piątek, 11 lipca 2014

Etagate i ... hunów sto.

Miałem ambitny plan recenzji tych piw nawiązując do "afery taśmowej". Już miałem w głowie postaci, dialogi, zadufanie w sobie, przekleństwa i inne takie flepy występujące pod dostatkiem na tych taśmach. No i oczywiście błyskotliwą puentę o tym, że lepiej żeby ABW, KGB czy inne CIA nie wpadło mi do mojej "redakcji" bo nie mam sprzętu od Ś.P. Stefka Jobs`a i mogliby łatwo skopiować wszystkie dane z mego lapa. Oraz okładkę tygodnika "Na Wprost".

A co mam w zamian. Mam nadzieję, że solidną recenzję piw dostępnych w Żabce pod marką Alter Beer.

Cała Etagate miała swój początek jakieś dwa dni temu. Na fejsie pojawiły się zdjęcia porównujące etę Polskiego Chmielu do Wiosłującego Jacusia z AleBrowaru. Rozumiem Bartka Napieraja, że się burzy, bo jednak pewne podobieństwa występują. Jednakże trzeba by mieć inteligencję na poziomie mieszadła do betonu, czyli popularnej betoniarki, żeby nie odróżnić ety RJ od ety Polskiego Chmielu. Bo tak na prawdę to jeśli ktoś jest kumaty w kwestii AleBrowaru i piw browarów rzemieślniczych/kontraktowych to nie pomyli się i nie weźmie Krula zamiast Jacusia. A dla statystycznego klienta Żabki nazwa Rowing Jack mówi pewnie tyle samo co dla większości z nas anihilacja elektron - pozyton.

Jeśli przebrnąłeś/przebrnęłaś przez ten nad wyraz błyskotliwy wstęp teraz już będzie tylko z górki.

Dziś miałem okazję (a może przyjemność?) degustowania trzech piw będących pod patronatem marki Alter Beer i dostępnych w Żabce. Były to mianowicie numerki 1, 2 oraz 3. Czyli Polski Chmiel, Rubi Lager oraz Valkiria. Reszty, czyli namberków 4 oraz 5, w odwiedzonej Żabce nie stwierdzono (są tak BTW wszystkie dostępne teraz?).

Na pierwszy ogień poszedł Polski Chmiel. A, nie zaznaczyłem, że nie będzie punktów za poszczególne składowe - dziś jestem leń i mi się nie chce. Zróbcie mi coś :) Piwo po przelaniu prezentuje się ładnie - klarowne złoto, średnio nasycone, o takiej sobie pianie, która po dolaniu reszty piwa robi się drobniutka i nawet zaskakująco trwała. Aromat jest typowy dla... No właśnie. Pilsa? Piwa typu pilzneńskiego? Jest pusty, chmielu nie czuć. Jednakże nie jest źle, jest czysto, nie odrzuca, nie ma skunksa. Czyli nawet pozytywnie. Bardziej pozytywne jest to co jest w smaku. Jest goryczka! I to dość solidnie zaznaczona. Taka ziołowa, lekko łodygowa i ciut za długo zalegająca. Chmiele to polska klasyka: Marynka, Sybilla, Iunga i Lubelski. Piwo jest zdecydowanie wytrawne. Piłem je dość zimne, jak na tę porę chyba w najlepszej temperaturze. Jednak nie zmrożone. W takiej postaci to może być ten nasz mityczny pils za 3 zł. Dokładnie za 2,99 PLN. Marketing i księgowość w Sulimarze mają opanowane internety.

Później wpadł do mnie Lemmy na customowym chopperze od Panów Teutul z hrabstwa Orange County, New York. Uprzedzając fakty nie wiem czemu na ecie bano się użyć słowa bock/koźlak używając pięknego "piwo typu Lager". Poniekąd rozumiem, numerek 4 to pszeniczny bock. Lecz można było użyć słowa koźlak. I po temacie. Lecz wracając to meritum. Barwa typu rubi - klarowny rubin z pianą typu żart. Po 30 s. nie ma po niej śladu. Sprinterka... Aromat całkiem zacny. Lekko winny z nutami wiśni. Gdzieś w tle mignęła mi nutka zapachu cukru. Takiego białego, zwykłego. W smaku dość wytrawne czerwone wino, lekko alkoholowo rozgrzewa. Goryczka w stronę alkoholowej. Jednym słowem - smaczne. Cena 3,99 PLN

Na sam koniec piwo, które nie powinno być w tym momencie degustowane. Czyli Valkiria. Czyli... Belgium Wit Ale. WTF??? Nawet internety nie znają takiego stylu. Może to jakiś mityczny styl? Who knows? Może narzeczona Obeliksa z ety? Skąd taka nazwa dla wita? Morska opowieść na kontrze tylko powoduje facepalm. Lecz co jest w butelce? W aromacie perfumy, początkowo skórka pomarańczy, po krótkim czasie przechodząca w intensywną woń skórki cytrynowej. Aromat jest cudowny - lekki, rześki. Lekka kwaskowość cytrynowa w smaku podbija efekt orzeźwienia. Gdzieś w tle pałęta się kolendra. I niech tam zostanie. Trzy słowa na billbord - Smaczne, Orzeźwiające i Odświerzające. Cena 3,49 PLN.


Konsumując te piwa nie poczułem się rozczarowany. Żadne z nich nie jest mistrzostwem świata, jednakże są dość lub nawet smaczne i w większości przynajmniej poprawne. Za 3 piwa zapłaciłem 10,47 PLN. Można ryzykować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz