sobota, 11 stycznia 2014

Taki jeden misio z Walii - Dirty STOP Out

Dirty STOP Out, Tiny Rebel Brewing Company, butelko 0,33 - 12,83 zł

Jak wynika ze strony internetowej browaru należy on do dwóch piwnych świrów tworzących Brad & Gazz team. Browar znajduje się mieście Newport usytuowanym na południowo-wschodnim wybrzeżu Walii. Samo miasto leży nad rzeką Usk, w mniej więcej równej odległości od Cardiff i Bristolu. Jest to mój pierwszy kontakt z piwowarstwem w wydaniu walijskim. Zobaczymy czy będzie się czym zachwycać, czy też będzie to piwo, o którym nie będę pamiętał za miesiąc.

Bazą dla tego piwa jest zasyp składający się z 9 słodów. Jakich nie wiadomo. Zarówno etykieta jak i strona są bardzo tajemnicze. Także odnośnie chmieli. Wiadomo tylko, że to chmiele niemieckie i słoweńskie. Z podstawowych parametrów liczbowych podano wszystko czego potrzeba - ekstrakt 1.048 czyli 12%, alkohol 5% oraz IBU na poziomie 45.

Misiaczek jest w dość rzadkim stylu - Smoked Oat Stout. Oznacza to wędzony stout owsiany. Zapowiada się smakowicie. Dla mnie na pewno. Po przelaniu do sniftera piwo przybiera barwę nie do końca czarną - bardziej bardzo mocnego brązu. Pod światło daje się już poznać ze znacznie jaśniejszej strony - całkiem mocne rubinowe przebłyski sugerują, że w cieńszym szkle byłoby nawet średnio brązowe. Źle to nie wygląda. 

Piana nie jest rewelacyjna. Chociaż jej barwa - beż złamany lekkim brązem - i w przeważającej większości drobnoziarnistość mogą sugerować coś zupełnie innego. Niestety bardzo szybko pozwala o sobie tylko wspominać. Jedynymi, nielicznymi, pamiątkami po niej pozostają drobinki na szkle. Troszkę szkoda 0,25/0,5.

Teraz przyszła pora na wetknięcie nosa do sniftera. Co się tam dzieje? Nie jest źle, lecz rewelacji tez nie ma. Bardzo delikatny aromat wędzenia i lekka czekolada. Połączenie bardzo zacne lecz niestety zbyt delikatne. Tego nie polubię... 0,5/1,0.

Wiecie, co oznacza wyrażenie "tiny rebel"? Malutki buntownik. I to piwo jest takie w smaku. Niby chcę się postawić, ale jednak nie wie czy to jest dobry pomysł. Uwędźmy to piwo, ale nie za bardzo. W sumie wyszło takie sobie. Niby jest trochę wędzenie, trochę czekolady, trochę kawowej kwaskowości. Właśnie, smak może reprezentować słowo "trochę". Poza tym jest standardowo - goryczka zdecydowanie palona, wysycenie zerowe. Jest to o tyle plus, że nie zamula i można wypić kilka nonic`ów tego piwa. Co trzeba przyznać, smak jest równo rozłożony po wszystkich posmakach. Nic się nie wybija na pierwszy plan. No może wędzonka, ale dopiero po pewnym czasie od przelania. Dodatek owsa dał delikatne odczucie śliskości, aksamitności przy piciu. Piwo nie jest drażniące, bardzo łagodnie się przełyka. Pomimo tego marudzenia dam zasłużone 7,0/8,0.

Podsumowanie. Piwo bardzo sesyjne, ułożone. Zbyt ułożone, jednak to podnosi jego pijalność. I to mocno. Dobre piwo do posiedzenia ze znajomymi w pubie. Może kolejne warki będą miały większego pazura w dymieniu. Może się o tym kiedyś jeszcze przekonam. 0,5/0,5.

Aleksander dopowiada:

Piwo to miałem okazję degustować w wersji lanej w krakowskiej Omercie. Zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, aczkolwiek było całkowicie niestylowe, a nut wędzonych nie czułem wcale. Dlatego, gdy spotkałem je w wersji butelkowej postanowiłem spróbować ponownie.Specjalnie dla was małe porównanie tych wersji:

W kwestii piany nie ma szału - tworzy się niewielka, acz drobnoziarnista i szybko znika. 0/0.5 W wersji lanej była nieco lepsza. 0.25/0.5

Jeżeli chodzi o aromat to w wersji butelkowej mamy lekkie nuty wędzone, zmieszane z czekoladą i odrobiną palonego słodu. Faktycznie niezbyt intensywny, ale przyjemny 0.5 W wersji lanej piwo pachniało intensywnie i jeszcze przyjemniej! Niesamowita głębia owoców leśnych niczym w lodach z dzieciństwa, do tego palony słód z odrobiną czekolady. Nut wędzonych nie czułem.1/1

W smaku mamy przede wszystkim palony słód, nuty kawowe, delikatne leśne owoce, odrobina kiwi owsianą kremowość. Nuty wędzone na bardzo niskim pułapie. Goryczka na średnim poziomie, o palonych charakterze z leciutka kawową kwaskowatością. Bardzo dobre 6.75. W wersji lanej było więcej owoców leśnych, kiwi, agrest, orzeźwiające landrynki cytrusowe, a podstawa jak w wersji butelkowej. 7

Piwa są bardzo smaczne, delikatne, niesamowicie pijalne i godne degustacji, minimalnie lepsze było lane, ale butelka też warta zakupu, tylko czemu jest taka mała? Polecam.

ps. etykieta jest rewelacyjna, bardzo podoba mi się ich styl, tylko szkoda, że kapsel golas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz