czwartek, 30 stycznia 2014

Birbant - American Brown Ale

Dziś drugi po Ninkasi debiutujący w tym roku browar kontraktowy Birbant, który uwarzył swoje piwo w Witnicy. Nie jest to jednak debiut piwowarów Jarka Sosnowskiego i Krzyśka Kuli, gdyż trunki duetu mogliśmy już degustować w browarze Haust. Etykieta prosta, ale do mnie trafia - bardzo udana! Piwo jak sama nazwa wskazuje w stylu American Brown Ale na chmielach: Zeus, Cascade, Centennial, 13% ekstraktu, 5,5% alkoholu i 61 IBU.

Barwa: brąz z herbacianymi wpływami, lekkie zmętnienie. 

Piana: średnio obfita, o sporej ziarnistości, szybko redukuje się do kry. 0/0.5

Zapach: mocno chmielowy (cytrusy, nieco igieł i owoców), karmelowy - słodki. 0.75/1

Smak: od pierwszego łyku atakuje chmiel (cytrusy i igły), spora chmielowa goryczka (minimalnie zalegająca), a w tle nieco karmelu, owoców i orzechów. 5.25/8

Cena/Jakość: piwo smaczne, a cena w normie. 0.5/0.5

Piwo jest zdecydowanie na plus, ale sam chmiel to trochę za mało, brakuje mi nuty czekoladowej, a karmel jest zbyt schowany. Udany, ale nie wprawiający w zachwyt debiut.  Kocham chmiel, ale on sam w sobie nie jest uniwersalną receptą na wszystkie piwa.

Ocena ogólna: 6.5/10

niedziela, 26 stycznia 2014

BrewDog - Old World Russian Imperial Stout

 Old World Russian Imperial Stout, Szkocja, BrewDog, butelka 0,66

 
Za oknem już - 15 więc czas rozpocząć degustację RISów, których kilka się ubierało :) Na pierwszy mróz idzie Russian Imperial Stout ze Szkockiego BrewDog. Piwo to pochodzi z serii Old World przedstawiającej klasyczne wersje znanych piwnych stylów.

Etykieta przepiękna, stworzona przez Johanna Basford, niestety kapsel golas. Na niej informacja iż piwo to musiało mieć wysoką zawartość alkoholu (w tym przypadku 9,5%) aby przetrwać podróż w Wielkiej Brytanii do mroźnej Moskwy, gdzie trafiały na carski dwór i to właśnie carskiej rodzinie jest dedykowane. Wydaje się to mocno chybiona dedykacja, zważywszy na to jak rzeczona rodzina skończyła. Może jednak jakiś samozwaniec czy inna Anastazja się cieszą ;)

Barwa: czarna

Piana: średnio obfita, brązowa, drobnoziarnista, pięknie znaczy szkło. 0.5/0.5

Zapach: intensywna czekolada, praliny i minimalna śliwka w tle. 0.75/1

Smak: ponownie zdecydowana dominacja czekolady, do tego nieco palonego słodu z minimalną nutą drzewną. Na drugim planie śliwka, kandyzowane wiśnie. Piwo gęste, kremowe w smaku, słodkie z nieco śliskim odczuciem w ustach. Goryczka na średnim poziomie. Alkohol zaznacza swoją obecność w szlachetny sposób i lekko rozgrzewa. Po ogrzaniu ujawnia się delikatna lukrecja za, którą osobiście nie przepadam. Na koniec lekka nuta kawowa ze specyficzną cierpkością.  6.5/8

Cena/Jakość: świetna - 23 zł za butelkę 0,66 to bardzo dobra cena, zwłaszcza przy wysokim poziomie piwa. 0.5/0.5

Ocena ogólna: 8.25/10

Piwo bardzo dobre, wydaje się idealne dla początkujących piwoszy, których odstraszają ceny piw w tym stylu zwłaszcza przy butelka 0,33. Osobiście piłem dużo lepsze RISy, ale i to będę wspominał życzliwie.

piątek, 24 stycznia 2014

BrewDog - seria Prototype 2013

Szkoci znowu wykazali się mistrzowskim posunięciem marketingowym - z jednej strony coś wyjątkowego piwa testowe, niepowtarzalna okazja na spróbowanie czegoś innego, a z drugiej wiadomo to piwo testowe więc nie możecie mieć pretensji jeżeli okaże się totalnym fiaskiem... Piwo, które najbardziej posmakuje odbiorcą pozostanie na dłużej w ofercie - na swojego faworyta możecie głosować na stronie browaru, więc dodatkowo to odbiorca decyduje, które piwo przetrwa.

Prototype 2013, BrewDog, Szkocja

 

Wszystkie piwa są w jednolitej bardzo eleganckiej oprawie graficznej, brakuje niestety informacji, są one jednak dostępne na stronie internetowej browaru.

Hobo Pop

American wheat
American wheat
American wheat
W teorii ma to być American wheat chmielony Amarillo i Centennial, 4,2% alkoholu i 50 IBU

American wheat

Barwa: miedziano czerwona - piwo klarowne. Spodziewałem się czegoś jaśniejszego.

Piana: średnio obfita, początkowo drobno ziarnistą, ale szybko zmienia strukturę na średnio i grubo ziarnistą. Trwała, delikatnie oblepia szkło. 0.5/0.5

Aromat: chmiel i tylko chmiel - nuty trawiaste, ziołowe, nieco żywicznych, iglastych i cytrusowych. 0.75/1

Smak: identyczne nuty jak w zapachu  zagłuszają wszelkie inne smaki. Goryczka spora - na pewno jest deklarowane 50 IBU. Tak solidna dawka chmielu sprawia iż piwo wydaje się treściwsze niż jest w rzeczywistości. 6/8

Cena/Jakość: kochacie chmiel w dużych ilościach - będziecie zadowoleni. Jeżeli jednak sam chmiel Was nie zadowoli to możecie sobie odpuścić. Ja należę do tej pierwszej grupy. 0.5/0.5

Z jednej strony spodziewałem się czegoś innego - mocno chmielonej amerykańcami pszenicy. Z drugiej uwielbiam chmiel, a to właśnie taka butelka chmielu w płynie, bez innych walorów smakowych. Jestem zadowolony.

Ocena ogólna: 7.75/10

Brixton Porter

Piwo uwarzone  okaji otwarcia firmowego lokalu w Brixton. 5% alkoholu, 50 IBU, chmiele Victoria Secret, Bramling Cross, Challenger. 

Barwa: bardzo ciemny brąz wpadający w czerń

Piana: niezbyt obfita, ale bardzo ładna. Beżowa, drobnoziarnista, trwała, delikatnie oblepia szkło. 0.5/0.5

Aromat: palony słód, a do tego jakieś nuty płonącego plastiku. wyraźnie słony - dziwny i niezbyt przyjemny. 0/1

Smak: kawa, palony słód, spalone drewno, gorzka czekolada, lukrecja, ale to wszystko płaskie, mało wyraziste. W tle nuta czegoś dziwnego - ni to coś przypalonego ni to nieświeży orzech włoski. Porter jest kwaskowaty i wyraźnie słony, do tego ściągające odczucie na podniebieniu. Spora nieco zalegająca, delikatnie ziołowa goryczka. strasznie dziwne i trudne do opisania piwo. 4/8

Cena/Jakość: ja się cieszę, że spotkałem takiego dziwaka i nie żałuję zakupu, ale oceniając obiektywnie piwo nie jest za dobre i zdecydowanie nie warte swojej ceny. Tylko dla piwnych świrów i łowców osobliwości 0.25/0.5

Dziw, nad dziwami wypicie więcej niż jednej małej butelki nie wchodzi w grę.

Ocena ogólna: 4.75/10

Interstellar

Czerwone żytnie IPA (brzmi kozacko!) chmielone Magnum, Willamette, Amarillo dają podobno 65 IBU, alkohol 6,5%

Barwa: można uznać iż jest czerwona

Piana: niska, różnoziarnista,  szybko pozostaje po niej tylko pierścień. 0/0.5

Aromat: różne oblicza chmielu, głównie  zioła, żywica nieco grejpfruta, nuta żytnia/zbożowa przywodząca na myśl chleb tostowy i alkoholowe podrażnienie. 0.75/1

Smak: nuty ziołowo-żywiczne, cytrusy, owoce egotyczne, borówka dająca cierpki posmak, a nawet słodki ananas z puszki i sporo pieprzu. Występuje nuta przywodząca na myśl syrop klonowy. Wpływ żyta wyczuwalny jedynie w delikatnej tostowej formie. Goryczka wydaje się niższa niż w Hobo Pop, (ale to kwestia ciała) jej poziom i cytrusowy posmak dobrze komponują się z całością. Alkohol niby nie wyczuwalny, ale gdzieś krąży za horyzontem. 6.5/8

Cena/Jakość: jestem zadowolony z tego zakupu i żałuję, że butelka miała tylko 0,33l., gdyż pijalność jest spora. 0.5/0.5

Ciekawe i dobrze skomponowane zestawienie smaków, czynią to piwo najlepszym z tej trójki. 

Ocena ogólna: 7.75/10

Swój głos w ankiecie oddałem bez większego wahania na Interstellar, ale i Hobo Pop jest piwem wartym degustacji i miałby szansę zaistnieć na rynku. Natomiast Brixton Porter to piwo dziwne, o niskiej pijalności  i wątpliwych walorach smakowych, a co a tym idzie nie wyobrażam sobie, aby mogło trafić do szerokiej sprzedaży. Mimo iż 2 z 3 piw były zdecydowanie na plus to ani jedno nie jest wybitne.
 
Victoria’s Secret, Bramling Cross, Challenger
Victoria’s Secret, Bramling Cross, Challenger

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Stout owsiany - Nogne : Ninkasi


Czemu akurat taki pojedynek? Posiadałem "owsiankę" z Nogne, a po zakupieniu premiery z Ninkasi stwierdziłem iż stylistyka etykiety jest podobna i wpadłem na ten pomysł :) Wydaje się iż będzie to pojedynek Dawida z Goliatem, a czy zakończy się tak samo?

Ninkasi  N 13.C (warzone w browarze Kowal), 12,5% ekstraktu i 5,6% alkoholu.

Nogne Havrestout 11% ekstraktu, 4,5% alkoholu i 25 IBU

Piana: 
Niska, jasnobrązowa, drobnoziarnista, szybko pozostają tylko strzępy. 0/0.5 i jej całkowite przeciwieństwo: obfita, początkowo drobno ziarnista, ciemno brązowa, bardzo trwała. Fotografia robiona ze sporym opóźnieniem - mała awaria aparatu. 0.5/0.5

Zapach: 

Mało intensywny i niezbyt przyjemny. Delikatny diacetyl, mokra ścierka, ulotne nuty palonego słodu. 0/1 czekolada, rum, krem, lukrecja całość pachnie jak wyborny deser z dodatkiem szlachetnego alkoholu. 1/1

Smak:  
po zapachu nieco się obawiałem, że będzie niepijalne, ale tak źle nie jest. Dominuje palony słód z dodatkiem kawy zbożowej i odrobiny czekolady. Wyczuwalna delikatna diacetylowa nuta śmietankowa, która mnie akurat w tym piwie specjalnie nie razi. Goryczka bardzo niska, całość zdecydowanie wytrawna, nieco kwaskowata, a nawet odrobinę cierpka. Brakuje owsianych wpływów, aksamitności, bogactwa smaku, ale dopiłem bez marudzenia więc nie jest źle. 4.25/8 silnie palony i kwaśny od słodu, intensywna czekolada przechodząca w kakao. Lekko owocowe tło z dodatkiem lukrecji. Goryczka niska w stronę średniej. Mocne wysycenie, dla mnie za mocne. 5/8 Gdyby smakowało, tak jak pachnie...

Cena/jakość:   
kosztuje jakieś 8 zł, czyli w normie, ale nad jakością trzeba popracować przy czym pijałem piwa gorsze, a nawet gorsze i droższe "owsianki". 0.25/0.5 cena lekko kosmiczna jak na nasze warunki, ale nawet pomijając kwestie jej wysokości (wiadomo zarobki w Norwegii) rodzimy Dobry Wieczór jest decydowanie lepszy, a to piwo nie jest warte takich pieniędzy. 0/0.5

Ocena ogólna:
5/10
6.5/10

Dawid nie pokonał Goliata, który nie był jednak takim herosem jakiego się spodziewano, a jedynie zaprawionym w bojach wojownikiem, który nie jest w najwyższej formie. Oba piwa rozczarowały.

ps. Nazywać piwo numerem z klasyfikacji BJCP i uwarzyć trunek niestylowy to poważna wtopa, ale "pierwsze koty za płoty" więc nie będę robił tragedii tylko poczekam na następne piwo. 

piątek, 17 stycznia 2014

Piwna rewolucja po Islandzku

Pale Ale, Islandia, Gaedingur, butelka 0,33l

Piwo przyleciało do mnie z dalekiej Islandii (serdeczne podziękowania dla Pawełka!) i jest to typowy  produkt rzemieślniczy. Pochodzi z malutkiego browaru założonego w 2011 roku. Patrząc po dostępnych w danej chwili piwach (Lager, Stout, Pale Ale i IPA) można go chyba nazwać rewolucyjnym, zwłaszcza przy uwzględnieniu tego co słyszałem o tamtejszej scenie piwnej. Piwo jest niefiltrowane, ale nie wiem czy refermentowane... Data ważności mija jutro więc może być nieciekawie. Ładna butelka, a na etykiecie galopujący na tytułowym Rumaku chłopek. 4,5% alkoholu to jedyne co rozumiem z etykiety.

Barwa: słomkowa, przechodząca w bardzo jasne złoto, spore zmętnienie. Pasuje bardziej do pszenicy.

Piana: obfita, biała, średnio ziarnista. Może wizualnie nie zachwyca, ale pięknie oblepia szkło i jest bardzo trwała. 0.5/0.5

Zapach: słodki kwiatowo-cytrusowy (w stronę mandarynki) 0.75/1

Smak: bardzo przyjemna cytrusowa mieszanka: grejpfrut, mandarynka cytryna okraszone jest to nutami kwiatowymi z bardzo przyjemną nuta miodową. Zdecydowanie słodka całość jest kontrowana przez sporą goryczkę z grejpfrutowym pazurem. 6/8

Stosunek ceny do jakości: prezent, ale  tego co kolega opowiadał ich ceny piwa są adekwatne do zarobków, co oczywiście z naszej perspektywy wydaje się dużo. 0.5/0.5

Czuć amerykański chmiel i ducha craft ;) 

czwartek, 16 stycznia 2014

Ludowe na miodzie jak Porter Łódzki?

Z jednej strony Keniger dla Biedronki, a z drugiej jedno z najlepszych piw w kraju, legendarny Porter Łódzki! Najlepszy porter bałtycki w kraju, a zapewne i jeden z najlepszych na świecie. Wiem, że zaraz będziecie pisać, że lepszy jest Warmiński lub Komes i w niektórych warkach tak będzie, ale w ogólnym rozrachunku dla mnie to Łódzki jest liderem. Po browarze wrzącym takie piwo możemy oczekiwać wiele, niestety jego polityka jest dla wielu niezrozumiała i pozbawiona sensu, a potencjał niewykorzystywany. O Browarze numer 1 w Łodzi będzie jednak osobny wpis za jakiś czas, a dziś pozyskane w Aldi piwo Ludowe na miodzie. Zakupione przez wzgląd na Porter, ze zwykłej ciekawości i dlatego iż Polska obok porterów właśnie miodowymi stoi więc i może tutaj będzie dobre?

Ludowe na miodzie, Polska, Browary Łódzkie, puszka 0,5l - ok 2,5 zł

Puszka ładna - ciekawie wkomponowane wzory plastrów wosku. Miód, aromat, 5,7% alkoholu.

Barwa: żółta, opalizująca (równomierne, leciutkie zmętnienie), bardzo miła dla oka.

Piana: o średniej obfitości, biała, ładnie znaczy szkło, początkowo drobnoziarnista. 0.5/0.5

Zapach: słodka nuta miodu wielokwiatowego i nic więcej. Przy czym sprawia dosyć naturalne wrażenie - w składzie miód i aromat przy czym w zapachu miód wygrywa. 0.5/1

Smak: tutaj zaskoczenie! Piwo jest dość kwaskowate, a spodziewałem się, że będzie ulepek. Oczywiście słodycz jest wysoka, ale ta kwaskowatość ratuje sytuację. Miód wielokwiatowy podbudowany sztucznym aromatem, wyraźna nuta marcepanowo-migdałowa przywodząca na myśl na nadzienie czekoladek "domino". Im bardziej się ogrzewa tym trudniej się pije. Goryczka bardzo niska. 3.5/8

Stosunek jakości do ceny: cena oczywiście jest świetna, ale smak mocno przeciętny. 0.25/0.5

Nie ma tragedii i to chyba największy plus tego piwa, zasadniczo ciężko je dopić do końca, ale też piłem gorsze miodowe.

Ocena ogólna: 4.75/10

wtorek, 14 stycznia 2014

Niemieckie klasyki z Górnej Frankonii

Z racji iż cała piłkarska Polska żyje wydarzeniami w Niemczech tj. transferem Roberta Lewandowskiego do Bayernu to i na blogu będzie po bawarsku i po niemiecku! Za piwa serdecznie dziękuje Robertowi z piwiarni Browariat, przy czym tych piw tam nie kupicie.
Charakterystyczne butelki euro i typowe dla tego kraju style:

Festbier, Niemcy, Krug-Brau, butelka 0,5l - prezent

Browar Krug-Brau znajduje się w mieście Waischenfeld-Breitenlesau w Bawarii, a dokładniej w Górnej Frankonii. Został założony w 1834 roku i cały czas jest własnością rodziny Krug. Przy browarze mieści się karczma i hotel. Śliczna etykieta i jeszcze ładniejszy kapsel przedstawiają budynek browaru/karczmy. Z istotnych danych jedynie zawartość alkoholu 5,5%.

Barwa: brązowo miedziana, piwo klarowne.

Piana: początkowo wydawała się kiepska – grubo ziarnista, szybko opadła do kozucha. Ten jednak okazał się bardzo trwały i solidny, kremowy, a co więcej krążkuje. 0.25/0.5

Zapach: słody, karmel, ale i nieco mokrego kartonu, który psuje efekt. 0.25/1

Smak: bogaty w słody - czuć zarówno słody jasne jak i ciemne. Do tego silny i przyjemny karmel z odrobiną czekolady, której intensywność wraz z ogrzewaniem się wzrasta i dominuje, w tle delikatne owoce. Goryczka na średnim poziomie. Piwo treściwe i aksamitne śmiało można o nim powiedzieć iż jest deserowe i świąteczne zwłaszcza, że po ogrzaniu pojawia się nawet delikatna nuta korzenna. Jedyny mankament to leciutki karton. 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: wątpię, aby było do kupienia w Polsce, mimo wszystko gdyby udało się wam je spotkać, możecie śmiało kupować. 0.5/0.5

Spodziewałem się klasycznego marcowego, a jest to bardziej klasowy dunkel, co mnie bardzo cieszy, gdyż za tym pierwszym stylem nie szaleję.

Bock Bier, Niemcy, Bayereuther Brauhaus, butelka 0,5l – prezent


Bayereuther także znajduje się w Górnej Frankonii w miejscowości Bayreuth. Browar powstał w 1857 roku i jak na tamte czasy był spory i nowoczesny. Z browarem związany był słynny kompozytor Richard Wagner.

Barwa: miedziana w zasadzie piwo klarowne.

Piana: o średniej obfitości i ziarnistości, szybko pozostaje po niej jedynie dziurawy kożuch. 0/0.5

Zapach: słody, karmel, ale i nieco mokrego kartonu, który psuje efekt. 0.25/1

Smak: silnie słodowy, słodki, owocowy z wyraźną pikantnością przywodząca na myśl przyprawy. Goryczka zarysowana wyraźnie jednak utrzymuje się na niskim poziomie, wyczuwalne delikatne nuty trawiaste. Treściwe. 5.25/8, a patrząc przez pryzmat tylko koźlaków to nawet więcej.

Stosunek ceny do jakości: jak nie przepadam za koźlakami to tego wypiłem ze smakiem, piwo warte spróbowania. 0.5/0.5

Uwagi: jeżeli mnie smakuje, to miłośnicy koźlaków będą albo zachwyceni, albo zniesmaczeni :)

ps. Robert dużo lepszy od Bock'a z Schonramer'a :)

Dobrze co jakiś czas oderwać się od rewolucyjnej zawieruchy i skosztować piw klasycznych. Warto jednak poszukać właśnie takich piw z małych browarów z tradycjami, których piwa są zdecydowanie smaczniejsze od tych powszechnie dostępnych.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

PLON Brązowy

 PLON Brązowy, Polska, Kormoran, butelka 0,5 - ok 6-7 zł

Po wychwalanym przez Łukasza PLONie Zielonym, który również mnie bardzo smakował przyszedł czas na wersję Brązową. Jest to Polskie India Pale Ale chmielone suszonymi szyszkami Sybilli. W tej serii pojawi się jeszcze PLON Niebieski, który będzie lagerem. Wizualnie ponownie jest bardzo dobrze.

Barwa: miedziano pomarańczowa z lekkim zmętnieniem 

Piana: wiem, że szkło jej nie sprzyja, ale mimo ostrego nalewania prawie się nie tworzy i jest średnio ziarnista 0/0.5

Aromat: niezbyt intensywny nawet przy założeniu iż szkło nie służy jego odbiorowi. Dominuje nuta słodowa z dodatkiem truskawek i trawy. 0.25/1

Smak: mocno dojrzałe truskawki (po ogrzaniu może nawet nieco wiśni), słód, nuty trawiaste-ziołowe. Piwo jest słodkie, a chmielowa goryczka tej słodyczy ustępuje - jest ewidentnie za niska. Piwo jest treściwe o niskim wysyceniu. 4.25/8

Stosunek ceny do jakości: dokładniej ceny nie pamiętam, lecz był to podany przedział i wydaje się ona umiarkowanie rozsądna. Wersja Zielona kosztowała tyle samo i nie wahałem się kupić tego piwa ponownie w tym przypadku powrotu nie planuje.0.5/0.5

Ocena ogólna: 5/10

Piwo wyraźnie słabsze od wersji zielonej, tamto też było nieco za słodkie, ale dosyć bogaty smak to zagłuszał, tutaj tego nie ma co czyni piwo nieco mdłym. Goryczka ewidentnie za niska. Mimo tych wad piwo nie jest złe i pije się je z przyjemnością, przy czym wypicie większej ilość przy jednym posiedzeniu nie wchodzi w grę.

niedziela, 12 stycznia 2014

Widawa na Antypodach - Kiwi Weizen i Kiwi Dark Ale

Kiwi Weizen, Browar Widawa, butelka 0,33 - 7,51 zł
Kiwi Dark Ale, Browar Widawa, butelka 0,33 - 8,08 zł

Browar Widawa kojarzy się przede wszystkim ze współpracą panów Frączyka i Kopyry. Jednak podstawowa działalność browaru z Chrząstawy Małej to twórczość samego Wojtka Frączyka. To dzięki jego staraniom powstała Gospoda pod Czarnym Kurem i Browar Widawa. To człowiek-orkiestra w tym miejscu. Szef kuchni, piwowar i pewnie również administrator całego przybytku. Na swoim koncie ma już wiele piw. Lepszych czy gorszych to już Wasza indywidualna ocena. Tym razem wybór padł na kwartet egzotyczny. Nie jeżeli mówimy o stylach. Tu nie ma nic zaskakującego: Kiwi Pils, Kiwi Dark Ale, Kiwi IPA i Kiwi Weizen. Nowością, lub bardzie rzadkością, jest chmielenie tylko i wyłącznie chmielami z Antypodów, które powinny wnieść do piw niesamowite doznania zapachowo-smakowe. Czy tak jest, to się okaże.

Jak to z piwami z Widawy i kolaboracyjnymi jest - dostępność nikła. Dodatkowo obowiązki służbowe nie pozwoliły mi odebrać o czasie zamówionych piw i część przepadała. Załapałem sie tylko na Kiwi Weizen i Kiwi Dark Ale. Jakie są to piwa dowiesz się po przeczytaniu tekstu poniżej.

Zacznę od piwa lżejszego (ekstrakt 11,8% i 4,7% alkoholu), czyli Kiwi Weizen. To za czym nie przepadam w pszenicy to zdecydowana przewaga goździka w aromacie i smaku. I tu KW ma u mnie bardzo duży plus. Aromat jest delikatny, zbalansowany. Nic nie wali po nozdrzach - goździk delikatnie góruje nad pozostałymi aromatami, jednak jest to bardzo nikła przewaga. Lekki aromat, jak dla mnie charakterystycznego dla chmielu Nelson Sauvin, białego wina. Brakuje trochę cytrusów z tak egzotycznych chmieli (Nelson Sauvin, Motueka oraz Cascade). Lecz i tak jest całkiem przyjemnie. 0,5/1,0.

Pszenica, jak to ona, charakteryzuje się mętnością i barwą w okolicach złota. Tu nie ma odstępstwa od tej reguły. Piwo jest takie jakie być powinno. Klasyka klasyk. Zdecydowanie gorzej jest jeżeli spojrzymy na pianę. Trochę słabo. Co prawda jest śnieżo biała, jednak i niestety, mydlana - szybko pęka. Do tego stopnia, że słychać syczenie przy pękaniu. 0/0,5.

Czas się napić. Pierwsze co dociera do aparatu smaku to cierpkość, nie goryczka, tylko właśnie cierpkość.  I nie chodzi o to, że piwo jest zepsute. Goryczka wychodzi po krótkim czasie. Jest delikatna, lecz wyczuwalna. Podbija ją delikatny goździk. Wysycenie powyżej standardowo spotykanego w piwach typu weizen. Poza tym w smaku już nic się nie dzieje. 5,0/8,0.

Niestety nie ma odurzającego ataku cytrusowych aromatów, smak nie rzuca na kolana i nie zmusza do składania dziękczynnych pokłonów. Jest spokojnie, łagodnie i delikatnie. Zdecydowanie lepiej niż w większości dostępnych pszenic. Można kupić (już w zasadzie nie można) i spróbować, jednak nie ma (było) przymusu. 0,25/0,5. Łącznie wyszło 5,75/10,0.

Na drugi ogień idzie piwo zdecydowanie mocniejsze (ekstrakt 16% i 6,2% alkoholu), czyli Kiwi Dark Ale. Dark Ale do Wojtka Frączyka można było spróbować już w okolicach ubiegłorocznych wakacji. Gdy wyszły dwie wersje Summer Ale - jasna i właśnie ciemna, czyli Dark Ale. Oczywiście tamto było inaczej chmielone oraz lżejsze (ekstrakt 12,5% i 4,8% alkoholu). Gdzieś na blogu (zasadniczo tutaj) masz recenzję tego piwa spod ręki Aleksandra. Jak widać zimowa edycja jest bardziej tęga.

Gdy spojrzymy na przelane do szklanki piwo ukazuje się ciecz o barwie ciemno brązowej (najbardziej mi pasujące porównanie to barwa  Coca-Coli). Nad nią góruje beżowa piana. O dość ciekawej konstrukcji - sama góra jest niesamowicie drobna, a pod nią znajduje się gruby kożuch o strukturze raczej średniej. Możliwe że taka konstrukcja powoduje to, że piana utrzymuje sie długo. 0,5/0,5.

Nie wiem czy to cecha charakterystyczna, czy wada, serii Kiwi - oba piwa mają zdumiewająco nikły aromat. Przy zastosowaniu tak egzotycznych chmieli (w tym wypadku Pacific Jade, Dr Rudi oraz Kohatu) nie ma rzadnych ciekawych aromatów. Jest tylko standard dla tego rodzaju piwa - delikatna czekolada i paloność. Gdzieś tam na czwartym planie szwęda się troszkę chmielu. Jednak nie o to chyba chodzi żeby na etykiecie wypisać nazwy chmieli a w aromacie ich było w ilości podchodzącej pod najdroższe przyprawy z dalekich stron. Bardzo szkoda takiej sytuacji. 0,5/1.0.

Pijąc je równiez nie odczujemy efektu wow. Można rzec, że jest nijakie względem oczekiwań. Ale czy jest złe? Nie, nie jest. Jest mocno pijalne, lekko palone, troszkę czekolady też się znajdzie. Goryczka bardzo okrągła, nie drażni. Pozostaje na dłuższy czas, jednak nie jest nachalna. Pije się kapitalnie dzięki nikłemu wysyceniu. 6,5/8,0.

Tak jak napisałem wcześniej - nieco rozbudzone oczekiwania zostały dość szybko rozwiane. Zapowiadało się całkiem ciekawie i przyjemnie, a wyszło niejako nijako. Jednak podkreślałem - piwo nie jest złe, jest smaczne, pijalne. Jednak gdzie jest aromat chmielu? To jest duży minus tego piwa. A szkoda, może następnym razem będzie lepiej. Trzymam kciuki! 0,25/0,5. Łącznie 7,75/10,0.

Reasumując. Piwa nie dają efektu WOW, jednak są całkiem przyjemne w odbiorze. Dają się wypić z przyjemnością, jednakże nie dostarczają większych doznań smakowo-zapachowych. Mam nadzieję, że następnym razem będzie dużo lepiej. Trzymam kciuki Wojtku!  :)

sobota, 11 stycznia 2014

Taki jeden misio z Walii - Dirty STOP Out

Dirty STOP Out, Tiny Rebel Brewing Company, butelko 0,33 - 12,83 zł

Jak wynika ze strony internetowej browaru należy on do dwóch piwnych świrów tworzących Brad & Gazz team. Browar znajduje się mieście Newport usytuowanym na południowo-wschodnim wybrzeżu Walii. Samo miasto leży nad rzeką Usk, w mniej więcej równej odległości od Cardiff i Bristolu. Jest to mój pierwszy kontakt z piwowarstwem w wydaniu walijskim. Zobaczymy czy będzie się czym zachwycać, czy też będzie to piwo, o którym nie będę pamiętał za miesiąc.

Bazą dla tego piwa jest zasyp składający się z 9 słodów. Jakich nie wiadomo. Zarówno etykieta jak i strona są bardzo tajemnicze. Także odnośnie chmieli. Wiadomo tylko, że to chmiele niemieckie i słoweńskie. Z podstawowych parametrów liczbowych podano wszystko czego potrzeba - ekstrakt 1.048 czyli 12%, alkohol 5% oraz IBU na poziomie 45.

Misiaczek jest w dość rzadkim stylu - Smoked Oat Stout. Oznacza to wędzony stout owsiany. Zapowiada się smakowicie. Dla mnie na pewno. Po przelaniu do sniftera piwo przybiera barwę nie do końca czarną - bardziej bardzo mocnego brązu. Pod światło daje się już poznać ze znacznie jaśniejszej strony - całkiem mocne rubinowe przebłyski sugerują, że w cieńszym szkle byłoby nawet średnio brązowe. Źle to nie wygląda. 

Piana nie jest rewelacyjna. Chociaż jej barwa - beż złamany lekkim brązem - i w przeważającej większości drobnoziarnistość mogą sugerować coś zupełnie innego. Niestety bardzo szybko pozwala o sobie tylko wspominać. Jedynymi, nielicznymi, pamiątkami po niej pozostają drobinki na szkle. Troszkę szkoda 0,25/0,5.

Teraz przyszła pora na wetknięcie nosa do sniftera. Co się tam dzieje? Nie jest źle, lecz rewelacji tez nie ma. Bardzo delikatny aromat wędzenia i lekka czekolada. Połączenie bardzo zacne lecz niestety zbyt delikatne. Tego nie polubię... 0,5/1,0.

Wiecie, co oznacza wyrażenie "tiny rebel"? Malutki buntownik. I to piwo jest takie w smaku. Niby chcę się postawić, ale jednak nie wie czy to jest dobry pomysł. Uwędźmy to piwo, ale nie za bardzo. W sumie wyszło takie sobie. Niby jest trochę wędzenie, trochę czekolady, trochę kawowej kwaskowości. Właśnie, smak może reprezentować słowo "trochę". Poza tym jest standardowo - goryczka zdecydowanie palona, wysycenie zerowe. Jest to o tyle plus, że nie zamula i można wypić kilka nonic`ów tego piwa. Co trzeba przyznać, smak jest równo rozłożony po wszystkich posmakach. Nic się nie wybija na pierwszy plan. No może wędzonka, ale dopiero po pewnym czasie od przelania. Dodatek owsa dał delikatne odczucie śliskości, aksamitności przy piciu. Piwo nie jest drażniące, bardzo łagodnie się przełyka. Pomimo tego marudzenia dam zasłużone 7,0/8,0.

Podsumowanie. Piwo bardzo sesyjne, ułożone. Zbyt ułożone, jednak to podnosi jego pijalność. I to mocno. Dobre piwo do posiedzenia ze znajomymi w pubie. Może kolejne warki będą miały większego pazura w dymieniu. Może się o tym kiedyś jeszcze przekonam. 0,5/0,5.

Aleksander dopowiada:

Piwo to miałem okazję degustować w wersji lanej w krakowskiej Omercie. Zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie, aczkolwiek było całkowicie niestylowe, a nut wędzonych nie czułem wcale. Dlatego, gdy spotkałem je w wersji butelkowej postanowiłem spróbować ponownie.Specjalnie dla was małe porównanie tych wersji:

W kwestii piany nie ma szału - tworzy się niewielka, acz drobnoziarnista i szybko znika. 0/0.5 W wersji lanej była nieco lepsza. 0.25/0.5

Jeżeli chodzi o aromat to w wersji butelkowej mamy lekkie nuty wędzone, zmieszane z czekoladą i odrobiną palonego słodu. Faktycznie niezbyt intensywny, ale przyjemny 0.5 W wersji lanej piwo pachniało intensywnie i jeszcze przyjemniej! Niesamowita głębia owoców leśnych niczym w lodach z dzieciństwa, do tego palony słód z odrobiną czekolady. Nut wędzonych nie czułem.1/1

W smaku mamy przede wszystkim palony słód, nuty kawowe, delikatne leśne owoce, odrobina kiwi owsianą kremowość. Nuty wędzone na bardzo niskim pułapie. Goryczka na średnim poziomie, o palonych charakterze z leciutka kawową kwaskowatością. Bardzo dobre 6.75. W wersji lanej było więcej owoców leśnych, kiwi, agrest, orzeźwiające landrynki cytrusowe, a podstawa jak w wersji butelkowej. 7

Piwa są bardzo smaczne, delikatne, niesamowicie pijalne i godne degustacji, minimalnie lepsze było lane, ale butelka też warta zakupu, tylko czemu jest taka mała? Polecam.

ps. etykieta jest rewelacyjna, bardzo podoba mi się ich styl, tylko szkoda, że kapsel golas.

piątek, 10 stycznia 2014

OHara`s - irlandzkie podejście do stout`u.

OHara`s Irish Stout, Carlow Brewing Company, butelka 0,5 - 11,88 zł
OHara`s Leann Follain, Carlow Brewing Company, butelka 0,5 - 12,35 zł


Jeśli stout to tylko z Irlandii? Na pewno? Pewnie tak. Bo gdzie jak nie w ojczyźnie powinien być on najlepszy na świecie. Może w Stanach. Może, lecz tym razem będzie o irlandzkim podejściu do ... irlandzkiego stout`u. Ikoną stylu jest Guinness. Jak to ikona, nie jest najlepszym przedstawicielem stylu. Piana fantastyczna dzięki widgetowi, jednak w smaku jest wodniste, chociaż paloność też występuje.

Jednak nie o tym miało być.

O’Hara’s – Irish StoutNa pierwszy ogień idzie OHara`s Irish Stout. Piwo lekkie (10,75 Plato, 4,3% alko) sprawia, że już można myśleć, że to piwo do wychylenia w ilości kilku w pubie z ulubionymi znajomymi. I takie jest. Lekkie, niesamowicie pijalne (chyba nawet 15 minut nie przetrwało w szkle). Aromat fantastyczny - połączenie ociupinki kawy i ciemnej, mocno kakaowej, czekolady. Całość podbita delikatną palonością. Nie jest nachalny, bardzo ładnie ułożony. 1,0/1,0.
Barwa ciemnobrązowa, w tak grubym szkle jak snifter nie może być inna jak nieprzejrzyście czarna. Piana całkiem niezła. Lecz nie idealna - brązowa, drobna i bardzo drobna. Jedyny mankament to szybka obsuwa do pierścienia. Da się przeżyć - 0,25/0,5.
A co się dzieje po przelaniu do jamy ustnej? Dużo się dzieje. Kapitalne złożenie kawowej kwaskowości, delikatnej czekolady i paloności. Poezja. Goryczka pochodzi od słodów, chmielowej wersji raczej nie odczujemy (IBU na poziomie 40). Nie zalega. Jest lekko ściągająca, lecz w stylu mocno gorzkiej czekolady. Po pewnym czasie piwo zaczyna smakować jak kawa z mlekiem. Kapitalna sprawa. 7,0/8,0.
Małe podsumowanie - POLECAM!!! Jeśli tylko będziecie mieli okazję kupić nie zastanawiajcie się. Coś takiego chciałbym uwarzyć w swoim domowym browarze. Piwo ma tylko jedną wadę - za szybko się kończy 0,5/0,5. Łącznie wykręciło 8,75/10,0. Bardzo ładnie!

O'Hara's - Leann FollainPrzyszedł czas na ponowne napełnienie szkła. Tym razem OHara`s Lean Follain co oznacza "wholesome stout" a po polsku - zdrowy, dobry dla zdrowia, pełnowartościowy stout. I jak tu nie pić piwa. Na pewno jest inny od poprzedniego. Jest cięższy, bardziej, ja wiem, .... kontemplacyjny. Takie piwa nazywam roboczo F3K - fotel, kominek, kapcie, książka. Do spokojnego picia z włączonym dobrym nastrojem. A jakie jest samo piwo? Dobre to mało powidziane.

Barwa i piana. Praktycznie czarne, piana drobna, obfita lecz lekko mydlana. Brązowa. Jedyny mankament to szybkie opadanie do obwódki przy ściance. 0,25/0,5.
W aromacie robi się już badzo ciekawie. Połączenie delikatnej wanilii i czekolady mlecznej. Dodatkowo odrobina zapachu łączącego oba powyższe aromaty na modłę lodów waniliowo-czekoladowych. Coś wspaniałego. 1,0/1,0.
A co czuć na języku? Zajebiste zbalansowanie wszystkiego co można poczuć w aromacie. Rozgrzewa, lecz nie jest alkoholowe. Goryczka praktycznie niewyczuwalna (pomimo IBU 45), ani palona, ani w wersji chmielowej. Bardzo delikatne. 7,0/8,0.

Można powiedzieć, że nawet lekko oleiste w momencie gdy popatrzy sie na piwo spływające po szkle. Jeśli chcecie znać moje zdanie, a po to czytacie ten wpis, to gorąco polecam. Naprawdę warto poświęcić te 12 zł na dłuższą chwilę spędzoną z dobrym piwem. 0,5/0,5. Łącznie wyszło 8,75/10,0.

Pilsy dwa - Lech i Manufakturowy.

Maufakturowy Pils, Browar Jabłonowo, butelka 0,5 - 4,29 zł
Lech Pils, Lech Browary Wielkopolski, , butelka 0,5 - 2,59 zł




Jaki powinien być pils? Ale jaki pils? Czeski, niemiecki czy też może klasyczny amerykański (tak, taki też istnieje). Biorąc pod uwagę zawartość alkoholu w obu piwach (bo tylko taka dana jest podana) należałoby oczeniać te piwa w kategorii 2C wg BJCP, czyli ni mniej ni więcej jak ClassicAmerican Pilsner. Tylko coś mi sie wydaje, że to nie tędy droga. Zważając na zawartość alkoholu najbliżej im do 2B czyli czeskiego pilsa. Najbardziej znanym przedstawicielem tego gatunku, a zarazem jego protoplastą jest nie kto inny jak tylko Pilzneńskie Praźródło, czyli Pilsner Urquell. Jak oba piwa mają się do papy pilsa się zaraz okaże.


Na początek troszkę teorii. W skrócie, nie będę zanudzał :) Czeski pils powinien być: 
a) w aromacie: słodowy, z aromatem chmielowym korzenno-kwiatowym, lekkie masełko akceptowalne;
b) w smaku: słodowy z wyraźnym acz delikatnym i zaokrąglonym chmielem, troszkę masełka, profil czysty bez posmaków estrów owocowych;
c) cała reszta już wg uznania jak dla mnie. Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki.


A jak to się prezentuje na przykładzie naszych podsądnych? No nie ma rewelacji, niczego nie urywa i nie tarmosi. Lipka Panie, lipka.


Po tym zachęcającym zdaniu zapraszam Was do zapoznania sie z właściwą recenzją obu piw.


Na początku zacznę maltretować Manufakturowy Pils. Albo on mnie. Lubicie piwa miodowe? Ja nawet tak. I dlatego kupuję piwa miodowe. Nie pilsa, który jest tak utleniony, że jedyny aromat jaki w nim występuje to właśnie miód. Nie ma mowy o żadnym aromacie chmielu, zapomnijcie. Nic, nothing, null. Dziękuję, za aromat 0/1,0.

Barwa całkiem ładna. Mi kojarzy mi się ze średnio mocną herbatą z, nomen omen, miodem. Klarowne, jednak nie krystakicznie przejrzyste jak obiecuje kontra. 

Piana nie jest zła, jednak i tak nie ma rewelacji – biała, drobna i średnia, niestety lekko mydlana. Na plus – dość długo się utrzymuje. Będzie jakieś 0,5/0,5.

Dobra, myk w gardziołko. Piwo MiM. Metal i Miód. Gwoździe dość intensywne, w tle pląta się miód. Cały odbiór tego miodowego pilsa zakłóca niestety metal dający się cały czas we znaki, mocno przeszkadza. Wysycenie niskie, goryczka troszkę herbaciana (Marynka i Sybilla). Ekhm, delikatnie rozgrzewa :/ W porywach dobroci, sam nie wiem do końca dlaczego, daję 3,0/8,0.

Mimo swych wszystkich wad piwo nie jest nijakie. Pilsem to raczej długo nie będzie (chyba, że powstanie pils miodowy). Jest trochę przyciężkawe, rozgrzewające. Chyba, że to edycja zimowa? 0/0,5. Łącznie wyszło coś jakby 3,5/10. Rewelacja, nie?



Pierwsze śliwki robaczywki? Uwierzcie, lecz lepiej już było. Poważnie, nie żartuję. Niestety...

Lech Pils – Złoto Wielkopolski. Złoto? Srsly? 

W najlepszym przypadku tombak. Masakra.

Zapach niby słodowy, czyli jest ok. Ma być korzenno-kwiatowy aromat chmielu, a mamy kalafiorowy aromat DMS-u. Pięknie, nie? Będzie jakieś 0/0,5.

A może w smaku już jest lepiej? Nie, nie jest – straszny, odrzucający. Goryczka niby jest, smak słodowy jest, plus do tego, chyba gratis, metal. Dziękuję, nie dopiję. Wysycenie zerowe. Męczące maksymalnie. W ramach dobroci całe 2,0/8,0
 
Barwa słomkowa, wpadająca w lekką zieleń (?), krystalicznie przejrzyste. Piana brzydka, biała, mydlana, bardzo luźna, szybko pęka. Jakieś 0/0,5.
Łącznie wyszło oszałamiające 2,0/10,0. Jest moc!


Czyli jednak nie ma porządnego pilsa. Czekamy. Tylko ile?



czwartek, 9 stycznia 2014

Kalendarz adwentowy 20: Renifer - Widawa&Kopyra

Renifer, Polska, Widawa&Kopyra, butelka 0,33l - 9zł

Z ładnej, acz tradycyjnie już krzywo naklejonej etykiecie dowiadujemy się iż jest to X-mas Ale z dodatkiem laktozy i przypraw, chmielony Hellertau i Cascade, 16% ekstraktu i 6,2% alkoholu. 

Barwa: bardzo ciemny, mętny brąz

Piana: niska, drobnoziarnista, umiarkowanie trwała. 0.25/0.5

Zapach: silne nuty piernikowe, korzenne, cynamon, leciutka wanilia, przyprawy, wiśnia i śliwka w czekoladzie. 1/1

Smak: zasadniczo to odwzorowanie zapachu przy czym nuty piernikowe są bardziej zrównoważone z gorzką czekoladą, wanilią, cynamonem, z zadziornymi przyprawami, delikatna wiśnia, śliwka w tle. Czuć delikatnie nutę wskazującą na obecność płatków dębowych, ale w składzie nie ma ich wymienionych. Goryczka na niskim poziomie w stronę średniej. Świetne piwo, które idealnie trafia w mój smak i oczekiwania. 6.75/8

Stosunek ceny do jakości: gdyby wszystkie piwa K&W miały taki poziom to bym na ceny nie marudził, chociaż w tym przypadku, aż prosi się o butelkę 0,5l ;) 0.5/0.5

Ocena ogólna:  8.5/10

Jeżeli lubicie klasyczne piwa świąteczne (tak jak ja) to będziecie w 100% usatysfakcjonowani. Bardzo dobry i maksymalnie świąteczny trunek - polecam. 

wtorek, 7 stycznia 2014

Spis premier piw polskich w 2013 roku

Pomyślałem, że jak już odwaliłem tą robotę niby na własny użytek to się i z Wami podzielę. Może komuś się przyda do robienia własnej listy :) W zamian mała prośba - jeżeli widzicie iż brakuje jakiegoś piwa, które było dostępne w normalnej sprzedaży czy to w wersji butelkowej, czy lanej o szerszym zasięgu to piszcie, a ja uzupełnię listę! Nie uwzględniałem na niej piw z browarów restauracyjnych z których trunki nie "szły w Polskę", gdyż w zamyśle miała to być lista premier piw, które piłem do małego podsumowania. Kursywa oznacza piwa, których nie piłem.

AleBrowar: 
- Brown Foot
- Ortodox Stout
- King Of Hop
- Golden Monk
- Smoky Joe
(- Saint No More 2013)
Artezan:
- Chateau
- Pacific Pale Ale
- Nutcracke
- RIS
- Czerwony Kapelusz
- Czarna Wołga
- Babie Lato
- Gose
- Poliż Alę
- Grodziskie
Amber: 
-  Grand Chili
- Czarny Bez
- Chmielowy
 Bojanowo:
 - Bojan Black IPA
- Toporek
- Wielkopolski
Bracki:
-  Grand Champion 2013
Ciechan:
- Grand Prix IPA
Shandy
Fortuna:
- Komes Poczwórny Bursztynowy
- Fortuna Śliwkowa
Gościszewo:
- Wesołych Świąt
- Pils
- Krzyżackie
Haust:
- Skrill ESB
- Robust Porter
- Ox Bile
-  Dr Citra
 Jabłonowo
- Blond
Jan Olbracht
- Karawana z Bombaju
- Bitwa o Anglię
- American Dream
- Gorączka Czarnego Złota
- Kupiec z Niderlandów
- White Summer
- Dymy Olbrachta
- Poseł z Albionu
- Kochanica Olbrachta

- Gorycz Tropików
- Złoto Olbrachta
Ursa Maior:
- Śnieg na Beniowej
- Royzbawiony Ursa
- Ursa z Połoniny
- Deszcz w Cisnej
- Megaloman
- Bombina blues
- Dobra Karma
- Blond Cascade
Kormoran:
- PLON
- Podróże Kormorana Witbier
- Podróże Kormorana American IPA
- Gruit Kopernikowski
- Kormoran Jasny Niefiltrowany
Krajcar:
- Kolonialne
Lwówek:
-  Porter 18
Na jurze:
-  Jurajskie Świąteczne
Namysłów:
- Białe Pszeniczne
Olimp:
 - Prometeusz
- Prometeusza wet hopping
- Hera
- Afrodyta
- Hermes
Okocim
- Świętojańskie
- Świąteczne
- Dożynkowe
Pinta:
-  Apetyt na Życie
-  Ce n'est pas IPA
-  Oto Mata IPA
-  ŻytoRillo
-  Imperator Bałtycki
Piwoteka:
- Czarny Wdowiec
- Wołek Zbożowy
- Kokolobolo
- Miedziana Dziewica
Pracownia Piwa:
 - 6 Joseph Street
- Andrus
- Cent Us
- Crack
- Czarna Krowa
- Dwa smoki
- Hey Now
- Sare Heid
- Plan T
- Like on Nick
- Dori
Like on Neck
Reden:
- Jasne 12/Pils
- Miodowe
- Ciemne
- Pszeniczne/Ciemna Pszenica
- Milk Stout
- Schwarzbier
SzałPiw:
- Bździągwa
- Szczun
- Rojber
- Kejter
- Śrup
- Jasny Dynks
- Czarny Dynks
Widawa:
-  Świąteczne
-  Magic
- Summer Ale
- Summer Black Ale
- Kiwi IPA
- Kiwi Dark Ale
Widawa&Kopyra:
- Lemur
- Kret
- Rhino
- Miś
 - Armadilo
Zamkowy Racibórz
- Raciborskie Świąteczne
- Raciborskie Rżnięte
-  Raciborskie Niefiltrowane
Z&Z/Wojkówka
- Amber Lager
- Dunkel Premium
- AIPA Dark
- AIPA
- Pils
- Milk Stout
- Pszenica Bamberg
Tyskie:
- Książęce Burbundowe
- Książęce Jasne Ryżowe
INNE
- Czerwony Kapturek, Piwoteka/Artezan
- B-Day Lądowanie w Bawarii, Pinta/AleBrowar/Piwoteka

niedziela, 5 stycznia 2014

Kalendarz adwentowy 22: Jurajskie Świąteczne

O specyficznym pojedynku możemy mówić w przypadku piw świątecznych z Gościszewa i Zawiercia. Oba browary są "domami zastępczymi"  liderów Polskiej piwnej rewolucji, czyli b. kontraktowych Pinta (Zawiercie) i AleBrowar (Gościszewo). Nie mam najmniejszych wątpliwości iż to właśnie sukcesy gości skłoniły władze browarów do warzenia piw ciekawszych i odważnych. Co z tego wyszło? "Wesołych Świąt" to piwo wyborne i jest to najlepszy trunek z Gościszewa, a jakie będzie Jurajskie Świąteczne?

Jurajskie Świąteczne, Na Jurze, butelka 0,5l

Wizualnie piwo prezentuje się znakomicie - śliczna etykieta mieni się niczym choinka, bardzo ładny dobór kolorów, bardzo udany pomysł z przywieszką/bilecikiem do prezentów (niestety na zdjęcie się nie załapała). Dane techniczne: kakao, miód gryczany (podobno 21% ekstraktu), aromat czekoladowy, chilli, ekstrakt16,5%, alkohol 5,6%. 

Barwa: bardzo ciemny brąz. 

Piana: niska, ale ładna - drobnoziarnista, beżowa. Szybko redukuje się do cienkiego kożucha. 0.25/0.5 

Zapach: piwo pachnie jak, któreś z popularnych, acz tańszych kakao z nieco przykrą aromatyzowaną nutą. Mocno podrasowane Szoko. Czuć wyraźnie, że kakao i aromat nie zastąpi ziarna kakaowca. 0.25/1 

Smak: niestety w smaku podobnie do zapachu - przeciętnej jakości kakao, czy może napój kakao podobny. Smak sztucznej czekolady, polewy do lodów. Chilli początkowo niepozorne, ale z czasem drapie w język, nawet delikatnie pali w przełyku jednak nie jest przytłaczające. Miód? Może i faktycznie jest lekka nuta miodowa, wnosząca słodycz. Goryczka niska. 3.25/8

Stosunek ceny do jakości: kosztowało ok 6-7 zł  i moim skromnym zdaniem zdecydowanie nie warto. 0/0.5

Uwagi: Jestem przekonany iż piwo znajdzie sporą grupę odbiorców zadowolonych z jego walorów, ja niestety do niej się nie przyłączę.  Jestem zwolennikiem naturalnych smaków, a tutaj mi tej naturalności brakuje i nie kupuję tego pomysłu na piwo. Spore rozczarowanie, ale przy Szoko jest to piwo smaczne :)  Za rok proponuję, albo dodać ziarna kakaowca, jak za drogo to odpowiednie słody, chilli, miód zostawić, może dodać jakichś przypraw i będzie dobre piwo świąteczne. Trwa rewolucja, a sztuczne aromaty to nie jej oręż! 


Ocena: 3.75/10

piątek, 3 stycznia 2014

Kalendarz adwentowy 21: Fra Til Via Grand Marnier Porter

Fra Til Via Grand Marnier, Dania, Mikkeller, butelka 0,375

Piwo w edycji 2012 leżakowane w beczce bo słynnym francuskim likierze owocowym Grand Marnier, którego historia sięga 1880 roku.  Jest to połączenie koniaku, pomarańczy i ziół. Trunku nigdy nie piłem, ale wydał mi się najciekawszą wersją. Piwo dostępne jeszcze w wersji leżakowanej w beczce po burbonie i tequili. Wersja świąteczna z dodatkiem przypraw. Świetna etykieta będąca jednocześnie bilecikiem do prezentu.

Barwa: głęboka czerń, nawet pod światło brak jakichkolwiek refleksów. 

Piana: brązowa, gęsta, drobnoziarnista, obfita, znaczy szkło, bardzo trwała - bliska perfekcji. 0.5/0.5

Zapach: subtelna lekka nuta waniliowa, zmieszana z nutą jakiegoś likieru o ciekawym i nie zdefiniowanym dla mnie aromacie. Następnie nozdrza atakuje silne uderzenie mlecznej czekolady i owoców (zwłaszcza śliwka) 1/1

Smak: zaskakująco pijalny, konsystencja wskazywała iż będzie to gęste, likierowe, długo spływające po przełyku piwo, a jest trunek spływający błyskawicznie. Piwo jest wytrawne wyraźna nutka kwaskowatości w połączeniu z niezidentyfikowanym smakiem, który jak podejrzewam pochodzi od beczki po  grand manier z dodatkiem owoców i lukrecji. Do tego sporo gorzkiej czekolady, kakao(z wiatrakiem), palonego słodu, nieco owoców, ponownie śliwka, ale świeża, a nie suszona, odrobina wiśni. Goryczka silna o mocno palnym charakterze, przywodzi wręcz na myśl bardzo gorzką czekoladę. 7/8 ps. po dolaniu końcówki faktycznie pojawiło się nieco nut przyprawowych (gałka, minimalnie cynamon, ale nie taki delikatny, a dodany w za dużej ilości - gorzki)

Stosunek jakości do ceny: zakupu nie żałuje, ale piłem piwa lepsze i tańsze. Czy warto kupić? Jeżeli spotkanie w przystępnej cenie to można. Osobiście kupiłem w krakowskiej Strefie Piwa (sklep) za 10 zł mniej niż widziałem w innym sklepie. Miałem dać 0.25, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że cena jest nieco na wyrost. 0/0.5

Piwo jest bardzo smaczne, ale aromat zwiastował trunek jeszcze lepszy. Może nie tyle liczyłem na więcej co spodziewałem się porteru innego, z większym udziałem przypraw i o bogatszym smaku.

Ocena ogólna: 8.5/10

 -------

Miało być na początku, ale okazało się, że mimo takiej samej zawartości alkoholu (8%) jest to zupełnie inne piwo, a nie podstawa omówionego powyżej.

Przed degustacją porteru świątecznego postanowiłem zmierzyć się z wersją klasyczną. Piwo nazywa się po Mikkeller Porter. Etykieta, znikomej urody, w typowym dla browaru stylu, 8% alkoholu w składzie cukier.
prostu:

Obfita, drobnoziarnista, brązowa piana. Pięknie znaczy szkło, jest po prostu wspaniała! (0.5)
Zapach przywodzi na myśl robust porter, a nie odmianę bałtycką. Nuty chmielowe, palony słód, przypieczony spód ciasta, miód, czekolada. Niby wszystko bardzo ładnie, ale czegoś tu brakuje 0.75.
W smaku bardzo zbliżone do zapachu: przypieczony spód ciasta, palony słód, gorzka i mleczna czekolada, chmiel, nuty pasieczne. Goryczka dosyć wysoka z wyczuwalnym chmielem i palonym, może nawet nieco popielistym słodem. Całość słodko gorzka, stylowa (jako robust porter), smaczna i na wysokim poziomie, ale zwyczajnie nie chwyta mnie za serce - czegoś mi tu brakuje. Na języku czuć aksamitność, gęsta konsystencja, alkohol niewyczuwalny, choć bardzo delikatnie rozgrzewa w żołądku. 5.5/8
Czy warto kupić? Jeżeli macie nadmiar gotówki kupujcie śmiało, ale jeżeli liczycie się z groszem to sobie odpuście, bo fajerwerków nie ma, a cena przykra. Dla mnie mimo iż piwo mi smakowało to nie było warte swojej ceny 0.  
Ocena ogólna: 6.75/10 Taka mnie naszła myśl na koniec ze słodycz jest za słodka, może nie tyle cukrowa, co nieco nie naturalna, a goryczka za ostra.

czwartek, 2 stycznia 2014

Cena ma znaczenie!

O cenie w minionym roku napisano już bardzo wiele. Ba! Wydawało by się iż wszystko! Mamy jednak dopiero 2gi dzień nowego roku i temat niczym bumerang za sprawą Kopyra powrócił. Poniższy wywód będzie moim indywidualnym stanowiskiem - Pan B ma inne zdanie ;)


O tym, że w kwestii cen mam totalnie inne zdanie niż Kopyr pisałem, już w temacie piw Kolaboracyjnych, jednak tam punk widzenia niewątpliwie zależy od punktu siedzenia ;) W najnowszym filmie autor próbuje nam wmówić iż przy zakupie i ocenie piwa cena nie ma znaczenia! Czy może być coś bardziej mylnego? Niezależnie od tego ile wydajemy przeciętnie na jedno piwo 6 zł, 15 czy 20 i niezależnie od tego jaki styl preferujemy to właśnie cena ma znaczenie kolosalne! 

Stosunek jakości do ceny jest jednym z elementów składających się na naszą ocenę piwa. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: jeżeli oceniamy 5, czy 6 witów z czego np. 2 są zdecydowanie słabsze, a pozostałe 3 mają bardzo podobny poziom, a kosztują powiedzmy 4, 6 i 8 zł to na ewentualny ponowny zakup, którego z nich się zdecydujemy? Lub, które kupicie jeżeli nie znacie danego stylu? Oczywiście to, które było najtańsze bo jak założyliśmy poziom smaku był bardzo zbliżony. Wiem, że to spore uproszczenie, ale tak najłatwiej pokazać mechanizm. Po pewnym czasie w sklepie pojawia się nowy Wit, którego cena jest zdecydowanie wyższa np. 16 zł. W tym momencie co oczywiste oczekuję, że za wyższą ceną pójdzie zdecydowanie lepsza jakość! Jest to tak oczywiste, że aż dziwne, że trzeba o tym pisać. Niezależnie od tego czy wydaję średnio na 1 piwo 5 czy 25 zł to oczekuję, że płacąc więcej dostanę lepszy produkt. Tak więc pryzmat ceny ma znaczenie zwłaszcza, gdy za 6 zł jakość jest taka sama jak za 10, lub gdy piwo bardzo drogie zwyczajnie nie jest warte swojej ceny. Na koniec prosty przykład: wraz z Panem B. złożyliśmy się na Brackiej Jesieni na butelkę 3 Fonteinen Oude Geuze Golden Blend, piwo drogie, ale i sławne, świetne oceny na ratebeer i renoma browaru... Piwo było bardzo smaczne, ale różnica miedzy nim, a tymi za 15 zł była niewielka. W tym przypadku jeżeli ktoś zapyta czy było warte zakupu zgodnie odpowiemy NIE i stosunek cena jakość wychodzi 0, mimo iż smak został oceniony dosyć wysoko. 

Czy piwo jest drogie? I tak i nie :) Tutaj nie ma prostej odpowiedzi, gdyż oczywistym jest, że browary też muszą zarobić, koszty są totalnie inne i piwo będzie kilka razy droższe niż jakaś Tatra co dla początkujących piwoszy stanowi największą barierę psychologiczną, później idzie już z górki. Gdy oswoją się z cenami, przekonają do jakości i zrozumieją, że to piwa do degustacji, a nie do chlania to już będzie pełny sukces:) Patrząc na cenę Imperatora Bałtyckiego czy chociażby piw z Pracowni Piwa to dostajemy trunki na najwyższym poziomie za dużo niższe pieniądze niż za granicą. Tutaj pojawia się jednak kwestia zarobków, które są też kilkukrotnie niższe niż na zachodzie. Jeżeli popatrzymy na ceny takich piw jak Nogne (ok 20 zł za 0.5l) Mikkeller (ok. 15-17 za 0,33) to z naszej perspektywy wydają się bardzo drogie, ale gdy pomyślicie ile tam ludzie zarabiają to cena jest już niewielka :)

Przy ocenie piwa zawsze staramy się podawać cenę, aby czytelnik wiedział w przybliżeniu jaki ewentualny koszt go czeka. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku piw zagranicznych, gdyż tam ceny bywają zaskakujące i często przekraczają granice zakupu danego czytelnika.  Sam w kilku sklepach/lokalach mam karty rabatowe, ale nawet gdy je stosuję to podaję cenę bez rabatu, aby było to wiarygodna i przydatna informacja. Różnice między poszczególnymi sklepami są zazwyczaj niewielkie, a wybór piwa obecnie jest tak ogromny iż to właśnie cena i oczekiwania wobec smaku decydują o tym, że bierzemy z półki piwo A, a nie B. to już nie czasy, gdy w sklepach było kilkanaście czy kilkadziesiąt piw i można było na przestrzeni kilku miesięcy próbować wszystkich po kolei. Obecnie na przestrzeni kilku miesięcy w okolicznych sklepach/piwiarniach może być kilkaset różnych piw i jakoś z nich trzeba wybrać :) Cieszmy się z różnorodności i mnogości piw bo każdy znajdzie coś dla siebie, a im więcej sklepów i browarów tym większa będzie konkurencja, co z czasem odbije się tez pozytywnie na cenach piw.