piątek, 4 lipca 2014

Sześć kręgów Birofilii 2014



Dwa dni spędzone w Żywcu były czasem wspaniałym, stanowiły istne przeniesienie się do krainy piwem i … piwem płynącej!Poniżej słów kilka o samym festiwalu, a w osobnym wpisie postaram się zwrócić uwagę na piwa warte zakupu.

Krąg 1 Kasa, szkło, gadżety

Po przekroczeniu bramy wejściowej należało dokonać przewalutowania! Na Birofilii klasycznie tradycyjne złotówki zastępują żetony. 1 żeton stanowi równowartość 2 zł (dużo lepszy stosunek, niż w Krakowie). Pierwszym sugerowanym zakupem jest szkło festiwalowe w pakiecie ze smyczą, katalogiem piw i mapą terenu. W tym roku do wyboru były trzy rodzaje kufla z cechą 100, 200 i 300 ml.dodatkowo koszulki, podkładki, otwieracze itd.

Krąg 2 Sklepik festiwalowy

Mając żetony czas przystąpić do zakupów piw butelkowych. Czekało na nas ponad 600 piw z czego ja wypisałem sobie bodaj 11 do zakupu w tej formie. Obowiązuje specyficzny sposób kupna, zamiast nazwy piwa podajemy numer z katalogu, usprawnia to cały proces. Niestety perły tego spisu tj. Double Jacka z Firestone Walker już nie było. Podobno po piwo ustawiała się kolejka już o 9:30 podczas gdy teren otwierany był od 10. Będzie nauczka na następny raz... Pozostałe trunki zapakowałem do plecaka i ruszyłem na podbój piwnego świata :)

Krąg 3 Aleja Piw Świata



To właśnie ta strefa stanowi o wyjątkowości festiwalu i czyni z niego mekkę krajowych piwoszy! Czemu jest tak wyjątkowo? Gdyż do dyspozycji mam ok 600 piw w butelka i kilkadziesiąt na kranach. Cały bajer polega na tym iż wcale nie trzeba kupować całej butelki, a można jedynie 100 ml! Dzięki temu możemy zdegustować bardzo dużą ilość różnorodnych piw, oraz wypić piwa bardzo drogie, na które inaczej nie możemy sobie pozwolić! Jako piwni maniacy nie raz widzieliście butelki wręcz magiczne, których ceny były zaporowe – dzięki tej strefie to już nie problem. Kupujemy 100 ml i cena robi się przystępna – 5 żetonów, zamiast 60 zł robi różnicę. Było kilka rozczarowań w stosunku cena jakość, ale i perełki, po wypiciu, których chciało się kupić butelkę.

Krąg 4 Piwa i jedzenie za złotówki

W tej części mogliśmy zakupić lane piwa z rozlewni Krainy Piwa (min. Olimp, Pracownia Piwa, Pinta), oraz namiotu Widawy. Dodatkowo w tej części znajdowały się stoiska gastronomiczne, których nie było za wiele. Wybór był średni, a ceny nie zachwycały. Oferta żywieniowa zasadniczo stanowiła najsłabszy punkt festiwalu, ale liczy się przecież co innego.

Krąg 5 Namiot birofilów

Prawdziwy raj dla kolekcjonerów – od kapsli i etykiet, po piwa, blachy i przeróżne piwne gadżety! Duży namiot wypełniony po brzegi wystawcami robi wrażenie. Ja co najwyżej zbieram kapsle i etykiety piw, które wypiłem, ale jeżeli ktoś kolekcjonuje na poważnie to jest to istny raj.

Krąg 6 Namiot piwowarów domowych i scena

To tutaj było serce festiwalu – na scenie odbywały się pokazy, wykłady i to na co wszyscy czekali – ogłoszenie Grand Championa 2014. Niestety cała ceremonia odbywała się za późno – osoby udające się na dworzec PKP musiały opuścić festiwal przed ogłoszeniem laureata! Duża, ale zasadniczo jedyna wtopa organizacyjna – gdyby wszystko odbyło się godzinę wcześniej było by wzorcowo.

Poza występami w głównym namiocie mieściły się stoiska piwowarów domowych. Było z czego wybierać i degustować – z tego co miałem okazję spróbować najlepsze były: trzyletni Flanders z SzałuPiw i Wędzone w 100% słodem do whiskey z Browaru UL.

Zza bramy

Birofilia to festiwal dla wszystkich: początkujący mają najlepszą okazję by złapać bakcyla – największy przekrój piwnych stylów w przystępnych cenach. Piwni maniacy – wiadomo :) Świetny klimat, tłumy ludzi (kolejki nawet w kulminacyjnych momentach były znośne). Bardzo dobrze rozwiązana kwestia płuczek do szkła – dzięki baniakom z wodą, można było nie tylko wyczyścić kufel, ale również kubki smakowe. Potrzeby fizjologiczne były załatwiane sprawnie i bez kolejek.

Organizacyjnie świetny poziom – brawo dla Grzegorza Zwierzyny i Grupy Żywiec (koncern też może robić coś dobrego). Pozdrowienia dla wszystkich spotkanych, specjalne podziękowania dla Tomka Rogaczewskiego z Pracowni Piwa. Do zobaczenia za rok! 

Na koniec sarenka, która też napić się chciał:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz