niedziela, 30 marca 2014

Dżok i Bobby, czyli o psiej wierności

Pracownia Piwa nie zwalnia tempa i wypuszcza dwie kolejne premiery! Tym razem są to piwa lekkie, sesyjne, bardzo pijalne, będące hołdem składanym ponoć najlepszemu przyjacielowi człowieka - psu. Wzruszające historie krakowskiego Dżoka i szkockiego Bobby'ego są do siebie bardzo podobne i pokazują wierność i oddanie tych czworonogów. Niewątpliwym celem ekipy Pracowni było przypomnienie i upamiętnienie losów piwnych imienników, dlatego, więcej będzie w tym wpisie o psach niż o piwie. Oba piwa wraz z Panem B degustowaliśmy w katowickiej Białej Małpie.

Dżok, Polska, Pracownia Piwa, lane 0,5l - 11 zł

 Jak wyglądał Dżok i czekał na swojego pana możecie zobaczyć tutaj. To najlepiej odda rzeczywistość. Dla uzupełnienia posłużę się cytatem z filmu: " Czarny pies czeka na swojego pana którego pół roku wcześniej zabrało pogotowie. Wierny kundel przeżył przeszło 200 dni i nocy - wie, że tutaj zostawił go pan i tutaj należy na niego czekać. Nie wie najgorszego, że jego pan już dawno nie żyje...". Dżok czekał około roku, po czym pozwolił się przygarnąć nowej właścicielce. Po śmierci Marii Muller zginą tragicznie. O historii Dżoka słyszałem już wcześniej, ba! Podczas którejś z wielu wizyt w Krakowie miałem okazję widzieć jego pomnik z bliska. znajduje się on niedaleko Wawelu od strony Wisły. Przedstawia Dżoka podającego łapę i ludzkie dłonie, co ma symbolizować psie oddanie i przyjaźń człowieka z czworonogiem.

Piwo w stylu mild, który można różnie interpretować i którego ramy są szerokie, zasadniczo ma to być piwo sesyjne, lekko chmielone o niskiej zawartości alkoholu. Styl ten wydaje się wymierający, dlatego cieszy iż takie piwo zostało uwarzone w Polsce. Degustacje zaczynamy od lżejszego: 9,5% ekstraktu, 3,2% alkoholu i 17 IBU. Trunek ma barwę mętnego brązu z rubinowymi refleksami. Piana jest obfita, gęsta, kremowa, drobnoziarnista. Aromat bardzo słodowy i niesamowicie owocowy. Owoce przechodzą nawet w marmoladę. Wyraźna nuta karmelków w czekoladzie, ale Łukasz tego nie czuje. W smaku również bardzo słodowo, owocowo, marmolada śliwkowa, "nadzienie do pierniczków, bez pierniczków", na finiszu lekka kawa zbożowa. goryczka niska. Jest sporo ciała, słodyczy, ale wszystko świetnie zbalansowane i bardzo pijalne. Panu B. coś marudził po ogrzaniu, ale to chyba przewidzenie bo wypił tak szybko, że nic mu się ogrzać nie mogło. Ja piłem dłużej i wszystko było dobrze :) AL: 8.25/10 PB:  8.5/10

Bobby, Polska, Pracownia Piwa, lane 0,5 - 11 zł

Historia Bobbyego miała miejsce w Skocji, a dokładnie w Edynburgu, gdzie żył John Grey miejscowy konstabl, który patrolował ulice wraz ze swoim małym przyjacielem Bobbym. Policjant zmarł w lutym 1858 roku, kiedy to Bobby miał dopiero dwa lata. Już dzień po pogrzebie swego pana Bobby odnalazł jego grób na cmentarzu Greyfriars Churchyard, gdzie pozostał aż do śmierci 14 lat później. Początkowo psa próbowano przepędzić, ale okazało się to niemożliwe i miejscowy cmentarny zbudował mu schronienie przy grobie. Wieść o oddaniu psa szybko obiegła miasto i mieszkańcy przychodzili na grób Greya, aby wspólnie z Bobbym czuwać na posterunku. Z racji iż psu groziło uśpienie (bezpańskie psy, za które nie opłacano podatku były likwidowane) miejscowy lord opłacał za Bobbyego podatki i ufundował mu obrożę, która przetrwała do dziś i jest eksponatem muzeum. Pies zdechł w 1872 roku mając 16 lat z których 2 spędził ze swoim panem, a 14 czuwając u jego grobu, został pochowany niedaleko grobu pana. Dla upamiętnienia tego niezwykłego psa, po jego śmierci lady Burdett-Coutts, która wielokrotnie go odwiedzała przez lata czuwania, ufundowała mu granitowy pomnik fontannę, aby symbolizował i przypominał o jego oddaniu. Od nazwy cmentarza pies nazywany jest Greyfriars Bobby. Doczekał się on nie tylko pomnika, ale i granitowego nagrobka z inskrypcją: „Greyfriars Bobby - zmarł 14 stycznia 1972 - przeżył 16 lat - Niech jego wierność i oddanie będzie lekcją dla nas wszystkich”. Pamięć o nim przetrwała do dziś, a historia ta była inspiracją dla książek i filmów. Teraz doczekał się również "swojego" piwa. Czy tak było na prawdę? Pewnie nigdy się nie dowiemy, ale istnieje wiele podobnych opowieści pozwalających dawać wiarę w takie przypadki.

Piwo uwarzono co logiczne w szkockim stylu scottish export 80/-, który charakteryzuje się lekkością, sesyjnością, nutami słodowo-karmelowymi z lekką chmielową goryczką. 10,5% ekstraktu, 3,5% alkoholu i 18 IBU. Bobby wizualnie prezentuje się bardzo zacnie, miedziano herbaciana barwa, nie wraca uwagi, gdyż uwagę koncentruje na sobie świetna drobnoziarnista, gęsta, trwała piana, oblepiająca szkło. W aromacie absolutnie dominują czerwone owoce czynią zapach nieco winnym, jest przyjemny, ale dla mnie nieco za płaski. Podobnie w smaku - owocowy kompot (min. czerwony agrest) i owocowy krem w jednym, wysoka słodowość, odrobina karmelu. goryczka niska. Dobre, ale jednolite w smaku. Łukasz odczuwał lekką cierpkość w ustach, ja nie. AL: 7/10 PB: 7.75/10

Na koniec mała uwaga odnośnie ceny obu piw. Bardzo podobało mi się iż Grodziskie z Pracowni kosztowało 9, a nie 11 zł i uważam iż przy typowo sesyjnych piwach i niskim ekstraktem taka niższa cena powinna być standardem.

3 komentarze:

  1. Piwo na zdjęciach jest zielone. Błędy ortograficzne są żenujące. Oceny są absurdalnie wysokie.To tyle na początek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie nie używaj lampy błyskowej-zielone piwo:)
    Ja błędów nie wychwyciłem. Oceny -hmm każdy ma swój sposób oceny. Dla mnie ocena piwa jest albo wg stylu wykonana przez sędziego -wtedy mamy jasność punktową, albo prze człowieka lubiącego piwo-wtedy 5 to średnie piwo dające się wypić-im bliżej 10 tym bardziej genialne:)
    Co do ceny-absolutnie popieram.
    javiki

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia były wykonane w zaciemnionej sali i użycie lampy było niezbędne. Na moim monitorze nie ma zielonego zabarwienia, ale mam świadomość, że ich jakoś jest niska. W chwili obecnej możliwości sprzętowe są takie, a nie inne i do czasu zakupu solidnego aparatu w ciemnych pomieszczaniach będzie słabo :/

    W kwestii skali ocen zasada jest prosta - piwo nie ma wad, jest bardzo smaczne i zgodne ze stylem, to mam je oceniać nisko? Mild nie będzie smakował jak RIS, więc nie oczekuję tego po nim. Nie kręci mnie celowe zaniżanie ocen, lub życie w krainie marzeń w której trafię na piwo warte aż 7 na 8, bo wiadomo, że 8 to tylko w bajkach. To o moich ocenach, a Pana B. też mi się wydają zawyżone zwłaszcza w Bobbym, ale to jego przywilej. Uważacie, że piwa są gorsze, albo słabe nie widzę problemu, aby tutaj o tym napisać, wraz ze swoja oceną - czytelnicy będą mieć większe spektrum.

    Co do samych akcentów na skali to w najbliższym czasie będzie mała korekta, gdyż nie są do końca dobrze rozłożone. Nie planujemy natomiast robić skali w stylu PSPD, gdyż stawiamy na przejrzystość, prostotę i otwartość dla nowych odbiorców.

    OdpowiedzUsuń