sobota, 31 sierpnia 2013

Nitro - mleczny stout z dopalaczem, oraz plany na najbliższy miesiąc

Nitro, USA, Left Hand, butelka 0,355l – 12,50 zł

Gdy zobaczyłem to piwo na sklepowej półce bardzo się ucieszyłem, gdyż uwielbiam mleczne stouty. Jednocześnie pojawiły się jednak wątpliwości czy nie jest to czasem klasyczny Milk Stout z LeftHand, który już opisywałem na blogu ze zmieniona nazwą i etykietą. Piwo jednak kupiłem, a dopiero później zgłębiłem temat. Jest to klasycznym Milk butelkowany wraz z azotem dzięki nowatorskiej technologii. Azot ma dawać efekt porównywalny do pompy czy widgeta z Guinnessa. Dane jak w wersji klasycznej.

Barwa: czarna, pod ostre światło minimalne rubinowe refleksy.

Piana: maksymalne drobne pęcherzyki, kremowa konsystencja i jasno bezowa barwa. Bardzo ładna, lana zgodnie z instrukcją – całość prosto do szkła, a nie po ściankach. Azot zadziałał i piana nalała się idealnej wielkości. Nie wygląda to jednak tak spektakularnie jak w Guinnessie z „kulką”. 0.5/0.5

Zapach: palony słód, biała kawa, odrobina owoców. Całość przyjemna, ale mało intensywna. 0.5/1

Smak: kawa ze śmietanką, nieco palonego słodu, mleczna czekolada, odrobina nut owocowych z lekka słodyczą. Goryczka na średnim poziomie, o palonym charakterze. Piwo niesamowicie aksamitne, kremowe w konsystencji – azot spełnił swoje zadanie, w wersji zwykłej tego nie było. 7/8

Stosunek ceny do jakości: cena wersji klasycznej jest zdecydowanie lepsza. 0.25/0.5

Uwagi: bardzo pijalne.

Ocena:

Oba piwa są do siebie bardzo zbliżone, drobne różnice w smaku to zapewne efekt innej warki i czasu leżakowania. Na plus Nitro przemawia dużo lepsza piana i bardziej aksamitna konsystencja, a na korzyść wersji klasycznej cena. Tak czy tak piwo warte spróbowania. 

Na zakończenie o tym co planuje na najbliższe tygodnie: ostatnie 2 miesiące nie obfitowały w nowe wpisy, ale już chyba taki urok wakacji. Przez najbliższe dwa tygodnie postaram się nadrobić zaległości i obiecuje iż będzie smakowicie! Kilka świetnych czeskich piw, wizyta w browarze Św. Norberta w Pradze, opracowanie o trunkach z Pracowni Piwa, ostatnia premiera Pinty, oraz Olbrachta i oczywiście relacja z Brackiej Jesieni! Do tego najprawdopodobniej nowy odcinek piwnych dialogów tym razem w formie publicystycznej debaty, a nie degustacji :) 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Jak smakuje żółty śnieg, czyli Yellow Snow IPA z Rogue Ales

Na początek przypominam o słuchowisku! Prosimy o odsłuchanie i ocenę! "Piwne dialogi"!


Yellow Snow IPA, USA, Rogue Ales, butelka* – 19,50 zł

Określenie „żółty śnieg” nie kojarzy się zbyt dobrze, ale z racji iż nie piłem nigdy piwa z tego browaru postanowiłem zaryzykować. Jest to piwo dość wiekowe – warzone od 2000 roku kiedy to powstało pierwszy raz z okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City. Jest to hołd składany wszystkim uprawiającym sporty zimowe. Piwo zdobyło kilka medali na międzynarodowych konkursach. Etykieta dziwna jak sama nazwa, nie zawiera żadnych informacji! Nie ma podanej nawet zawartości alkoholu, ani daty przydatności do spożycia, co jest niezgodne z Polskim prawem. Dane ze strony internetowej: ekstrakt 15%, alkohol 6,5%, 70 IBU. Dedykowany, ładny kapsel.

Barwa: złota, bardzo duże zmętnienie.

Piana: średnio obfita, biała o umiarkowanej ziarnistości, znaczy szkło. Utrzymuje się trwały kożuch. 0.5/0.5

Zapach: krem owocowy, zioła, nieco nut trawiastych. Bogata i bardzo przyjemna kompozycja 1/1

Smak: dokładnie to samo co w zapachu plus wyraźne nuty cytrusowe. Słodowa podstawa z lekką słodyczą, charakterystyczna dla Imperial IPA. Goryczka faktycznie oscyluje w deklarowanej wielkości, delikatnie osadza się na podniebieniu. Ma wspaniały grejpfrutowy posmak. Jak na ten styl bardzo gładkie. 7.25/8

Stosunek ceny do jakości: piwo bardzo dobre, ale za lepsze lub równie smaczne płaciłem mniej. 0.25/0.5

Uwagi: przyjemnie orzeźwia.

Ocena: 9/10

Wyborne piwo smakowo będące dużo bliżej imperial IPA niż klasycznej wersji. Zdecydowanie polecam zakup, niestety wysoka cena odstrasza od częstszych degustacji.

* również w przypadku butelki brak podanej pojemności, ale po przelaniu ilość piwa wskazuje na 0,355l

sobota, 24 sierpnia 2013

Słuchajcie, oceniajcie, decydujcie! Piwne dialogi odcinek 0

W dniu dzisiejszym chcieliśmy zaproponować Wam coś nowego i mamy nadzieję ciekawego. Mianowicie słuchowisko pod tytułem "Piwne dialogi". W zasadzie jest to bardzo spontaniczny pomysł zainicjowany przez Pana B.. Osobiście na nagranie tego materiału przystałem bardzo chętnie, ale od samego początku uznawałem iż jest to na próbę, spontanicznie, bez przygotowania i planu - innymi słowy, że materiał ten nigdy nie ujrzy światła dziennego, a będzie tylko rozgrzewką przed nagraniem czegoś na poważnie. Co za tym idzie rozmowa jest bardzo luźna, pełna dygresji, pewnie i sporo błędów językowych, co pilniejsi poloniści usłyszą.  Co do treści: Łukasz pije dwa Summer Ale z Widawy, a ja nową warkę Smoky Joe. Proszę nasze wypowiedzi traktować z przymrożeniem oka i dystansem, gdyż  jest to bardziej zapis prywatnej rozmowy.

Dlaczego w takim razie to publikujemy? Aby zapytać Was czy taka forma jest interesująca i atrakcyjna w odbiorze, czy ma to większy sens i chcecie następnych odcinków (powiedzmy raz czy dwa w miesiącu), czy też mamy sobie dać spokój i skoncentrować się tylko na klasycznych wpisach. W związku z tym prosimy Was o zabranie głosu i ocenę formy oraz treści! Piszcie co o tym sądzicie, czy jesteście na "tak" czy na "nie". Przesłuchałaś/eś napisz chociaż kilka słów:)

Na koniec, krótko o tym dlaczego słuchowisko, a nie video:
- nie jesteśmy fotogeniczni, więc żadna to przyjemność patrzeć na nasze facjaty (ja jak się ładnie uczeszę to nawet wyględny jestem:) - przyp. ŁB)
- dla nas nagranie audio jest dużo prostrze i nie wymaga dodatkowego sprzętu
- dla Was jest poręczniejsze, gdyż ściągniętej mp3'ki możecie posłuchać jadąc do pracy, na uczelnię czy gotując obiad, czy sprzątając i to jest najważniejsza przyczyna.
- nie jesteśmy Tomkiem Kopyrą:D - przyp. ŁB

Miłego słuchania i komentowania! 
ps. Mamy nadzieję, że nikogo nie uraziliśmy, oraz z góry przepraszamy za wszelkie błędy. 

wtorek, 20 sierpnia 2013

Koźlak i koźlak lodowy na przykładzie Aventinus z browaru Schneider & Sohn

W dzisiejszym wpisie porównanie piwa Aventinus w wersji lodowej, oraz klasycznej, czyli tej która jest zamrażana do odmiany eis. Przekonamy się czy poza większą ilością alkoholu piwo zyskuje na tym co najważniejsze, czyli walorach smakowych.

Aventinus Weizen-eisbock, Niemcy, Schneider & Sohn, butelka 0,33l – 12 zł

Koźlak lodowy to piwo o skomplikowanym procesie warzenia, charakteryzującym się zamrożeniem klasycznego koźlaka i usunięciem zamarzniętych kryształków lodu. Powoduje to zmniejszenie zawartości wody, a co za tym idzie zwiększenie zawartości alkoholu i intensywności walorów smakowych (zarówno pozytywnych jak i negatywnych). Prezentowane dziś piwo nie jest klasycznym koźlakiem, lecz jego dużo lepszą wersją czyli koźlakiem pszenicznym. Etykieta na przyzwoitym poziomie, a na niej wszystko po niemiecku więc zrozumiałem tylko zawartość alkoholu 12% i datę produkcji 31.07.2012 czyli degustowane piwo ma ponad rok, termin ważności upływa w 2017 roku tak więc jest to trunek przeznaczony do długiego leżakowania.

Barwa: ciemny błotnisty brąz, ze sporym zmętnieniem i osadem.

Piana: niska, średnio pęcherzykowa, szybko znika. 0/0.5

Zapach: silne bardzo przyjemne dla nosa owoce będące różnorodna mieszanka min. czereśni, śliwek, rodzynek. Wszystko to w pralinowej otoczce, z minimalną nuta alkoholu w likierowej formie. 1/1

Smak: bardzo zbliżony do aromatu czyli intensywne nuty owocowe: śliwka, rodzynki nieco czereśni otoczone mleczną czekoladą. Piwo jest idealnie słodkie, a goryczka bardzo niska. Wszystko to jest bardzo smaczne, ale całość kompozycji psuje bardzo silny alkohol, który w tym stylu może być wyczuwalny, ale nie aż tak mocno. 5.75/8

Stosunek ceny do jakości: zważywszy na skomplikowany proces warzenia, cena jest uzasadniona, a smak wart spróbowania. 0.5/0.5

Ocena: 7.25/10

Gdyby nie bardzo silny alkohol piwo dostało by dużo wyższą ocenę. Mimo tej wady polecam zakup. Dobrym rozwiązaniem wydaje się również potrzymanie piwa przez dłuższy czas w piwnicy co powinno skutkować zmniejszeniem nuty alkoholowej.

Unser Aventinus TAP 6, Niemcy, Schneider & Sohn, butelka 0,5l – 8 zł

Wersja klasyczna piwa, które jest podstawą opisanego powyżej Aventinus Weizen-eisbock. 8,2% alkoholu, data rozlewu 31.01 13 rok.

Barwa: ciemny brąz, z wyraźnym zmętnieniem.

Piana: dość obfita, sztywna o średniej, ale bardzo solidnej konstrukcji ziarnistosci. Trwały gruby kozuch. 0.5/0.5

Zapach: owocowy miks w stylu kremu owocowego z lekka czekoladą. Bardzo przyjemny, ale niezbyt intensywny. 0.5/1

Smak: bardzo przyjemne połączenie swojskich owoców z pszenicą, bananem i odrobiną czekolady. Delikatna słodycz spotyka się z nieco mocniejszą kwaskowatością i jest kontrowana przez lekką goryczkę z odrobina chmielu. Po dolaniu końcówki pojawiły się lekkie nuty drożdżowe. W samej końcówce po ogrzaniu minimalnie ujawnia się do tej pory dobrze schowany alkohol. 6.5/8

Stosunek ceny do jakości: warto. 0.5/0.5

Ocena: 8/10

Jakie z tego wnioski? Zasadniczo oba piwa są bardzo smaczne, ale w wersji lodowej alkohol niestety jest na poziomie nie do zaakceptowania. Jestem jednak przekonany, że piwo po dłuższym leżakowaniu się ułoży, a alkohol zostanie przykryty przez pozostałe smaki. TAP 6 na pewno na chwile obecną jest piwem smaczniejszym i pijalniejszym, ale podrasowany lodowy bukiet ma również wiele do zaoferowania, a z czasem może być wręcz wyborny. Polecam oba trunki i zrobienie sobie podobnej degustacji porównawczej. Pijemy oczywiście w odwrotnej kolejności niż w opisie.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Trzecia Podróż Kormorana, czyli witbier w dwóch odsłonach

Podróże Kormorana Witbier warka 1 i 2, Kormoran, butelka 0,5l – 6 zł

Po bardzo udanej serii weizenbocków i trzymającej poziom AIPA, czas na trzecią Podróż Kormorana, której efektem jest idealny na lato witbier. Klasyczna etykieta z podróżnikiem ze zmienionym tłem i opisem wędrówki. Ekstrakt 12,5% i 4,6% alkoholu. Obie warki były do siebie bardzo zbliżone, aczkolwiek 2 zrobiła na mnie lepsze wrażenie i poniżej opis z jej degustacji.

Barwa: ładna, mętna żółć.

Piana: bardzo obfita, biała, o niejednolitej ziarnistości. Tworzy się trwała „puchowa poducha” 0.5/0.5

Zapach: skórka pomarańczy, kolendra, brzoskwinia, odrobina lawendy. 0.75/1

Smak: skórka pomarańczowa, kolendra, nieco ziół, cytryna, podbudowa pszeniczna, nuta lawendy. Niewielka, ale bardzo przyjemna chmielowa goryczka. Całość orzeźwiająca i lekko kwaskowata. 7/8

Stosunek ceny do jakości: najlepszy wit na rynku, więc nie ma co marudzić na cenę 0.5/0.5

Uwagi: w warce 1 aromat jest nieco słabszy, płytszy bardziej dominująca jest skórka pomarańczowa i odrobina chmielu, a pozostałe aromaty praktycznie nie występują. W smaku jest podobnie, aczkolwiek ponownie jest nieco uboższy, brakuje kwaskowatości i efektu orzeźwienia. Mimo to również piwo smaczne i udane. 7.5/10

Ocena: 8.75/10

piątek, 16 sierpnia 2013

Prometeusz (PIPA) z browaru Olimp

Prometeusz, Polska, Olimp, butelka 0,5l – 7,30 zł

Drugie na rynku Polskie India Pale Ale (PIPA). Polecam opis pierwszego, którym był MIŚ. O tym czym jest Prometeusz i jakie ma wady mogłem przeczytać na wielu blogach zanim spróbowałem piwa, recenzje były różne, ale nie macie się czym martwić – nie mam uprzedzeń, ani niczym się nie sugeruję. Panowie z browaru poinformowali przed premierą, że warka się nie do końca udała i piwo straciło swój chmielowy aromat(efekt filtracji), a do tego pojawił się diacetyl. Etykieta specjalnie nie razi, ale i nie zachwyca, kojarzy mi się z jakąś bajką z dzieciństwa. W sposób oczywisty nawiązuje do nazwy piwa i browaru. Wielki plus za pełną informację: chmiele: Marynka, Sybilla, Lubelski, Iunga, 14,1% ekstraktu, 5,5% alkoholu, 64IBU, podawać w 12 stopniach C.

Barwa: bursztynowa, piwo klarowne.

Piana: średnio obfita, drobnoziarnista, trwała, delikatnie oblepia szkło. 0.5/0.5

Zapach: karmel, słód i wyraźny diacetyl, czyli aromat sztucznego masła. Do tego dochodzi niestety lekki DMS w formie kukurydzy z puszki. Chmiel niewyczuwalny. 0/1

Smak: tu już jest lepiej. Silna słodowość, do tego wyraźny karmel z delikatnym chmielem. W smaku diacetyl wyczuwalny, DMSu nie odnotowałem. Goryczka średnio intensywna, lekko ściągająca, ma dominujący charakter. 4.75/8

Stosunek ceny do jakości: czuć, że to nie do końca udany eksperyment, ale źle nie jest. 0.25/0.5

Uwagi:

Ocena: 5.5/10

Nie jest najgorzej, ale liczę na więcej. Brawo dla ekipy, że potrafiła się przyznać do błędu, teraz pozostaje czekać na 2 w pełni udaną warkę, aczkolwiek osobiście wyczekuje bardziej na Herę – mleczno-kawowy stout! 

---- dodano 30.XII.2013 ----

Obiecałem do piwa wrócić i prawie się udało. Niestety butelka z drugiej warki Prometeusza uległa autodestrukcji.  Udało mi się za to zdegustować wersję piwa "wet hopping". Jest to Prometeusz w limitowanej edycji (butelki 0,33) chmielony 40 kg świeżej szyszki chmielu z tegorocznych zbiorów, co więcej autorzy informują iż 20 kg Sybilli zostało wrzuconych 7 godzin po zerwaniu (budowanie historii to fajna sprawa, a mało kto w Polsce to robi). 55 IBU pozostałe parametry bez zmian.

Piana bardzo obfita, drobnoziarnista, nieregularnie oblepia szkło.  0.5/0.5  
W aromacie rządzi chmiel (nuty kwiatowe, ziołowe), nieco słodu, słodycz.  Jest przyjemnie, ale płasko. 0.5
Smak jest bardzo podobny - nuty chmielowe są bardziej ziołowe, trawiaste, a kwiatowość z odrobiną cytrusów są tłem. Nieznacznie słodowe. Dość pełne z wyraźna słodyczą, która jest jednak zdecydowanie kontrowana przez chmielową solidną goryczkę. Krótka, solidna, przyjemna deklarowane 55 IBU jest tutaj na pewno. 6
Jakościowo piwo bardzo dobre i warte spróbowania, cenowo również nie jest źle - 5zł to stawka do zaakceptowania. 0.5

Co tu więcej pisać? PLON ma godnego konkurenta :)  Mokry Promek przegrywa minimalnie w ocenie ogólne 7.5 do 8.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Toast za Marszałka wznoszony Chateau z Artezanu

Chateau, Polska, Artezan, butelka 0,5l – 10 zł

Recenzję tego piwa zapowiadałem już w dniu premiery. Niestety, gdy piłem to unikalne piwo pierwszy raz (w wersji lanej w krakowskiej Omercie) byłem nieco przeziębiony, a sporządzone notatki nie były satysfakcjonujące. Z degustacją wersji butelkowej czekałem na specjalną okazję, która wreszcie się nadarza. Dziś obchodzimy rocznicę wydarzenia jednogłośnie uznawanego przez historyków za jedną z najważniejszych bitew w dziejach świata. To nie tylko święto ostatniego wielkiego zwycięstwa oręża polskiego, ale święto najwybitniejszego z Polaków odrodzonej Polski. Jak pisze Waldemar Łysiak: „Dzień Marszałka Piłsudskiego to dzień „cudu nad Wisłą”. Odparcie przez żołnierza polskiego bolszewii, co pragnęła ujarzmić Europę. Komendant przygotował bitwę i Komendant dowodził. Wieczna mu za to chwała i narodowa wdzięczność”. Dlatego dziś wznoszę toast za Marszałka! Sława Komendancie!

Czas na konkrety: jest to piwo w stylu Flanders Red Ale (Flamandzkie Czerwone Ale), dojrzewające w sprowadzonej z Francji dębowej beczce po winie bordeaux. Jego zdobycie było nie lada wyzwaniem do sklepów trafiło 240 numerowanych butelek i jeżeli dobrze pamiętam cztery kegi. Nam udało się spróbować zarówno wersji lanej (Omerta), jak i teraz butelkowej(Strefa Piwa sklep) tylko dzięki wizycie w dniu premiery w Krakowie. Sama etykieta prezentuje się bardzo ładnie i nawiązuje do win. Każda z butelek opatrzona jest indywidualnym numerem – moja ma nr 216. Piwo jest refermentowane tak więc czas, który upłyną od premiery powinien wyjść mu na dobre. Do tego 17% ekstraktu i 6,5% alkoholu. Dla osób które chciały by wiedzieć jak smakuje klasyczne Flanders Red Ale polecam recenzję Duchesse de Bourgogne.

Barwa: ciemnoczerwona, opalizująca.

Piana: minimum tworzy się przy nalewaniu i natychmiast znika. 0/0.5

Zapach: winny, lekko kwaskowaty, owocowy (wiśnia, śliwka, czerwona porzeczka). 0.75/1

Smak: przyjemny, acz nieco płaski bukiet nut winnych, owocowych (dominuje czerwona porzeczka, wiśnia). Pod sam koniec bardzo delikatnie odzywają się drożdże. Trunek kwaskowaty, ale pojawiają się również słodkie akcenty. Goryczka niewielka, nieco cierpka. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: jak na tak niszowe piwo to cena jest do zaakceptowania. 0.5/0.5

Uwagi: niskie wysycenie, czyni piwo bardzo pijalnym.

Ocena: 6.75/10

Piwo trzeba uznać za eksperyment udany, aczkolwiek nie ukrywam, że liczyłem na nieco więcej. Jest dobrze, ale oczekuję iż następna edycja będzie lepsza. 
 

środa, 14 sierpnia 2013

Duchesse de Bourgogne, czyli Księżna Burgundii

Duchesse de Bourgogne, Belgia, Broouwerij Verhaghe, butelka 0,33l - 11 zł

Dziś mała rozgrzewka przed zapowiadanym od dawna Chateau z browaru Artezan. Jak łatwo się domyśleć piwo w stylu Flanders Red Ale (Flamandzkie Czerwone Ale), czyli piwo górnej fermentacji leżakowane w dębowej beczce po winie. W tym wypadku mamy do czynienia z mieszanka trunku 18 i 8 miesięcznego. Na etykiecie obraz przedstawiający Marię Burgundzką, od której pochodzi nazwa piwa oznaczająca Księżną Burgundii. Piwo ważne do stycznia 2015 roku co sugeruje refermentację zważywszy na 6,2% alkoholu.

Barwa: piękny karmazyn przechodzący w rubin.

Piana: niska, o średniej ziarnistości i kremowej barwie. Utrzymuje się nierównomierny, acz tworzy się trwały kożuch. Delikatnie oblepia szkło 0.25/.5

Zapach: winny. Typowy aromat wytrawnych, owocowych (dominuje wiśnia) kwaskowatych win. 0.75/1

Smak: o dziwo w smaku piwo jest słodkie mimo iż nuty winne nadal są dominujące, a kwaskowatość daje o sobie znać. Poziomka! Czereśnia, wiśnia, ogólnie czerwone owoce i delikatny posmak czekolady. Do tego skojarzenie smakowe (aczkolwiek nut chlebowych nie czuć): kromka świeżego chleba z masłem i grubą warstwą miodu. Goryczka niewielka, aczkolwiek przyjemnie zaznaczająca swoją obecność. 7.5/8

Stosunek ceny do jakości: jak za tak dobre piwo cena zdecydowanie korzystna. 0.5/0.5

Ocena: 9/10

W pokoju prawie 30 stopni, zaduch mimo otwartych wszystkich okien i wybawienie! Kielich dobrze schłodzonego, przepysznego Duchesse de Bourgogne! Wyśmienite piwo, idealne na upały, żałuję iż nie mam następnej butelki. Już jutro degustacja i najprawdopodobniej wpis o Chateau.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Święta wojna – Browar Bercika, czyli mini browar na wesoło

"Święta wojna" odcinek 296 pt. "Browar Bercika"


Święta wojna to serial komediowy TVP realizowany w latach 2000-2009. Akcja większości odcinków rozgrywa się w Katowicach, gdzie mieszka główny bohater – Bercik. Hubert Dworniok (Krzysztof Hanke) to emerytowany górnik/lokalny psychopata, jego najlepszy przyjaciel z wojska Zbyszek pochodzi z Warszawy i zajmuje się handlem na katowickim bazarze. Ulubioną rozrywką tej dwójki jest picie piwa w szynku „U Alojza”, gdzie pojawiają się kolejne postaci: Alojz właściciel i dwaj stali klienci Kipuś i Gerard. Niestety Andzia (Joanna Bartel) żona Bercika nie pochwala tej rozrywki, przez co „hajer” musi obmyślać coraz to nowsze fortele aby przechytrzyć małżonkę. Dodatkowej pikanterii nadaje akcji odwieczna „święta wojna” Hanysów i Goroli. Z istotniejszych postaci mamy jeszcze: Karlikową (sąsiadkę), Ernesta (biznesmen, brat Andzi), oraz listonosza Johnnego.

W odcinku 296 zatytułowanym „Browar Bercika” sympatyczny „psychopata przodowy” jest przekonany iż zostanie właścicielem małego browaru. Jego szwagier Ernest wyjechał do Tybetu (postać wycofana ze wzg. na ciężką chorobę aktora) i postanowił przekazać swój majątek rodzinie. Wbrew logice Bercik jest przekonany, że Ernest zapisał mu jeden z 4 mini browarów restauracyjnych. Absurdalność tego pomysłu wynika z faktu iż Bercik całe, życie psuł szwagrowi wszelkie możliwe biznesy i żył z nim jak przysłowiowy „pies z kotem”. Mimo to Bercik czuje się już właścicielem i zaprasza swoich kolegów. Alojz opowiada mu jak i z jakich składników robi się piwo, którego warzeniem ma zając się Kipuś. Do uwarzonego piwa podawana ma być tradycyjna śląska kuchnia w postaci klusek, rolady i modrej kapusty.


Akcja odcinka ma miejsce w katowickim browarze-dyskotece Spiż, aczkolwiek obraz kręcony jest tak aby wygladało to bardziej na browar restauracyjny. Warto zwrócić uwagę, że już w 2008 roku piwowarstwo w takiej formie mogło liczyć na taką reklamę w telewizji. W odcinku logo Spiżu nie występuje więc raczej nie mamy do czynienia z kryptoreklamą. Jest to bardzo sympatyczne zwrócenie uwagi na istnienie takich miejsc i zachęta do odwiedzin i spróbowania „innego” piwa.

sobota, 10 sierpnia 2013

Blond z Jabłonowa i St Feuillien

Po belgijsku blond, po francusku blonde to jasne piwa górnej fermentacji charakteryzujące się nutami: przyprawowymi, perfumowanymi, estrami w formie pomarańczy/cytryny. Powinien być wyraźnie słodowy z goryczką na średnim poziomie. Często występują charakterystyczne nuty belgijskie będące pochodna specyficznych drożdży. Ma to być piwo stołowe, odpowiedź na europejski lager. Poniżej dwa piwa teoretycznie w tym stylu: Polska wersja uwarzona w Jabłonowie, oraz dla porównania bardzo stylową wersję belgijską.

Blond, Polska, Browar Jabłonowo, butelka 0,5l - ok 5 zł

Browar Jabłonowo w swojej serii Manufaktura Piwna warzy trunki ciekawsze niż w standardowej ofercie, celując w bardziej wymagającego klienta. Niedawno premierę miało nowe piwo z tej serii w stylu belgijskiego blond. Etykieta ma nawiązywać do skromnych i specyficznych etykiet piw belgijskich, ale w przeciwieństwie do takowych nie prezentuje się elegancko. Piwo pasteryzowane, warzone na drożdżach Belgian Abbey, 6,1% alkoholu.

Barwa: herbaciana przechodząca w miedź, piwo prawie klarowne.

Piana: niska, szybko redukuje się do kożucha, a następnie pierścienia. 0/0.5

Zapach: silnie słodowy z lekkimi owocami, odrobina nut belgijskich drożdży do tego słaba, ale nieprzyjemna nuta będąca czymś pomiędzy kartonem, a DMSem. 0.25/1

Smak: ostry, słodowy, słodki, lekko perfumowany kojarzący się z bardzo nielubianymi przeze mnie mocnymi koncernowymi lagerami i tak jak w nich „pod powierzchnią” wyczuwamy obecność alkoholu. Goryczka wyraźna, ale niezbyt przyjemna 3/8

Stosunek ceny do jakości: smak jak z koncernu, cena jak z wyższej półki. 0/0.5

Uwagi: dopiłem do końca, ale trochę na siłę.

Ocena: 3.25/10

Blond, Belgia, St Feuillien, butelka 0,33l - 6zł

Bardzo ładna etykieta, dedykowany kapsel, 7,5% alkoholu. 

Barwa: słomiana przechodząca w jasne złoto, mętna.

Piana: obfita, biała, grubo pęcherzykowa, utrzymuje się trwały kożuch. 0.5/.5

Zapach: cytryna, pomarańcza, lekka kolendra charakterystyczna dla witów. W tle wyraźna słodowość 0.75/1

Smak: ponownie cytrusy (cytryna, pomarańcza), odrobina chmielu, przyprawy z ostrą nutą pieprzu. Słodowa podstawa, odrobina nut perfumowych, charakterystycznych belgijskich. Goryczka umiarkowana, przyjemna. Alkohol niby niewyczuwalny, ale czuć lekkie szczypanie na języku. 6/8

Stosunek ceny do jakości: bardzo dobra, aczkolwiek zazwyczaj jest chyba nieco wyższa. 0.5/0.5

Ocena: 7.75/10

W tym przypadku jakiekolwiek podsumowanie jest chyba niepotrzebne – oceny mówią same za siebie. Blond z Manufaktury to eksperyment całkowicie nieudany i najzwyczajniej w świecie niesmaczny. Osobiście nie jestem wielkim miłośnikiem tego stylu, ale wersja z St Feuillien jest bardzo dobra i warta degustacji zwłaszcza iż zdecydowanie przewyższa chyba najpopularniejszego u nas Blonde Leffe.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Podwójna letnia premiera z Browaru Widawa

Powiew lata w dwóch odsłonach:

Jednego dnia miały miejsce aż dwie premiery piw z browaru z Chrząstawy Małej. Są to letnie ale'e w wersji jasnej i ciemnej. Summer Ale to jak sama nazwa wskazuje piwa na lato, a co za tym idzie powinny być lekkie, pijalne, orzeźwiające o niskiej zawartości alkoholu.



Summer Ale, Polska, Widawa, butelka 0,33l – 8,50 zł

Zgodnie ze sztuką na początek wersja jasna. Etykieta „zwyczajna” niczym nie zachwyca, ale zła tez nie jest. Niestety nie mamy szczegółowych informacji charakterystycznych dla piw Kolaborantów. Piwo jest niepasteryzowane, niefiltrowane (podobnie jak wersja ciemna) zawiera 4,5% alkoholu przy 11,6% ekstraktu.

Barwa: bardzo ładny odcień jasnego złota z lekkim zmętnieniem.

Piana: biała, bardzo niska, brzydka, bardzo szybko redukuje się do pierścienia. 0/0.5

Zapach: wyraźne cytrusy z grejpfrutową goryczką i odrobina nut chlebowych. 0.75/1

Smak: nuty cytrusowe mieszają się z chlebowymi (charakterystycznymi dla piw z Widawy), dochodzi odrobina żywicy. Również goryczka ma te charakterystyczne właściwości. Jest ona średnio intensywna i lekko zalegająca. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: piwo smaczne i stylowe, ale cena jest zdecydowanie zawyżona! 0,5l piwa Magic kosztowało mniej niż 0,33l Summer'a, które przecież nie jest stylem kosztownym... Coś tu jest nie tak... Szkoła Kopyra i jego słynne zdanie(cytat z pamięci): "piwo jest tyle warte ile ludzie są gotowi za nie zapłacić"? 0/0.5

Uwagi:

Ocena: 6.25/10

Lekkie wytrawne, pijalne, kwaskowate, orzeźwiające – bardzo dobre na lato.

Summer Black Ale, Polska, Widawa, butelka 0,33l – 8,50 zł

Etykieta w zmienionej kolorystyce wygląda nieco lepiej. Piwo ma odrobinę więcej alkoholu (4,8%) i ekstraktu (12,5%)

Barwa: bardzo ciemny brąz przechodzący w czerń.

Piana: ponownie bardzo niska, drobnoziarnista, beżowa. Słaba, ale lepsza niż w wersji jasnej. 0/0.5

Zapach: bardzo przyjemna kompozycja chmielu, palonego słodu i gorzkiej czekolady. 1/1

Smak: zbliżony do zapachu, czyli palony słód, otoczony nutami chmielowymi z delikatną cytrusowością, nieco gorzkiej czekolady i lekka kwiatowo-miodowa słodycz. Subtelna aksamitność czyni piwo jeszcze lepszym. Goryczka o średniej intensywności. 6.5/8

Stosunek ceny do jakości: podtrzymuję opinię iż piwo jest za drogie, a polityka cenowa Widawy jest dla mnie chybiona. Mimo wszystko piwo jest lepsze od jasnego, więc i akceptacja dla ceny łatwiej przychodzi. 0.25/0.5

Ocena: 7.75/10

Oba trunki są dobre, ale osobiście wyżej oceniam wersję ciemną, która jest pełniejsza i ciekawsza w smaku.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Imperial Stout na lato

Imperial Stout, Anglia, Samuel Smith's, butelka 0,355l – 12 zł

Po ogromnym rozczarowaniu jakim był Chocolate Stout (opis piwa i kilka słów o browarze) Samuel Smith dostał drugą szansę. Imperialny stout brzmi bardzo dumnie, więc i oczekiwania mam duże, zwłaszcza, że twórcy odwołują się do historii RISów. Wizerunkowo piwo prezentuje się świetnie: bardzo ładna butelka, etykieta, złoty kapturek. Natomiast z informacjami jest gorzej: podano tylko alkohol (7%) i temperaturę serwowania (15C).

Barwa: bardzo ciemny brąz przechodzący w czerń.

Piana: obfita, drobno ziarnista, o beżowej barwie. Zdjęcie w pełni tego nie oddaje, gdyż musiałem nieco spić z racji zbyt szybkiego nalewania i przebrania szkła. 0.5/0.5

Zapach: owocowy: śliwkowa marmolada, rodzynki, . Wyczuwalny alkohol co przy 7% jest kiepską prognozą. 0.5/1

Smak: owoce ponownie dominują: bardzo przyjemna śliwkowa marmolada, rodzynki. Do nich dochodzi mleczna czekolada, palony słód. Goryczka na średnim poziomie, bardzo dobrze łamię początkową słodycz. 7/8

Stosunek ceny do jakości: piwo warte zakupu. 0.5/0.5

Uwagi: 8.5/10

Piwo jest lżejsze niż klasyczny RIS, co podnosi jego pijalność. Trunek ten spełnia jednak smakowe ramy stylu i jest naprawdę bardzo dobry. Tym razem Samuel Smith's zaciera pierwsze, niekorzystne, wrażenie.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Australijski hard rock, niemieckie piwo, czyli AC/DC Beer!

Jeżeli jakimś cudem nie słyszałeś/aś o AC/DC posłuchaj zanim zaczniesz czytać dalej :)

AC/DC Beer, Niemcy, Karlsberg Brauerei, puszka 0,568l - prezent

Na początek serdeczne podziękowania dla Krystiana i Aleksa dzięki, którym mogłem zdegustować to piwo i postawić puszkę na półce z rockowymi gadżetami.

Po piwie Iron Maiden czas na kolejna produkcję sygnowaną przez legendarny zespół rockowy. Niestety w tym przypadku nie udało mi się znaleźć informacji aby australijscy giganci osobiście maczali palce w tym piwie, więc trzeba uznać, że to tylko marketingowy chwyt i wykorzystanie nazwy zespołu aby zarobić. Jak łatwo się domyślić mamy do czynienia z pilsem w pięknej puszcze będącej wspaniałą pamiątką dla fanów kapeli. Z istotnych danych podano tylko alkohol 5%.

Barwa: ładny odcień złota, bardzo bliskie pełnej klarowności.

Piana: niska, błyskawicznie redukuje się do dziurawego kożucha. Zdjęcie tego nie oddaje, gdyż nalałem najpierw próbkę do jej oceny, a następnie dolałem do pełna. 0/0.5

Zapach: słodowy z lekką słodyczą, nieco lepszy od klasycznych piw koncernowych. 0.25/1

Smak: typowe jasne piwo z nieco wyższej półki niż Żywiec czy Tatra: wyraźny słód z odrobiną słodyczy, nieco chmielu, goryczka niezbyt wysoka, ale wyraźnie wyczuwalna i przyjemna. 4.25/8

Stosunek ceny do jakości: piwo dostałem w prezencie więc ocena może być tylko jedna w tej kategorii, ale tak czy tak piwo polecam wszystkim fanom rock'a 0.5/0.5


Ocena: 5/10

Miałem spore obawy względem tego napitku zwłaszcza po niedawnym starciu z trunkiem F.C. Barcelony, na szczęście okazały się bezzasadne. Jest to piwo, które zostało uwarzone tak aby trafić w gusta tysięcy fanów rock 'n' rolla na całym świecie i do nich trafia. Bardziej wymagający piwosz może nie będzie się zachwycać, ale wypije na pewno ze smakiem. Podoba mi się również nietypowa pojemność, która jest odpowiednikiem 1 pinty.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Międzynarodowy Dzień IPA - Pelikan od latającego Nomada!

Pelikan, Czechy, Nomad, butelka 0,5l - 10,50 zł

Z okazji Międzynarodowego dnia IPA wszystkim piwoszom życzę chmielowej ekstazy z India Pale Ale! Publikuję recenzję nieco zaległą, ale wartą przeczytania i wyróżnienia właśnie w to święto.

Pelikan to IPA chmielone czeskim i amerykańskim chmielem (Chinook, Cascade). Etykieta śliczna z tytułowym pelikanem, zawiera komplet informacji. Dowiadujemy się min. że piwo było uwarzone we współpracy z piwowarem Darrenem Welchem z Oregonu, zawiera 16% ekstraktu, 7,8 alkoholu, a goryczka wynosi aż 100IBU jest niepasteryzowane, niefiltrowane.

Barwa: jasno złote, spore zmętnienie. 0.5/0.5

Piana: wysoka, drobnoziarnista, o białej barwie, bardzo sztywna, trwała. Delikatnie znaczy szkło. 0.5/0.5

Zapach: cytrusowy, chmielowy, biszkoptowy, bardzo przyjemny. 0.5/0.5

Smak: intensywne cytrusy z grejpfrutem i lekką mandarynką, delikatne nuty trawiaste/ziołowe, ciasteczkowe. Goryczka faktycznie silna (dla osób nieprzywykłych wręcz potworna) może mieć 100 IBU, odkłada się na podniebieniu i języku. Z jednej strony słodki nieco miodowy, ale wyczuwalna jest też cytrusowa kwaskowatość. 7,5/8

Stosunek ceny do jakości: jedna z najlepszych IPA jakie piłem, warta swojej ceny 0.5/0.5

Uwagi: bardzo pijalne, nieco orzeźwiające, WSPANIAŁE.

Ocena: 9.5/10

Ps. osobiście IPA Day uczczę nową warką Oto Mata IPA i Rowing Jackiem. Należy pamiętać również iż dla nas Polaków dzisiejszy dzień jest ważny jeszcze z innego powodu dlatego CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!