niedziela, 9 marca 2014

Na piwo (i koncert) do Warszawy! Część 2

Część druga piwno-muzycznej wizyty w stolicy. O tym dlaczego się tam znalazłem i co widziałem wcześniej możecie przeczytać TUTAJ.

Zadowolony i pojedzony udałem się do chyba najbardziej znanego z warszawskich wielokranów - Kufli i Kapsli. Dużo sobie obiecywałem po tym miejscu, ale okazało się największym rozczarowaniem, gdyż do niego nie wszedłem... Mimo iż było kilka minut po 14 (od której lokal miał być otwarty), drzwi pozostały zamknięte, ale nie zrażałem się i postanowiłem poczekać. Po chwili, któryś z pracowników wyszedł na zewnątrz, na pytanie czy już otwarte odpowiedział, że jeszcze zamknięte i bez dalszych wyjaśnień wrócił do środka zamykając drzwi na klucz. Rozumiem obsuwę z otwarciem, wszędzie się może zdarzyć, ale wypadało by powiedzieć - "sorry, jeszcze chwila, otwieramy za 15/20 minut" i było by po problemie, a tak...

... lekko zdegustowany udałem się do kontrowersyjnego - położonego bardzo blisko Kufli lokalu/sklepu wysyłkowego PiwPaw. Może się on pochwalić ponad 50 kranami, z których leją się w zdecydowanej większości piwa  (jest też kilka cydrów), oraz wywołaniem sporego poruszenia w światku piwnym dzięki wprowadzeniu sprzedaży wysyłkowej piw lanych do petów, co nie każdy przyjął z zadowoleniem, a AleBrowar wręcz zabronił takiej sprzedaży swoich piw. Przy tylu kranach dziwi duży wybór piw butelkowych - logiczniej było by promować piwo lane. Najlepsze jest to iż lokal jest otwarty przez 24! Dla przyjezdnych czekających na nocne powroty jest to wręcz miejsce idealne. Wizualnie lokal prezentuje się przyzwoicie, nie ma fajerwerków, ale i nie ma większych wad. Jest jednak dosyć mały, co przy tej ilości kranów nieco dziwi. Jeden istotny mankament dostrzegam, są  nim toalety! Ładnie obklejone etykietami, kapslami, ale tylko 1 pisuar i 1
kabina! Przy pełnym lokalu kolejki muszą być straszne. Przy tej ilości kranów idealnym rozwiązaniem są próbki (1zł) dzięki, którym można wybrać najciekawsze propozycje, niestety poza nimi piwo podawane jest tylko w jednej pojemności co jest sporym minusem, gdy chcemy spróbować większej ilości trunków. Podobnie jest ze szkłem praktycznie jeden rodzaj - zwykła szklanka do wszystkiego. Brak wafli. Te mankamenty pokazują iż jest nad czym popracować, a jednocześnie warto to miejsce odwiedzać, gdyż wybór piw jest świetny.

Ostatnim etapem wyprawy był koncert STEEL PANTHER Zespół istniej już kilkanaście lat, zmieniając w międzyczasie kilkakrotnie nazwę. Dopiero jednak pod obecnym szyldem Ci przerysowani, karykaturalni glamowcy parodiujący Pudli z lat 80tych zarówno w tekstach, strojach, jak i w zachowaniu scenicznym osiągnęli większy rozgłos. Singiel Death To All But Metal oraz cały album Feel The Steel był kamieniem milowym w karierze kapeli. Osobiście słuchałem ich dużo wcześniej i nie mogłem przegapić okazji zobaczenia tych świrów na żywo.

O tym, że Proxima będzie wypełniona w 100% było wiadomo już jakiś miesiąc przed koncertem, gdy gruchnęła wiadomość - WYPRZEDANY. Ja w bilet na szczęście zaopatrzyłem się nieco wcześniej. Do klubu przybyliśmy już po supporcie, dzięki czemu idealnie wpasowaliśmy się czasowo i już po kilkunastu minutach rozpoczęło się show (o dziwo nie było opóźnień). Koncert był naprawdę porywający! Jeden  najlepszych w ostatnich latach na jakim byłem. Zespół i widownia stanowili jedność, tak rewelacyjnego kontaktu dawno nie widziałem. Michael Starr i reszta bandy świetnie reagowała na zachowania publiczności i na odwrót (Motley Crue może się schować). Chłopaki nauczyły się co nieco Polskiego i nie były to tylko dwa ich ulubione słowa: cycki i cipki. Również muzycznie mieliśmy prawdziwą ucztę zwłaszcza przy rewelacyjnym nagłośnieniu i niesamowicie wysokim poziomie technicznym muzyków. Wokale MS to osobna bajka, jeden z lepszych wokalistów jakich widziałem na żywo. Osobiście najbardziej podobały mi się starsze kawałki takie jak Asian Hooker, Turn Out the Lights, wspomniany wcześniej Death, czy zaśpiewany w większości przez fanów Community Property (ciarki, gdy MS dyrygował chórem fanów śpiewających 1 zwrotkę). Spektakl zakończył kultowy hit Party All Day. W międzyczasie działo się wiele, Lexxi nieustanie poprawiał swoje włosy i makijaż, a scena zaroiła się od fanek, które chętnie pokazywały co mają pod koszulkami. Pozostaje tylko zapytać czemu tak krótko? Jeszcze kilka starych hitów by się przydało.

Rodzi się cień szansy, iż ten koncert i świetna frekwencja pokarzą organizatorom, iż warto zapraszać kapele z nurtu glam metalowego i może doczekamy się w spodku Motley Crue, czy innych amerykańskich kapel w Proximie. Jestem przekonany ich Quiet Riot, Great White, czy Cinderella również zapełniły by klub :)

Pełny set

Na koniec podziękowania dla Vikki i Jakuba za gościnę, oraz dla ekipy z nasiadówki po koncercie z Revenge'm na czele - pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz