środa, 1 stycznia 2014

To co najlepsze na nowy rok - Belgian Style Yeti Imperial Stout!

 Z okazji nowego roku chciałem Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia - będzie krótko, acz treściwie - niech dla Was i dla mnie nadchodzący rok będzie tak dobry jak to piwo!

Dziś piwo wobec, którego oczekiwania mam ogromne, ale czy mogą być inne? Great Divide (Denver, Colorado) to browar, który regularnie jest w czołówce różnych rankingów,  ich piwa zdobyły wiele medali i gościły w Białym Domu.  Co więcej specjalizują się oni w piwach ciężkich, a Yeti Imperial Stout (dostępny w kilku wersjach) to ich flagowy produkt. To jednak nie wszystko! Posiadana przez mnie butelka jest już chwile po terminie (ważne do 1.X.12 r.) co jeszcze bardziej rozbudza apetyt! Już chyba nikt nie ma wątpliwości, dlaczego wybrałem akurat to piwo aby uczcić nowy rok! 

Cudo to dostałem w prezencie od Grzegorza Zwierzyny (Kraina Piwa , Pinta), to min. dzięki jego pracy do naszego kraju trafiają wspaniałe piwa sprowadzane z zagranicy i możemy się cieszyć Bracką Jesienią, oraz Birofilią. Jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam! 

Belgian Style YETI Imperial Stout, USA, Great Divide, butelka 0,65l 

 Imperialny stout fermentowany na belgijskich drożdżach- niesamowite spotkanie Yeti i mnicha z charakterystycznym kielichem zostało uwiecznione na  bardzo eleganckiej i dopracowanej etykiecie. Niestety mimo iż wizualnie piękna to jak to często w przypadku piw z USA bywa, jest uboga w informację: podano tylko zawartość alkoholu 9,5%. Pod sreberkiem firmowy kapsel.

Otworzyłem butelkę, poczułem aromat i powiedziałem - o kurwa! To chyba pierwsze przekleństwo na blogu, ale kiedy jak nie teraz? Zresztą +18 :)

Barwa: smolista czerń

Piana: niska, brązowa i drobnoziarnista. Najsłabszy element piwa, w zasadzie jedyny słabszy punk.

Aromat: jest po prostu powalający! Wspaniały wachlarz nut czekoladowych! Od gorzkiej do mlecznej, aż do leciutkie kakao. Niesamowicie intensywna nuta mojej ukochanej wanilii. Do tego rodzynki, śliwka, róże, odrobina nut rumowych. Niesamowity bukiet, czysta maestria! 1/1

Smak: tak niesamowicie waniliowego piwa jeszcze nie piłem, czysta ekstaza! Wanilia płynąca niesamowitą czekoladową rzeką (ponownie cały przekrój czekoladowych smaków od gorzkiego, po mleczne) pełną rodzynek, róży, ciemnych owoców (od kwaskowatych jeżyn po dojrzałe śliwki) z odrobiną rumu, którego nie lubię, ale tutaj ma znakomity wpływ wieńczący to perfekcyjne dzieło. Całość uzupełnia średnio intensywna goryczka z nutą palonego słodu. Tak zharmonizowanego i pełnego bukietu jeszcze w piwie nie spotkałem. Całość idealnie słodka, doprawiona goryczką i minimalną kwaskowatością. Aksamitne, kremowe, a jednocześnie niesamowicie pijalne, szlachetne, przebogate. Nut typowo belgijskich nie wyczułem. Wszystkie smaki są niesamowicie pełne i naturalne  8/8

Stosunek ceny do jakości:  w obecnej chwili piwo jest raczej nie do kupienia, ale gdy tylko je spotkacie kupujcie niezależnie od ceny. 0.5/0.5

Uwagi: gęsta konsystencja, bardzo wolno spływa po ściankach. Jak na ten styl spore wysycenie, leciutko rozgrzewa w przełyku.

Ocena ogólna: niby wynika minimalna strata, za pianę, ale jakakolwiek inna ocena niż 10/10 jest niemożliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz