wtorek, 25 marca 2014

Prosty sposób na drogie piwa




Wielu nas boryka się ze sporym problemem jakim są bardzo wysokie ceny wielu ciekawych, zagranicznych piw. Wspaniałe, słynne, kuszące, coraz powszechniej dostępne piwa np. z USA są kosztowne, absolutnie niewspółmierne z naszymi zarobkami. 40, 60 czy nawet 75 zł za butelkę 0,66l czy 0,75l, przerasta możliwości finansowe nie jednego piwosza.

Chciałbym zaproponować Wam bardzo prosty sposób na przezwyciężenie tego problemu – degustacje grupowe. W naszym gronie degustatorów funkcjonują one jako „obiady czwartkowe” (pozdrowienia dla Piotrka, który zaproponował ta nazwę) – nawiązanie do czwartku, dnia w którym odbywają się nasze spotkania, oraz do słynnych kulturalnych spotkań artystyczno-literacko-politycznych, które odbywały się za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. U nas motywem przewodnim jest oczywiście piwo i tematy z nim powiązane, a skład podobnie jak u króla jest rotacyjny w zależności od czasu, możliwości i chęci na dany trunek. Dzięki temu takie niesamowicie kosztowne perełki jak Bo & Luke, AleSmith Wee Heavy czy Cantillion Grand Cru mogliśmy wypić za ok 10 zł.

Wielu z Was pewnie powie – wszystko pięknie, ale moi znajomi gdy mają kupić butelkę piwa za 6 zł stukają się w głowę, więc tym bardziej wyśmieją taką propozycję. Myślicie, że u mnie jest inaczej? Jeżeli jednak dobrze poszukacie, popytacie jest wielka szansa iż znajdziecie osoby, które również kochają dobre piwo, każdy ma masę dalszych znajomych z którymi rzadko się widuje i możecie nawet nie widzieć o ich zamiłowaniu. Jeżeli to się nie uda idealnym miejsce na poznanie takich ludzi są sklepy w których kupujecie piwo, wielokrany, blogi piwne czy portale społecznościowe.

Dla potwierdzenia tej tezy kilka słów o tym jak odbyła się moja pierwsza degustacja z Marcinem, która w zasadzie zapoczątkowała obiady. Byłem na łowach w sklepie Piwa Regionalne w Katowicach i z rozczarowaniem stwierdziłem, że cena Thornbridge Imperial Raspberry Stout przewyższa moje możliwości finansowe. Do sklepu wszedł Marcin z którym znaliśmy się powiedzmy z widzenia, również miał ochotę na to piwo, ale ta cena... Padła propozycja: bierzemy na pół? I tak to się zaczęło.


Dzięki tej technice nie tylko zaoszczędzicie spore kwoty i spróbujecie piw inaczej nieosiągalnych (nieważne czy poza waszym zasięgiem jest Nogne za 18 zł czy White Oak za 60), ale poznacie również ludzi dzielących waszą pasję – bo piwo ma łączyć, a nie jak usiłują nam przemycić browary typu Brewdog – dzielić. Przekonacie się również jak różne osoby potrafią inaczej oceniać piwo jednej butelki :)

W najbliższym czasie postaram się umieścić relację, z obiadu :)

2 komentarze:

  1. To jest sposób na degustacje a nie picie drogich piw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo takie piwa są do degustacji, a nie do picia, if you know what i mean

      Usuń