czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozgrzewka przed Beer Geek Madness część 2 - George

Organizatorzy wrocławskiego Beer Geek Madness ujawnili kilka pozycji z listy piw butelkowych. Przewija się tam min. kilka "dębowych" RISów opierających się w dużej mierze o dzisiejszego bohatera. Z tej przyczyny postanowiłem wyciągnąć z lochów buteleczkę tego trunku i sprawdzić czy warto pokusić się o ekskluzywne wydanie. Z racji, iż cena również jest ekskluzywna, aby mnie przekonać piwo musi doprowadzić kubki smakowe do szaleństwa :)

George, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l 

Tradycyjnie poza alkoholem (12,12%) i składem bez szczegółów (jest cukier) nie dowiemy się niczego. 

Etykieta nie zachwyca - pobity murzyn (tak, tak nie jestem politycznie poprawny!) na tle szalika/flagi... Pewnie to jest to jakieś nawiązanie do serialu/filmu, ewentualnie jakiś zapomniany bokser, ale mnie nic nie mówi. W barwie głęboka czerń. Tworzy się ciemnobrązowa piana, która błyskawicznie znika.* Wygląd 0.25/0.75

Aromat to gorzka czekolada, kakao, czarny bez i leciutkie płatki róży, palony słód. Bardzo przyjemny, ale brakuje nieco intensywności. 2/2.5

Smak: pierwszy łyk i wow! Gęstość jest oszałamiająca - syrop, olej... Czekolada (gorzka, deserowa) w płynie, prawdziwe kakao, czarny bez, dzika malina, róża, bakalie, palony słód, miód. Przebogaty i bardzo intensywny bukiet. Goryczka z chmielu, który wnosi nutę mięty, wzmacniana przez słód i alkohol, którego w czystej postaci nie czuć w ogóle, ale silnie rozgrzewa i czai się w głębi. Po nieznacznym ogrzaniu (nie chłodziło się długo, wiec nie miało jak się grzać) ujawnia się kwaskowata pomarańcza,  a goryczka nabiera pestkowego posmaku. Na finiszu konfitura z fiołków. 7.75/8 Rewelacyjny balans i bukiet, czuć słodycz, kwaskowatość, gorycz, a nawet lekka pikantność, ale nic nie dominuje, a wszystko jest jednocześnie wyraziste - sztuka!

Cena/Jakość: smak jest po prostu genialny! Pozycja obowiązkowa zwłaszcza przy cenie w okolicach 20 złotych. Najlepsze piwo jakie piłem z grupy bez 3 (i>) z przodu. 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10.75/12

Zdecydowanie lepsze od rozgrzewacza numer jeden, jednoznacznie przekonało mnie do zakupu wersji leżakowanej w jednej z beczek - której? Zagadka :)

* na dnie butelki bardzo dużo drożdży - nalewajcie ostrożnie, żeby nie popsuły kompozycji.

środa, 27 sierpnia 2014

IPA Day

Do tego piwa przymierzałem się od dawna, ale odstraszała mnie cena. Z okazji dnia IPA postanowiłem jednak zaryzykować i wysupłać kilkanaście złotych. Od tego czasu już chwila upłynęła, ale przeciętnych walorów, może komuś ten wpis pomoże zaoszczędzić kilka złotych. 

 Jule IPA, Dania, Beer Here, butelka 0,5l

Piwo uwarzone w belgijskim browarze De Proef, przez Duńczyków z Beer Here.Informacji zasadniczo brak, podają tylko alkohol (7%), czy są jakieś zioła, dodatki czyniące to piwo zimowym nie mam pojęcia.

Etykieta jest ładna i z pazurem, tylko kapsel golas. Barwa złota, z niewielką ilością drobinek. Piana obfita, drobna, znaczy szkło, utrzymuje się trwały kożuch. Wygląd 0.75/0.75

Aromat: przyjemny, ale mało urozmaicony - trawa cytrynowa, cytryna, nieco zielonej herbaty. Lekko kwaskowaty. 1.75/2.5

Smak: jest dziwnie, nawet bardzo, tylko trudno to opisać. Kłębowisko szyszek z choinki, żywicy, cytrusów i skórki od chleba - nieułożone i agresywne, z lekką nutą pieprzu i kwaskowym posmakiem przy czym jest też trochę słodyczy. Mieszanka choinki i chleba przywodzi na myśl nieco DMS, ale to nie to. Następnie wodnisty i bez smakowy finisz. Goryczka wysoka, mocno chmielowa. W ustach lekko szorstkie. 4.5/8

Cena/Jakość: gdyby kosztowało około 8 złotych można by kupić z ciekawości - kosztuje dwa razy tyle i nie warto. 0/0.75

Piwo ważne do 31.10.15 r. więc nie ma co zganiać na fakt, że już tyle miesięcy po świętach, zwłaszcza, że wydaje się totalnie nieułożone, a czas powinien to zmienić na korzyść. 

Ocena ogólna:  7/12

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozgrzewka przed Beer Geek Madness - Big Worster

Czasami bywa w życiu tak, że coś nieprzyjemnego, złego, może dać dobry plon. Tak było w tym przypadku. W ostatecznym wyniku nieprzyjemnego incydentu w moje i Pana B ręce trafiła butelka Big Worse WORSER z Mikkellera.

Z racji nadchodzącego Beer Geek Mandness to idealna rozgrzewka (w przenośni i dosłownie) przed festiwalem na którym to piwo będzie lane w wersji leżakowanej w beczce po chardonnay.

Big Worse WORSTER, Dania, Mikkeller, butelka 0,375 – 32 zł



Mamy do czynienia z potężnym (16,5% alkoholu!!!) american barley wine, uwarzonym w belgijskim De Proef. Niestety jak to w przypadku wielu innych piw Duńczyków więcej informacji nie znajdziemy...

Na etykiecie przerobione logo browaru – w miejscu Kellera maskotka - Henry. Barwa jasnego złota, piwo mętne. Piana niska, utrzymuje się dziurawy kożuch, ale stężenie alkoholu po części to usprawiedliwia. Wygląd 0.5/0.75

W aromacie ciasteczka, biszkopty, wanilia, wytrawne białe owoce (Nelson?), lekka cytryna. Po ogrzaniu pestka brzoskwini i coraz silniejsze biszkopty. 2.25/2.5

Smak to wspaniały sok z cytrusów (grejpfrut, mandarynka, cytryna), dojrzałe słodkie, białe winogrona przechodzące w rodzynki. Pestki brzoskwini z goryczką, wanilia, biszkopty, ciasteczka, ananas w zalewie. Goryczka chmielowa, podbita nieco przez alkohol, który w szlachetny i delikatny sposób jest obecny, ale zważywszy na jego wielkość jest świetnie ukryty. Silnie rozgrzewa. Piwo słodkie, gęste, likierowe, przy tej mocy bardzo pijalne. Łukasz stwierdził „białe, mocne, słodkie wino”. 7.25/8

Cena/Jakość: zdecydowanie warte degustacji i polecenia, ale tanie nie jest... 0.5/0.75

Ocena ogólna:  10.5/12

Pozostaje czekać do soboty i stawić czoła wersji leżakowanej w beczce :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Jałowcowa rewolucja - Black po Polsku

Polscy piwowarzy zasmakowali w jałowcu użyto go min. w rewelacyjny/kontrowersyjnym Gruicie Kopernikowskim, w klasycznym Końcu Świata, a w moim odczuciu również w Ciachu z Bednarów. W europie to też coraz popularniejszy dodatek o czym możecie się przekonać czytają wpis o Huvila Artic Circle. 

Samo piwo to dziecko, nie jednego, a dwóch browarów i to jakich! W końcu Pracownia Piwa i Pinta, to bodaj najlepsi krajowi rewolucjoniści! Warzenie odbyło się w Zawierciu w oparciu o Cracka, czyli stoutu z Pracowni i Końca Świata (piwo występowało też pod nazwą Happy End), czyli sahti z Pinty. Dlatego nazwa:          

Happy Crack, Pinta/Pracownia Piwa, butelka 0,5l - 7.75 zł

Piwo zaprezentowano jako Black Sahti o "wymiarach" 8 na 19,1. Warzone z dodatkiem pędów sosny, chmielu Amarillo, owoców i gałązek jałowca. Pasteryzowane, niefiltrowane. Do fermentacji fińskie drożdże piekarskie.

Etykieta to nic innego jak Black, bez znaczka. Oryginalna nie jest, ale ładna owszem (lubię czerń). O dziwo w przeciwieństwie do etykiety, piwo czarne nie jest, a jego barwa to bardzo ciemny brąz ocierający się ledwie o czerń. Piana niestety występuje w minimalnych ilościach i szybko redukuje się do zera. Wygląd 0.25/0.75

Aromat: dominują nuty jałowca, sosny - bardzo naturalne i przyjemne. Do tego czekolada, lekka kawa, nieco nut pszenicznych, czy patrząc na zasyp żytnich. 2/2.5

Smak: bardzo silne, rewelacyjne nuty jałowca, igieł sosny! Charakterystyczna dla pierwszej warki Końca Świata podbudowa w stylu pszenicy z lekkim bananem. Do tego ciemne słody, wyraźny wpływ słodu żytniego, z nutą czekolady, odrobiną kawy. Minimalna i przyjemna nuta drożdży. Goryczka na dolnym pułapie średniej, mocno sosnowa. Piwo jest bardzo gęste, treściwe, nisko wysycone, lekko kwaskowate, minimalnie słodkie, aksamitne - "można się nim najeść". Wydaje się, że słód żytni okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż aksamitność jest rewelacyjna. 7/8

Cena/Jakość: jest dokładnie tym czym powinno być połączenie tych dwóch tworów. Dużo lepsze od solowego Końca Świata, ogólnie jest rewelacja i piwo wyjątkowe! 0.75/0.75

Ocena ogólna: 10/12

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jałowcowa rewolucja - Huvila Artic Circle

Jałowiec nowym chmielem? Na rynku pojawia się coraz więcej piw z jałowcem w składzie, a efekty, które daje ta roślina są powalające! Dlatego w najbliższych dniach 4 piwa w których składzie jest właśnie jałowiec! Do tej pory piłem z jałowcem min. Gruit Kopernikowski, Prototyp (jałowcowy porter) Koniec Świata, a i Ale Ciacho o niego posądzam.

Dzisiejszą niedzielę poświęciłem na porządkowanie moich piwnych notatek, spisów i tym podobnym wyzwaniom. Aby umilić sobie pracę postanowiłem zdegustować zagadkowe piwo z Finlandii, które według różnych źródeł jest sahti, barley wine, piwem przyprawianym, lub mocnym ale... Czym jest naprawdę, zaraz się przekonamy: 

Huvila Artic Circle Ale, Finlandia, Malmgardin Panimo, butelka - 0,5l

Browar Malmgård mieści się w ponad 100 letnim pałacyku, gdzie dodatkowo urządzono firmowy pub.  Przy warzeniu piwa użyto min. świeżych gałązek i jagód jałowca, słodu żytniego i angielskiego chmielu. 18,5% ekstraktu, 7,3% alkoholu, 60 IBU.

Ciekawa oprawa graficzna, dedykowany kapsel. Rubinowa barwa. Piwo w teorii niefiltrowane, ale trunek jest klarowny. Piana obfita, trwała, drobna, znaczy szkło. Wygląd 0.75/0.75

Zapach: karmel, jałowiec, ciemne owoce, wanilia. Nie wykluczam leciutkiego śmietankowego diacetylu. Bardzo przyjemny. Po ogrzaniu wychodzą ciasteczka z czekoladą. 2/2.5

Smak: mocne, żywiczne nuty jałowca, sosny, karmel, ciemne owoce (czereśnia, śliwka, wiśnie), leciutka nuta wanilii. Goryczka wyrazista, leciutko ściągająca, na deklarowanym poziomie. Na finiszu delikatny popiół. Świetny bukiet, piwo bardzo delikatne, wzorowo ułożone. Po ogrzaniu ciasteczka w mlecznej czekoladzie i delikatne cytrusy. Słodkie, ale nie przesłodzone. 7.5/8

Cena/Jakość: pozycja obowiązkowa. 0.75/0.75

Piwo niebanalne i faktycznie trudne do zaszufladkowania. Najistotniejsze są jednak jego wyjątkowe walory smakowe. Jeden z najlepszych zakupów na tegorocznej Birofilii - polecam!

Ocena ogólna: 11/12

piątek, 15 sierpnia 2014

VooDoo, piwo, bekon, pączki, czyli różowa ściema

Voodoo Doughnut to seria piw inspirowana pączkami serwowanymi w jednej z cukierni w Portland o tej samej nazwie. O ile udało mi się dobrze rozeznać oferują tam przeróżne, najdziwniejsze smaki i coś dla każdego np. pączki wegańskie. Jest to swoista lokalna atrakcja i miejsce kultowe, czy takim okaże się też piwo? Trunek inspirowany jest pączkiem z klonowym lukrem i bekonem.  Na sklepowej półce wyróżnia się zdecydowanie różową butelką z malowanym wzorem. Nie tylko butelka ma zaszokować i zwrócić uwagę, ale również skład. Przy warzeniu tej "wędzonki" dodano wędzony bekon, oraz syrop klonowy. Przyznaję, iż lubię takie eksperymenty i łączenie nietypowych smaków, oraz dodawanie niekonwencjonalnych dodatków do piwa, dlatego zakładam, że będzie to coś pysznego, lub niepijalnego. Butelka zakupiona "na pół" z Panem B.

Voodoo Doughnut Bacon Maple Ale, USA, Rogue, butelka 0,75l

14% ekstraktu, 6,5% alkoholu, 30 IBU, oraz wspomniany bekon i syrop klonowy. *

Butelka prezentuje się świetnie, a trunek po przelaniu ma barwę będącą czymś pomiędzy pomarańczem, bursztynem i miedzią. 

Piana jest obfita, drobnoziarnista o kremowej barwie. Z czasem się dziurawi, ale jest trwała. 0.5/0.5

Ze szkła unosi się bardzo słodki zapach syropu klonowego, lukru z pączków i to tyle... 0.5/1

W smaku wyraźna, ale nie tak nachalna jak w zapachu słodycz syropu klonowego, leciutki palony kabel. Wędzony bekon, pojawia się gdzieś na horyzoncie, ale więcej go można się doszukać nawet w Grodziskim... Goryczka i wysycenie niskie. 4.5/8

Cena/Jakość: z jednej strony za udziwnienia się płaci, z drugiej tutaj jest tylko takowych zapowiedź... 0/0.5

Wiele się spodziewałem, ale nie tego, że piwo będzie nudne i nijakie... Tutaj nic się nie dzieje, żaden smak nie zaskakuje, nut wędzonych daje więcej słód, a słodycz i syrop klonowy to za mało. Po takim eksperymencie oczekuje się czegoś z charakterem i pazurem, a nie szaraczka.  "Z dużej chmury mały deszcz" - to najlepsze podsumowanie.

Ocena ogólna 5.5/10

Z serii tej ukazały się jeszcze dwa piwa. Chocolate Peanut Butter and Banana zostałem poczęstowany na Birofilii i okazało się jeszcze bardziej bezsmakowe, niż dzisiejszy pacjent. Pretzel, Raspberry, and Chocolate nie piłem i pić nie planuje.

* degustacja z czasów starej skali oceniania

czwartek, 14 sierpnia 2014

Grodziskie wersja 4.0

 Po wersjach 2.0 i 3.0 Pinta wypuściła kolejną edycję Grodziskiego. Jak deklarują autorzy "poszukują ideału" co w tym przypadku oznacza  sięgnięcie do "oryginalnej receptury z II połowy XX wieku". Warto zaznaczyć, iż jest to piwo uwarzone w browarze Zarzecze, na nie jak do tej pory w zawierciańskim Na Jurze.

Grodziskie 4.0, Pinta, butelka 0,5l 

100% słodu wędzonego dębem, chmiel Lubelski, ekstrakt 7,8%, alkohol 2,6%, 20 IBU. 

Etykieta utrzymana w stylu poprzednich. Barwa piwa jest właściwa - jasno słomkowa, ale jest mocno mętne, co przy tym stylu nie powinno mieć miejsca. Piana biała, średnio obfita, ładnie znaczy szkło, utrzymuje się trwały kożuch. Wygląd 0.5/0.75

Aromat wędzonego sera, stęchłych skarpet i słodu. Połączenie sera i stęchlizny nie daje dobrego efektu.  1.25/2.5

Smak: dominuje wędzony ser, co samo w sobie dla mnie jest przyjemne, ale za nim ponownie stęchlizna co czyni trunek mniej smacznym. Jest jeszcze nieco nut słodowych, ale całościowo piwo płaskie. Goryczki praktycznie nie czuć, wysycenie jest średnie, przy tym stylu powinno być wyższe. Nie jest mdłe, ale zdecydowanie brakuje silnego orzeźwienia z poprzednich edycji. 4.25/8

Cena/Jakość: kupić i wypić można, gdyż cena jest bardzo przystępna, ale jeżeli nie odhaczacie wszystkich dzieci z browaru to poczekajcie na kolejna wersję lub powrót 2.0. 0.25/0.75

Ocena ogólna:  6.25/12

Najgorsze z Grodziskich z Pinty. Ciężko powiedzieć, czy to wina receptury, czy nowego browaru, docierania sprzętu itd., tak czy tak jest słabo w porównaniu do poprzednich wersji.  

niedziela, 10 sierpnia 2014

Imprezy, festiwale, konkursy, czyli gdzie warto być!

Pierwsza połowa piwnego sezonu upłynęła pod znakiem FDP i Birofilii, odbyło się kilka mniejszych impreza, ale to nie koniec! W najbliższych miesiącach, również będzie się działo! Dziś słów kilka o imprezach na których będziemy, lub rozważamy swój udział. 

30.VIII - Wrocław - Beer Geek Madness


Jeden z najsłynniejszych europejskich browarów robi imprezę w Polsce?! Nie ukrywam, że informacja ta wywołała moją ogromną radość! Na blogu gościły już nie raz piwa od Duńczyków z Mikkellera, a teraz będzie okazja spotkać się z nimi w kraju - świetna sprawa. 

Na festiwalu poza Mikkellerem gościć będą zaproszone przez organizatorów krajowe browary:  Pracownia Piwa, Pinta, Bednary, SzałPiw, Piwoteka, Podgórz, Birbant, Widawa. Każdy z gości ma uwarzyć jedno premierowe piwo specjalnie na ten dzień, oraz zaprezentować swoje jedno piwo z dotychczasowej oferty. Osobiście cieszę się na te premierowe twory, ale najbardziej liczę na gości z zagranicy, wśród swoich przyjaciół Mikkel i spółka mają min. takie hity jak: Three Floyds, Cigar City!  Czy zabiorą te piwa ze sobą? 

Biletem wstępu na festiwal będzie pokal, w cenie 16 zł. Jednak to nie złotówki będą obowiązywać na imprezie, a coraz popularniejsze żetony - 1 żeton = 2 złote.

Impreza będzie miała miejsce w klubie Zaklęte Rewiry, gdzie miałem już okazję gościć na koncercie ESP. Jest to duży i ładnie urządzony lokal z klimatem, który wydaje się idealnym miejscem na takie spotkanie. Mankamentem jest jednak dojazd z którym mieliśmy sporo kłopotu. 

Ja będę na 100%, Polski Bus już wykupiony, możliwe, że Pan B. również zawita. 

Więcej informacji na www.facebook.com/beergeekmadness, gdzie również sporo newsów i konkursy.

5-6.IX - Cieszyn, Bracka Jesień

Drugą imprezą na, którą się na pewno wybiorę jest cykliczna Bracka Jesień w Browarze Brackim w Cieszynie. O tej wspaniałej kameralnej imprezie, będącej do niedawna zakończeniem sezonu pisałem już wcześniej, gdy nie było potwierdzonej daty, teraz już wszystko jest oficjalnie, a ja polecam relację z 2013 roku

Impreza na ma swojej pod strony, ale aktualności maja być na  profilu Krainy Piwa.

 10-12.X - Warszawski Festiwal Piwa
 
Dodatkowo szykuje się druga edycja Warszawskiego Festiwalu Piwa. Na pierwszej nie byłem, co do tej też nie jestem pewien, czy się zdecyduję. Warszawa to jednak z mojej perspektywy dalsza wyprawa więc może być ciężko z urlopem i środkami.  Zapowiada się jednak atrakcyjnie, jak informują organizatorzy: "mamy już 56 browarów na 137 kranach, a do tego jeszcze butelki". Puki co nie ma informacji, czy zwycięzca konkursu piw domowych uwarzy swoje piwo w browarze Ciechan, czy po skandalu z wykreśleniem Czesława Dziełaka z etykiety współpraca się skończyła... 

Lista piw i wszelkie newsy na profilu imprezy:  www.facebook.com/warszawskifestiwalpiwa

 4-5.X - Opole, Opolfest Festiwal Piwa, Wina i Sera

Jeżeli nie uda się wyjazd do Warszawy, możliwe, iż zawitam na jeden dzień do Opola. Powiem szczerze, że w kwestii piwa nie spodziewam się wielkich atrakcji, ale kusi kwestia serów, których też jestem sympatykiem. Postaram się zdobyć więcej informacji o stronie piwnej i dopisać jeżeli dowiem się czegoś ciekawego.

Więcej informacji tutaj.

sobota, 9 sierpnia 2014

Z kronikarskiego obowiązku... Grand Champion 2013

Pierwszy wpis o zwycięzcy Birofilii 2013 powstał już w grudniu ubiegłego roku... Po nim powstał następny... Ten będzie już trzecim i mam nadzieję, że pierwszym, który się ukarze na blogu. 

Kronikarskim obowiązkiem jest napisać o tym piwie (mimo, iż wpis jest spóźniony o jakieś 8 miesięcy), nawet dla własnego użytku, aby móc odpowiedzieć za 10 lat na pytanie młodego piwosza "jak smakował GCh 10 lat temu...". Dodatkowo jest to piwo wyjątkowe z kilku powodów. Po pierwsze autor receptury Czesław Dziełak wygrał tego samego roku inny konkurs dla piwowarów domowych ze swoim IPA. Po drugie Czesław Dziełak wygrał Birofilię 2014 z nowym piwem. Po trzecie jest to pierwsze piwo uwarzone w Cieszynie, które doczekało się II warki, co podkreśla jego komercyjny sukces, wśród "zwykłych" piwoszy! Dla przypomnienia polecam opis zwycięskiego piwa z 2012 roku.

Grand Champion 2013 Imperial IPA, Browar Bracki w Cieszynie, butelka 0,5l 

Piwo uwarzone wg. receptury Czesława Dziełaka, zwycięzcy konkursu piw domowych w Żywcu (najlepszy piwowar domowy warzy swoje piwo w browarze Brackim w Cieszynie). Jak co roku do piwa powstało sygnowane szkło, które uwidoczniłem na jednym ze zdjęć. Imperialne IPA chmielone Magnum, Zeus, Simcoe, Citra, Centenial, Ahtanum, Amarillo. Przy 18,5% ekstraktu uzyskano 8,5% alkoholu.

Opis drugiej warki popełniony 8 sierpnia 2014 roku

Etykieta bardzo elegancka, stylowa, podobnie kapsel. Piwo o barwie złoto pomarańczowej, minimalnie za mocno zmętnione. Piana średnio obfita, lekko znaczy szkło, ale brakuje jej nieco trwałości. Wygląd 0.5/0.75

W aromacie sporo słodkich cytrusów, nieco nut sosnowych żywicznych. Czuć likierową słodycz. 2/2.5

Smak: dominujące nuty cytrusowe, leciutkie mango, lekkie nuty żywiczne, sosnowe. Spore słodowe ciało z charakterystyczną słodyczą. alkohol minimalnie wyczuwalny, całość zdecydowanie likierowa. Goryczka na dolnym pułapie wysokiej intensywności, wydaje mi się, że nieco podbija ją pikantność i alkohol. Odnoszę wrażenie, iż ta warka jest pikantniejsza, bardziej agresywna, chociaż gdy piłem ją pierwszy raz sprawiała odwrotne wrażenie... 6.5/8

Cena/Jakość: piwo zdecydowanie warte zakupu, nie tylko z uwagi na wysokie walory smakowe, ale również dlatego, iż za kilka miesięcy zniknie z rynku. 0.75/0.75

Ocena ogólna: 9.75/12

Opis pierwszej warki z grudnia 2013

Barwa: złota, piwo klarowne.

Piana: typ szkła nie pozwala na ocenę, ale raczej nie będzie zachwycająca. 0.25/0.5

Zapach: silna chmielowa inwazja - sosna, żywica, cytrusy, nieco owoców tropikalnych. Odrobina alkoholu w likierowej postaci. 1/1

Smak: sosna, żywica, nuty cytrusowo-tropikalne. W odczuciu w ustach jest delikatny słodki likier (ale nie tak konkretny jak w Hop 15) Goryczka wysoka, bardzo jestem ciekaw jak przypadnie do gustu "zwykłym" odbiorcom. Bardzo przyjemna - krótka i nie zalegająca. Jak na ten styl mocno pijalne, aczkolwiek czuć obecność alkoholu na horyzoncie. 6.5/8

Stosunek ceny do jakości: warto zwłaszcza jak ktoś kupuje w Tesco. Ja kupowałem w sklepie nieco droższe, aby mieć szkło. 0.5/0.5

Ocena: 8.25/10

Odnoszę wrażenie, że to piwo zrobiło bardzo dużo dobrego dla rozpropagowania piwnej rewolucji - dzięki dostępności w marketach ludzie zasmakowali IPA z Ciechana i IIPA z Cieszyna, a teraz szukają czegoś podobnego trafiają do specjalistycznych sklepów, szukają, odkrywają piwny świat i piszą kolokwialnie złapali bakcyla. Gratulacje dla Czesława Dziełaka i dla Grupy Żywiec, która pokazuje, iż nawet koncern, jak zechce to może zrobić coś dobrego dla piwnej sceny.

Z racji, iż zrobiło się za słodko i miło czas wrzucić mały kamyczek. Między poszczególnymi butelkami piwa (zwłaszcza I warki) potrafiły być bardzo duże różnice - były sztuki świetne, ale i takie w których alkoholu było więcej, a smaku mniej...

środa, 6 sierpnia 2014

Ale Ciacho!

Piwna rewolucja w Polsce złapała ostatnio zadyszkę - niezbyt udane debiuty typu Raduga, Ninkasi, Zarzecze, czy nowe rozczarowujące/przeciętne piwa z AleBrowaru i Doctora Brew, stanowiły tego najlepszy dowód. Nie wspominam nawet o tak wadliwych wynalazkach jak nowy Pils z Gościszewa. Tendencję tą odmienił Piknik z Dzikiem, oraz dzisiejsza gwiazda - Ale Ciacho!

Ale Ciacho, Bednary, lane 0,5l - 11 zł

Wielka była moja radość, gdy dowiedziałem się, że do katowickiej Białej Małpy zawitało najbardziej oczekiwane przeze mnie piwo od czasów hard rockowej dwójki z Pracowni Piwa. Czym zasadniczo jest to piwo nie wiem do tej pory, ale wiedziałem, że to będzie COŚ! Przy takim podejściu, można się łatwo rozczarować, ale tym razem tak nie było :)

5,4% alkoholu, 12,5% ekstraktu, warzone z dodatkiem przypraw.

Etykietę widziałem tylko w internecie. Barwa: wiśniowa czerwień, zamglona. Piana: niska, drobna, utrzymuje się kożuch. Wygląd 0.5/0.75

W aromacie dużo się dzieje: jałowiec, nuty żywiczne, cynamon. Jest też goździk, przyprawy, lekka lawenda. Bardzo przyjemny. 2.25/2.5

Smak: ponownie jałowiec, lekka żywica, takie ciasteczka cynamonowe posypywane grubym cukrem, lawenda, przyprawy, goździk, wiśnie, soczyste jabłko. Goryczka niska, piwo ekstremalnie pijalne, lekko kwaskowate. 6.75/8

Cena/Jakość: świetne piwo, które przez swoją specyfikę znajdzie zapewne tyluż entuzjastów co przeciwników. Ja zdecydowanie polecam! 0.75/0.75


Ocena ogólna: 10.25/12

wtorek, 5 sierpnia 2014

Mrok, zamek, zło - warka 666!

Zapomniane przez Boga i ludzi zamczysko, trudne do odnalezienia i jeszcze trudniejszy w zdobyciu. Aby przestąpić progi tej tajemniczej ruiny należy przebyć strumień (w dniu naszej bytności wąski, ale koryto pokazuje, iż bywa szerszy i wzburzony), gęste chaszcze, pole pokrzyw sięgających ponad pas (krótkie spodenki były w sam raz...), mokradło i już jesteśmy pod wzgórzem! Teraz już tylko ścina krzaków, bardzo strome i śliskie podejście lesistym wzgórzem bez ścieżki i jesteśmy u celu! Ruiny zamku w Międzygórzu!

Zapada zmrok , powoli otacza nas nieprzenikniona ciemność, klimatu dodaje fakt iż w pobliżu wznoszą się tajemnicze kurhany i zagadkowe tunele (lochy?), nigdy nie badane przez archeologów. Spore zalesienie i szybko nadchodząca noc utrudniają badanie ruin. W takiej scenerii przyszło nam rozpalić ognisko i stawić czoła Bestii! 



Bida wszystkim na ziemi i morzu, gdyż Szatan wie, że czasu niewiele zostało i Bestię zsyła! Kto ma rozum niech liczbę Bestii przeliczy, liczba to bowiem człowieka. A liczba jego to WARKA 666

i objawił się 

Jackyl - Barley Wine from Hell!!!!!!!



Trunek uwarzyli wyznawcy złego z odległej Danii, gdzie Joan i David, w swoim tajny laboratorium zwanym HaandBryggereet zawarli czarcie przymierze i stworzyli ten piekielny nektar. Ciecz przelano do butelek 18 lutego tego roku i obdarzono mocą 9,5%.

Zamiast smolistej czerni mamy trunek rubinowo wiśniowy, przyozdobiony obfitą pianą. 

O dziwo nie unosi się aromat siarki, a przyjemna woń karmelu, owoców, nutka wanilii i biszkopty.

W diabelskim kotle czarty uwarzyły trunek o smaku karmelu, czerwonych owoców, biszkoptów, z lekką
nutą wanilii, cytrusów i mlecznej czekolady. Solidna chmielowa goryczka z herbacianym posmakiem. Alkohol jest wyraźny, ale ma formę likieru.

Degustację przerwał skrzydlaty wysłannik nocy, krążąc tuż nad naszymi głowami, obserwując poczynania dziwnych gości. 

Sam trunek zakupiony od krakowskiego alchemika w jego niepozornym, acz świetnie zaopatrzonym przez najlepszych kupców przybytku zwanym "Marią", nie był, ani drogi, ani tani, ot adekwatny do swoich właściwości. 







                                                              

                                                                





Po zakończeniu seansu, pokrzepieniu się mięsistym i wygaszeniu ognia zalała nas absolutna ciemność jakiej nie doświadczymy nigdy w mieście. Z ruin wyjście jest tylko jedno, z pozostałych stron otaczają je strome urwiska. Udało nam się jednak odnaleźć teoretycznie dogodniejsze zejście, co okazało się jednak pozorem za który zapłaciliśmy zjazdem na tyłkach i potarganymi spodniami. Ot cena przygody. Aby było zabawniej niby ścieżka doprowadziła nas w totalne zarośla, za którymi czekał sam środek mokradeł! Było świetnie, acz boleśnie ;) Pozdrowienia dla towarzyszy wyprawy - już obmyślam nowe atrakcje!

niedziela, 3 sierpnia 2014

Piknik z Dzikiem

Piknik z Dzikiem, Polska, Gzub, butelka 0,33

Zasadniczo browar Gzub jeszcze nie rozpoczął działalności, a już doczekał się pierwszego piwa. Nie zostało ono uwarzone jednak w Annopolu, a w Belgii. Dokładnie w browarze De Bastogne. Sam styl piwa również jest belgijski mianowicie jest to saison. Nie jest to do końca moja bajka, ale może piwo miło zaskoczy. Piwo jest trudne do zdobycia, powstało tylko 1969 butelek, za zakup mojej dziękuję Tomkowi.

Etykieta bardzo ładna, ze sporą ilością informacji. 6,1% alkoholu, 14,1% ekstraktu, 45 IBU, chmiele: Warrior, Cascade, Amarillo. Warzone z dodatkiem skórki słodkiej pomarańczy, refermentowane w butelce.

Barwa opalizujący pomarańcz, ciecz mętna. Piana biała, obfita, o zróżnicowanej ziarnistości.

Wygląd 0.75/0.75

Aromat pomarańczy, mandarynek, przypraw i drożdży. Brakuje nieco intensywności.1.75/2.5

Smak: pomarańcza, mandarynka, brzoskwinia, spora kwaskowatość i niesamowite orzeźwienie! Delikatne przyprawy, perfumy, drożdże. Goryczka niska, chmielowa (wnosi ziołowy posmak), przyjemnie zarysowana. 6.75/8

Cena/Jakość: świetne piwo, zdecydowanie warte degustacji, nie mój styl, ale to jest super! Polecam 0.75/0.75

Chyba najlepsze piwo w tym stylu jakie było mi dane pić. Bardzo smaczne, orzeźwiające, godne polecenia.

Ocena ogólna: 10/12

piątek, 1 sierpnia 2014

Imperialne rozczarowanie...

Dziś zabawna sytuacja - szukając notatek o Imperialnym Stoucie z Emelisse odkryłem, iż nie opublikowałem recenzji dwóch piw z tego browaru. Postanowiłem upublicznić te dwa archiwalne wpisy, zwłaszcza, że czeka na degustację kolejne z tej serii, a opisany dziś RIS jest jednym z łatwiejszych do kupienia w kraju.

Imperial Russian Stout, Holandia, Emelisse, butelka 0,33 – 15,50 zł


Emelisse to niewielki (roczna produkcja 2000 hektolitrów) holenderski browar z miejscowości Kamperland. Jest on połączony z restauracją. W swojej ofercie maja kilkanaście piw, a RIS stanowi nr 1 w ich ofercie. Jest to moja pierwsza degustacja ich piwa, więc dużo od niej zależy, jeżeli wypadnie dobrze to zakupię następne piwo – Espresso Stout. Wszystkie piwa mają jednakowe, mało atrakcyjne etykiety różniące się jedynie kolorem. Jeżeli wszystko dobrze zrozumiałem mamy: 11% alkoholu, ok 70 IBU, 25,4% ekstraktu, temperatura serwowania to 12 stopni (wydaje mi się za niska). Kapsel goły. Obecnie są sygnowane z logiem browaru.

Barwa: czarna, sporo białych grubych punktów na dnie, co może sugerować refermentację, ale holenderskiego nie znam.

Piana: na dwa palce, początkowo drobnoziarnista, brązowa, utrzymuje się solidna”poducha”. Jak na taka zawartość alkoholu świetna 0.5/0.5

Zapach: praliny, owoce w likierze, odrobina rodzynek. Średnio intensywny, jak na RISa ubogi, pachnie ogólnie jak świeży porter. 0.25/1

Smak: odbicie zapachu (najsilniejsze są owoce) z dodatkiem nut palonego słodu z odrobiną również topiącego się kabla. Słodycz ma przewagę nad goryczką, która jest obecna, ale nie balansuje smaku. Alkohol wyraźnie wyczuwalny. 4/8

Stosunek ceny do jakości: 15 zł za RISa to cena standardowa, tyle, że to najgorszy okaz jaki degustowałem 0/0.5

Uwagi: gęste, oleiste, aksamitne, lekko rozgrzewające, klei usta - w tym względzie na plus.

Ocena: 4.75/10

Piwo jest zwyczajnie słabe pod względem stylu. Gdyby to nie był RIS to wypił bym bez większego marudzenia, a tak trzeba sobie jasno powiedzieć, że ten trunek na pewno nie jest udane. Spore rozczarowanie. Możliwe, że gdyby poleżało w piwnicy z 12 miesięcy lepiej by się ułożyło i było smaczniejsze. Ktoś miał okazję degustować? Jakie są Wasze opinie? Miałem pecha i trunek był za młody, warka była nie udana, czy to jednak słabizna?