wtorek, 30 września 2014

Żywiec - American Pale Ale

Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym piwie uznałem, że to żart, ot ktoś zrobił niby etykietę wrzucił zdjęcie do sieci i poszło... Koncernowe Pale Ale na amerykańskich chmielach? Jeszcze rok temu wydawało się to niemożliwe. Moje zdziwienie zdecydowanie wzrosło, gdy usłyszałem, że piwo pojawiło się w katowickiej Lornecie z Meduzą. Niezwłocznie postanowiłem ten przypadek zbadać i sprawdzić na podniebieniu co to za diabeł!

Na miejscu okazało się, że piwo faktycznie jest! Przyszła niewielka ilość (1 lub 2 beczki 30 litrowe) co sugeruje badanie rynku. Lokal ten oferuje tylko piwa z Żywca i Cieszyna, w tym Mastne i butelkowe Imperial IPA, więc wydaje się idealnym miejscem na takie testy. 

Czy piwo zostało uwarzone w Żywcu, czy Cieszynie pani barmanka nie wiedziała, a test na żelazo dał efekt ujemny więc nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Logika nakazuje uznać, iż jest to piwo z Cieszyna (mniejsze wybicie, górna fermentacja, doświadczenie z warzeniem Grand Championów).

Żywiec APA, ?, lane 0,4l - 6 zł

 Na chwilę obecną znamy tylko zawartość alkoholu 5,9%

Piwo ma barwę złoto pomarańczową, jest bez mała klarowne. Obfitość piany ciężko określić z uwagi na szkło. Jest średnio ziarnista, bardzo trwała, znaczy szkło. Wygląd 0.75/0.75

W aromacie truskawki okraszone śmietaną, czyli leciutki diacetyl, ale w tym stężeniu nie przeszkadza. Po ogrzaniu zaczyna dominować miód wielokwiatowy. Przyjemny, ale nieco ubogi zapach. 1.25/2.5 

W smaku ponownie truskawki okraszone śmietaną i znowu ten poziom diacetylu, którego nie lubię, ale w tym stężeniu akceptowalny. Do tego nieco kwiatów, lekkie cytrusy, a na finiszu nawet odrobina igieł, czyli zapowiedziana "jodełka". Jak na piwo z koncernu goryczka jest wysoka (stawiałbym na jakieś 40IBU), maniaków nie powali, ale dla "zwykłego" odbiorcy będzie to solidne uderzenie. APA ma w sobie sporo słodyczy, ale jest też lekko orzeźwiająca kwaskowatość. Wysokie wysycenie, ale i duża gładkość. 5.25/8

Cena/Jakość: jeżeli butelka będzie kosztować w okolicach 3-4 złotych to będzie to idealne piwo codzienne. 0.5/0.75

Ocena ogólna: 7.75/12

To piwo niewątpliwie stanowi przełom i zapowiedz zmian na krajowej scenie piwnej. APA z koncernu nie jest wybitna i daleko jej do najlepszych piw w tym stylu, ale jest na tyle smaczna, że przy dobrej cenie może ostro namieszać. W tym miejscu, aż prosi się o rozwinięcie tej kwestii, ale to już będzie osobna opowieść.

niedziela, 28 września 2014

AleBrowar testuje nowe chmiele

AleBrowar wypuścił na rynek nie tylko wiśniowego kwasa, ale również dwa piwa na testowych chmielach.  Są to nowe odmiany/krzyżówki eksperymentalne chmieli, które jeszcze nie uzyskały klasycznych nazw. Czy mają potencjał, aby zająć miejsce Citry, Cascade, Amarillo? Sprawdzamy! Oba piwa mają jednakowy zasyp (ten sam co przeciętne Hop Sasa) więc ocena wpływu chmielu będzie ułatwiona.

Single Hop * HBC 342, AleBrowar, butelka 0,5l - 7,50 zł

14% ekstraktu, 5,8% alkoholu i 70 IBU

Etykieta uboga, barwa zamglonego złota. Piana biała, drobna, obfita, trwała, znaczy szkło. Wygląd: 0.75/0.75

Aromat: czuć tylko chmiel w formie trawy, cytryny, białych owoców. 1.5/2.5

Smak: trawa klasyczna i cytrynowa, cytrusy (zwłaszcza grejpfrut), owoce i chyba faktycznie słodki arbuz, ale to może być efekt autosugestii. Silne nuty chlebowe, które nieco zaburzają i psują efekt. Jest lekka żywica, igły choinki. Goryczka o wysokiej intensywności, minimalnie zalegająca. Piwo wytrawne, lekko orzeźwiające. Po ogrzaniu robi się bardziej wygładzone, nawet lekko kremowe. 5.75/8

Cena/Jakość: piwo smaczne, acz wytrawność i wysoka goryczka, sprawiają, iż nie każdemu posmakuje. Ja jestem na tak. 0.75/0.75

Rynek zalewa fala piw bezmyślnie przechmielonych, to jest bardzo mocno nachmielone, ale tutaj jest to na miejscu i daje spójną kompozycję. Mówią kolokwialnie: fajne piwo. 

Ocena ogólna:  8.75/12

Single Hop HBC 430, AleBrowar, butelka 0,5l - 7,50 zł 

14% ekstraktu, 5,8% alkoholu i 70 IBU

Etykieta w tym samym stylu. Barwa złoto pomarańczowa, zamglona. Piana niska drobna, utrzymuje się gruby pierścień i cieniutki kożuch. Wygląd 0.5/0.75

Aromat słodowo-pomarańczowy, lekki karmel i spód od chleba. Po silnym ogrzaniu ujawniają się słodkie poziomki. Jego największa wadą jest znikoma intensywność. Ten chmiel na aromat na pewno się nie nadaje.  1/2.5

Smak: tutaj jest dużo lepiej! Melon, słodkie POZIOMKI, słód z nuta przypalonego spodu od chleba i karmelu, odrobina cytrusów, igieł choinki. Spora słodka, pełnia, kontrowana jest przez goryczkę i lekką cytrusową kwaskowatość. Daje świetny efekt. 6.25/8

Cena/Jakość: warto kupić, dobre i interesujące piwo. 0.75/0.75

Słabo wyczulany aromat rekompensuje nietypowy i bardzo przyjemny smak. Melon sam w sobie bywa mdły, ale kwaskowatość, goryczka i przede wszystkim słodkie poziomki, czynią kompozycję bardzo smaczną.

Ocena ogólna: 8.5/12

Oba chmiele, mimo, iż całkowicie różne dają ciekawe i satysfakcjonujące efekty czyniąc projekt "single hop" eksperymentem w pełni udanym. AleBrowar po kilku wpadkach (słabe warki starych piw) i mało przekonujących premierach odzyskał sporo w moich oczach. Pozostaje czekać na następne piwa z tej serii.

Mimo jednakowych parametrów jestem przekonany, że wersja 342 została głębiej od fermentowana, a 430 płycej, dzięki czemu ma większe ciało i słodycz.

* dla początkujących: zwrot "single hop" oznacza, że piwo było chmielone tylko jedną odmianą chmielu

piątek, 26 września 2014

John Cherry

Czym jest nowe piwo z AleBrowaru? Połączenie wiśni i kwasu sugeruje, iż będzie to Kriek. Nie jest to jednak lambik, nie dodano całych owoców wiśni, a jedynie sok, użyto drożdży US-05 i uwaga, piwa Cantillon Gueuze. Tak, więc nie jest to kriek, nie jest to tym bardziej oude kriek, dlatego można uznać, iż jest to jak anonsuje twórca na butelce kwaśne wiśniowe ale. Na plus brak cukru w składzie. 

John Cherry, AleBrowar, butelka 0,5l - 8,85 zł

6,5% alkoholu, 16% ekstraktu, 15 IBU.

Butelka jest ślicznie wykonana i chociażby dla niej warto piwo kupić. Tak, butelka, a nie etykieta, to na niej naniesiono wzór. Trunek ma barwę czerwono rubinową, jest klarowny. Piana drobna, różowa, średnio obfita, dłużej utrzymuje się kożuch. Wygląd 0.75/0.75

Aromat o dziwo jest silnie słodowy! Słód przykrywa wyraźne słodkie (!) wiśnie! W zapachu nie czuć kwasu, a silną słodycz, jednak jest zdecydowanie przyjemny i intensywny. 1.75/2.5

Smak jest zbliżony do zapachu. Piwo silnie słodowe, z wyraźnymi cierpkimi nutami wiśni, które jednak mają w sobie masę słodyczy, co sugeruje, iż sok z wiśni mógł być dosładzany. Oczywiście wyraźnie czuć efekt soku, a nie owoców. Zasadniczo słodycz i cierpkość dobrze się równoważą, przez co piwo jest przystępne dla "śmiertelników" i bardzo pijalne, orzeźwiające. Niestety brakuje klasycznych nut dzikich. Goryczki praktycznie brak. 5.75/8

Cena/Jakość: piwo jest droższe od pozostałych, AleBrowarów, ale można to rzucić na kark nietypowego stylu i efektownej butelki. Warto spróbować, ale nie jest to piwo wybitne, a prawdziwe wiśnie i dzikusy dały by dużo lepszy efekt.0.75/0.75

Ocena ogólna: 9/12

środa, 24 września 2014

Pinta niesie Pierwszą Pomoc!

W czasach, gdy Pinta wypuszczała premierowo Pierwszą Pomoc piłem już piwa rzemieślnicze, ale z dostępnością było bardzo słabo i nie miałem możliwości spróbowania tego ratunkowego trunku, zwłaszcza, że uwarzono tylko jedną warkę. Co za tym idzie nie mogę się ustosunkować do dawnej edycji.

Pierwsza Pomoc, Pinta (Zarzecze), butelka 0,5l - 4,50 zł

Pierwsza Pomoc (na kaca?) to nic innego jak jasny lager! Tak, tak piwo bez amerykańskich chmieli, ogromnej goryczki i niekonwencjonalnych smaków! Klasyczne jasne piwo stołowe, piwo na co dzień i jak nazwa sugeruje na ratunek w nagłych przypadkach suchości w ustach ;)

10,5% ekstraktu i 4,1 alkoholu, 33 IBU, chmiele Marynka i Lubelski.

Świetna etykieta i jeszcze lepsza nazwa, barwa złota, piwo klarowne. Piana biała, obfita, z trwałym kożuchem. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: po otwarciu i przelaniu wyczuwalna nuta siarki, ale po chwili nos się przyzwyczaja/zapach się częściowo ulatnia i możemy cieszyć się nutami słodu z odrobiną chmielu. 1.5/2.5

Smak: słodowe, nieco chlebowe, orzeźwiające. Goryczka jak na styl jest bardzo wyrazista i intensywna, minimalnie łodygowa i cierpka.  6/8

Cena/Jakość: nie jest to piwo wybitne, ale takie do którego można wracać, zwłaszcza, gdy uda się wyzbyć siarki. To idealne piwo codzienne, gdy chcemy posiedzieć na ławce czy iść na grilla. Jesteśmy coraz bliżej "pilsa za trzy złote". 0.5/0.75

Ocena ogólna: 8.75/12

wtorek, 23 września 2014

Mistrzowska feta o smaku Słodkiego Zła!

To nie bajka, to nie sen - Polska reprezentacja zdobyła Mistrzostwo Świata w siatkówce! Taki sukces trzeba było uczcić piwem wyjątkowym i godnym takiego triumfu! Wybór był dla mnie oczywisty, piwo, które czekało właśnie na taką okazję:


Sweet Evil BBW, USA, Hoppin Frog, butelka 0,66l

Pod tajemniczym skrótem BBW, kryje się wyjaśnienie natury tego trunku: Belgian-style Barley Wine-style Ale fermentowane przy użyciu belgijskich i angielskich drożdży. 8,8% alkoholu i 48 IBU. 

Etykieta maksymalnie prosta, ale elegancka. Piwo ma barwę bursztynu przechodzącego w miedź, z minimalną domieszką czerwieni. Piana niska, utrzymuje się tylko pierścień, ale w tym stylu to dopuszczalne. Wygląd 0.5/0.75

Aromat: dojrzałe, bardzo słodkie winogrona przechodzące w rodzynki, miód, wanilia, po ogrzaniu biszkopty. Słodki likier. 2.5/2.5

Smak: ponownie bardzo słodkie winogrona przechodzące w rodzynki. Lekkie cytrusy, miód, oraz nasilające się w miarę ogrzewania nuty wanilii i biszkoptów. Po ogrzaniu dochodzą jeszcze bakalie. Goryczka niska. Alkohol rewelacyjnie ukryty. To piwo to gładkie, bardzo słodki, intensywny likier. Wysycenie bardzo niskie. 7.5/8

Cena/Jakość: piwo zdecydowanie warte spróbowania, zwłaszcza, gdy jest ku temu odpowiednia okazja, ale jego cena to mimo wszystko przesada. 0.5/0.75

Ocena ogólna: 11/12

Miała być mała refleksja o mistrzostwach, reprezentacji itd., ale się powstrzymałem. Dziś tylko czysta radość z triumfu! POLSKA MISTRZEM ŚWIATA!

niedziela, 21 września 2014

Nie w temacie – młot na KZK GOP!

Dziś chciałem zaprezentować Wam coś specjalnego, ale KZK GOP (tłumaczeń skrótu jest wiele, najlepiej oddają rzeczywistość te wulgarne) po raz kolejny skutecznie pokrzyżował moje plany. Nagminne opóźnienia, wypadające połączenia i chore ceny biletów to codzienność, ale to co stało się po meczu Polska: Niemcy przelało czarę goryczy.

W dniach 1-21 września Katowice jako jedno z miast gospodarzy gości Mistrzostwa Świata w Siatkówce – największą tego typu imprezę w historii regionu. 20 września nasza reprezentacja grała właśnie tam w półfinale z Niemcami! Bilety na ten mecz były wyprzedane już dawno, a Polsat zakodował sygnał i wprowadził opłaty. Zaowocowało to nie tylko tysiącami w Spodku, ale i drugim tyle w strefie kibica i jej okolicach. Dodatkowo setki, jeśli nie tysiące udały się do lokali w centrum miasta, by tam cieszyć się z awansu i medalu! Kilkadziesiąt tysięcy ludzi z aglomeracji i całej Polski, awans w świetnym stylu Polski do finału i koszmar pasażerów komunikacji miejskiej czekających na powrót do Będzina, Dąbrowy, Sosnowca na przystanku przy ulicy Moniuszki.

Na przystanku byłem przed godziną 23, zebrał się tam spory, stale zwiększający się tłum pasażerów w zdecydowanej większości wracający z meczu. Policja zamknęła część ulic dla samochodów, aby tłum pieszych mógł sprawnie i bezpiecznie opuścić strefę. Logiczne i właściwe działanie, wiążące się z opóźnieniem przyjazdu autobusu linii 40, który odjazd wg rozkładu ma 23:06. Minuty jednak mijały, ruch został wznowiony, a autobusów brak. W końcu pojawił się 808 na Dąbrowę przez Sosnowiec, zmieściła się do niego może 1/3 oczekujących pasażerów. Reszta czekała nadal na 40 i późniejszy 831. Część majętniejszych/bardziej zdesperowanych pasażerów brała taksówki, reszta czekała dalej nie wierząc, że coś z tego wyniknie... I nie wynikło – ani 40, ani 831 nie przyjechały, a kilkadziesiąt osób zostało na lodzie... Jedynym ratunkiem była jazda na około, nocny N908 do Sosnowca i dalsze przesiadki. Po godzinie i 40 minutach wyjechałem z Katowic przepełnionym autobusem, w którym ludzie byli stłoczeni jak bydło, a osoby próbujące wsiadać na następnych przystankach były częściowo skazane na porażkę. Nocny tramwaj spóźnił się tylko ok. 12 minut, więc po 3 godzinach i 10 minutach byłem w domu! Muszę się uznać za szczęściarza, bo część osób musiała czekać do rana, gdyż dojazd do Sosnowca nic im nie dawał. Dla jasności z Moniuszki pod dom mam niecałe 20 kilometrów! Również policja, która nieustannie krążyła radiowozami w okolicy nie raczyła zainteresować się losem pasażerów, ale to nie powinno dziwić – specjalnością śląskiej policji jest chowanie się w krzakach (dosłownie) i czyhanie na ludzie przechodzących na czerwonym świetle, a nie dbanie o obywatela.

Jak to możliwe, że dwa ostanie autobusy w dniu w którym powinno się uruchomić połączenia dodatkowe nie przyjeżdżają? Jak to jest, że władze KZK GOP nie przewidziały, iż z meczu będą wracać setki kibiców? Czy tam naprawdę nikt nie myśli, a ludzi mają za śmieci? To co stało się wczoraj, ostatnia 40, która nie przyjechała, daje twierdząco odpowiedź - dla nich My pasażerowie, to bydło, które służy do dojenie z pieniędzy. 

Władze KZK traktują ludzi jak śmieci. Niestety w dużej mierze odbija się to na kierowcach, bo niesłusznie na nich pasażerowi wyładowują swoją frustrację, a władze związku są bezkarna i nie ponoszą najmniejszej odpowiedzialności za swoje błędy i zaniechania. Dlatego czas abyśmy MY jako pasażerowie zaczęli wywierać presję na władzach naszych miast i gmin, w mediach klasycznych i elektronicznych, aby zainteresowały się one jak traktowany jest pasażer, czy w tym przypadku kibic reprezentacji.

Dzięki jakości połączeń pasażerowie regularnie spóźniają się do pracy lub nie mają jak z niej wrócić. Przykładowo przez 30 dni roboczych notowałem ile razy autobus 297 przyjedzie punktualnie – dokonał tej sztuki 3 razy (słownie TRZY!) w pozostałe dni był spóźniony bądź odjeżdżał przed czasem. Innym fenomenem jest 40, autobus regularnie spóźniony, potrafiący od wyjazdu z bazy po szóstym przystanku spóźnić się o 10-15 minut, a 5 minutowe opóźnienie to norma. W dni po świętach znowu do pracy dojechać nie można, gdyż związek nie uważa za stosowne stosować komunikacji dla dni roboczych. Kolejnym tematem rzeką są ceny biletów... To absurd na skalę światową, aby dostawca usługi jaką jest przewóz nie wypełniał swojego zadania i kasował za to takie pieniądze...

Ogólny obraz sytuacji i sposób funkcjonowania związku, oraz wydarzenia z 20go września tego roku pokazały, że władze związku totalnie nie radzą sobie ze swoimi obowiązkami, zwłaszcza w chwilach ważnych dla obywateli i trudnych ze względów logistycznych, czyli wtedy, gdy mają się wykazać. Dlatego czas aby nieudolne władze z prezesem Romanem Urbańczykiem na czele podały się do dymisji! Tylko presja społeczna może wymusić zmiany na ludziach, którzy uważają się za bezkarnych! Ich nazwiska znajdziecie tutaj. Mamy tam min. prezydentów Sosnowca, Zabrza, Katowic, Bytomia, Gliwic - od tych ludzi trzeba żądać wyjaśnień i wyciągnąć konsekwencje! To oni odpowiadają za jakość naszej komunikacji i trzeba ich z tego rozliczyć!

Ja ze swojej strony wystosują listy z opisem wczorajszej sytuacji do organizatorów imprezy tj. telewizji Polsat, Polskiego Związku Piłki Siatkowej i władz miasta Katowice, oraz mediów lokalnych. Was zachęcam do wywierania presji we władzach lokalnych, gdyż to one decydują o tym co dzieje się w Związku, a wybory lokalne się zbliżają... Piszcie o tym co robi KZK GOP na ich profilu FB, piszcie do mediów lokalnych, nagłaśniajmy skandale, żądajmy wyciągnięcia konsekwencji! Pamiętajmy, że to my kupujemy usługę, za którą płacimy więc mamy prawo i obowiązek wymagać! Na postawie rozkładu jazdy dokonujemy wyboru, a kupując i kasują bilet zawieramy umowę, która ma być zrealizowana należycie! Działajmy, a nie przeklinajmy w autobusie, czy w fotelu!

środa, 17 września 2014

Anchor IPA

Krainie Piwa udało się sprowadzić bardzo interesująco zapowiadające się IPA, ze słynnego Anchor Brewing. Do tej pory na blogu opisałem tylko ich fenomenalne piwa świąteczne, ale piłem również inne i browar zaskarbił sobie moją sympatię. Warto nadmienić, iż nie jest to malutki browar rzemieślniczy, a coś w stylu Ciechana, oczywiście przy uwzględnieniu proporcji państw. Z racji ciekawej historii i roli w piwowarstwie amerykańskim, przy edekwatnym piwie dokładniej zglebimy ten temat.

Anchor IPA, USA, Anchor Brewing, butelka 0,355l - 11 zł

6,5% alkoholu i to wszystko w kwestii informacji z etykiety. Lepiej jest na oficjalnej stronie internetowej - chmielone na goryczkę: Cascade, Bravo, Apollo, a na aromat: Cascade, Apollo, Citra, Nelson Sauvin, Haas i numer 431, czyli chmiel eksperymentalny, jeszcze bez nazwy. 
Cascade, Bravo, Apollo

Cascade, Bravo, Apollo
Cascade, Bravo, Apollo
Jak zawsze w piwach z Anchor etykieta jest piękna, kapsel z logo browaru tym razem zielony, a pod spodem niespodzianka. Piana obfita, drobna, utrzymuje się na jeden palec. Barwa miedziana, piwo klarowne. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: cytrusy, nuty żywiczne, lekki ananas w zalewie i owoce. Przyjemy, lekko słodki. 2/2.5

Smak: cytrusy, owoce, żywica - po prostu chmiel. Sok ze świeżych cytrusów z przewagą grejpfruta i pomarańczy. Słodowa podbudowa się nie naprzykrza, ale wyraźnie wnosi nutę chlebową. Goryczka bardzo przyjemna, krótka, na dolnym pułapie wysokiej intensywności. Słodko kwaskowe, bardzo pijalne, lekkie. Po ogrzaniu bardzo delikatne biszkopty, wanilia. 7/8

Cena//Jakość: polecam świetne piwo w dobrej cenie, tylko czemu takie małe...0.75/0.75

Nie jest to najlepsze IPA jakie piłem, ale jest świetne. Gdyby tak mogły smakować krajowe... Mamy się od kogo uczyć.

Ocena ogólna: 10.5/12

poniedziałek, 15 września 2014

Alvinne - Melchior Oak Aged On A Malaga Wine Barrel

Melchior Oak Aged – Malaga, Belgia, Alvinne, butelka 0,5l

Belgijskie Brouwerij Alvinne to browar w Polsce mało znany, a ich piwa to trunki bardzo trudne do zdobycia, które dodatkowo nie należą do najtańszych. Początkowo był to mikro browar z bardzo małą produkcją, ale w październiku 2011 roku doszło do otwarcia nowej warzelni, o dużo większej wydajności. W swoich piwa stosują własny szczep drożdży o nazwie Morpheus. 

 
Do Katowic dotarły dwa ich piwa, a jedno z nich wywołało u mnie przyspieszone bicie serca. WOW! Barley wine leżakowane w beczce po maladze! Od razu wiedziałem, że muszę to piwo mieć – bez sprawdzania opinii, czy ceny. Czasami tak mam i zazwyczaj są to trafne zakupy. Beczka po gęstym słodkim winie powinna wnieść sporo rodzynek, wanilii, karmelu. Brzmi znakomicie!

Piwo z serii Alvinne Oak Collection: Melchior Oak Aged On A Malaga Wine Barrel. 11% alkoholu i więcej danych brak...

Etykieta może nie z najlepszego papieru, ale prezentuje się bardzo elegancko – jej szata graficzna ma w sobie coś ekskluzywnego i tradycyjnego. Szkoda, że jakoś wykończenia nie jest wyższa. Barwa lekko różowego bursztynu. Piana niska, szybko redukuje się do bardzo marnego kożucha. Wygląd 0.25/0.75

Aromat: kwaśny, dziki, belgijski – ocet balsamiczny, wino, kwaśne wiśnie, kwaśność od beczki. 1.75/2.5

Smak: nuty dzikie, kwaśne ocierające się o końską derkę, lekko ściągające, garbnikowe, czuć mocno świeże drewno z beczki. Wiśnie, leciutkie poziomki, karmel, ocet balsamiczny, przyprawy od drożdży – zwłaszcza pieprz. Bardzo winne. Mimo tego całego kwasu, da się wyczuć również słodycz cukru kandyzowanego. Goryczka niska, ale pieprz i lekko podbijając go alkohol, tworzą złudzenie wyższej. Ekstremalne i dziwne piwo, totalnie niestylowa, ale smaczne. Niskie wysycenie, alkohol nieco grzeje. 5.5/8

Cena/Jakość: jeżeli lubicie belgijskie kwasy to kupujcie bez obaw, jeżeli liczycie na słodki barley wine to unikajcie. Gdyby było tańsze, było by wyżej. 0.25/0.75

Totalnie nie tego się spodziewałem, nie to zapowiadał opis piwa na etykiecie. Nie ma słodyczy, nie ma wanilii, rodzynek, zdecydowanie nie jest do barley wine, a solidny belgijski kwas.

Ocena ogólna: 7.75/12

piątek, 12 września 2014

Podkarpacie - DORIS na zamku Sobień

 
Podczas naszej wyprawy na Podkarpacie dotarliśmy z DORIS i resztą ekipy do ruin zamku Sobień. Położone nad Sanem, pomiędzy wsiami Załuż i Monasterzec średniowieczne ruiny były doskonałym miejscem aby poznać się lepiej z tą cudowną panią.

Tradycyjnie o historii zamku pisać Wam nie będę, gdyż są dobre i ciekawe opracowania na zamkowych portalach specjalistycznych. Nadmienię tylko, że ruiny strzegące szlaku handlowego nad Sanem są malowniczo położone na wzgórzu co wiąże się, ze spacerkiem na szczyt wzniesienia. Tym razem nie będę się również rozwodzić nad okolicą, wioskami, czy władzą, a przejdę od razu do piwa. W kwestii zamku niech przemówią fotografie, a wy sobie sami odpowiedzcie czy może być lepsze miejsce na degustację?


D.O.R.I.S. The Destroyer (Double Imperial Stout), USA, Hoppin' Frog

Doris to ciemniejsza, solidniej chmielona, mocniejsza wersja Borisa, ot widać, że to kobieta trzyma tam władzę ;) Imię nie jest przypadkowe: Double Oatmeal Russian Imperial Stout (tak, tak to owsiany RIS). Wymiary też ma urzekające - 10,5 alkoholu, 27,5 ekstraktu i 70 IBU!

Etykieta klasyczna z żabką, bardzo ładna. Kapsel niestety golas. Gęsta ciecz ma barwę smolistej czerni. Piana jak na styl jest obfita o brunatnej barwie. Wygląd: 0.75/0.75

Aromat: gorzka czekolada, wanilia, lekkie ciemne owoce, chmiel w postaci kwiatów i cytrusów. Po ogrzaniu ciasteczka w czekoladzie, kakao. Zasadniczo nie wiem czemu tylko tyle, ale tak wynotowałem - 2.25/2.5

Smak: ciasteczka w gorzkiej czekoladzie, lekka paloność, wanilia, ciemne owoce, gorzka kawa, rodzynki, kwiaty (zwłaszcza róża!) i leciutkie cytrusy. Goryczka na średnim poziomie intensywności. Gładkie, nisko wysycone, alkohol rewelacyjnie ukryty. Minimalne "drzewne" ściąganie, ogólnie gorzkie, ale są też słodkie akcenty. Po ogrzaniu pojawiła się nuta tytoniu, a całość stała się słodsza i bardziej kremowa. W smaku minimalne nuty drożdzowe, ale zamek trzeba było zdobyć, to i piwo doznało wstrząsów.  7.5/8

Cena/Jakość: za to cudeńko o pojemności 660 ml. zapłaciłem 40 złotych. Dużo, ale to piwo na specjalne okazje, które warto mieć w piwnicy i przynajmniej raz w życiu spróbować. 0.75/0.75

Ocena ogólna: 11.25/12

Doris dostała, również rekomendację od swojej rockowej koleżanki z blogu Rock & Roll Style:

Pati Roxx: "to piwo to poezja smaku" 

Od siebie dodam, iż w najbliższym czasie na stronie zagości również Boris i kuzynka Natasha. 



Z racji, iż było to piwo degustacyjne, to swoją przygodę zakończyło w Sanoku:


wtorek, 9 września 2014

Bracka Jesień 2014

W okół tegorocznej edycji festiwalu nie działo się wiele. Bardzo późno opublikowany program imprezy, lista browarów pojawiła się jeszcze później - dzień przed jej rozpoczęciem. Odbiło się to mocno na frekwencji. Niestety była to tylko namiastka tego co w 2013 roku.

 Do Cieszyna planowałem wybrać się na dwa dni, ale trudna sytuacja finansowa ograniczyła mnie do jednego dnia i dobrze się stało. Brak konkretów organizacyjnych i piwnych, oraz konkurencyjne imprezy (czy bardziej ich ciężar finansowy) zdecydowanie zaniżyły frekwencję. Z drugiej strony odnoszę wrażenie, iż konkretów nie było bo i mało było piwa. W kwestii browarów w porównaniu do zeszłego roku odpadł Krajcar z Żywca, upadł/zawiesił działalność Cieszyński Browar Mieszczański.  Innymi słowy były browary: Artezan, Bracki, Reden, Pinta/Kraina Piwa, Widawa. Bardzo słabo wypadła oferta piw butelkowych - była może połowa tego co w zeszłym roku - wniosek nasuwa się sam, to tylko resztki z Birofilii i 2-3 nowości, które pojawiły się w międzyczasie.

Dla mnie numerem 1 był oczywiście niedostepny w regionie Artezan. Ekipa przygotowała się dobrze - 4 nalewaki, koszulki, bardzo ładna bluza. Były 3 piwa, których nie piłem i na nich się skupiłem. Nie robiłem notatek, ani ocen dlatego o trunkach będzie w jednym zdaniu.


Na pierwszy ogień Summer Ale - styl z założenia nieco nudny w tym przypadku okazał się bardzo udanym, mocno orzeźwiającym i wyrazistym w smaku trunkiem.Myślę, że o sukcesie piwa mógł zadecydować użyty chmiel - Athanum.

Rżysko to żytnie ale chmielone Galaxy. Mimo nie wzbudzającego zachwytu aromatu piwo prezentuje się solidnie w smaku. Żyto wyraźnie miało wpływ na konsystencję, gęstość, gładkość piwa, ale nie odcisnęło piętna na smaku jako takim. 

Na końcu podpięty został Fafik, dlatego i degustacja miała miejsce na sam koniec, mimo, że styl sugeruje odwrotną kolejność. Piwo to jest wariacją na temat grodziskiego. Uwarzone w oparciu o słód wędzony drzewem jabłonki, chmielone również nietypowo przy użyciu Motueka. 10% ekstraktu, 4% alkoholu, wysokie wysycenie i tylko zmętnienie za duże. Zwłaszcza w aromacie, ale również w smaku jabłonka robi świetną robotę, oraz czyni styl dużo przystępniejszym, dla osób "nie wkręconych". Bardzo pijalne, świetnie orzeźwiające - hit, który prosi się o butelki i normalną dystrybucję!

Drugim świetnie przygotowanym browarem był Reden. Zaprezentowano piwa zarówno z Chorzowa, jak i z nowo otwartego browaru w Świętochłowicach. Były 4 premiery z limitowaną serią numerowanych butelek, ale to już będzie osobna historia i wpis.

Kraina Piwa mimo, iż ograniczyła się do wyprzedaży resztek piw butelkowych z Birofilii mocno zaskoczyła jednym, ale konkretnym powrotem! Do sprzedaży trafił wygrzebany z odmętów magazynu karton Grand Championa 2009! Z butelek wybrałem sobie dwa amerykańce, które nie zmieściły się na mojej liście zakupów Birofilii. Z lanych zasadniczo wszystko piłem już wcześniej dlatego uraczyłem się tylko nową warką Imperium Atakuje. Innymi słowy jeżeli byliście w Żywcu lub macie sklep w którym są piwa od Grześka Zwierzyny to poczuliście niedosyt z powodu braku nowości, jeżeli nie spełniacie wcześniejszych kryteriów to mogliście co nieco kupić :)

Ze stoiska Widawy piłem wszystko już wcześniej, więc sobie odpuściłem. Młóćki niestety nie było :( Natomiast z browaru Brackiego na koniec tradycyjnie zakupiłem lany porter.

W kwestii giełdy kolekcjonerów - gdy przyjechaliśmy zostało tylko jedno stoisko.

Na koniec zostało zwiedzenie Brackiego browaru, ale o tym  będzie w osobnym wpisie.
 

poniedziałek, 8 września 2014

Wookiee IPA

Amager na blogu pojawił się tylko raz, ale następne trunki już zostały zdegustowane i pojawią się  "kiedyś" (nie będę obiecywał, że szybko, ale..). Piwa Duńczyków zrobiły na mnie duże wrażenie, tylko jedno odstawało nieco poziomem. O Port Brewing pisałem nie raz i były to zawsze słowa uznania i podziwu (chyba nr 1 na świecie wśród browarów z których degustowałem już piwa). Dziś piwo będące owocem współpracy tych dwóch wielkich twórców!

Wookiee IPA, Dania/USA, Amager/Port Brewing, butelka 0,5l

7,2% alkoholu i bardzo interesujące chmielenie - Herkules, Amarillo, Citra, Centennial, Sorachi Ace.

Etykieta ascetyczna i niezbyt ładna, zwłaszcza, gdy porównamy ją np. do Arctic SunStone Piwo ma złotą barwę i jest klarowne. Piana drobna, obfita, biała, oblepia szkło. Wygląd 0.5/0.75

Aromat to nuty chmielowe - trawa, zioła, białe owoce, odrobina soku z cytryny - zdecydowanie wytrawny, lekko słodowy. 1.75/2.5

Smak: chmielowy atak nut żywicznych, iglastych, nieco trawy, ziół, odrobina białych owoców i cytrusów (biała skórka). Lekko słodkawa podbudowa jest mocno schowana, leciuteńkie biszkopty. Po ogrzaniu mango, więcej cytrusów. Goryczka bardzo silna, dosyć długa, minimalnie zalegająca - dla prawdziwych maniaków. Mimo iż możemy się doszukać słodkich akcentów, to jest wytrawne, kwaskowate. Jeżeli jesteś świrem to jest bardzo pijalne, jeżeli pijesz tylko Żubra to nie przetrwasz pierwszego łyka :)  7/8

Cena/Jakość: zakup bardzo udany, mimo, iż wolę słodkie IPA. Zdecydowanie warto. 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10/12

Piwo dla chmielowych twardzieli, goryczka tnie jak żyleta - to chmielowa, wytrawna petarda z krótkim lontem! IBU nieznane, ale na pewno powyżej 100.

czwartek, 4 września 2014

Podkarpacie - Stary Browar Rzeszowski



Niezbadane są drogi piwnej rewolucji! W moim krótkim wypadzie na Podkarpacie nie planowałem piwnych miejsc, browarów. Na szlak zabrałem tylko DORIS, aby dokonać degustacji na którymś z epickich zamków. Los jednak sprawił, iż wizyta w Rzeszowie skończyła się odwiedzinami w Starym Browarze Rzeszowskim. 

Rzeszów pięknym miastem jest, a przynajmniej jego zabytkowa część, którą dane mi było zobaczyć. Zamek (piękne bastiony!), zabytkowe domy, kamienice, urokliwy rynek i powiew historii. Liczne pamiątkowe tablice przypominają o krwawej historii tych ziem, ale i o ich bohaterach, jej obrońcach. Ogólnie jest patriotycznie i jakoś tak swojsko, a biało-czerwone flagi widać w sklepach, lokalach mimo, że nie ma święta.

Browar mieści się w restauracji hotelu Bristol przy samym rynku. Wnętrze jest urządzone ze smakiem, ale bez zbytniego przepychu. Miejsc jest dużo, ale widać również, że to lokal nastawiony na bogatszych klientów restauracji hotelowej. Dodatkowo jest ogródek z parasolami itd. Instalacja jest ładnie uwidoczniona, zarówno za barem jak i po bokach sali. Samo piwo nieco niknie wśród bogato zaopatrzonego w inne alkohole baru. Odbywają się transmisje spotkań MŚ w siatkówkę :)

W dniu mojej wizyty warzono piwo, co zapewniło piękny aromat słodu. Tego dnia dostępne były cztery rodzaje: Witbier, Pszeniczny Rzeszowiak, Pils Staromiejski i Cascadian Dark Ale. Jak widać piwowarzy nie ograniczają się do klasyków i mają w sobie ducha rewolucji. Piwa w cenie 7 zł: lane 0,4l lub 0,33l w bączku na wynos. Wafle niestety się skończyły, ale otrzymałem zestaw 6 etykiet :) 

Dzień był słoneczny i ciepły dlatego wybrałem witbiera. Sporo cytrusów, kolendry, cytryna w stylu musujących tabletek multiwitaminy. Goryczka ładnie zarysowana, lekko ziołowa. Piwo bardzo przyjemne, orzeźwiające, pijalne, acz lekko wodniste. 

Znajomi zdecydowali się klasycznie na pilsa, którego nie omieszkałem od nich spróbowałem. W smaku jest dużo słodu z chmielowymi kwiatami, ale w zapachu mocny diacetyl psujący efekt.

Czas pozwolił zdegustować jeszcze Cascadian Dark Ale. Trunek o brązowej barwie. W aromacie sporo ciemnych i czerwonych owoców, słód i leciutki diacetyl. W smaku dominują ciemne słody z lekkim popiołem, owoce, lekki orzech. Diacetyl minimalny, ale nie ma problemu z jego wyczuciem. Goryczka na średnim poziomie intensywności.

Na drogę zaprałem butelkę pszenicy, która była "zwykła" i niczym szczególnym się nie wyróżniła.

Miasto i browar zdecydowanie warte są lepszego poznania i ponownych odwiedzin. Piwa są solidne, ale nie wybitne, kolekcja blach z Birofilii pokazuje, iż praca nie idzie na marne, a CDA i wit świadczą o otwartości właścicieli i piwowarów. Powinno byc tylko lepiej :)