niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozgrzewka przed Beer Geek Madness - Big Worster

Czasami bywa w życiu tak, że coś nieprzyjemnego, złego, może dać dobry plon. Tak było w tym przypadku. W ostatecznym wyniku nieprzyjemnego incydentu w moje i Pana B ręce trafiła butelka Big Worse WORSER z Mikkellera.

Z racji nadchodzącego Beer Geek Mandness to idealna rozgrzewka (w przenośni i dosłownie) przed festiwalem na którym to piwo będzie lane w wersji leżakowanej w beczce po chardonnay.

Big Worse WORSTER, Dania, Mikkeller, butelka 0,375 – 32 zł



Mamy do czynienia z potężnym (16,5% alkoholu!!!) american barley wine, uwarzonym w belgijskim De Proef. Niestety jak to w przypadku wielu innych piw Duńczyków więcej informacji nie znajdziemy...

Na etykiecie przerobione logo browaru – w miejscu Kellera maskotka - Henry. Barwa jasnego złota, piwo mętne. Piana niska, utrzymuje się dziurawy kożuch, ale stężenie alkoholu po części to usprawiedliwia. Wygląd 0.5/0.75

W aromacie ciasteczka, biszkopty, wanilia, wytrawne białe owoce (Nelson?), lekka cytryna. Po ogrzaniu pestka brzoskwini i coraz silniejsze biszkopty. 2.25/2.5

Smak to wspaniały sok z cytrusów (grejpfrut, mandarynka, cytryna), dojrzałe słodkie, białe winogrona przechodzące w rodzynki. Pestki brzoskwini z goryczką, wanilia, biszkopty, ciasteczka, ananas w zalewie. Goryczka chmielowa, podbita nieco przez alkohol, który w szlachetny i delikatny sposób jest obecny, ale zważywszy na jego wielkość jest świetnie ukryty. Silnie rozgrzewa. Piwo słodkie, gęste, likierowe, przy tej mocy bardzo pijalne. Łukasz stwierdził „białe, mocne, słodkie wino”. 7.25/8

Cena/Jakość: zdecydowanie warte degustacji i polecenia, ale tanie nie jest... 0.5/0.75

Ocena ogólna:  10.5/12

Pozostaje czekać do soboty i stawić czoła wersji leżakowanej w beczce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz