niedziela, 22 czerwca 2014

Birbant na lato

Zanim powstanie tekst z Birofilii muszę pożegnać moje szkło do pszenicy. Kilka chwil po opisanej degustacji miał miejsce straszliwy wypadek w wyniku którego szkło poniosło natychmiastową śmierć :(

O Mundialu dziś nie będzie, gdyż ostatnich spotkań nie oglądałem, ale wyniki są mocno zaskakujące...

American Wheat, Birbant, butelka 0,5l - 6,60 zł

Kolejna bardzo ładna etykieta na niej wyczerpujące informacje: piwo niefiltrowane, pasteryzowane, 11% ekstraktu, 4,5% alkoholu, 30 IBU, chmiele: centennial, tomahowk, cascade.

Barwa: jasnozłota, trunek mętny.

Piana: średnio obfita, biała, drobna, ale jak na pszenicę niezbyt trwała. 0.25/0.5

Zapach: silne nuty żywiczne, drożdżowe, przykrywają słodkie owoce, a może banana? Niestety jest też wyraźny DMS, który psuje całość. 0.25/1 

Smak: silne nuty drożdżowe, żywiczne, iglaste cytrusy, lekkie mango. Wyczuwalny jest DMS, ale w przeciwieństwie do aromatu tutaj jest słabszy i przytłumiony przez pozostałe smaki. Piwo jest kwaskowate, silna żywica i igły wnoszą nieco cierpkości, czyniąc je orzeźwiającym i pijalnym. Pojawia się również nieco słodyczy, która jest bananowa. Goryczka jak na ten styl wysoka, sprawia wrażenie zdecydowanie potężniejszej niż deklarowane 30 IBU 4.5/8

Cena/Jakość: po aromacie spodziewałem się klęski, ale w smaku jest całkiem dobrze. Piwo wymaga lekkich modyfikacji i wtedy będzie w pełni wartościowym produktem. 0.25/0.5

Ocena ogólna: 5.25/10, ale ma potencjał na dużo więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz