niedziela, 12 stycznia 2014

Widawa na Antypodach - Kiwi Weizen i Kiwi Dark Ale

Kiwi Weizen, Browar Widawa, butelka 0,33 - 7,51 zł
Kiwi Dark Ale, Browar Widawa, butelka 0,33 - 8,08 zł

Browar Widawa kojarzy się przede wszystkim ze współpracą panów Frączyka i Kopyry. Jednak podstawowa działalność browaru z Chrząstawy Małej to twórczość samego Wojtka Frączyka. To dzięki jego staraniom powstała Gospoda pod Czarnym Kurem i Browar Widawa. To człowiek-orkiestra w tym miejscu. Szef kuchni, piwowar i pewnie również administrator całego przybytku. Na swoim koncie ma już wiele piw. Lepszych czy gorszych to już Wasza indywidualna ocena. Tym razem wybór padł na kwartet egzotyczny. Nie jeżeli mówimy o stylach. Tu nie ma nic zaskakującego: Kiwi Pils, Kiwi Dark Ale, Kiwi IPA i Kiwi Weizen. Nowością, lub bardzie rzadkością, jest chmielenie tylko i wyłącznie chmielami z Antypodów, które powinny wnieść do piw niesamowite doznania zapachowo-smakowe. Czy tak jest, to się okaże.

Jak to z piwami z Widawy i kolaboracyjnymi jest - dostępność nikła. Dodatkowo obowiązki służbowe nie pozwoliły mi odebrać o czasie zamówionych piw i część przepadała. Załapałem sie tylko na Kiwi Weizen i Kiwi Dark Ale. Jakie są to piwa dowiesz się po przeczytaniu tekstu poniżej.

Zacznę od piwa lżejszego (ekstrakt 11,8% i 4,7% alkoholu), czyli Kiwi Weizen. To za czym nie przepadam w pszenicy to zdecydowana przewaga goździka w aromacie i smaku. I tu KW ma u mnie bardzo duży plus. Aromat jest delikatny, zbalansowany. Nic nie wali po nozdrzach - goździk delikatnie góruje nad pozostałymi aromatami, jednak jest to bardzo nikła przewaga. Lekki aromat, jak dla mnie charakterystycznego dla chmielu Nelson Sauvin, białego wina. Brakuje trochę cytrusów z tak egzotycznych chmieli (Nelson Sauvin, Motueka oraz Cascade). Lecz i tak jest całkiem przyjemnie. 0,5/1,0.

Pszenica, jak to ona, charakteryzuje się mętnością i barwą w okolicach złota. Tu nie ma odstępstwa od tej reguły. Piwo jest takie jakie być powinno. Klasyka klasyk. Zdecydowanie gorzej jest jeżeli spojrzymy na pianę. Trochę słabo. Co prawda jest śnieżo biała, jednak i niestety, mydlana - szybko pęka. Do tego stopnia, że słychać syczenie przy pękaniu. 0/0,5.

Czas się napić. Pierwsze co dociera do aparatu smaku to cierpkość, nie goryczka, tylko właśnie cierpkość.  I nie chodzi o to, że piwo jest zepsute. Goryczka wychodzi po krótkim czasie. Jest delikatna, lecz wyczuwalna. Podbija ją delikatny goździk. Wysycenie powyżej standardowo spotykanego w piwach typu weizen. Poza tym w smaku już nic się nie dzieje. 5,0/8,0.

Niestety nie ma odurzającego ataku cytrusowych aromatów, smak nie rzuca na kolana i nie zmusza do składania dziękczynnych pokłonów. Jest spokojnie, łagodnie i delikatnie. Zdecydowanie lepiej niż w większości dostępnych pszenic. Można kupić (już w zasadzie nie można) i spróbować, jednak nie ma (było) przymusu. 0,25/0,5. Łącznie wyszło 5,75/10,0.

Na drugi ogień idzie piwo zdecydowanie mocniejsze (ekstrakt 16% i 6,2% alkoholu), czyli Kiwi Dark Ale. Dark Ale do Wojtka Frączyka można było spróbować już w okolicach ubiegłorocznych wakacji. Gdy wyszły dwie wersje Summer Ale - jasna i właśnie ciemna, czyli Dark Ale. Oczywiście tamto było inaczej chmielone oraz lżejsze (ekstrakt 12,5% i 4,8% alkoholu). Gdzieś na blogu (zasadniczo tutaj) masz recenzję tego piwa spod ręki Aleksandra. Jak widać zimowa edycja jest bardziej tęga.

Gdy spojrzymy na przelane do szklanki piwo ukazuje się ciecz o barwie ciemno brązowej (najbardziej mi pasujące porównanie to barwa  Coca-Coli). Nad nią góruje beżowa piana. O dość ciekawej konstrukcji - sama góra jest niesamowicie drobna, a pod nią znajduje się gruby kożuch o strukturze raczej średniej. Możliwe że taka konstrukcja powoduje to, że piana utrzymuje sie długo. 0,5/0,5.

Nie wiem czy to cecha charakterystyczna, czy wada, serii Kiwi - oba piwa mają zdumiewająco nikły aromat. Przy zastosowaniu tak egzotycznych chmieli (w tym wypadku Pacific Jade, Dr Rudi oraz Kohatu) nie ma rzadnych ciekawych aromatów. Jest tylko standard dla tego rodzaju piwa - delikatna czekolada i paloność. Gdzieś tam na czwartym planie szwęda się troszkę chmielu. Jednak nie o to chyba chodzi żeby na etykiecie wypisać nazwy chmieli a w aromacie ich było w ilości podchodzącej pod najdroższe przyprawy z dalekich stron. Bardzo szkoda takiej sytuacji. 0,5/1.0.

Pijąc je równiez nie odczujemy efektu wow. Można rzec, że jest nijakie względem oczekiwań. Ale czy jest złe? Nie, nie jest. Jest mocno pijalne, lekko palone, troszkę czekolady też się znajdzie. Goryczka bardzo okrągła, nie drażni. Pozostaje na dłuższy czas, jednak nie jest nachalna. Pije się kapitalnie dzięki nikłemu wysyceniu. 6,5/8,0.

Tak jak napisałem wcześniej - nieco rozbudzone oczekiwania zostały dość szybko rozwiane. Zapowiadało się całkiem ciekawie i przyjemnie, a wyszło niejako nijako. Jednak podkreślałem - piwo nie jest złe, jest smaczne, pijalne. Jednak gdzie jest aromat chmielu? To jest duży minus tego piwa. A szkoda, może następnym razem będzie lepiej. Trzymam kciuki! 0,25/0,5. Łącznie 7,75/10,0.

Reasumując. Piwa nie dają efektu WOW, jednak są całkiem przyjemne w odbiorze. Dają się wypić z przyjemnością, jednakże nie dostarczają większych doznań smakowo-zapachowych. Mam nadzieję, że następnym razem będzie dużo lepiej. Trzymam kciuki Wojtku!  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz