środa, 30 kwietnia 2014

Moja pierwsza "wędzonka" - Rauchbier, Rittmayer

Piwa wędzone to grupa bardzo specyficzna, różnorodna i przede wszystkim trudna do przełknięcia za pierwszy razem. Od płonącego drewna po silne nuty torfowe, różne style i słody. Obecnie gdy odrodziło się Grodziskie pierwszy kontakt z wędzonka może być bezbolesny, ale kilka lat temu takie spotkanie szokowało i wykręcało kubki smakowe. Gdy jakieś 5 lat temu usłyszałem o piwie wędzonym byłem mocno zdziwiony. Myślałem o co chodzi, gdy właściciel nieistniejącego już, rewelacyjnego sklepu piwnego z Bytomia przedstawiał mi taką nowość. Piwo może smakować jak wędzona szynka, czy dym z ogniska!? Idea spodobała mi się bardzo, dlatego bez wahania kupiłem ładną butelkę z tandetną etykietą. Zderzenie z tym smakiem zapamiętałem jako porażające i niezbyt przyjemne -  smak wędzonej makreli ze słodkimi nutami. Byłem mocno rozczarowany i zrażony. Od tego czasu piłem wiele wędzonek i pokochałem ten typ piw. Jednak do tej pierwszej nie miałem okazji powrócić, aż do tego roku kiedy to piwo pojawiło się na Mariackiej. Mimo złych wspomnień kupiłem bez wahania i postanowiłem sprawdzić jak zareaguję na ten trunek po latach.

Rauchbier, Niemcy, Rittmayer, butelka 0,5l - ok. 7 zł 

Barwa: piękna rubinowo brązowa, w pełni klarowna.

Piana: obfita, drobno, średnio i grubo pęcherzykowa, trwała, delikatnie oblepia szkło. Może nie idealna, ale bardzo solidna. Za trwałość - 0.5/0.5

Aromat: mocno słodowy z nutą wędzonej szynki. 0.75/1

Smak: pierwsza myśl to „ale wodniste i słodkie”. Piwo mocno słodowe, nuta wędzonej szynki (haha chyba faktycznie makreli, albo to auto sugestia), nie do końca współgrają z wysoką słodyczą. W tle dosyć przyjemna nuta owocowa w stronę wędzonej śliwki. Goryczka niska. Wędzonka nie jest specjalnie mocna, chociaż zapamiętałem ją silniej. Coś mi się kołatało i chodziło po głowie – sprawdziłem i faktycznie jest lekkie żelazo. 4.25/8

Cena/Jakość: piwo jest przyjemne, ale przeciętne, wypiłem ze sporym oczekiwaniem mocnej wędzonej przygody, a dostałem spokojny płaski trakt. 0.25/0.5

Ocena ogólna: 5.75/10

Oj chochliki namieszały i skasowały podsumowanie... Po tej degustacji sam nie wiem czy 5 lat temu zwyczajnie nie byłem gotowy na wędzonkę, czy może to wina piwa, które nie jest złe, a jedynie bardzo przeciętne i nie wzbudza entuzjazmu. Będę się trzymał opinii iż w wędzonkach nie pierwsze wrażenie jest najważniejsze, bo to trunki które potrzebują czasu by nas uwieść i w sobie rozkochać. Refleksja jest jedna - wędzenie to jedno z najważniejszych odkryć ludzkości - wędzimy mięso, kiełbasy,ryby, owoce, pijemy piwa na wędzonym słodzie więc wypijmy zdrowie twórców tej wspaniałej metody! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz