niedziela, 30 czerwca 2013

Imperial IPA, relikt epoki lodowcowej i Ingrid Bergman

Hello My Name Is Ingrid, Szkocja, Brew Dog, butelka 0,33 – 18,50 zł

Dziś piwo bardzo ciekawe i nietypowe, mianowicie Imperial IPA z dodatkiem szwedzkich malin moroszka, które są reliktem epoki lodowcowej i należą do grupy różanych. Niczym nie przypominają maliny w naszym rozumowaniu, ciekawskim polecam wyszukać zdjęcie w internecie. Samo piwo warzone jest głównie na rynek szwedzki z pomocą tamtejszych piwowarów. Również sama nazwa nawiązuje do słynnej aktorki Ingrid Bergman urodzonej w Sztokholmie, której dedykowane jest piwo. Sama etykieta w barwach szwedzkiej flagi prezentuje się bardzo dobrze i wyróżnia na sklepowych półkach. Użyto chmieli: Citra, Nelson Sauvin, Bramling Cross, 8,2% alkoholu.

Barwa: jasno złota ze sporym zmętnieniem.

Piana: dość niska, o kremowej barwie i mieszanej ziarnistości. Utrzymuje się dziurawy kożuch. 0.25/0.5

Zapach: bardzo przyjemny chmielowy aromat z nutami cytrusowymi (grejpfrut, lekka pomarańcza) . Do tego aromat przywodzący na myśl owoce leśne. 1/1

Smak: solidny podkład słodowy z charakterystyczną dla Imperial IPA słodyczą. Nuty chmielowe o cytrusowym i egzotycznym charakterze mieszają się ze świetnym smakiem wspomnianych malin. Moroszki nigdy nie spotkałem, ale zakładam, że to właśnie jej efekt: jakby połączenie jagody, borówki, zapach lasu odrobina naszej maliny– taki leśny miszmasz. Goryczka na średnim poziomie, bardzo przyjemnie dystansuje słodową słodycz. Daje minimalnie cierpki efekt. 7.5/8

Stosunek ceny do jakości: piwo jest bardzo dobre i bardzo drogie, mimo wszystko warto. 0.5/0.5

Uwagi: alkohol niewyczuwalny, pije się bardzo dobrze i ma ochotę na więcej.

Ocena: 9.25/10

Wyśmienite piwo! Zważywszy na cenę miałem spore opory przed zakupem, ale było warto. Ciekawa otoczka nie jest tylko chwytem marketingowym.

piątek, 28 czerwca 2013

Magic! Piwo dla uczczenia pamięci Ayrton'a Senn'y

 Magic, Polska, Widawa, butelka 0,5l - ok. 8,50 zł
 
Ayrton Senna legendarny kierowca Formuły 1, który zginął tragicznie w wyniku wypadku na torze Imola. Przez wielu uznawany jest za najlepszego kierowcę wyścigowego w historii. Jedną z takich osób jest piwowar i właściciel browaru Widawa Wojtek Frączyk. Uwarzył on piwo dedykowane temu kierowcy: Magic to pseudonim mistrza F1, a kolory liter z etykiety odnoszą się do barw kasku w jakim występował. Jest to extra special bitter piwo, które zajęło 2 miejsce (opis laureat) na tegorocznej Birofilii w kategorii ESB. Informacje z ładnej etykiety: 5,6% alkoholu, 14% ekstraktu, piwo niepasteryzowane, niefiltrowane.

Barwa: bursztynowa ze sporym zmętnieniem.

Piana: stosunkowo niska, ale utrzymuje się trwały kozuch. 0.5/0.5

Zapach: chmiel, świeży chleb, nuty słodowe. 0.75/1

Smak: dominuje mocno spieczona skórka chlebowa, do tego nuty słodowe i chmielowe z wyraźnym posmakiem iglastym i ziemistym, oraz bardzo delikatna cytrusowość. Przyjemna goryczka o chmielowym charakterze i średniej intensywności. Osadza się na języku. Delikatnie słodkie, lekko kwaskowate i wyraźnie goryczkowe. 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: mały browar restauracyjny, krótki termin przydatności i bardzo dobry smak – warto zakupić! 0.5/0.5

Ocena:8/10

Bardzo dobre piwo i duży sukces! ESB to styl dość nudny i bardzo przewidywalny, a tutaj dzieje się dużo i efekt jest znakomity. Piwo bez porównania lepsze od zwycięzcy Birofilii. Dlaczego przegrało? Podejrzewam, że zdecydował nie smak, a poprawność i ramy stylu. Dla mnie to zwycięzca!     

wtorek, 25 czerwca 2013

Ortodox - nowa linia piw z AleBrowaru

Ortodox Stout, Polska, AleBrowar, butelka 0,5l – 6,75 zł

Ortodox to nowa seria piw doskonale nam już znanego AleBrowaru. Mają to być piwa klasyczne, bardzo stylowe. Na pierwszy ogień poszedł brytyjski stout. Seria opatrzona będzie nową linią etykiety. Niestety na kontrze niewiele informacji o składzie i parametrach (5,6% alkoholu) za co spory minus, dodano natomiast informację o zalecanym szkle i temperaturze serwowania.

Barwa: czarna, pod światło rubinowe refleksy.

Piana: piękna obfita piana, sztywna, drobnoziarnista o beżowej barwie. Bardzo trwała, znaczy szkło – świetna! 0.5/0.5

Zapach: chmiel, słodkie owoce, palony słód. 1/1

Smak: pełny owocowy smak z silnymi nutami palonego słodu (z odrobiną popiołu) i chmielu. Delikatna kawowość. Goryczka na średnim poziomie, chmielowo-słodowa. 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: warto zakupić 0.5/0.5

Uwagi: bardzo pijalne, smaczne piwo. Kojarzy się mocno z Black Hope w nieco mniej chmielonej wersji, a co za tym idzie przypomina bardziej Black IPA niż klasyczny stout. 

Ocena: 8.25/10

sobota, 22 czerwca 2013

You'll take my life but I'll take yours too! Czyli piwo Iron Maiden!

Trooper, Anglia, Robinsons, butelka – 0,5l – 14,50zł

Jedno z tych piw, które bardzo chciałem spróbować. Nie dlatego, że uważam iż będzie świetne w smaku (wręcz przeciwnie, obawiam się piwa kiepskiego), ale z prostej przyczyny Maiden słucham nie od dziś, byłem na 5 koncertach Dziewicy, a na półce stoi większość albumów. Dlatego patrzę na to piwo przez pryzmat sympatyka zespołu, a nie piwosza. Zapewniam jednak, ze ocena trunku będzie już w pełni uczciwa i pozbawiona sentymentów. Podoba mi się również fakt iż Bruce Dickinson (wokalista zespołu) aktywnie uczestniczył w jego tworzeniu, a w dniu premiery polewał piwo w piwiarni przy browarze. Większość tego typu trunków to produkcja z która zespół nie ma nic wspólnego poza logiem na opakowaniu i wpływami na koncie. Tutaj jest coś więcej, Bruce podkreślał, że Robinsons Brewery (swoją drogą nie zaliczany do angielskiej czołówki) to jego ulubiony browar, a przesłuchanie w sprawie wyprodukowania właśnie tam piwa było jego pierwszym od 30 lat. Piwa uwarzono ponad 150 000 litrów, a zamówione zostało do 184 krajów. Ma być klasycznym brytyjskim ale (jasne piwo, górnej fermentacji), na etykiecie użyto określenia „premium british beer” ale trafniejsze było by chyba ESB.

Oprawa graficzna robi wrażenie! Etykieta stanowi odwzorowanie okładki singla The Trooper. Również na krawatce znajduje się logo Iron Maiden. Na kontrze ponownie Eddie, wyjaśnienie czym był inspirowany utwór, oraz opis piwa. Z istotnych informacji podano chmiele (Goldings, Cascade), oraz zawartość alkoholu – 4,7%. Niestety kapsel z logo browaru, a nie Maiden.

Barwa: bursztynowa, lekko podchodzi po miedź. Trunek w pełni klarowny

Piana: początkowo na przysłowiowe dwa palce, ale szybko redukuje się do jednego. Drobno ziarnista z trwałym, grubym kożuchem 0.5/0.5

Zapach: intensywny, słodowy z charakterystyczna słodyczą, lekki aromat chmielowy. 0.5/1

Smak: wyraźna podbudowa słodowa z dodatkiem nut chmielowych i odrobiną karmelu. Goryczka o średniej sile (dla osób pijących Polskie piwa koncernowe wysoka). Dobrze kontruje słodową słodycz. Bardzo pijalne. Odnoszę wrażenie iż zostało uwarzone w myśl zasady „piwo dla każdego”. Smak jest na tyle „normalny” aby smakowało przeciętnemu piwoszowi, a jednocześnie taki aby zadowolić osoby bardziej wybredne, które może nie popadną w zachwyt, ale wypija również ze smakiem. 5.25/8

Stosunek ceny do jakości: cena to zdecydowanie kpina i skok na kasę fanów Ironów. Styl piwa, ogromna ilość wyprodukowanych butelek pokazuje masowość produktu, cena chce z niego uczynić unikalne piwo rzemieślnicze, którym nie jest. Fani i tak kupią więc wyciągniemy od nich ile się da. 0/0.5

Ocena: 6.25/10

Piwo smaczne – zdecydowanie lepsze niż się spodziewałem, ale nie wybitne. Gdyby nie cena pewnie bym do niego wrócił, a tak zadowolę się jedną butelką, która powędruje na półkę. Osoby, które nie są fanami zespołu mogą sobie to piwo śmiało darować.

Mieliście już sposobność degustować? Jakie wrażenia?

Więcej o piwie na : www.ironmaidenbeer.com

środa, 19 czerwca 2013

Skrill ESB - laureat Birofilii 2013

Skrill ESB, Polska, Haust, butelka 0,5 – 8,25 zł

Pewnie wszyscy czekacie na dokończenie opisu praskiego festiwalu (z piwem koperkowym na czele), ale to dopiero w sobotę. Dziś degustacja zwycięzcy tegorocznej Birofilii w kategorii Extra Special Bitter. Nie będę ukrywać, że za tym stylem nie szaleje i uważam, ze jest zwyczajnie nudny, dlatego jego wielbiciele pewnie piwo ocenią wyżej. Etykieta dość zabawna - angielski książę wiszący na Big Benie niczym King Kong na wieżowcu. 14% ekstraktu, 5,9% alkoholu przy opracowaniu receptury ponownie pomagał piwowar domowy Kuli. O samym Browarze Haust i jego znakomitych piwach Ox Bile i Robust Porter.
  
Barwa: bursztynowa, bez mała klarowne.

Piana: średnia w stronę niskiej, drobno i średnio ziarnista, bardzo szybko redukuje się do kożucha. Z czasem znika do zera. 0.25/0.5

Zapach: przyjemny chmielowy, miesza się z nieco mniej miłym, ale intensywniejszym słodowym. 0.25/1

Smak: silnie słodowy z nutami chmielowymi, które nadaje mu lekko ziołowy, żywiczny posmak. Goryczka wyraźna na średnim poziomie o chmielowym charakterze. Mimo potężnej dawki słodowości i odrobiny karmelu, nie czuć słodyczy, a całość jest wytrawna. 5/8

Stosunek ceny do jakości: zawsze w przypadku piw z browarów restauracyjnych, wyższa cena jest bardziej uzasadniona niż w przypadku większych producentów. 0.25/0.5

Uwagi: jak na ten styl piwo całkiem udane i smaczne, ale nie porywające, chociaż w 100% stylowe więc wielbicieli może zachwycić.

Ocena: 5.75/10

 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Festival minipivovarů na Pražském hradě 2013

Festival Minipivovarů na Pražském hradě 2013

W dniach 14-15 czerwca odbył się bodaj największy czeski Festiwal Mini-browarów. Udało mi się uczestniczyć w drugim dniu tego piwnego święta. Poniżej kilka słów o imprezie, czeskich preferencjach piwnych, oraz degustowanych trunkach.

Impreza ta odbywała się w samym sercu Pragi, w pięknym parku tuż obok Hradczanów (królewska zabytkowa dzielnica stolicy, ulokowana na wysokim wzgórzu z wspaniała panoramą miasta). Praktycznie pod samo wejście dojeżdżał tramwaj, ale dużo przyjemniejszą opcją dotarcia na miejsce był spacer. Organizatorzy za cel stawiają sobie promocję czeskim mini-browarów, oraz browarów restauracyjnych i taki był profil tego wydarzenia. Na miejscu stawili się przedstawiciele najważniejszych małych browarów z całego kraju wymienię tylko kilka najciekawszych: Matuska, Kocur, Nomad, Pivovarsky Dum Praha, Antos, Sv. Norbert (więcej o piwach). Łącznie zgromadziło się 59 czeskich małych browarów i zaprezentowały one po 2 swoje piwa (taki był limit) co daje, aż 118 możliwości degustacji, czego oczywiście nie sposób było spróbować. Na terenie Festiwalu nie było żadnych piw zagranicznych, ani butelkowych, a jedynie trunki lane.

Impreza była zamknięta, a wstęp biletowany. Za 300 czeskich koron (tj. niecałe 50 złotych) otrzymałem szkło degustacyjne o pojemności 200 ml. z logiem festiwalu, katalog z krótkim opisem browarów, oraz piw przez nie prezentowanych. Dodatkowo na rękę zakładano opaski pozwalające na powrót na teren festiwalu po jego opuszczeniu. Bilet był 2 dniowy, ale dla gości, którzy przyszli tylko na jeden dzień nie przewidziano zniżki.

Sam teren imprezy nie był duży, ale nie można tez narzekać na ciasnotę mimo iż ludzi (od rodzin z małymi dziećmi po osoby w podeszłym wieku) było sporo. Namioty z piwami ustawiono w jednym rzędzie, wszystkie były numerowane, zawierały logo browaru i prezentowane piwa, które nie zawsze pokrywały się z tymi z katalogu (pewnie już się skończyły i podpinano zastępcze kegi). Dodatkowo znajdowały się tam: stoliki, scena (na której w trakcie mojej obecności nic się nie działo), sprzęt do płukania szkła, kącik gastronomiczny, niestety umieszczony za blisko strefy degustacji i zapachy z grilla nieco przeszkadzały w ocenie aromatów. Nieco dalej usytuowano jedne z najdziwniejszych toalet jakie widziałem.

Czego można było spróbować? Najpopularniejsze były oczywiście jasne lagery (czyli svetly leżak), ciemne lagery (Tmavy Leżak), kilka IPA, piw pszenicznych, jakieś 2 lub 3 lagery wiedeńskie. Mój ulubiony stout był reprezentowany tylko przez jedno piwo, również jeden był koźlak. Dodatkowo kilka piw nietypowych jak Koperkowe, Kawowe, Summer Ale czy Imperial Pils. Pokazuje to jasno, iż piwna rewolucja jest Czechom daleka, a małe browary koncentrują się na warzeniu piw klasycznych dla rejonu i nie maja większej ochoty na eksperymenty. Mimo wszystko popularność IPA (również z amerykańskimi chmielami) pokazuje iż coś tam się zaczyna dziać. Osobiście jednak uważam, że w krajach takich jak Czechy nie trzeba rewolucji, gdyż poziom piwowarstwa jest wysoki, a mnogość browarów rzemieślniczych oszałamiająca. Wystarczy kilku zapaleńców, którzy uzupełnią rynkowe luki. Najprawdopodobniej wszystkie piwa, które degustowałem były niepasteryzowane i niefiltrowane.
Z racji tego iż tekst jest już dość długi nie będę opisywać konkretnych piw w tym wpisie tylko postaram się napisać osobno kilka słów o trunkach najciekawszych i najsmaczniejszych z pośród degustowanych. Część 2.

Na koniec podziękowania dla Michała dzięki, którego gościnności mogłem uczestniczyć w tej imprezie, oraz Łukasza z którym miałem przyjemności radować się smakiem trunków.

niedziela, 16 czerwca 2013

Festiwal Birofilia 2013 okiem a-beer-please.blogspot.com




Festiwal Birofilia 2013 przeszedł do historii. Grand Champion Birofilia 2013 zostało piwo w stylu Imperial India Pale Ale uwarzone w domu przez Czesława Dziełaka. Gratulujemy!

Po ostatnio wydanym przez Browar Kormoran piwie z serii Podróże Kormorana AIPA, tym razem będziemy mogli napić się 6 grudnia 2013 roku piwa w stylu "bardziej, mocniej, więcej" IPA, czyli IIPA lub DIPA. Już nie mogę się doczekać.

Aleja Piw Świata
Na Festiwal dotarłem w sobotę kilka minut po godzinie 9. Pierwsze kroki skierowałem do Sklepu Festiwalowgo celem zobaczenia co zostało po piątkowym przesiewie. Wbrew obawom nie było tak źle jak myślałem. Przy ladzie spotkałem Tomka Kopyrę, autora vloga i bloga piwnego  blog.kopyra.com. Następnie udałem się do Namiotu Kolekcjonerskiego. Przechadzając się pomiędzy stolikami szukałem jakiegoś ciekawego szkła. Etykiety i podkładki mnie nie interesowały - ety zbieram tylko z piw, które wypiłem a podkładki tylko zdobyczne. Zakupiłem pokal/szklankę przypominującą degustacyjne szkło sommelierów niemieckich i austryjackich. Poza tym dwa maluteńkie kufelki.

Następnie wróciłem do namiotu Informacji w celu zakupu festiwalowych żetonów i pobrania biletu uprawniającego do zwiedzania Arcyksiążęcego Browaru Żywiec. Bilet ten poza zwiedzaniem, upoważniał do odbioru na końcu wycieczki piwa Żywiec Porter. W pakiecie znalazła się również koperta z etykietami piw Grupy Żywiec. Do jej zawartości odniosę się w którymś z kolejnych wpisów. 

Następnie szybka wizyta w Sklepie Festiwalowym w celu nabycia okolicznościowego szkła degustacyjnego. W pakiecie folder z dostępnymi w Alei Piw Świata piwami do konsumpcji oraz mniejszy folder obecnych na festiwalu browarów rzemieślniczych.

Przed wycieczką udało mi sie zdegustować:
  • High Tide Fresh Hop IPA - American IPA, Port Brewing, USA
  • Brutal IPA - American IPA, Rouge Ales, USA
Oba piwa dość smaczne, jednak już nie ma tego efektu "wow". Także wydanie około 40 zł na każde z tych piw raczej nie wchodzi w rachubę.

O godzinie 10.30 w punkcie zbiórki rozpoczęło się zwiedzanie browaru. 
Linia rozlewu piwa puszkowego
Pierwszym punktem wycieczki było zwiedzanie hali z linią do rozlewu piwa puszkowego. Linia ta jest w stanie napełnić piwem 60 tysięcy puszek w ciągu godziny. A obsługiwana jest tylko przez troje ludzi.
Warzelnia

Następnie udaliśmy się do starej części browaru. Tam odwiedziliśmy warzelnię oraz palarnię słodu używanego do warzenia Żywiec Porter. Nie omieszkałem zabrać sobie troszkę palonego słodu jako pamiątkę.
Pokaz warzenia piwa domowego

Po powrocie udałem sie do Namiotu Festiwalowego w celu zdegustowania kilku piw rzemieślniczych i domowych. W tym samym czasie trwał pokaz  warzenia piwa domowego na przykładzie Amerykańskiego IIPA w wykonaniu Beaty i Jacka Michna.

Oto co udało mi się zdegustować:
  • Magic Donington `93 - Browar Widawa, ESB - zdobywca 2. miejsca w Konkursie piw rzemieślniczych,
  • Smoked Porter - Mikrobrowar Humulus Admirabilis, smakował jak delikatniejsza wersja Urbocka,
  • Mieszczańskie - Cieszyński Browar Mieszczański, Marcowe - niestety bardzo kukurydziane w smaku,
  • Like On Neck - Pracownia Piwa, Bitter,
  • Oud Bruin - Browar Szałpiw, jednak w wydaniu domowym.
Tam gdzie się to udało zakupiłem etykietę do wypitego piwa. Każda próbka piwa i etykieta była do "zdobycia" za 1 żeton festiwalowy, tj. 2 zł.
Po tych degustacjach udałem się na mały obchód terenu Festiwalu. Udało mi się zamienić kilka słów z Markiem Putą z Browaru Piwoteka. Tym którzy nie zdołali napić się Miedzianej Dziewicy już się to nie uda. Przynajmniej narazie - piwa już nie ma. Jak powiedział Marek, na początku lipca będzie warzone nowe piwo. Był jednak tajemniczy i nie zdradził co to będzie.

Następnie przyszła pora na kolejną porcją degustacji.
  • Chocolate Stout - Sweet Stout, Rouge Ales, USA
  • BORIS The Crusher (Oatmeal Stout) - Russian Imperial Stout, Hoppin Frog Brewery, USA
  • DORIS The Destroyer Double Imperial Stout - Russian Imperial Stout, Hoppin Frog Brewery, USA
Z tego zestawu mogę Wam polecić do jak najszybszego zdobycia i konsumpcji ze smakiem Chocolate Stout i DORIS. Pierwsza klasa!!!

Gdy ja kończyłem DORIS zaczynał się wykład Pogromcy piwnych mitów - Tomasza Kopyry. Jeżeli ktoś ogląda jego vlog to nic nowego, o ile sie nie mylę, poza jednym przekleństwem ze sceny, nie usłyszał:) Po wykładzie była możliwość spróbowania uwarzonego przez Kopyra z ekstraktów stoutu chmielonego na zimno chmielem El Dorado. Do spokojnej degustacji nabyłem jedną butelkę do domu.

Równocześnie nastąpiły spotkania z ciekawymi osobistościami piwnego świata, a dla mnie kolejna porcja degustacji.

Tym razem padło na:

  • Shakespeare Oatmeal Stout - Oatmeal Stout, Rogue Ales, USA
  • Cafe Silk Porter - Robust Porter, Hoppin Frog Brewery, USA
  • 2xIPA -Imperial IPA, Souhtern Tier Brewing Company, USA
Tym razem najlepszym piwem okazało sie Cafe Silk Porter, które w zapachu i smaku było czystą kawową rozkoszą. Jeżeli ktoś lubi kawę to ta pozycja jest obowiązkowa.

Do domu przywiozłem:

  • Extract Stout - Browar Kopyra,
  • Piernikowe - Browar Staromiejski Jan Olbracht,
  • Piwo w stylu Grodziskie - Browar Artezan,
  • Real American Porter - Br. Strubble/Weep Radish Farm Brewery, Belgia/USA,
  • Jopen Jacobus RPA - Jopen Brouwerij, Holandia.
O godzinie 18 rozpoczęła się ceremonia wręczania nagród dla zwycięzców poszczególnych kategorii.

Wśród uczestników kategorii Pilzner 11 - 13 Blg zwycięzcą został Browar Reden Chorzów. Nagrodę odebrał piwowar Łukasz Łazianka. Gratulujemy i stawimy się na degustację zwycięskiego piwo:) 

Aby nie powielać zestawień poniżej linki do końcowych klasyfikacji poszczególnych konkursów Festiwalu Birofilia 2013:

Konkurs Etykiet Piw Domowych Birofilia 2013 (wyniki Konkursu)
Konkurs Piw Pracowniczych Birofilia 2013 (wyniki Konkursu)
Konkurs Piw Rzemieślniczych Birofilia 2013 (wyniki Konkursu)
Konkurs Piw Domowych Birofilia 2013 (wyniki Konkursu)

Grand Champion Festiwalu Birofilia 2013 został Czesław Działak za piwo w stylu Imperial India Pale Ale.

Słowem końca.
Przyszły rok to na pewno dwa dni festiwalowe. jeden to zdecydowanie zbyt mało jak na taki ogrom dotępnych piw. Ciekawe wykłady, możliwość spotkania osób mocno zaangażowanych w polską piwną rewolucję. Poza tym zwiedzanie browaru (darmowe) i Muzeum (za dodatkową opłatą). Wstęp na festiwal darmowy.





sobota, 15 czerwca 2013

Dla tych, którzy pozostali w domach...

Weiherer Bock, Niemcy, Brauerei Kundmuller, butelka 0,5l ok. 6,50 zł

Dla tych którzy zostali w domach opis piwa słabego i nie wartego zakupu - abyście nie myśleli o trunkach którymi raczymy się obecnie w Żywcu i Pradze:) Po weekendzie relacje z Birofilli oraz Festivalu minipivovarů!
 
Drugie pite prze zemnie piwo z serii Wieherer (pierwszym był Rauch). Tym razem Koźlak. Nazwa Bock jednoznacznie kojarzy się z ciemnym tradycyjnym Koźlakiem, tutaj mamy jednak do czynienia z jego jasna odmianą czyli Koźlakiem Majowym (Maibock/Helles Bock). Za brak tak istotnej informacji duży minus, należało by wręcz odjąć 0.5 pt. od oceny całkowitej. Etykieta uboga, gdyby nie słabo widoczny herb, można by powiedzieć iż nieco orientalna. Z istotnych informacji podano tylko zawartość alkoholu 6,6%.

Barwa: złota, piwo klarowne.

Piana: obfita (na zdjęciu już nieco opadła), biała, drobnoziarnista, ładnie krążkuje. Największa zaleta tego piwa. 0.5/0.5

Zapach: intensywnie słodowy z lekkimi nutami prażonymi. Silny DMS (czyli zapach gotowanej/puszkowanej kukurydzy, gotowanych warzyw) – nieprzyjemny, aczkolwiek w mniejszym stopniu byłby do zaakceptowania ze względu na ramy stylu, w których w niskim stężeniu DMS jest do zaakceptowania. 0/1

Smak: słód, DMS, odrobina chmielu, prażony słonecznik. Goryczka niska, chmielowa. Całość mdła, słodka, niesmaczna. 2/8

Stosunek ceny do jakości: szkoda pieniędzy, odradzam zakup. 0/0.5

Uwagi:

Ocena: 2.5/10

Wielkie rozczarowanie, z trudem dopiłem do końca. Zerowa informacja na etykiecie, kiepski smak, równie zły aromat tworzą wizerunek piwa bardzo słabego i tak jest w praktyce, nie kupujcie, szkoda czasu i pieniędzy.

czwartek, 13 czerwca 2013

Chmielowe ostrze siekiery.

Axe Edge, Buxton Brewery, Anglia, butelka 0,5 l - 16,80 zł.

Kolejne piwo z browaru Buxton. Tym razem jest to IPA oznaczona nazwą Axe Edge. Czy jest tak bezkompromisowe jak spotkanie na swej drodze rzeczonej siekiery? Zmarnuj kilka chwil i się przekonaj:D

Barwa: Typowa dla piw IPA - ciemne złoto, opalizujące. Bardzo ładna.

Piana: Biała, niestety pełen przerój pęcherzyków. Szybko opada, pękająca, trochę mydlana. 0/0,5

Zapach: Całkiem przyjemna multiwitamina pochodząca z mieszanki chmieli z Europy, USA oraz Nowej Zelandii.. Niestety po pewnym czasie robi się strasznie pusto. 0,2/0,5

Smak: Ostra cytrusowość, jednak szybko łagodnieje. Wysycenie zerowe. Dość puste. Goryczka średnia, lub raczej niska. Lekko rozgrzewające i ściągające. Jak na piwo, które ma ok. 4 miesięcy (butelkowane w lutym 2013) dość slabe. 5,0/8,0

Stosunek ceny do jakości:  Niestety nie warto 0/0,5

Ocena: 5,2/10


środa, 12 czerwca 2013

Bycza Żółć w piwie!!

OX BILE, Polska, Haust, butelka 0,5l – 10,50 zł

O dodawaniu byczej żółci do piwa zamiast chmielu (w celu uzyskania goryczki) słyszał chyba każdy. Browar Haust postanowił to wykorzystać i uwarzył najbardziej goryczkowe piwo w kraju nazywając go właśnie Ox Bile, czyli Bycza Żółć. Przebojowa nazwa, wspaniały styl jakim jest Imperial IPA i zapowiedź trzy cyfrowej wielkości IBU wróżyły sukces i tak tez się stało – piwo wyprzedało się na pniu, a wielu chętnych musiało obejść się smakiem. Dodatkowym smaczkiem jest podniesienie przez piwowara Haustu rękawicy rzuconej przez kolaborantów (Widawa&Kopyra) w walce o najbardziej goryczkowe piwo w kraju. Do tej pory za takowe uznawano Sharka i Sępa, które były bliskie granicy 100 IBU. Receptura opracowana z pomocą piwowara domowego o pseudonimie Kuli.

Etykieta bardzo ładna, na niej oczywiście byk na żółtym tle. Pełna informacja: 20% ekstraktu, 8,6% alkoholu, użyte chmiele: Chinook, Palisade, Centennial. Rozlewane 14.V ważne 21 dni od tej daty.

Barwa: bursztynowa, prawie klarowne. Niestety pływa jakiś farfocel, którego być nie powinno. 0.25/0.5

Piana: średniej wysokości, drobnoziarnista, długo utrzymuje się kożuch. Solidna, ale bez rewelacji. 0.5/0.5

Zapach: intensywny aromat chmielów ze słodką otoczką 0.5/0.5

Smak: owoce, nuty cytrusowe w słodkiej wersji z lekka kwaskowatością, odrobina słodowości. Goryczka początkowo wydaje się łagodna, ale jej intensywne bardzo potężne uderzenie następuje z lekkim opóźnieniem. Jest na pewno wyższa niż w Sharku, ma charakter grejpfruta, co dodatkowo podkreśla mocna słodycz. Przyjemnie osadza się na podniebieniu. 7/8

Stosunek ceny do jakości: piwo warte swojej ceny 0.5/0.5

Ocena: 8.75/10

Dla mnie nie ma wątpliwości – to najbardziej goryczkowe piwo w kraju z trzy cyfrowym wskaźnikiem IBU. Do tego w smaku jest wyborne – polecam! Jaka będzie odpowiedź duetu Kopyra-Frączyk? Może włączy się ktoś trzeci do pojedynku?

Ps.
Zastanawiałem się czy poruszyć temat dodawania byczej żółci, ale stwierdziłem, że chyba nie jest to konieczne i wiecie, że to bajka. Jeżeli ktoś ma jednak wątpliwości i chciałby podyskutować w tym temacie, to zapraszam do komentarzy. 

11.X aktualizacja 

Kilka słów o nowej (01.10) warce OX BILE:
- niechlujnie wycięta, krzywo naklejona etykieta
- zmiana pojemności z 0,5l na 0,33l nie cieszy, ale wydaje się uzasadniona zważywszy na ogromny popyt i niską podaż
- brak piany
- w aromacie poza przyjemnymi nutami chmielowymi wyraźnie wyczuwalny  alkohol w nieprzyjemnej spirytusowej wersji
- smak: nuta spirytusowa zabija wszystko... ciężko dopić do końca :/
TOTALNIE NIEUDANA WARKA! Było 8.75 za I, teraz 2.5 na 10

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Koźlak pszeniczny od Hofmann`a.

Hofmann Weizenbock, Privatbrauerei Hofmann Pahres, Niemcy, butelka 0,5 - 7,25 zł

Uprzedzając końcową ocenę - bardzo dobry, stylowy koźlak pszeniczny od Hofmann`a (nie, nie od tego).
Jak wspomniałem stylowy, a więc zaczynając od składu: 60% jasnego pszenicznego, 35% jasnego jęczmiennego oraz 5% wiedeńskiego. Następnie ... należy czytać niżej:)

Barwa: Pomarańczowa, wpadająca w jasnordzawą. Solidnie zmętnione, jednak zmętnienie to jest bardzo równomierne, nie ma żadnych wyraźnie zaakcentowanych drobinek w piwie.

Piana: Wysoka, drobna. Szybko się redukuje, jednakże do bardzo solidnego krążka utrzymującego się przez długi czas. 0,5/0,5

Zapach: Wyczuwalne drożdze, delikatne kwiaty, solidny aromat chlebowy oraz najbardziej solidny fenolowy aromat przyprawowy (mocny goździk). Po kilku minutach przykrywa większość poprzednich aromatów. 1,0/1,0

Smak: To co się niestety zbyt narzuca to za mocny smak fenolowy, konkretnie goździk. Ciut za dużo go. Tym co mocno kontrastuje z owym smakiem jest niezwykła aksamitność tego piwa. Bardzo ciekawe i przyjemne połączenie daje bardzo dobry efekt w postaci dużej pijalności. Dodatkowo pijalność podbija, jak to w piwach pszenicznych, niskie wysycenie. Piwo ze względu na swe parametry (16,5% ekstraktu oraz 6,8% alkoholu) jest zarówno treściwe, jako i delikatnie rozgrzewające. 7,0/8,0

Stosunek seny do jakości: Bardzo przyjemny koźlak pszeniczny - za tę cenę brać w ciemno. 0,5/0,5

Ocena: 9,0/10




sobota, 8 czerwca 2013

Piwo jak podróż Route 66?

Podróże Kormorana American IPA – warka 01/2013, Polska, Kormoran, butelka 0,5l – 8 zł

W dniu dzisiejszym planowałem recenzję Ox Bile z browaru Haust, ale wczoraj trafiła w moje ręce najnowsza premiera na rynku – American India Pale Ale z serii Podróże Kormorana. AIPA to nic innego jak klasyczna IPA z zastosowaniem amerykańskich chmieli: Cascade, Chinook, Citra, Centennial, Mosaic. Są one dodawane 7krotnie: na zacier, brzeczkę przednią, 4 dawki do kotła warzelnego oraz chmielenie na zimno. Goryczka 85 IBU (dla przykładu Tyskie ma 20IBU), 6% alkoholu i 16% ekstraktu, pasteryzowane, niefiltrowane. Lekko podrasowana etykieta wygląda znakomicie, tym razem wypukły jest nie tylko napis, ale i torba, a w tle za podróżnikiem Nowy Jork ze Statuą Wolności. Kapsel bez zmian. Na koniec cytat z etykiety: „ to piwo było jak przyśpieszony film o Stanach: aromat cytrusów i owoców tropikalnych przeniósł mnie wprost na Hawaje. Barwa niczym syrop klonowy, pierwszy łyk jednak nie wniósł słodkości, a jedynie dobrze skontrowaną ze słodowością żywiczność iglastego lasu. Świeżość pobudziła mnie jak bryza z wodospadu Niagara. Piwny majstersztyk, jak jazz w Saint Louis, jak wiatr w Chicago, jak podróż Route 66. I pomyśleć tylko, że całą różnorodność USA da się zamknąć w jednym piwie...”.

Barwa: bursztynu przechodzącego w miedź. Spore zmętnienie.

Piana: obfita, jasno kremowa, drobnoziarnista, kozuch utrzymuje się do samego końca. Znaczy szkło. Bardzo dobra! 0.5/0.5

Zapach: średnio intensywny, oczywiście chmielowy, w pierwszej linii owoce (takie z kompotu), odrobina cytrusów. Ogólnie aromat słodki. Z uwagi na zastosowane chmiele liczyłem na więcej. 0.5/1

Smak: tym razem przeważają nuty cytrusowe, a owoce z kompotu są w głębi. Z zapowiadanych owoców tropikalnych praktycznie nie czuję, natomiast nuty żywiczne są lekko wyczuwalne. Deklarowany wysoki poziom goryczki jest faktycznie odczuwalny. Od chmielu ma ona charakter grejpfrutowy z klasycznymi nutami chmielowymi. Słodowa słodycz jest tylko odległym cieniem, dlatego całość ma zdecydowanie wytrawny charakter. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: piwo nie jest tanie, ale zważywszy na zastosowane chmiele cena jest do zaakceptowania. 0.5/0.5

Uwagi:

Ocena: 7/10

Piwo bardzo smaczne i warte spróbowania, ale nie wybitne. Brakuje mu jednak sporo do czeskiego Pelikana (opis już niedługo!).

Więcej o samej serii i jej założenia już niedługo w tekście o trzech warkach Weizenbocka z pierwszej podróży.

czwartek, 6 czerwca 2013

Special Pale Ale czy raczej American Pale Ale?

Buxton SPA, Buxton Brewery, Anglia, butelka 0,5 l - 11.50 zł


Buxton Brewery Company to mały rzemieślniczy browar położony w Buxton, w hrabstwie Derbyshire, i założony w roku 2008. Miasteczko to znajduje się 28 mil na południowy-zachód od Sheffield (jeżeli kogoś to interesuje to najpierw wyjeżdzamy na południe drogą A621, a w miejscowości Ashford in the Water zjeżdżamy na zachód w drogę A6). 

Misją browaru jest - "Warzyć lepsze piwa". Do tej pory browar zdobył tylko jedną nagrodę - srebrny medal na International Beer Challange za piwo Wild Boar. Jednakże piwa te są mocno doceniane przez samych konsumentów: Imperial BIPA zajmuje 7. miejsce w Top50 swej kategorii na Ratebeer.com. Ta sama BIPA oraz Axe Edge posiadają 99 punktów w swoim stylu. Jak podaje browar Axe Edge IPA jest wśród Top20 na świecie, a Imperial BIPA w Top3.



Barwa: Złota, opalizująca, bardzo ładna 0,5/0,5


Piana: Biała i drobna. Jedyny mankament to bardzo szybka redukcja do ok 0,5 cm warstwy. 0,2/0,5

Zapach: Delikatny cytrusowy, troszkę słodki, co tlumaczy aromat multiwitaminy. 0,5/0,5

Smak: Początkowa żywiczno - sosnowa goryczka (mieszanka chmieli z USA oraz Nowej Zelandii) z czasem zmienia się w bardziej "zieloną". Intensywność, z początkowej mocnej, z czasem maleje. W jamie ustnej pozostaje na dłuższy czas. Niskie wysycenie potęguje pijalność tego piwa. 7,0/8,0

Stosunek ceny do jakości: SPA to nic innego jak poczciwe APA. Bardzo pijalne, w bardzo dobrej cenie i pojemności. Mogę polecić z czystym sumieniem 0,5/0,5


Ocena: 8,7/10,0




środa, 5 czerwca 2013

Piwo dla początkujących

King Of Hop, Polska, AleBrowar, butelka 0,5l – 6.95 zł

Po pierwszej hucznej i celebrowanej premierze Ale Browaru (opis Smoky Joe) w tym roku, druga przeszła bez echa. Nie budowano otoczki w około piwa, a sama dostawa do sklepów mocno się opóźniła. Na etykiecie typ niby Elvis co nawiązuje do nazwy, aczkolwiek nie mam pojęcia czemu siedzi na głowie ochroniarzowi. Piwo w stylu American Pale Ale, użyto amerykańskich chmieli: Amarillo, Mosaic oraz Centennial, 12% ekstraktu, 5% alkoholu i 45 IBU. Na butelce nowy kapsel firmowy, wybrany poprzez głosowanie na Facebooku browaru.

Barwa: jasno złote, lekko opalizująca mgiełka.

Piana: dość obfita, biała, drobno i średnio ziarnista, trwała, znaczy szkło.  0.5/0.5

Zapach: wyraźny chmiel z owocami egotycznymi i słodka podbudową słodową. 0.75/1

Smak: słodowy, chmiele z nutami żywicznymi, trochę cytrusów, odrobina owoców egzotycznych. Goryczka o średniej intensywności (żywiczna z odrobiną grejpfruta), mocno zalegająca co sprawia wrażenie iż jest silniejsza. Całość słodka, ale wyraźna cytrusowa kwaskowatość i goryczka to równoważą. 4.5/8


Stosunek ceny do jakości: niby smaczne, ale są piwa dużo lepsze w tej cenie. 0.25/0.5

Uwagi: 

Ocena: 6/10

Piwo piłem również w wersji lanej w katowickiej Białej Małpie i wrażenia były bardzo podobne. King Of Hop to solidny średniak, którego dobrze się pije i można posiedzieć przy nim dłużnej. Tylko po co, jak są piwa dużo lepsze? Mogę je polecić natomiast osobą, które dopiero rozpoczynają przygodę z piwami, jako rozgrzewkę przed IPA.

Kormoran wraca ze Stanów.

Dziś ukazała sie wiadomość, iż olsztyński browar regionalny Kormoram w ciekawej serii piw Podróże Kormorana tym razem zaoferuje nam styl AIPA. 

Zanim czym jest AIPA, dowiemy sie czym jest IPA. 

Otóż jest to mocno chmielone piwo górnej fermentacji, które w dawnych czasach było wysyłane droga morską do Indii. Stąd rozwinięcie India Pale Ale (Indyjskie Jasne Ale). 

A czemu AIPA? Dodatek literki A oznacza, ni mniej, ni więcej, tylko American. Wynika
to z faktu zastosowania do mocnego chmielenia amerykańskich, aromatycznych chmieli.
W przypadku tego piwa będą to: Cascade, Chinook, Citra, Centennial, Mosaic.

Zastosowane chmiele, ilość chmielenia - 7 razy (sic!) oraz IBU na poziomie 85 zapowiada pyszną kombinację. Już nie mogę się doczekać...



poniedziałek, 3 czerwca 2013

Czy ja dobrze czuję?

Kipling South Pacific Pale Ale, Thornbridge Brewery, Anglia, butelka 0,5 l - 14,90zł

Do tej pory browar Thornbridge była dla mnie całkowicie nieznany. Znaczy, widziałem wiele piw z niego, jednak jak dotąd nie miałem okazji spróbować ani jednego ich piwa. Mój wybór padł na piwo Kipling South Pacific Pale Ale. 

Jak się okazało jest to wielce utytułowane piwo. Swoją pierwszą nagrodę dla browaru zdobyło w roku 2006 na konkursie CAMRA w Sheffield. Aż do roku 2011 zdobywało rok do roku jakiś tytuł.

Na etykiecie znajduje się Flora - bogini kwiatów. Jest to reprodukcja rzeźby znajdującej się w Ogrodzie Włoskim w Thornbidge Hall

Tyle ciekawostek.

Barwa: Jasnozłota, opalizująca. 0,5/0,5

Piana: Niska, drobna, absurdalnie szybko redukuje się do cienkiego pierścienia. 0/0,5

Zapach: Owocowy, lekko nad wszystkim góruje kiwi, jednak po pewnym czasie pojawia się aromat lekko ściętego kurzego żółtka. 0,25/0,5

Smak: Pierwszym smakiem wyczuwalnym po nabraniu piwa do ust jest posmak  soku typu multiwitamina. Goryczka znikoma, lekko pozostająca na dłuższy czas. Wysycenie zerowe. I coś czego nigdy w życiu bym się nie spodziwał spotkać w piwie. Podobnie jak w aromacie jest to smak lekko ściętego kurzego żółtka. Bardzo dziwna sprawa. 

Raczej nie jest to skutek użycia nowozelandzkiego chmielu Nelson Sauvin (ewentualnie tu). Piłem Flying Dog Imperial IPA - Nelson Sauvin Single Hop i tam nie było takiego posmaku i aromatu (nota bene piwo ogromnie rozczarowujące). A oba te piwa to właśnie single hop`y.  5,0/8,0

Stosunek ceny do jakości: Piwo byłoby całkiem stylowe gdyby nie ten posmak żółtka. Jednakże dla mnie osobiście jakoś to strasznie nie przeszkadza i jest nawet ciekawe. 0,5/0,5

Uwagi: Thornbridge jest pierwszym browarem  na terenie Zjednoczonego Królestwa, który użył chmielu Nelson Sauvin.

Ocena: 6,25/10,0

sobota, 1 czerwca 2013

Dzień Dziecka, Gwiezdne Wojny i Imperial Sweet Stout!

Death Star, Włochy/Anglia, Revelation Cat, butelka 0,33 l. - 24 zł

Z okazji obchodzonego dziś Dnia Dziecka chciałem życzyć wszystkim naszym czytelnikom, którzy mają w sobie coś z „dorosłych dzieci” wiele radości, spełnienia marzeń i szczerej dziecięcej radości z odkrywania nowych piwnych smaków! Wasze zdrowie! 

Z okazji wspomnianego święta sam postanowiłem zrobić sobie prezent i zaszaleć kupując najdroższe piwo w mojej karierze. Uważam, że Imperial Stouty to korona piwowarstwa więc wybór musiał paść na piwo w tym stylu. Dlaczego to konkretnie? Na pewno najważniejszym jest obecność w składzie lasek wanilii, dodatkowo rewelacyjna etykieta z Gwiazdą Śmierci doskonale znaną wszystkim fanom cyklu Gwiezdnych Wojen, świetne logo browaru (chociaż kotów nie lubię) z którym jeszcze nie miałem kontaktu. Dodatkowo oczywiście jak przystało na mlecznego stouta (w części krajów zamiast milk stosuje się nazwę sweet) ma w składzie laktozę, oraz amerykański chmiel. Piwo bardzo mocne bo zawiera aż 13% alkoholu. Producent poleca do piwa dobre cygaro lub czekoladę, ale ja zadowolę się samym trunkiem.

Revelation Cat to browar bardzo młody, w teorii włoski chociaż warzy piwo w Anglii w hrabstwie Kent. Szczyci się warzeniem tanich (ehm bez komentarza) piw z najlepszej jakości surowców, przy użyciu nowoczesnych technologi, oraz będących ich znakiem rozpoznawczym drożdży „Mario” . Piwowarem jest pochodzący z Rzymu Alex Liberati. Zjechał on pół świata poznając tajniki piwowarstwa rzemieślniczego w poszczególnych krajach, prowadził podobno jedną z najsłynniejszych rzymskich piwiarni, zajmował się eksportem i importem piwa, aby wreszcie w 2012 roku otworzyć swój własny browar. Miałem możliwość obejrzeć kilka ich etykiet i to dla mnie niesamowity plus, zawarte na nich informacje o produkcie są również bardzo zadowalające i podane w ciekawej graficznie formie.

Barwa: nieprzenikniona czerń

Piana: dość niska (ale wyższa niż w chwili robienia zdjęcia), drobnoziarnista, brązowa, redukuje się do kozucha przywodzącego na myśl cappuccino. 0.5/0.5

Zapach: z butelki unosi się wspaniały aromat miodu z kitem, po przelaniu unoszą się nuty czekoladowe, kawowe, owocowe w słodkiej formie z odrobiną alkoholu. 0.75/1

Smak: pierwsza myśl: ależ niesamowicie gładkie, aksamitne wręcz kremowe! Wyraźna wanilia, czekolada, kakao, kawa, rodzynki, owoce, odrobina nut palonych, wyczuwalne nuty popiołu. Laktoza nie wystepuje w klasycznej postaci, lecz w formie gęstej kremowej śmietany. Opisane doznania to jedynie namiastka tego co czuć w rzeczywistości! Całości to niepowtarzalny bukiet smaków, niesamowicie intensywny, bogaty, pełen treści i smaczków – fenomenalna kremowa paleta doznań. I ta wanilia! Coś wspaniałego! Goryczka intensywna o palonym charakterze. Na finiszu wyczuwalny alkohol, ale nie w czystej postaci. W zasadzie nie stanowi wielkiego problemu, ale lepiej gdyby był całkiem przykryty. Gdyby nie on było by 8, a tak: 7.75/8

Stosunek ceny do jakości: cena koszmarna, ale piwo bliskie perfekcji! 0.25/0.5

Uwagi: bardzo mocno rozgrzewa! .

Ocena: 9.5/10

Jestem w 100% zadowolony z zakupu! Udany prezent i piwo z najwyższej półki. Nie ukrywam iż mam ochotę spróbować jeszcze czegoś z tego browaru, ale ceny mimo, że niższe są nadal zaporowe (15-20 zł).