wtorek, 26 lutego 2013

Kormoran Świąteczne


Świąteczne, Browar Kormoran, butelka 0,5l.


Świąteczne piwo od Kormorana pite na nieco ponad miesiąc przed końcem daty przydatności. Czy zyskuje, czy traci? Zapraszam do lektury.

Barwa:

Piwo barwy ciemnej, pod światło przejrzyste – dające rubinowe wypełnienie sniftera. 0,5/0,5

Piana:

Niestety nie stwierdzono tu żadnych rewelacji. Średniej wysokości, beżowa, bardzo szybko opada, nie pozostawiając żadnego śladu na szkle. 0,25/0,5


Zapach:

Wyraźny aromat suchych pierników, mocno cynamonowe. 0,5/0,5

Smak:

Smak jest odzwierciedleniem aromatu – piernik, cynamon. Dodatkowo można wyczuć delikatny posmak goździka. Goryczka minimalna, typowo przyprawowa (mam odczucie, iż pochodzi
od skórki pomarańczowej). Wysycenie niskie. Piwo daje dziwne uczucie suchości po przełknięciu, łączące się również z odczuciem ściągania i delikatnego pieczenia. 3/8

Stosunek ceny do jakości:

Na 32 dni przed terminem ważności nie warto kupować. Świeże owszem. 0,25/0,5

Uwagi:

Piwo z tak krótką datą ważności nie jest zbyt smaczne – nie ma tragedii, jednakże znając bardziej intensywny zarówno smak, jak i aromat, nie można się nim zachwycać. Kolejne rozczarowanie piwem, które jest bliskie terminu przydatności.

Ocena: 4,5/10




poniedziałek, 25 lutego 2013

Dyniamit!


Dyniamit!, Pinta, Polska, butelka 0,5l


Barwa:

Piwo jest wyraźnie rdzawe, mętne. W całej objętości pływają drobinki – najprawdopodobniej są to drobinki przypraw. 0,5/0,5

Piana:

Piwo nalewa się z dość wysoką, drobną pianą. Barwa to biel złamana w kierunku pomarańczowego. 0,5/0,5

Zapach:

Pierwszy aromat jest wyraźnie kwaśny. Po pewnym czasie zmienia się w delikatnie goździkowy. 0,25/0,5

Smak:

Niestety tutaj mamy ogromne rozczarowanie. W smaku kwas, kwas
i tylko kwas. Piwo zupełnie zepsute. A szkoda. 0/8

Stosunek ceny do jakości:

Jeżeli macie jeszcze gdzieś „skitraną” butelkę jak najszybciej sprawdźcie czy jeszcze się do czegoś nadaje. 0/0,25

Uwagi:

Świeże owszem. I tylko świeże, nie warto ryzykować. I tak czekam na świeżą warkę. Chętnie wrócę do niego.

Ocena: 1,25/10


Sarmata postanowił podejść do tematu w troszkę inny sposób. W jaki? Zapraszam do lektury jego przemyśleń.



Z racji tego, że uczestniczyłem w tej samej degustacji o tym konkretnym egzemplarzu mogę napisać tylko, że piwo było zepsute mimo kilku miesięcy zapasu do końca przydatności. 

O problemie wspomniałem przedstawicielowi Pinty. W odpowiedzi uzyskałem informację: "Wszystko wskazuje na to, że jest to jednak incydent - otworzyliśmy jedną z naszych archiwalnych butelek Dyniamitu i nic jej nie dolegało."

Czy faktycznie był to zwyczajny pech i trefna butelka, czy też piwo nie nadaje się do dłuższego przechowywania, nie wiem. Kolejnej warki testować jednak nie będę i skupię się na degustacji świeżego piwa.

W celu przedstawienia Dyniamitu w nieco inny świetle pozwolę sobie zacytować moje notatki ze wcześniejszej degustacji: 

"Pumpkin Ale czyli amerykańskie piwo sezonowe wypuszczane na Halloween. W USA jest to piwo bardzo popularne, a jego geneza sięga aż do wojny o niepodległość. Piwo to jak sama nazwa wskazuje zawiera w sobie dużą ilość pieczonej dyni (z przyprawami). Piwo posiada 16% ekstraktu i 6% alkoholu, ładna, klimatyczna etykieta (zdecydowanie najlepsza Pinty). Piana wysoka, solidna, średnie opadanie, barwa burszynowo-pomarańczowa, lekko mętne, zapach goździkowo-cynamonowy. W smaku bardzo wyraźne przyprawy - przewaga goździków, słabiej wyczuwalny cynamon, imbir. Sama dynia jest nieco schowana, robi sycące tło. Nie jest ani słodkie, ani goryczkowe, te aspekty w delikatnej formie się równoważą. Czuć że przyprawy są naturalne i dobrze zastosowane. To jedyny Pumpkin Ale jaki piłem, więc nie wiem jak się ma produkt Pinty do oryginałów, ale uważam ten eksperyment za bardzo udany i warty spróbowania. Ocena: 5/6" 

Opis ten nie był przygotowany z myślą o blogu, a jedynie opracowany na własny użytek, jednak ze względu na specyficzną sytuację myślę, że warto go przywołać, aby w pełni zobrazować to piwo.












niedziela, 24 lutego 2013

Dampfbier z Widawy

Piwo Parowe, Polska, Widawa, butelka 0,5l – ok. 7 zł

W celu wyjaśnienia co to za piwo zacytuję jego twórcę Wojtka Frączyka: „Parowe to moja dość swobodna interpretacja niemieckiego stylu "dampfbier". Gatunek ten wywodzi się z Lasu Bawarskiego w południowych Niemczech. Specyfika tego stylu polega na użyciu drożdży górnej fermentacji (najlepiej przepracowanych już drożdży od weizena) do typowo lagerowego zasypu... Powiedzmy, że to jest moja interpretacja tego niszowego stylu. Uznałem, że zbyt ortodoksyjny Dampfbier będzie nudny”

Piwo pierwszy raz zostało uwarzone w 2012 roku z okazji 100 lecia linii kolejowej w Chrząstawie. Do tego wydarzenia nawiązuje klasyczna etykieta przedstawiająca parowóz. Piwo jest niefiltrowane, niepasteryzowane, zawiera 4,7% alkoholu i 11,6% ekstraktu.

Barwa: typowo złota, lekko mętne 0.5/0.5

Piana: niska, drobnoziarnista, o białej barwie. Szybko redukuje się do kożucha, który utrzymuje się bez mała do samego końca 0.25/0.5

Zapach: na pierwszym planie zdecydowana chmielowość, bardziej tropikalna niż cytrusowa, a w tle przyjemne nuty chlebowe 0.5/0.5

Smak: silny smak świeżego chleba, z odrobiną nut drożdżowych. Wyraźny chmiel nadaje mu nut iglastych. Czyli nie tyle żywicznych, co przywodzących na myśl zapach igieł z choinki. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: nieco za drogie, ale warto zakupić. Należy pamiętać, że to browar restauracyjny i dystrybucja piw butelkowych nie jest dla nich priorytetem, dlatego można ją zaakceptować. 0.25/0.5

Uwagi: Ciekawy i warty poznania smak. Kolejne nietypowe i udane piwo na naszym rynku.

Ocena: 7/10

Hardcore IPA


Hardcore IPA, BrewDog, USA, butelka 0,33

Chmielowe szaleństwo od BrewDog`a. Czy warto, czy trzeba i kiedy - o tym poniżej.

Barwa:

Po przelaniu do sniftera oczom ukazuje się ciecz klarowna, barwy miedzianej. Nie stwierdzono żadnych drobinek pływających w piwie. 0,5/0,5


Piana:

Piana niestety nie jest szczególnie godna uwagi. Po nalaniu nie uzyskuje szczególnie imponujących rozmiarów, jest co najwyżej średniej wysokości. Pęcherzyki występujące w niej są rozmiarów drobnych i średnich. Barwa lekko beżowa. Na plus można zaliczyć chyba jedynie to, że w miarę ładnie oblepia szkło. 0,25/0,5

Zapach:

Po otwarciu butelki do nosa dochodzi aromat wybitnie chmielowy. Bardzo intensywny cytrusowo-żywiczny. Po opróżnieniu butelki można się doszukać w niej nut bardzo słodkich. 0,25/0,5

Smak:

Pierwszy łyk dominuje w aromaty żywiczne, który w drugim i trzecim szeregu wzmacniany jest delikatnym posmakiem mocnej, gorzkiej herbaty oraz delikatnej słodkości. Piwo jest wytrawne. Goryczka jest intensywna, jednak nie przez długi czas. Pozostawia po sobie długi, jednak już teraz, łagodny posmak na języku. Wysycenie na poziomie niskim, jednakże pozostawia uczucie lekkiej szorstkości w jamie ustnej (zapewne konsekwencja żywiczności). Zawartość alkoholu na poziomie 9,2 %, która jest bardzo dobrze przykryta smakiem tego piwa, pozostawia uczucie rozgrzewania w ustach. 5/8


Stosunek ceny do jakości:

Przy takim terminie nie warto kupować. Świeże brać skrzynkami. 0/0,5


Uwagi:

Jestem nim bardzo zawiedziony. Gdybym pił je pierwszy raz pewnie byłbym na plus. Jednak jest to moje drugie podejście do tego piwa. Za pierwszym razem byłem nim oczarowany. Bukiet aromatyczny był nieopisanie ujmujący. Siedziałem dobre kilkanaście minut jedynie wąchając je. Smak też był na nieporównywalnie wyższym poziomie. Wpływ na to miał zapewne czas jaki pozostał do końca jego terminu ważności. Pierwszą butelkę piłem ok. 3-4 miesięcy temu, obecna do swej daty miała już ok. 8 miesięcy. Niestety po raz kolejny potwierdza się prawidłowość, iż piwa mocno chmielone należy pić możliwie jak najświeższe. Podobny przypadek miałem z RJ z końcówką daty przydatności.

Ocena: 6/10




sobota, 23 lutego 2013

Piwa Celtyckie od Jako część 2

Kontynuuję degustacje piw Celtyckich z Jako. Drugim ocenianym piwem będzie ciemne wiśniowe. Z góry zaznaczam, że nie lubię piw aromatyzowanych, bo i jak je lubić?? Po jakie licho tworzyć piwa sztucznie zaprawiane sokami czy innymi chemiami, gdy można dany smak uzyskać za pomocą słodu??

  Celtyckie ciemne wiśniowe, Polska, Jako/Sulimar (??), butelka 0.33 l – 1.99 zł
 
Etykieta i kapsel jak wspomniałem w pierwszej części w celtyckim stylu (logo run z monety), alkohol 5,8%.

Barwa: pod światło wiśniowo-czereśniowa 0.5/0.5

Piana: tworzy się tylko przy nalewaniu i błyskawicznie znika 0/0.5

Zapach: słodu i soku wiśniowego 0.25/0.5

Smak: woda z sokiem wiśniowym, którego dodano za dużo (za słodkie) 2.5/8

Stosunek ceny do jakości: cena niska, ale i produkt marny 0/0.5

Uwagi: Da się to wypić bez większego kręcenia nosem, ale dlatego że to tylko 0,33 :) Dla osób, które lubią takie wynalazki może być ok, reszta powinna omijać z daleka.

Ocena: 3.25/10
 
Kolejnym, degustowanym z serii jest ciemne:

Celtyckie ciemne, Polska, Jako/Sulimar (??), butelka 0.33 l – 1.99 zł

Barwa: brązowa, klarowne 0.5/0.5
 
Piana: podobnie beznadziejna, pojawia się przy nalewaniu w stylu napojów gazowanych i błyskawicznie znika 0/0.5

Zapach: praktycznie niewyczuwalny, jakieś nuty słodowe 0/0.5

Smak: jaki smak... zasadniczo napój bezsmakowy, wodnisty trunek słodkawym karmelowym posmakiem, jakimiś nutami słodowymi i minimalną goryczką 2.5/8

Stosunek ceny do jakości: tylko dla zbieraczy etykiet 0/0.5

Uwagi: 6% alkoholu, piwo nie ma w sobie nieprzyjemnych posmaków, czegoś co by mogło nie smakować, jest ono po prostu nijakie. Gdyby nie wysokie nasycenie, można by pic jak wodę.

Ocena: 3/10

Ostanim z serii będzie Celtyckie niepasteryzowane, którego opis pojawi sie gdy tylko uda mi się go zakupić i zdegustować.

piątek, 22 lutego 2013

Celebration 2012 - Sierra Nevada

Celebration 2012 (Fresh Hop Ale), USA, Sierra Nevada, butelka 0,335l – 12,5 zł
Jest to moje pierwsze spotkanie z amerykańskim browarem Sierra Nevada. Importem tego piwa do kraju zajęła się krakowska Omerta. Polska premiera piw miała miejsce w luty tego roku. Na pierwszy ogień idzie piwo sezonowe, zimowa IPA Celebration. Na krawatce rocznik piwa, etykieta naprawdę ładna, kojarząca się ze świętami (co roku nieco inna). Z istotnych danych tylko zawartość alkoholu – 6,8%. Kapsel dedykowany dla browaru, kolorystycznie dopasowany do etykiety.

Barwa: wyrazista, złoto-bursztynowa, klarowne 0.5/0.5

Piana: wysoka, jasno kremowa, początkowo zbita szybko się rozchodzi i opada do zwiewnego kożucha, znaczy szkło 0.5/0.5

Zapach: chmielowy, unosi się lekka słodycz o charakterze kwiatowo-miodowym, nuty malinowe. Bardzo przyjemny, chociaż mógłby być nieco intensywniejszy. 0.5/0.5

Smak: Urzekający bukiet smakowy w którym trudno wyłowić pojedyncze składniki. Kwiatowo-owocowy (min. malina, czarny bez), minimalna słodkość, jakby muśnięty miodem, a do tego silna chmielowa goryczka. Spokojnie powyżej 60 IBU, długo utrzymuje się w ustach, ma nieco grejpfrutowy charakter. Opis nie oddaje pełni smaku, gdyż mamy do czynienia, ze wspaniałym bukietem, którego trzeba skosztować, a w pełni rozumieć ta rozkosz smaków. 7.5/8

Stosunek ceny do jakości: za tak pyszne piwo można płacić tak wysokie sumy! Na pewno zakupie ponownie. 0.5/0.5

Uwagi: Wyborne piwo!

Ocena: 9.5/10

Pierwsze spotkanie z browarem Sierra Nevada wypadło wręcz rewelacyjnie, czy inne piwa są równie dobre? Przekonamy się już wkrótce, gdyż Pan B. przygotowuje opracowania następnych.

czwartek, 21 lutego 2013

Piwa Celtyckie od Jako część 1

W sieci sklepów „Żabka” w ofercie pojawiło się piwo „Celtyckie” z firmy Jako (nie mylić z tym z Witnicy), która najprawdopodobniej warzy je w browarze Sulimar. Z tej serii ukazały się cztery produkty, z czego mnie udało się zakupić trzy. Są one butelkowane w zwrotne bączki o pojemności 0,33 l. Nazwa piwa ma nawiązywać do kultury celtyckiej, druidów, podobnie logo i kapsel, które są kopią monety celtyckiej z runem, znalezionej na ziemiach polskich (Kalisz i okolice).

Celtyckie ciemne miodowe, Polska, Jako/Sulimar (??), butelka 0.33 l – 1.99 zł

Na pierwszy ogień poszło miodowe ciemne, 5,8% alkoholu, pasteryzowane. Co rzadko spotykane nie wmawiają nam, że miód jest naturalny, a jedynie napisali: „z prawdziwym, czystym miodem”.

Barwa: ciemno brązowa, wpadająca w rubin, klarowne 0.5/0.5

Piana: tworzy się tylko przy nalewaniu, buzuje i znika 0/0.5

Zapach: umiarkowany, sztucznego miodu 0/0.5

Smak: na pierwszym planie wyraźne nuty miodowe(umiarkowanie słodkie), jednoznacznie kojarzące się ze sztucznym, ale w miarę smacznym miodem. Podkład karmelowo-palony, z przewagą karmelu. Słaba goryczka . 3.5/8

Stosunek ceny do jakości: z racji tego, że piwo kosztuje niecałe 2 zł można ten wskaźnik uznać za spełniony 0.5/0.5

Uwagi: lepsze od Gniewosza czy Łomży Miodowej.

Ocena: 4.5/10
Patrząc przez pryzmat masowego produktu dostępnego w największej sieci mały sklepów nie jest źle. Jest to przeciętne piwo w przystępnej cenie. Osobiście wracać do niego nie planuje, ale może obecność tego typu tanich piw przyciągnie nowych odbiorców, którzy zaciekawieni kupią i z czasem będą rozszerzać piwne zainteresowania. Jeszcze kilka lat temu produkcja takich piw wydawała się nierealna.

Kilikia Celebratory

Kilikia Celebratory, Armenia, Kilikia, butelka 0,5l. - 5,50zł

Kilikia to browar mieszczący się w stolicy Armenii - Erywaniu. Jego historia sięga 1952 roku o czym przypomina dedykowany browarowi (a, nie konkretnemu piwu) kapsel. Nie należy on do żadnego koncernu, a roczna produkcja wynosi ok. 100 tysięcy hektolitrów. To drugie piwo z tego browaru, które mam możliwość degustować. Pierwsze Dark Beer nie zrobiło na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Czy teraz będzie lepiej?

Barwa: słabej herbaty, sprawia wrażenie wypłowiałej. Klarowne. Podobno miało to być piwo specjalne/odświętne pół ciemne. 0/0.5

Piana: biała, obfita, początkowo średnio zbita, powoli się dziuraw i opada znacząc szkło. Opada do kożucha, który z czasem się dziurawi 0.5/0.5

Zapach: chmielu i słodu o średniej intensywności 0.25/0.5

Smak: wyraźna słodowość wraz ze słodyczą, nuty chmielowe, goryczka słaba, średniej jakości. Całkowity brak jakichkolwiek nut karmelowych czy palonych, nic w smaku nie wskazuje, że piwo naprawdę jest mieszane/rżnięte. Niestety lekko wyczuwalny DMS czyli posmak gotowanych warzyw, który zdecydowanie psuje wrażenia smakowe. 3.5/8

Stosunek ceny do jakości: zdecydowanie za drogie, tego typu piwa powinny kosztować ok. 2-3 złotych 0/0.5

Uwagi: 5,3% alkoholu, 13% ekstraktu – dane z kontr etykiety. Wysokie nagazowanie.

Ocena: 4.25/10

ps. jak pisałem we wstępniaku nie dysponuję aparatem fotograficznym, dlatego część zdjęć nie oddaje barwy piwa - to jest doskonałym przykładem.

środa, 20 lutego 2013

Cornelius pszeniczne z bananem - piwo kuriozum

Cornelius pszeniczne z bananem, Polska, Cornelius/Sulimar, butelka 0,5l – ok. 4,5 zł
Piwo to kupiłem będą w lekkim szoku – pszeniczne zaprawiane sokiem i aromatem bananowym! Przecież to jest kpina totalna. Banan (obok goździka) fundamentalny i najpopularniejszy smak piwa pszenicznego , który uzyskuje się w naturalny sposób, tworzony sztucznie? To tak jakby mleko od krowy zaprawiać, mlekiem w proszku... Nie mogłem się powstrzymać i kupiłem, aby zmierzyć się z największym kuriozum rodzimego piwowarstwa. Nie filtrowane, 3% alkoholu, sok bananowy (11,35%), chmiel wymieniony po kwasku cytrynowym...
Barwa: bardzo jasna, mdła (sok bananowy rozcieńczony z wodą) 0/0.5
Piana: tworzy się odrobina przy nalewaniu i natychmiast znika jak w gazowanym napoju 0/0.5
Zapach: słabo wyczuwalny, nuty soku bananowego z kartonu 0/0.5
Smak: sok bananowy zabił wszelkie inne smaki (jeżeli istniały kiedykolwiek), za słodki, lepi się do podniebienia. Za mocne wysycenie, jak w zbytnio nagazowanym napoju. Goryczka praktycznie nie występuje. 2.5/8
Stosunek ceny do jakości: lepiej kupić litrowy karton soku za 2,5zł 0/0.5
Ocena: 2.5/10
Trudno mi ten trunek nazwać piwem... To napój bananowy, który swoim smakiem nie dorównuje zwykłym sokom z Biedronki. Niewytłumaczalny pomysł, kiepskie wykonanie, trzymajcie się z daleka od tego dziwadła.

wtorek, 19 lutego 2013

Whiskey Weisse, Hösl

WHISKEY WEISSE, Niemcy, Hösl, butelka 0.5l – 6,50 zł

Ekspertem od whiskey (pomińmy rodzaje pisowni i przyjmijmy ta z etykiety) nie jestem, ale darzę ten trunek sporą sympatią dlatego nie mogłem się powstrzymać przed zakupem tego piwa. Mamy do czynienia z piwem pszenicznym warzonym z tradycyjnego słodu pszenicznego, oraz specjalnego słodu stosowanego do produkcji wspomnianej whiskey, który importowany jest ze Szkocji. Etykieta ładna, klasyczna - piwnica z leżakującymi beczkami. Kapsel dedykowany browarowi. Z racji tego, że piwo jest nietypowe, wybrałem również nietypowe szkło. Piwo pasteryzowane, niefiltrowane, 5,6% alkoholu. Czy ta otoczka to tylko sprytny chwyt marketingowy, czy też naprawdę wyjątkowe piwo zaraz się przekonamy.

Barwa: brązowo pomarańczowa, mętna, raczej nie można jej nic zarzucić z racji specyfiki produktu 0.5/0.5

Piana: mam świadomość, że kielich nie jest wymarzonym szkłem dla piany, ale w tym przypadku takowa nie występuje prawie wcale. Pojawiła się tylko niska, średnio ziarnista zaraz po nalaniu zniknęła bez śladu 0/0.5

Zapach: przyjemny, pszeniczno-goździkowy, z lekkimi nutami kwiatowymi i aromatem który można nazwać whiskey 0.5/0.5

Smak: klasyczne intensywne smaki piwa pszenicznego (na pierwszym planie goździk, dalej nieco aromatów kwiatowo-owocowych w tym najsilniejszy banan), przeplatają się z nietypowymi zdecydowanie słabszymi nutami kojarzącymi się z whiskey. Tworzy to bardzo ciekawy i nieco kwaskowy bukiet. Całość dość lekka, orzeźwiająca i pijalna. Goryczka niewielka, ale wyczuwalna wyraźnie. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: powinno być nieco tańsze, okolice 5 zł wydają się optymalne 0.25/0.5

Ocena: 6.75/10

Ciekawe i nietypowe piwo, w którym pszeniczność zdecydowanie dominuje, ale uzupełniające ją nuty dodają interesujące posmaki. Piwo warte zakupu i spróbowania.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Pożegnanie Ogni Szczęścia z Pinty

Ognie Szczęścia, Polska, Pinta* butelka 0,5l – 5,50 zł

Pod koniec grudnia 2012 roku na facebook'owym profilu Pinty pojawiła się informacja: „w przyszłym roku musimy zrezygnować z niektórych piw warzonych w 2012 roku, żeby zrobić trochę miejsca dla nowości. Pomożecie nam w eliminacji?”. Dziś już wiemy, że wyeliminowanym piwem są Ognie Szczęścia. Czy słusznie??
Piwo to przedstawicielem stylu Irish Red Ale. Ekstrakt: 11,5%, 4,2% alkoholu, pasteryzowane. Etykieta barwami nawiązuje do stylu, ale sama zlewająca się z tłem grafika nie zachwyca. Tradycyjny kapsel z logiem Pinty.

Barwa: czerwona, przywodząca na myśl mocną herbatę, właściwa dla stylu 0.5/0.5

Piana: wysoka, na początku zwarta, dość drobna, szybko i chaotycznie opada znacząc szkło. Utrzymuje się niski kożuch 0.25/0.5

Zapach: karmelowy, z nutami słodowymi i chmielowym muśnięciem, mało intensywny 0.25/0.5

Smak: na pierwszy plan wysuwa się karmel okraszony odrobiną paloności, pojawiają się nuty owocowe, podkreślające wytrawność piwa, gdzieś na orbicie krążą nuty słodowe. Goryczka palona, stosunkowo niska, ale wyraźnie zaznacza swoją obecność. 4.5/8

Stosunek ceny do jakości: jeżeli uznać, że średnia cena piwa niekoncernowego oscyluje w granicach 5 zł można uznać ją za prawie odpowiednią 0.25/0.5

Uwagi: średnia pijalnosć
Ocena: 5.75/10

Osobiście uważam, że Pinta ma w swojej stajni dwa dużo słabsze piwa: Stare Ale Jare oraz Odsiecz Wiedeńską (moja opinia o nich pojawi się na dniach). Ognie to solidny średniak, który spełnia ramy stylu i dobrze się w nie wpisuje. Decyzja o kasacji akurat tego piwa wydaje się niewłaściwa, ale browar na pewno w pierwszej kolejności kierował się wynikami sprzedaży, więc jego decyzje należy uszanować. Wypiłem to piwo ze smakiem i będę je dobrze wspominać.
  • Pinta jest browarem kontraktowym, który waży swoje piwa w Browarze na Jurze (Zawiercie)

KUJO Imperial Coffee Stout, Flying Dog

KUJO Imperial Coffee Stout, USA, Flying Dog, butelka 0.355l – 12.80 zł

Czego można się spodziewać dowiadujemy się już z samej nazwy - Imperial Coffee Stout. Jest to moje pierwsze piwo tego typu więc nie będę mieć porównania, ale oczekiwania mam wysokie zwłaszcza, że nie jest to tani trunek. Etykieta jest zarazem straszna i sympatyczna, specyfika Flying Dog'a. Dowiadujemy się z niej o składzie i zawartości alkoholu (8.9%) piwa, natomiast dzięki stronie internetowej browaru możemy uzupełnić te dane o wysokość IBU, które wynosi 40. Piwo robione jest z dodatkiem kawy (Black Dog Coffee) produkowanej specjalnie dla  browaru w lokalnej wytwórni. Kapsel firmowy, nie dedykowany piwu.

Barwa: absolutna czerń, brak przebłysków nawet pod bardzo mocne światło 0.5/0.5

Piana: niska, zbita, o beżowej barwie, bardzo szybko redukuje się do kożucha, co można zrozumieć przy tak wysokim alkoholu 0.25 /0.5

Zapach: wyraźna kawa, otoczona nutami owocowymi z lekko wyczuwalną czekoladą. Całość nie jest zbytnio intensywna, ale wyraźnie wyczuwalna 0.25/0.5

Smak: o dziwo na pierwszy plan wysuwają się intensywne nuty owocowe takie jak np. wiśnie, rodzynki (z lekkim posmakiem alkoholowym – nie przeszkadza), nuty kawowe współgrają ze słabszymi palonymi, pojawiają się bardzo przyjemne akcenty waniliowe, czekoladowe. Goryczka średnia o specyficznym kawowym (?) charakterze. Na sam koniec (piwo pite dość długo), alkohol przybrał na sile. 6.75/8

Stosunek ceny do jakości: prawie 13 zł za 0.355 l to jednak przesada w przypadku tej produkcji 0/0.5

Ocena: 7.75/10

Jest to drugie piwo sezonowe z Flying Dog'a, które piłem. Pierwsze K9 Winter nie zrobiło na mnie zbyt wielkiego wrażenia, w przypadku Kujo jest zdecydowanie lepiej. Przyznam iż spodziewałem się mocnej, dominującej roli kawy, a ta jest jakby na 2 miejscu po nutach owocowych, reszta to uzupełniające bukiet bardzo miłe dodatki. Należy zaznaczyć, że piwo jest bardzo wytrawne, w konsystencji gęste, aksamitne. Z jednej strony pije się je długo delektując się smakiem, a z 2 chętnie sięgnął bym po następne. Piwo bardzo smaczne i warte spróbowania, ale cena skutecznie odstrasza od częstszych degustacji.

niedziela, 17 lutego 2013

Samuel Adams Boston Lager


Samuel Adams Boston Lager, USA, butelka 0,33 – 6,9 zł

Barwa:

Barwa typowa dla lagera – herbata, łamane przez, ciemne złoto. Czyli żadna rewelacja, a zarazem klasyka gatunku. 1/1

Piana:

Piana jaka ukazała się mym oczom po przelaniu do kufelka (pomijając fakt, że piwo bardzo mocno się spieniło – celowo lagery degustuje w wyższych temperaturach) była imponująca, wysoka i sztywna.

W czasie gdy ustawiałem piwo do zdjęć przybrała ona jakiś złowrogi wygląd. Początkowo piana była średniopęcherzykowa, lecz po krótkim czasie pojawiły się bardzo duże bąble, zaczęła szybko opadać. 

Na sam koniec pozostawiła po sobie mgliste wspomnienie poprzedzone chwilowym widokiem przypominającym budowę szumowin rosołowych. Widok co najmniej mało apetyczny. Kolor owego tworu oscylował w okolicach złamanej bieli. 0,5/1


Zapach:

Z kufelka do moich nozdrzy dostał się aromat słodowy złamany delikatnymi nutkami chmielowymi. Z drugiego szeregu dobiegł aromat metaliczny, jednakże test skórny nie dał mi jednoznacznej odpowiedzi o pochodzeniu tego aromatu – nie był wybitnie metaliczny, więc może są tu obecne jakieś koligacje aromatyczne wynikające z zastosowanych chmieli (Hallertau Mittelfrueh oraz Tettnang Tettnanger). 0,7/1

Smak:

Smak jednoznacznie słodowy, skontrowany delikatną nutą chmielową – czyli odzwierciedlenie zapachu. Jak wyżej występuje delikatny posmak metaliczny. W ustach pozostaje delikatny posmak ziemisty – czyżby to znów sprawka chmieli zastosowanych w tym piwie? 3/6

Stosunek ceny do jakości:

Jako ciekawostka od Wuja Sama – może, jako stały element zatowarowania domowej piwnej półki - zdecydowanie nie. 0,5/1



Uwagi:

Może wersja Made in USA coś dobrego sobą reprezentuje? Nie wiem. Mój egzemplarz był warzony na licencji w UK przez Shephed Neame Ltd.

PS. W składzie demoniczne „Contains barley malt” ...


Ocena: 5,7/10




Przy piwie o sobie

Witam serdecznie wszystkich Piwoszy!

Wraz z Panem B będę pisać dla Was recenzje piw wszelakich - i tych popularny, dostępnych niemal wszędzie, jak i tych unikalnych, za którymi trzeba się najeździć, naszukać. Będą to trunki zarówno butelkowe jak i lane, będziemy odwiedzać knajpy, piwiarnie, bary – wszystkie te miejsca gdzie leje się najwspanialszy napój na ziemi.

Będziemy pisać o sklepach gdzie piwa można kupić, o cenach i asortymencie. Blog ten ma być naszym pamiętnikiem wypitych piw, odwiedzonych miejsc, poznanych ludzi. Z czasem będziemy się starali zamieszczać również relacje z odwiedzanych browarów i miejsc z piwem związanych. W naszych opowieściach znajdzie się również miejsce na jedzenie, bo jak każdy chyba wie po degustacji odzywa się głód.

Nie będę ukrywać, że jest to pierwszy blog, który będę współtworzyć. Dlatego początki będą na pewno trudne, ale wierzę, że z czasem nabiorę wprawy w operowaniu słowem niczym Pan Wołodyjowski szablą.

Moja przygoda z piwem zaczęła się wiele lat temu. Początkowo były to tylko piwa koncernowe, ale z czasem na rynek zaczęły wchodzić produkty Browaru Amber, pojawił się Ciechan, a wraz z nimi gust i wrażliwość smakowa zaczęły ewoluować, rozwijać się, poznawałem coraz to różniejsze piwa, moje wymagania rosły, a produkty koncernowe odeszły w całkowite zapomnienie.

Przede mną jeszcze setki piw do wypicia, piwne style do poznania, browary do odwiedzenia i piwo do uwarzenia, dlatego pisać będzie o czym.

Niestety obecnie nie dysponuję aparatem fotograficznym, dlatego część tekstów będzie opatrzona bardzo kiepską stroną wizualną, z czasem mam nadzieje że ulegnie to poprawie. W ocenie piwa dla mnie najważniejszy jest smak i tak naprawdę to ta część oceny będzie najistotniejsza, dodatkowo pojedyncze punkty będzie można uzyskać standardowo za pianę, barwę oraz zapach. Moim indywidualnym pomysłem było wprowadzenie oceny za stosunek ceny do jakości. Jest to dla mnie bardzo istotna cecha, będąca odzwierciedleniem tego, czy za dane piwo warto zapłacić konkretną cenę. Do tej pory na własny użytek stosowałem skalę 1-6, obecnie będzie to 1-10. To tyle słowem wstępu czas przejść do tego, co najistotniejsze.

Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury,
Sarmata (Aleksander Lisowski)

Artezan - Pacific Pale Ale

W celu godnego rozpoczęcia blogerskiej przygody udaliśmy się z Panem B. na premierę nowego piwa z browaru Artezan - Pacific Pale Ale. Miała ona miejsce w katowickiej piwiarni Biała Małpa, gdzie codziennie można skosztować kilku piw lanych, oraz znacznie większej ilości butelkowych.
Sam lokal swoim klimatem do mnie nie przemawia, zwłaszcza skromnie urządzone piętro sprawia, że człowiek czuje się nieco wyobcowany, brakuje przytulności, klimatu piwiarni. Najważniejsze jest jednak piwo! To niestety regularnie podawane jest w za niskiej temperaturze, co w specjalniejszej knajpie nie powinno mieć miejsca.
Przejdźmy jednak do samej degustacji:


Pacific Pale Ale, Artezan, Polska, lane, 0,5l. - 11 zł

Barwa:

Sarmata: Piękny złoty kolor, wyjątkowo urzekający, lekka mętność. 1/1

Pan B.: Jak dla mnie barwa ciemnozłota, klarowność ciężka do stwierdzenia w słabym świetle, sprawę utrudniał również niesamowicie długo i obficie pracujący gaz w niezliczonej liczbie unoszących się ku górze gazowych perełek tworzących... 1/1

Piana:

Pan B.: … niesamowicie gęstą, niczym białkową, pianę o naprawdę drobnych pęcherzykach. Barwa biała bardzo ładnie kontrastowała z barwą samego piwa. Wyjątkowo urodziwa piana bardzo ładnie oblepiała szklankę. 1/1

Sarmata: Średnia wysokość, biała, kremowa konsystencja, bardzo trwała 1/1

Zapach:

Sarmata: Chmielowy, nieco przytłumiony przez za niską temperaturę serwowania 1/1

Pan B.: Niestety nieszczęsna (za niska!) temperatura serwowania (wszystkich piw w Białej Małpie) początkowo uniemożliwiała wyczucie jakichkolwiek aromatów. Wraz z ocieplaniem się piwa ujawniły się aromaty cytrusowe chmieli użytych do warzenia piwa. 1/1

Smak:

Sarmata: Wyraźna i intensywna grejpfrutowość od której otrzymujemy charakterystyczna goryczkę, której smak długo utrzymuje się w ustach. Wraz z ogrzewaniem się trunku pojawiają się lżejsze smaki cytrusowe, coś jak mandarynka/pomarańcza. Całość oczywiście okraszona nutami chmielowymi. Goryczka średniej mocy, może okolice 35 IBU. 4,5/6

Pan B.: Średniej mocy ok. 35 IBU? Powiedz to zwykłemu konsumentowi eurolagerów:)
Pierwsza myśl po skosztowaniu Pacyfic Pale Ale – Słabsza wersja Rowing Jack`a. Również wydaje mi się, że goryczka wynosi w okolicach 35 – 45 IBU. Smak, jak dla mnie, wybitnie grejpfrutowy. Goryczka bardzo długa, ściągająca. Wysycenie, pomimo mocnego gazu, na języku dość niskie. 4/6


Stosunek ceny do jakości:

Sarmata: Piwo smaczne i warte zakupu, ale mogło by kosztować chociaż te 2 zł mniej. 0,5/1

Pan B.: Pozycja warta zakupu i skosztowania, cena jednak nieco wysoka, chyba „renoma” lokalu podbija nieco cenę, a sam browar nie ma na nią zbyt dużego wpływu. Dobrze by było aby kiedyś zagościła na sklepowych półkach z tą piękną etykietą. 0,5/1
 
Uwagi:

Sarmata: Solidne piwo o wspaniałej barwie, trwałej pianie, rześkim cytrusowo-chmielowym smaku i grejpfrutowej goryczce. Spora pijalność. Piwo warte polecenia i spróbowania.

Pan B.: Szczerze polecam, warto kupić, wypić i jak mawiają Hawajczycy w takich sytuacjach: Okole maluna :)

Ocena:

Sarmata: 8/10

Pan B.: 7,5/10

PS. Warto wspomnieć iż piwiarnia ma program lojalnościowy za każde wydane 10 zł dostajemy pieczątkę – 10 pieczątek lane piwo gratis.

www.facebook.com/BialaMalpa

 Dodano 15.IV.13 r.

Pacific Pale Ale, Polska, Artezan, butelka 0,5l – 6,95 zł

Nie wiem czy wyjdzie coś z tej degustacji, gdyż piwo kupiłem i schowałem. Leżało zapomniane, aż się przeterminowała – ważne najprawdopodobniej do 2 marca (data rozmazana), a mamy 3 kwietnia. Jest to piwo mocno chmielone, niepasteryzowane, niefiltrowane o zawartości alkoholu 5% przy 12,5% ekstraktu. Piękna etykieta w formie pocztówki (znaczek z logo browaru), oddająca doskonale klimat piwa.

Barwa: złota, lekko mętna, nie tak ładna jak w wersji lanej 0.5/0.5

Piana: niska, błyskawicznie redukuje się do kozucha 0/0.5

Zapach: delikatny chmielowy, bardzo przyjemne nuty kwiatowo-cytrusowe. 0.5/0.5

Smak: nie jest tak intensywny jak w przypadku lanego, ale to raczej na pewno moja wina. Przewodzą nuty kwiatowe i owocowe (cytrusy, jakieś owoce egzotyczne) emanujące słodyczą, która jest kontrowana delikatną goryczką o grejpfrutowym charakterze. 5.25/8

Stosunek ceny do jakości: piwo tanie nie jest, ale warto docenić fakt wypuszczenia serii butelkowej. 0.25/0.5

Uwagi: piwo się nie zepsuło i jest smaczne, ale w przypadku tego typu gatunków, traci wiele z walorów smakowych wraz z upływem czasu, gdyż chmiel utlenia się jako pierwszy, dlatego bardziej wiarygodny wydaje się opis wersji lanej. Tak czy tak polecam.

Ocena: 6.5/10

środa, 6 lutego 2013

Witam(y) po raz wtóry.

Google spłatał figla zmieniając domeny kont pocztowych obsługiwanych przez swoje usługi.
Dlatego tez byłem zmuszony założyć kolejny blog, aby móc dzielić się w Wami swymi piwnymi przemyśleniami.

Tym razem nie będę robił tego sam, lecz z moim kumplem po kuflu - Grześkiem.

Mamy nadzieję, iż tym razem blog ten będzie się rozwijał lepiej niż poprzednia moja działalność
w blogosferze dostępna jeszcze pod adresem malepiwko.blogspot.com

Od czasu ostatniej opisanej na poprzednim blogu degustacji minęło prawie 1,5 roku. W tym czasie wypiliśmy wiele piw, zarówno tych dobrych, jak i tych absolutnie nie godnych polecenia.

Obaj jesteśmy lekkimi, w kierunku mocnymi, świrami piwnymi. Mamy nadzieję, iż nasze opinie pozwolą Wam poznać piwa ciekawe, wyjątkowe, a jednocześnie ustrzegą Was przed wydawaniem swych ciężko zarobionych pieniędzy na piwa niegodne uwagi.

Także a-beer-please i bądźcie z nami:)