym przypadku kibic reprezentacji.

Dzięki jakości połączeń pasażerowie regularnie spóźniają się do pracy lub nie mają jak z niej wrócić. Przykładowo przez 30 dni roboczych notowałem ile razy autobus 297 przyjedzie punktualnie – dokonał tej sztuki 3 razy (słownie TRZY!) w pozostałe dni był spóźniony bądź odjeżdżał przed czasem. Innym fenomenem jest 40, autobus regularnie spóźniony, potrafiący od wyjazdu z bazy po szóstym przystanku spóźnić się o 10-15 minut, a 5 minutowe opóźnienie to norma. W dni po świętach znowu do pracy dojechać nie można, gdyż związek nie uważa za stosowne stosować komunikacji dla dni roboczych. Kolejnym tematem rzeką są ceny biletów... To absurd na skalę światową, aby dostawca usługi jaką jest przewóz nie wypełniał swojego zadania i kasował za to takie pieniądze...

Ogólny obraz sytuacji i sposób funkcjonowania związku, oraz wydarzenia z 20go września tego roku pokazały, że władze związku totalnie nie radzą sobie ze swoimi obowiązkami, zwłaszcza w chwilach ważnych dla obywateli i trudnych ze względów logistycznych, czyli wtedy, gdy mają się wykazać. Dlatego czas aby nieudolne władze z prezesem Romanem Urbańczykiem na czele podały się do dymisji! Tylko presja społeczna może wymusić zmiany na ludziach, którzy uważają się za bezkarnych! Ich nazwiska znajdziecie tutaj. Mamy tam min. prezydentów Sosnowca, Zabrza, Katowic, Bytomia, Gliwic - od tych ludzi trzeba żądać wyjaśnień i wyciągnąć konsekwencje! To oni odpowiadają za jakość naszej komunikacji i trzeba ich z tego rozliczyć!

Ja ze swojej strony wystosują listy z opisem wczorajszej sytuacji do organizatorów imprezy tj. telewizji Polsat, Polskiego Związku Piłki Siatkowej i władz miasta Katowice, oraz mediów lokalnych. Was zachęcam do wywierania presji we władzach lokalnych, gdyż to one decydują o tym co dzieje się w Związku, a wybory lokalne się zbliżają... Piszcie o tym co robi KZK GOP na ich profilu FB, piszcie do mediów lokalnych, nagłaśniajmy skandale, żądajmy wyciągnięcia konsekwencji! Pamiętajmy, że to my kupujemy usługę, za którą płacimy więc mamy prawo i obowiązek wymagać! Na postawie rozkładu jazdy dokonujemy wyboru, a kupując i kasują bilet zawieramy umowę, która ma być zrealizowana należycie! Działajmy, a nie przeklinajmy w autobusie, czy w fotelu!

6 komentarzy:

  1. Włożę kij w mrowisko, ale uważam, że jakkolwiek KZK GOP nie jest bynajmniej idealne, ani nawet tego ideału bliskie, to na pewno nie zasługuje na AŻ TAKĄ krytykę, jak w powyższym poście, czy uskutecznianą regularnie na Twoim Facebooku.
    Pozwolę sobie uzasadnić w punktach (i w częściach, bo komentarza w całości Blogger nie łyknął):

    1) Gdybym miała stosować Twój tok myślenia, to powinnam uznać, że KZK GOP jest bliskie ideałowi, ponieważ jak długo korzystam z usług tego przewoźnika - a jeżdżę sporo - poważnych wpadek było naprawdę niewiele (na szybko jestem w stanie przypomnieć sobie może ze dwie). Na osi Katowice - Zabrze - Gliwice raczej nie ma powodu, żeby narzekać na komunikację. I tak samo, jak nie oznacza to, że automatycznie cała sieć połączeń funkcjonuje tak jak powinna, to równocześnie to, że coś nie funkcjonuje na linii Katowice - Będzin - Sosnowiec nie oznacza, że na całą sieć należy spuścić bombę atomową.

    2) Pokaż mi jedno, jedyne miasto, które w dniu imprezy masowej zapewniło KIEDYKOLWIEK wystarczającą komunikację. Ile i jakich środków transportu by się nie ściągnęło, zawsze będzie ich za mało, zawsze będzie się jechać jak w wagonie bydlęcym, bo zwykle - jak sama nazwa 'impreza masowa' wskazuje, ludzi są po prostu niewyobrażalne masy. Jasne, może i można byłoby ściągnąć 2/3 dostępnego taboru, ale wtedy zabrakłoby go gdzieś indziej i ktoś inny byłby pokrzywdzony. Poza tym, czego oczekujesz od policji? Że Cię radiowozem do domu podwiezie?

    3) Co do punktualności kursów - powiem tak, mam przynajmniej szczątkowe rozeznanie w tym, jak trudno jest zaprojektować trasę przejazdu autobusu, ze względu na to, że przynajmniej raz do roku, od lat, czymś takim zajmuje się mój ojciec. Jest to trasa na niewielką skalę - jedno miasto, ściśle określona liczba osób, dwa przejazdy dziennie. I uwierz mi, NIE DA się tego zrobić tak, żeby autobus bez względu na wszystko przyjeżdżał zawsze o tej samej porze. Wahania były, są i będą, zwłaszcza, jeśli gdzieś na trasie są miejsca, które często się korkują (297 z tego co się orientuję często stoi na Mikołowskiej, autobusy jadące od Gliwic muszą przepchać się przez - zwykle zatłoczone - centrum tegoż miasta... przykłady można mnożyć). Poza tym, taki pojazd nie wykonuje jednego kursu, tylko kilka - więc opóźnienie złapane w jednym automatycznie przenosi się na kolejny kurs wykonywany tym samym autobusem. Co więcej, kierowcom KZK GOP nie wolno zmieniać tras w celu uniknięcia tych korków. Dołóż do tego jeszcze reguły dotyczące czasu pracy kierowców, które - choć mniej drastyczne, niż w 'normalnym' przewozie osób - muszą być przestrzegane. I może schowaj notes, w którym skrzętnie zapisujesz spóźnienia - albo spróbuj najpierw sam ustalić taką trasę (wiodącą przez kilka miast i ich newralgicznych punktów!) i trzymaj się jej chociaż przez miesiąc.

    4) Korzystając z komunikacji miejskiej tyle lat, sam również możesz myśleć i przewidywać, nie tylko kazać to robić innym. Ostatnie kursy często wypadają, zawsze trzeba mieć w odwodzie jedną lub dwie możliwości alternatywne. A jeśli chodzi o spóźnienia do pracy - kilka takowych nauczyło mnie po prostu dźwigać tyłek wcześniej i jechać wcześniejszym kursem, niż ten, który zdąża 'na styk' (chociażby miało to oznaczać pobudkę o 4:00 rano). Od kiedy zaczęłam stosować tą prostą zasadę, jakoś przestałam przeklinać na komunikację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bonus: nie podoba Ci się komunikacja na Górnym Śląsku i w Zagłębiu? Co powiesz na:
      - kompletny brak nocnych autobusów (co ja mówię nocnych, ostatnie kursy to w dni powszednie 20:30, gdzie pobliskie zakłady pracy kończą działalność ok 21:00, w weekendy jest jeszcze gorzej);
      - kursy w dzień nie częściej niż dwa razy na godzinę (po co więcej? Pal sześć, że odległości są przynajmniej dwa-try razy takie, jak na Śląsku);
      - autobusy, które w godzinach największego szczytu hurtowo witają Cię przyjaznym 'Not in service', a jeśli już coś przyjeżdża, to również nigdy na czas?

      Takie atrakcje serwuje pasażerom komunikacja... w australijskim Brisbane i przynajmniej tej części Queensland, którą udało mi się zjeździć. Jeśli miałam jeszcze jakiekolwiek pretensje do KZK GOP, po trzech miesiącach na Antypodach gotowa byłam kierowcę poczciwego, jak zwykle spóźnionego 840 ucałować z dubeltówki, bo PRZYJECHAŁ i mogłam wrócić do domu po 23:00.

      Naprawdę, mimo wszystkich wad KZK GOP nie ma potrzeby, żeby AZ TAK je krytykować, bo nawet kraje - wydawałoby się - lepiej rozwinięte, nie do końca radzą sobie z transportem publicznym, o czym niech świadczy choćby przykład australijski.

      Usuń
    2. 1. Na linii Będzin – Brynów Pętla, większe wpadki są minimum raz w miesiącu i potwierdzi Ci to każdy, korzystający z tych przejazdów!
      2. Chyba nie zrozumiałaś – nie przyjechały autobusy, które są w rozkładzie! Tu nie chodzi o coś dodatkowego (chociaż było by wskazane!), tylko o minimum! To co według rozkładu jest zapewnione! Policja jako instytucja mająca w teorii służyć obywatelom mogła chociażby udzielić informacji o sytuacji, dowiedzieć się czemu nic nie przyjechało/czy przyjedzie.
      3. Jeżeli jest źle zaprojektowana i autobusy nie są wstanie jeździć punktualnie, wystarczy dokonać korekty. W kwestii 297 tu nie chodzi o odjazdy w godzinach szczytu, a o kurs po 20 w stronę centrum. Jeżeli płacę duże pieniądze to wymagam i nie muszę odwalać za nikogo pracy. Jeżeli osoby tym się zajmujące nie dają rady, trzeba rozbić to kolesiostwo i zatrudnić takich, którzy sobie poradzą. Jeżeli pracownik sobie nie radzi powinien być zwolniony! Czy właściciel piekarni ma zatrudniać piekarza, który robi zakalce i mówi, że chleb się ciężko piecze więc tak już musi być? Kpisz sobie.
      4. Znowu strzał w kolano – ja pracując na 2 etatach jadę z jednej pracy do drugiej w teorii 15-20 minut, a wyjeżdżam godzinę przed czasem więc gdzie tu styk?
      5. Fajnie, że byłaś w Australii, ja byłem w Pradze i wszystko funkcjonowało co do minuty. Jednak część obywateli ma specyficzną mentalność, cieszenia się z tego, że gdzieś jest gorzej, zamiast dążyć do tego aby było lepiej.

      Usuń
    3. 1) W porządku, w takim razie odnoś się przede wszystkim do tego odcinka, a nie krytykuj nieprzytomnie związku jako całości. Nawiasem mówiąc, zauważyłam, że wśród zaciekłych antagonistów KZK GOP prym wiodą mieszkańcy Zagłębia - zapewne nie bez powodu. Więc jeśli na wschód od Katowic komunikacja nie działa tak, jak potrzeba, może lepszym pomysłem byłoby grupowe 'uderzenie' do przewoźników i przede wszystkim reprezentantów miast Zagłębia w Związku (którzy wydają się mieć w nich za małą siłę przebicia, skoro np. dodatkową komunikację po meczach uruchomiono tylko w kierunku Chorzowa i Bytomia), a nie do Związku jako całości? Jest Górski, Podraza, Komoniewski, Sosnowiec ma w zgromadzeniu jeszcze dodatkowo dwóch reprezentantów - może interweniuj u nich?

      2) Tylko pytanie, skąd policjanci mieliby takie informacje wziąć. Policja raczej zapewnia bezpieczeństwo czy kieruje ruchem na wyznaczonym obszarze i szczerze mówiąc wątpię, żeby ci rzuceni do akcji funkcjonariusze nawet wiedzieli, że wtedy a wtedy ma przyjechać taki to a taki autobus i co się z nim właściwie dzieje.

      3) Obawiam się, że takie korekty musiałyby być dokonywane kilka razy w miesiącu, a i wtedy nie ma gwarancji, że autobusy przyjeżdżałyby punktualnie. Poza tym, weźmy taką sytuację: w dniu, kiedy dokonywany jest przejazd, mający służyć za podstawę korekty rozkładu, panuje duże natężenie ruchu, na trasie są jeszcze jakieś roboty drogowe - więc nowy rozkład ustala się w oparciu o dłuższy czas przejazdu. Tylko co w momencie, kiedy natężenie ruchu jest mniejsze, przykładowe roboty znikają...? Banał polega na tym, że autobusy w większości przypadków nie miałyby po prostu gdzie stanąć i zaczekać (jeśli w zatoczce mieszczą się dwa, a z tego samego przystanku w zbliżonym czasie ma odjechać, dajmy na to, pięć), dlatego z rozmysłem przy ustalaniu wszelkich tras przewozu osób, obojętnie czy chodzi o dowiezienie do szkoły 30 dzieci, czy przewiezienie kilkuset pasażerów w ciągu dnia, stosuje się zasadę, że to pasażer czeka na przewóz, a nigdy odwrotnie. Co ma do tego kolesiostwo?

      5) Ile byłeś w tej Pradze? Trzy dni, tydzień? Czy mieszkałeś przez jakiś czas i korzystałeś z komunikacji na bieżąco, jak mieszkańcy? To, że w trakcie Twojego - jak podejrzewam, krótkiego - pobytu wszystko funkcjonowało jak w zegarku, nie oznacza, że tak jest zawsze; na krótką metę to nawet z KZK GOP przyjezdni są przeważnie zadowoleni. :P I nie, ja nie cieszę się z tego, że gdzieś jest gorzej. Daleko mi tylko do typowego narzekania, że wszędzie jest lepiej, tylko u nas (w Polsce / na Śląsku - niepotrzebne skreślić) jest tak, że tylko posłać walec, niech wyrówna. W innych krajach na dłuższą metę też nie jest idealnie. Jeśli trzeba - wracając do meritum - poprawić komunikację na wschód od Katowic, to spróbuj zebrać większą grupę ludzi, uderzcie do władz lokalnych, do reprezentantów regionu w Związku, a nie wykrzykuj tylko 'zniszczyć KZK GOP, rozpędzić sitwę i kolesiostwo', bo może i poprze Cię dziesięć do piętnastu osób, które w danym momencie reprezentują podobny stan ducha, ale czy przełoży się to na jakieś dalsze, konstruktywne działanie?

      Usuń
  2. o Australii też słyszę nie pierwszy raz ale niestety jest to jedyny tego typu przykład. Zapraszam do USA, UK, Niemiec, Holandii czy Francji (oczywiście do MIAST nie na jakieś wiochy). Albo do: Warszawy, Łodzi, Poznania, Krakowa lub Gdańska. Tak, to w Polsce. I jest taniej oraz lepiej niż na śląsku.

    OdpowiedzUsuń
  3. A i w większości tych Państw/miast mieszkałem dłużej niż 2 miesiące. KZK GOP to dno nawet na skalę naszego kraju, co już jest wielkim wstydem.

    OdpowiedzUsuń