piątek, 10 stycznia 2014

Pilsy dwa - Lech i Manufakturowy.

Maufakturowy Pils, Browar Jabłonowo, butelka 0,5 - 4,29 zł
Lech Pils, Lech Browary Wielkopolski, , butelka 0,5 - 2,59 zł




Jaki powinien być pils? Ale jaki pils? Czeski, niemiecki czy też może klasyczny amerykański (tak, taki też istnieje). Biorąc pod uwagę zawartość alkoholu w obu piwach (bo tylko taka dana jest podana) należałoby oczeniać te piwa w kategorii 2C wg BJCP, czyli ni mniej ni więcej jak ClassicAmerican Pilsner. Tylko coś mi sie wydaje, że to nie tędy droga. Zważając na zawartość alkoholu najbliżej im do 2B czyli czeskiego pilsa. Najbardziej znanym przedstawicielem tego gatunku, a zarazem jego protoplastą jest nie kto inny jak tylko Pilzneńskie Praźródło, czyli Pilsner Urquell. Jak oba piwa mają się do papy pilsa się zaraz okaże.


Na początek troszkę teorii. W skrócie, nie będę zanudzał :) Czeski pils powinien być: 
a) w aromacie: słodowy, z aromatem chmielowym korzenno-kwiatowym, lekkie masełko akceptowalne;
b) w smaku: słodowy z wyraźnym acz delikatnym i zaokrąglonym chmielem, troszkę masełka, profil czysty bez posmaków estrów owocowych;
c) cała reszta już wg uznania jak dla mnie. Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki.


A jak to się prezentuje na przykładzie naszych podsądnych? No nie ma rewelacji, niczego nie urywa i nie tarmosi. Lipka Panie, lipka.


Po tym zachęcającym zdaniu zapraszam Was do zapoznania sie z właściwą recenzją obu piw.


Na początku zacznę maltretować Manufakturowy Pils. Albo on mnie. Lubicie piwa miodowe? Ja nawet tak. I dlatego kupuję piwa miodowe. Nie pilsa, który jest tak utleniony, że jedyny aromat jaki w nim występuje to właśnie miód. Nie ma mowy o żadnym aromacie chmielu, zapomnijcie. Nic, nothing, null. Dziękuję, za aromat 0/1,0.

Barwa całkiem ładna. Mi kojarzy mi się ze średnio mocną herbatą z, nomen omen, miodem. Klarowne, jednak nie krystakicznie przejrzyste jak obiecuje kontra. 

Piana nie jest zła, jednak i tak nie ma rewelacji – biała, drobna i średnia, niestety lekko mydlana. Na plus – dość długo się utrzymuje. Będzie jakieś 0,5/0,5.

Dobra, myk w gardziołko. Piwo MiM. Metal i Miód. Gwoździe dość intensywne, w tle pląta się miód. Cały odbiór tego miodowego pilsa zakłóca niestety metal dający się cały czas we znaki, mocno przeszkadza. Wysycenie niskie, goryczka troszkę herbaciana (Marynka i Sybilla). Ekhm, delikatnie rozgrzewa :/ W porywach dobroci, sam nie wiem do końca dlaczego, daję 3,0/8,0.

Mimo swych wszystkich wad piwo nie jest nijakie. Pilsem to raczej długo nie będzie (chyba, że powstanie pils miodowy). Jest trochę przyciężkawe, rozgrzewające. Chyba, że to edycja zimowa? 0/0,5. Łącznie wyszło coś jakby 3,5/10. Rewelacja, nie?



Pierwsze śliwki robaczywki? Uwierzcie, lecz lepiej już było. Poważnie, nie żartuję. Niestety...

Lech Pils – Złoto Wielkopolski. Złoto? Srsly? 

W najlepszym przypadku tombak. Masakra.

Zapach niby słodowy, czyli jest ok. Ma być korzenno-kwiatowy aromat chmielu, a mamy kalafiorowy aromat DMS-u. Pięknie, nie? Będzie jakieś 0/0,5.

A może w smaku już jest lepiej? Nie, nie jest – straszny, odrzucający. Goryczka niby jest, smak słodowy jest, plus do tego, chyba gratis, metal. Dziękuję, nie dopiję. Wysycenie zerowe. Męczące maksymalnie. W ramach dobroci całe 2,0/8,0
 
Barwa słomkowa, wpadająca w lekką zieleń (?), krystalicznie przejrzyste. Piana brzydka, biała, mydlana, bardzo luźna, szybko pęka. Jakieś 0/0,5.
Łącznie wyszło oszałamiające 2,0/10,0. Jest moc!


Czyli jednak nie ma porządnego pilsa. Czekamy. Tylko ile?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz