niedziela, 29 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 18: Świateczne Widawa Bonus: Kiwi Weizen

Świąteczne, Polska, Widawa, butelka 0,33 – 8,50 zł

5,6% alkoholu, 14% ekstraktu.  

Barwa: tak po prawdzie to nie oceniłem, ale była brązowa ;)

Piana: średnio obfita (nieco wyższa niż na zdjęciu), drobnoziarnista, o beżowej barwie. Początkowo ładna, ale nieco za szybko redukuje się do niezbyt okazałego kożucha. 0.25/0.5

Zapach: dosyć intensywne nuty wędzone – typowa szynka. W tle leciutkie owoce i słaby diacetyl (bardziej śmietana niż masło). 0.5/1

Smak: czekolada stanowi dominującą nutę, wędzonka słabsza niż w aromacie, ale nadal wyraźna i bardzo przyjemna. Śmietankowy, delikatny diacetyl dobrze komponuje się ze smakiem czyniąc go nieco kremowym, tak więc można go zaliczyć na plus. Wraz z ogrzewaniem coraz silniejsza staje się śliwka. Goryczka niska. 6.5/8

Stosunek ceny do jakości: znacie mój pogląd na temat ich cen, ale w tym przypadku jestem na tak. Przez cały rok można pic kultową Schlenkerl'e, która jest tańsza i w większej pojemności, ale od święta, czy bardziej na święta można zrobić wyjątek. 0.5/0.5

Ocena: 7.75/10

Czekolada, wędzona szynka i śliwka – prosty przepis na sukces. Bardzo smaczne piwo. Czy jest świąteczne? Sam twórca opowiadał o tym, że to smak jego świąt: wędzonych śliwek, wędzenia szynek, wędlin u dziadka na strychu. Każdy święta zapamiętał z dzieciństwa inaczej, a opisane smaki bardzo Polskie dlatego ja to kupuję :)

Wraz ze Świątecznym do sklepów trafiły aż 4 nowe piwa autorstwa Wojtka Frączyka . Noszą one wspólną nazwę KIWI i są to: Pils, Weizen, IPA i Dark Ale. Ze względu na cenę zdecydowałem się na zakup tylko jednego z nich:

Kiwi Weizen, Polska, Widawa 0,33 – 7.90 zł

Piwo pszeniczne chmielone na bogato:) Nelson Sauvin, Motueka, Cascade. 4,7% alkoholu i 11,8% ekstraktu.

Barwa: słomkowa, silnie zmętniona.

Piana: biała, średnio obfita, drobnoziarnista. Jak na pszenicę bardzo szybko opada (zrobiłem zdjęcia, wyłączyłem aparat, a jej już nie było) – pozostaje tylko dziurawy kożuch. 0/0.5

Zapach: typowe nuty pszeniczne, banan, goździk, drożdże z dodatkiem owoców egzotycznych. 0.75/1

Smak: zestawienie klasycznej pszenicy z bananem, goździkiem i sporą dawką drożdży, a do tego bardzo solidna porcja multiwitaminy, pełnej egzotycznych owoców. Goryczka stosunkowo niska, piwo lekko kwaskowe, orzeźwiające. 5.5/8

Stosunek ceny do jakości: piwo jest smaczne i warte skosztowania, ale przy tej cenie o nie ma mowy o ponownym zakupie. 0.25/0.5

Ocena: 6.5/10

czwartek, 26 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 17: Śnieg na Beniowej

O piwach i inicjatywie Ursa Maior już pisałem, ale niewątpliwie napisze jeszcze słów kilka, gdyż nowe piwa sypia się u nich jak z rękawa :) Tym razem jednak w myśl adwentowego kalendarza piwo zimowe przynajmniej w teorii. Ze ślicznej etykiety dowiadujemy się iż jest to American Golden Ale z nutami pomarańczy, wanilii, cynamonu, gałki muszkatołowej, 4,2% alkoholu i 12% ekstraktu. Szkło mało degustacyjne, ale zwyczajnie miałem ochotę na kufel.

Śnieg na Beniowej, Polska, Ursa Maior, butelka 0,5l - 6/7 zł 


Barwa: ciemne złoto przechodzące w pomarańcz, piwo nieco mętne.

Piana: niska, drobna, z dziurawym, ale dosyć trwałym kożuchem. 0/0.5

Aromat: silnie słodowy, lekko pomarańczowy, delikatna nuta przypraw. 0.5/1

Smak: ponownie dominuje słód, a obok wpływ chmielu: nieco cytrusów, kiwi, brzoskwinia, odrobina przypraw (faktycznie jest gałka, ale cynamonu już totalnie nie czuję). Goryczka na średnim poziomie, zasadniczo chmielowa, ale maja w niej swój udział także wyczuwalne drożdże. Smaki nie są jednak wyraziste, a całość jest nieco wodnista. 4.5/8

Stosunek ceny do jakości: cena i piwo są przyzwoite, ale ja powrotu do nich nie planuje. 0.25/0.5

PŚ: -3 smaki z zapowiedzi wydawały się zdecydowanie świąteczne, w praktyce maja w sobie coś z grzańca, no i jest piękna zimowa etykieta.

Ocena ogólna: 5.25/10

To już szóste piwo z UM, które piłem i wniosek nasuwa mi się jeden - są do dobre trunki (poza Bombina Blus, które było nieudane), ale zbytnie wygładzone,  brakuje tu wyrazistości, głębi przysłowiowego pazura. Oczywiście ma to swoje plusy, gdyż piwa są przystępniejsze dla ogółu, a i takie są na rynku potrzebne. 

środa, 25 grudnia 2013

KA 24 - Shameless Santa - Zdrowych i szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia!

Z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia chcieliśmy życzyć wszystkim czytelnikom, znajomym z piwiarni, sklepów, browarów i wszystkim tym, którzy lubią dobre piwo: przede wszystkim zdrowia, bo ono jest najważniejsze, wspaniałego piwa, którym będziecie mogli się dzielić z rodziną i znajomymi przy świątecznym stole, pysznych potraw dla ciała i pokrzepienia dla ducha! 

Życzą Aleksander i Łukasz

Dziś przypada 24 okienko kalendarza, ale pozostało również kilka zaległych do nadrobienia przez święta, gdyż zdrowie i praca nie pozwoliły na degustację. 

Shameless Santa, Dania, To Ol, butelka 0,75l

Bezwstydny Mikołaj to Belgian Stron Ale o zawartości alkoholu 10% - duża butelka czyni to piwo idealnym do wigilijnej degustacji:) Etykieta średniej urody, ładna butelka z szerokim, ale gołym kapslem.

Barwa: rubin przechodzacy w brąz, praktycznie klarowne.

Piana:  średnio obfita, drobnoziarnista, o barwie kremowo żółtej. Trwały kożuch, delikatnie znaczy szkło, które ogólnie nie sprzyja pianie. W pokalu prezentuje się lepiej. 0.5/0.5

Zapach: brzoskwinia, daktyle, figa, duszone jabłka, coś pomiędzy miodem, a cukrem kandyzowanym, rum, czekolada - słodki, przyprawowy. 1/1

Smak: figi, daktyle, rodzynki, brzoskwinia, suszone owoce (jabłko, śliwka), nieco czekolady, cukier kandyzowany, miód, przyprawy. Bardzo bogaty likierowy, słodki, wyczuwalna nawet odrobina chmielu. Przyjemnie rozgrzewająca szlachetna nuta alkoholu przywodząca na myśl czekoladowo rumową przepalankę. Goryczka na górnym pułapie średniej, dosyć gorzka bardziej palona, acz czuć też chmiel. Dobrze balansuje słodycz. Po ogrzaniu pojawia się jeszcze karmel i nieco nut korzennych. Im cieplejsze tym silniejsza mleczna czekolada.7.25/8

Uwagi: gęste likierowe w smaku i w konsystencji. Mocno rozgrzewa, osoby z poza klimatu mają
wątpliwości czy to piwo ;)

Stosunek ceny do jakości: piwo z najwyższej półki, może nie genialne, ale pyszne. Zważywszy iż 0,75l kosztowało 35 zł to zdecydowanie warto. 0.5/0.5

PŚ: niewątpliwie piwo ma w sobie sporo ze świąt, bakalie, rodzynki, słodycz to wszystko przywodzi na myśl świąteczne ciasta i ciasteczka. Jego likierowy charakter, spora zawartość alkoholu i właściwości rozgrzewające czynią go idealnym na zimowe wieczory. 4

sobota, 21 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 16: Hoppy Lovin' Christmas - Mikkeller

 Hoppy Lovin' Christmas, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l

Kolejny  świąteczny Mikkeller! Tym razem na chmielowo: IPA z dodatkiem imbiru i gałązek sosny (co by człowiek zrobił, gdyby nie było słowników online;)). Całkiem ładna etykieta "Mikkellery" karmią renifery gałązkami jemioły. 7,8% alkoholu.

 Barwa: ładny opalizujący pomarańcz, z pływającymi drobinkami (wygląda jak efekt chmielenia na zimno).

Piana: dosyć obfita, o zróżnicowanej ziarnistości, stosunkowo trwały kożuch, leciutko znaczy szkło. Właściwości ok, ale wizualnie nie prezentuje się za dobrze. 0.25/0.5

Zapach: miód, chmiel, nuty kwiatowe, wydaje mi się iż wyczuwam odrobinę imbiru, ale może to być autosugestia. Słodki, likierowy. 1/1

Smak: kolejny piwny likier: miód, mandarynko-pomarańcza, chmiel w klasycznej formie, śliska i nieco cierpka (dziwne uczucie w ustach) nuta sosnowa. Imbir wyczuwalny, ale jest to bardzo delikatny i schowany dodatek. Goryczka krótka i średnio intensywna. 6.75/8

Stosunek ceny do jakości: piwo bardzo smaczne, ale mimo wszystko trochę drogie. 0.25/0.5

PŚ: nie jest to klasyczne IPA, ale i nie jest to wyraźnie piwo świąteczne. Imbir i sosna faktycznie wnoszą nuty kojarzące się ze świętami, ale brakuje jakiegoś specjalnego pazura. +2

Piwo dostępne również w wersji leżakowanej w dębowej beczce jednak smak wersji klasycznej nie zachwycił mnie na tyle, aby szarpnąć się na taki zakup. 

piątek, 20 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 19: Wesołych Świąt Gościszewo

Starzy wyjadacze na pewno pamiętają piwo o takiej samej nazwie, tyle, że z browaru Pinta. Zmieniło ono jednak nazwę na Dobry Wieczór, dlatego o plagiacie czy podszywaniu się mowy raczej być nie może. Powiem szczerze - piwo zagadka, nie mam pojęcia czego się spodziewać. Etykieta, nieco tandetna, ale ma swój urok, jej treść powoduje duże oczekiwania: Świąteczne ale 16% ekstraktu, 6,5% alkoholu, cynamon, wanilia, gałka muszkatołowa. 

Wesołych Świąt, Polska, Gościszewo, butelka 0,5l

Barwa: ciemny brąz, nieco błotnista.

Piana: skąpa, drobnoziarnista, szybko redukuje się do kożucha, a następnie całkowicie znika. 0/0.5

Zapach: niestety mało intensywny, acz przyjemny - czekolada, nieco owoców, szczypta gałki muszkatołowej. 0.75/1

Smak: gorzka czekolada z lekkim dodatkiem mlecznej, budyń waniliowy, owocowe muśnięcie,  słodowość (zarówno palona jak i nieco zbożowa), wyczuwalna leciutka nuty gałki muszkatołowej, ale niestety cynamon całkiem niewyczuwalny. Bardzo przyjemna waniliowa kremowość. Goryczka o palonym charakterze na dolnej skali średniej intensywności.O dziwo piwo jest bardziej wytrawne, niz słodkie zwłaszcza iż jest w nim odrobina słodowej kwaskowatości. 6.75/8

Uwagi: niesamowicie pijalne, chce więcej! Najlepsze piwo z Gościszewa!!

Stosunek ceny do jakości: 5-6 zł to idealna cena - piwo zdecydowanie warto kupić 0.5/0.5

PŚ: ma w sobie to piwo sporo świąt, ale nie są one aż tak dominujące -4

Bardzo dobre piwo, które dodatkowo idealnie wpisuje się w moje upodobania. Nie spodziewałem się takiej perełki - brawo dla piwowara i dla władz browaru za odważny krok!

Ocena ogólna:  8/10

środa, 18 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 15: Snowball Saison To Ol

 Snowball Saison, Dania, To Ol, butelka 0,33l

Po dwóch piwach od Duńczyków z Mikkellera (Wild Winter, Santa's) czas na zimowego saison od ich rodaków z To Ol. Etykieta nawiązuje do nazwy, czyli kulki śniegowej w sposób bardzo nowoczesny i charakterystyczny dla tego browaru, co do mnie nie trafia. Liczy się jednak zawartość butelki, a tu powinno być ciekawie :)  Płatki owsiane, cukier kandyzowany, chmiele: amarillo, tettnanger, simcoe, hallertauer - to składniki, których nazwy zrozumiałem, 8% alkoholu.

Barwa: jasno złota z leciutkim zmętnieniem.

Piana: bardzo obfita (nalewajcie ostrożnie!), biała, początkowo drobnoziarnista, lekko oblepia szkło, trwała. 0.5/0.5

Zapach: przed wszystkim brzoskwinie, nieco moreli, cytrusów, owoców egzotycznych (mango) - wszystko jak dobry krem owocowy z dodatkiem rodzynek. Bardzo przyjemny, acz nie przywodzi na myśl saison'a. 1/1

Smak: jest trudny do zdefiniowania, mamy wszystko to co w zapachu, czyli od brzoskwini do rodzynek, jest sporo przypraw, a nawet nuta śmietankowo-waniliowa.Goryczka wysoka, chmielowa, ale bardzo dobrze układa się z resztą smaków. Jak na jasne piwo bardzo kremowe, aksamitne, gęste.  7/8

Stosunek ceny do jakości: świetne piwo w akceptowalnej cenie (13zł). 0.5/0.5

PŚ: +2 piwo nie jest świąteczne, a zimowe i ma w sobie co nieco kojarzące się świątecznie, zimowo. Nie jest to jednak saison  klasyczny, a bardziej jego wersja IPA.

Ocena ogólna: 9/10

niedziela, 15 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 14: Saint no More - AleBrowar

Gdy na Brackiej Jesieni Bartek Napieraj potwierdził iż Saint No More powróci bardzo się ucieszyłem, aczkolwiek nieco przystopował moja radość stwierdzeniem iż piwo będzie bardziej chmielowe. No, ale ok bardziej chmielona wersja też może być dobra. Ręce mi jednak opadły gdy AleBrowar ogłosił iż nie będzie to piwo świąteczne, tylko single hop (Simcoe) IPA... O podejściu do piw świątecznych będzie jednak osobny wpis i tam sprawę przeanalizuję głębiej, teraz dla uczciwości jedynie sygnalizuję, że do piwa mam negatywne podejście.

 Saint No More, Polska, AleBrowar, butelka 0,5l - 7,50 zł

Piana: średnio obfita, drobno ziarnista, delikatnie oblepia szkło. Trwała i solidna. 0.5/0.5
 
Aromat: nieco nut iglastych, owocowo słodowa słodycz, wyczuwalny diacetyl. 0.5/1

Smak: dominuje zdecydowanie bardzo intensywna goryczka, która przysłania nieco inne smaki i jest zalegająca. Przebijają się nuty żywiczne, diacetyl, owoce nieco egzotyczne (wiem jak to brzmi), delikatny wątek cytrusowy. Jest przeciętnie, ale smacznie. Jak zapewne uważni czytelnicy wiedzą, lubię wysoką goryczkę, ale w przypadku tego piwa jest zbytnio przytłaczająca, gdyż goryczka nie jest odpowiednio zbalansowana.  4.5/8

Stosunek jakości do ceny: lepiej kupić tańszego i lepszego RJ jeżeli chcecie IPA, a jeżeli piwo świąteczne to Kormorana. 0.25/0.5

Ocena ogólna: 5.75/10

 
PŚ: +1 jedyna pozostałością świąt jest rewelacyjna etykieta z zeszłego roku.

Tak jak  Hoppy Christmas nie było świąteczne, tak nie jest takie piwo powyższe. Jestem zaskoczony iż piwowarom nie udało się stworzyć IPA o typowym profilu sosnowo żywicznym, bo jak rozumiem taki był zamysł przynajmniej u Szkotów z których Polacy "zgapili". Niestety tylko ekstremalnie iglaste, żywiczne piwo ze świętami w nazwie miało by sens, inaczej mamy tutaj zwykłą "ściemę" i wykorzystanie świątecznego klimatu. Smuci szczególnie ten brak oryginalności, jeżeli nie chcieli warzyć klasycznego christmas ale to można było coś pokombinować, wymyślić coś nowego, ale w klimacie, a nie iść na skróty i wypuszczać kolejne IPA, bo się sprzeda i tak. Dodatkowy niesmak wzbudza użycie etykiety i nazwy które kojarzą się jednoznacznie z innym piwem i stylem, który ludzie zapamiętali z zeszłego roku. Dla mnie największa wtopa AleBrowaru i totalnie niezrozumiałe decyzja o umieszczeniu totalnie innego piwa pod starym szyldem.

Kalendarz adwentowy 5: Świąteczne Okocim

Zaległe okienko w kalendarzu - nr. 5 - notatki z degustacji robione podczas świątecznych porządków, dlatego publikacja z opóźnieniem i zdjęcie z placu boju ;)  

Świąteczne, Polska, Okocim, butelka 0,5l - ok 3,50 zł

Po sukcesie serii piw Książęcych warzonych w browarze Książęcym w Tychach, konkurencja postanowiła również wypuścić serię piw nawiązujących do piwowarstwa rzemieślniczego, regionalnego. Przed Świątecznym ukazały się dwa piwa z serii piw sezonowych Okocim, których jakość i cena były wręcz koszmarne i pominę je milczeniem, gdyż swoje już napisałem wcześniej w tym temacie. Dzięki tej inicjatywie do sklepów trafiło piwo Świąteczne z etykietą stylizowaną na piwa regionalne. Ba! Nie tylko stylizowane, a wręcz jak usłyszałem o Świętojańskim od właściciela jednego ze sklepów: "to jest piwo regionalne!" jak regionalne jak pisze Okocim :> "yyyy bo tak przedstawiciel kazał nam mówić". Jednak wracając do tematu etykieta jest ładna, tradycyjna i prosta. Istotnych informacji jest: 7% alkoholu, 16,1% ekstraktu, " piwo ciemne o smaku korzennym, dosładzane".


Barwa: brązowa, z czerwonymi, elementami.

Piana: średnio obfita, drobnoziarnista, znaczy szkło. 0.5/0.5

Aromat: nuty owocowe (śliwka, wiśnia), przyprawowe, korzenne, odrobinę sztuczny, ale przyjemny. 0.5/1

Smak: słodkie śliwki, karmel, nieco nut korzennych, czekoladowych, przyprawy. Słodkie, aczkolwiek jest to słodycz przyjemna. Goryczka niska. 4/8

Stosunek jakości do ceny: cena do zaakceptowania, a piwo jak za takową przyjemne. 0.5/0.5

Ocena ogólna: 5.5/10
 
PŚ: -4 w swojej powszechności i pospolitości czuć, że piwo jest świąteczne.

Piwo smakuje dość naturalnie, ma w sobie cechy piwa świątecznego i zwyczajnie jest smaczne jak na koncern. Pozostawia w tyle grzańce Książęce i Harnasia, a nawet Tatrę, która do tej pory była liderem na rynku koncernów.  Dla jasności nie jest to piwo na poziomie dobrych regionalnych, ale jak na produkt koncernowy jest przyjemne i warte swojej ceny.

sobota, 14 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 13: Santa's Little Helper - Mikkeller

 Santa's Little Helper 2013, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l


No i mamy kolejny hit i piwo na które bardzo czekałem :) Świąteczne Belgian Strong Ale edycja 2013. Piwo jest już swoistą tradycją świąteczną Duńczyków, gdyż ukazuje się od 2006 roku ze zmieniającymi się etykietami i najczęściej w wersji klasycznej oraz leżakowanej w beczkach po różnego rodzaju alkoholach. Tegoroczna etykieta mnie się zwyczajnie nie podoba, a z informacji na niej zawartych rozumiem tylko zawartość alkoholu 9,1%.

Barwa: ciemny brąz z rubinowymi refleksami, pływa sporo drobinek przypraw.

Piana: niska, szybko znika 0/0.5

Aromat: silne nuty czekoladowe, czerwone owoce, lekko przypalony karmel, palony słód, szlachetny powiew alkoholu. 0.75/1

Smak: karmel, czekolada (bardziej gorzka, ale są też posmaki mlecznej), owoce, nieco palonego słodu. Jest nieco nut przyprawowych, korzennych, ale stanowią tylko delikatny dodatek. Bardziej gorzkie niż chmielowo goryczkowe. Piwo wytrawne, odrobinę kwaskowate. 5.25/8 ps. po ogrzaniu (nie piłem mocno schłodzonego, dlatego polecam pić w wyższej temperaturze) robi się lepsze, bardziej kremowe, czekoladowe, ale ujawnia się również szlachetna nuta alkoholu.

Stosunek jakości do ceny: piwo dobre, ale nie rewelacyjne, czyli tak jak cena - ujdzie, ale powinno być nieco tańsze. 0.25/0.5

Uwagi: jest smacznie, ale oczekiwania miałem bardziej wygórowane

Ocena ogólna: 6.25/10

PŚ: -3 ma w sobie coś świątecznego, zimowego, ale nie jest to jakaś eksplozja smaków.

czwartek, 12 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 12: Winter Ale Welcome Samuel Smith

Dla osób, które zauważyły brak nr 9 i 11 informacja: w tych dniach nie mogłem pic piwa, dlatego okienka pozostają zamknięte aż do 24 grudnia.

 Winter Ale Welcome 2013/2014, Anglia, Samuel Smith's, butelka 0,550 l

O browarze Samuel Smith pisałem już na blogu przedstawiając 4 zróżnicowane jakościowo piwa. Dziś piwo zimowe w edycji 2013/14 jak co roku z inną (dla mnie bardzo dziwną) etykietą. Koń karmiony w niewłaściwy sposób (oj będą odgryzione paluszki) jabłkiem i stojące przed nim piwo dla mnie nie ma ze świętami wiele wspólnego, a wąż ognisty z diabelskimi zadatkami tym bardziej.  Chmiele Fuggle i Goldings, 6% alkoholu.

Barwa: miedziano-pomarańczowa, piwo klarowne.

Piana: obfita, buzująca, szeroko ziarnista, szybko nic z niej nie zostaje. 0/0.5

Zapach: suszone owoce w tym wyraźne jabłka, karmel. Aromat nawet po ogrzaniu niezbyt intensywny. 0.5/1

Smak: ponownie mieszanka suszonych owoców, toffi w czekoladzie (jak takie cukierko-czekoladki), wiśnie. Piwo jest kwaskowate, wytrawne może nawet odrobinę winne. Goryczka na średnim poziomie intensywności. 5/8

Stosunek jakości do ceny: piwo smaczne, aczkolwiek nie wybitne, powiększona butelka to na pewno plus. 0.25/0.5

Ocena ogólna: 5.75/10

PŚ: - 3 jest w tym piwie coś z kompotu z suszu, a więc i coś ze świąt, ale nie jest to taka dawka jak w Anchor.

środa, 11 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 10 - odradzam Raciborskie Świateczne

To piwo to jedna wielka kpina - "Kolekcja specjalna - Świąteczne", etykieta tandetna, ale świąteczna, a w
środku podle smakujące "jasne pełne". O tym, że coś jest nie tak świadczył brak informacji o świątecznym charakterze piwa na kontrze, a zawartość butelki potwierdziła moje obawy - to wyjątkowo kiepski "zwykły" jasny lager. Trunek idzie w kanał i tyle w temacie. Dla jasności nie dlatego, że nie jest świąteczny, ale dlatego, że podle smakuje. ODRADZAM ZAKUP!

Raciborskie Świąteczne, B. Zamkowy Racibórz, butelka 0,5l


Barwa: złota, piwo w pełni klarowne.

Piana: biała, drobna, bardzo ładnie oblepia szkło. 0.5/0.5

Zapach: uf jak dobrze, że wybrałem shakera, a nie szkło dobrze zbierające aromaty. DMS, w przykrej formie gotowanych warzyw i aromat stęchłego,rozlanego piwa. 0/1

Smak: żelazo i to w sporej ilości, test wskazuje pochodzenie metaliczne. Bardzo nieprzyjemna słodycz kojarząca się z jakimiś słodzikami do kawy. Wodniste, nieco słodowe z zaznaczoną goryczką.  2/8

Stosunek ceny do jakości: nie mam pojęcia ile za nie zapłaciłem, ale niezależnie od ceny nie warto! 0/0.5

Ocena: 2.5/10

Poziom świąteczności (1-5): 0 życzę twórcom tego piwa, aby danie na ich wigilijnych stołach były na poziomie tego wynalazku.

wtorek, 10 grudnia 2013

Kalendarz Adwentowy 8: Dziadek Mróz - Artezan

Dziadek Mróz, Polska, Artezan/Piwoteka, lane 0,5l

Pierwszy polski RIS uwarzony dla łódzkiej Piwoteki  przez Browar Artezan może i nie jest piwem typowo świątecznym, ale w swojej nazwie do zimy nawiązuje jednoznacznie:) Dodatkowo jadąc na urodziny Dziadka nie mogłem sobie pozwolić na degustowanie czegoś innego, dlatego był on z automatu przydzielony do nr. 8.

O samych urodzinach, wyprawie do Piwoteki i zacnych gościach będzie osobny wpis, a teraz tylko zdań kilka o leżakowanym przez rok, lanym Dziadku.

Na początku muszę zaznaczyć iż nie piłem piwa w wersji z przed roku dlatego nie mam porownania, a wpis uzupełni Łukasz, gdyż on porównanie ma :) Jak to w przypadku piw degustowanych w gwarnych, tłocznych miejscach moje notatki są ubogie.

Barwa: czarna, aczkolwiek pod światło pojawiają się ciemno brązowe refleksy.

Piana: średnio obfita, drobnoziarnista, bezowa z trwałym kożuchem. 0.5/0.5

Zapach: dominują  czerwony agrest, winogron, suszone owoce, rodzynki. Palonego słodu, czekolady można się doszukiwać gdzieś na horyzoncie. Bardzo przyjemny 1/1

Smak: bardzo zbliżony do zapachu, aczkolwiek bardziej gładki, trochę słodki, trochę kwaśny. O goryczce nic nie napisałem, ale określił bym ją jako średnio intensywną i lekko paloną. To że tak mało napisałem nie oznacza iż mało się dzieje - po prostu, smakowałem, rozmawiałem, a nie notowałem;) 6.5/8

Stosunek jakości do ceny: trzymanie piwa przez rok to ryzyko i zajęta powierzchnia magazynowa więc tanie nie mogło być. Czy 16 zł za 0,5l to dużo? W moim odczuciu tyle kosztować musiało. 0.5/0.5

Nie był to ani najlepszy, ani najgorszy RIS jakiego piłem, ale średniakiem go nie nazwę bo to piwo bardzo dobre i godne polecenia!

niedziela, 8 grudnia 2013

Kalendarz Adwentowy 7: Hoppy Christmas - BrewDog

Hoppy Christmas, Szkocja, BrewDog, butelka 0,33

To już drugie świąteczne piwo od szkockich buntowników w kalendarzu. Pierwsze wypadło zaskakująco dobrze mimo kilku niekorzystnych opinii jakie czytałem, a jak będzie teraz? Łatwo się domyślić już po nazwie i opisie - nie spodziewam się pierników i przypraw, a chmielu z silnymi nutami choinki i żywicy. Etykieta, bez historii, 7,2% alkoholu.

Barwa: przytarte złoto, piwo lekko zmętnione.

Piana: niska, po zrobieniu zdjęć pozostała z niej tylko obręcz. 0/0.5

Zapach: cytrusy z odrobiną nut iglastych. Nie jest to silny aromat choinki, którego oczekiwałem, ale jest przyjemnie, acz mało intensywnie. 0.5/1

Smak: pierwsze skrzypce grają nuty sosnowe, ale nie są szczególnie intensywne, dobrze współgrają z delikatnymi cytrusami i słodową słodyczą. Chmielowa goryczka na średnim poziomie intensywności. Lekkie, acz minimalnie likierowe, bardzo pijalne, alkohol totalnie niewyczuwalny. 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: taniej kupimy tegorocznego Grand Championa, walory smakowe podobne, ba nawet "nasz" jest lepszy, imperialny i większy :) 0.25/0.5

Ocena: 7/10

Poziom świąteczności (1-5): nie jest ani świąteczne w klasycznym sensie, ani zgodne z założeniem: choinka w piwie, czyli nie dostrzegam tu nic świątecznego 1.

Uwagi: piwo bardzo pijalne, smaczne, ale nie porywające.

piątek, 6 grudnia 2013

Kalendarz Adwentowy 6: Merry Christmas Happy New Year - Anchor

 Christmas Happy New Year 2013, USA, Anchor, butelka 0,355

Mikołajowa cyferka nie zawiodła! Piwo na, które czekałem w sumie 2 lata, gdyż na edycję 2012 nie udało mi się załapać! Każdego roku piwo jest nieco inne: zmieniana jest etykieta i receptura, ale motywem przewodnim pozostają święta.

Prześliczna etykieta na niej rok edycji, 12% ekstraktu i 5,5% alkoholu.

Barwa: ciemny brąz.

Piana: różnoziarnista, o kremowo beżowej barwie, utrzymuje się bardzo długo, drobnoziarnista warstwa. 5.5/0.5

Zapach: śliwki i wiśnie w czekoladzie, cynamon, jabłka, rodzynki, suszone owoce - bardzo bogaty! Po ogrzaniu pojawia się też nuta piernikowa. 1/1

Smak: kompot wigilijny z suszonych owoców! Suszona śliwka, może nawet lekko podwędzona, jabłka, skórka pomarańczowa, wiśnie, lekka nuta czekoladowa, przyprawy. Każdy z Was na pewno doszuka się kolejnych smaczków. Lekko kwaskowate, goryczka bardzo niska. Po ogrzaniu w smaku również ujawniają się nuty piernikowe. 7/8

Stosunek jakości do ceny: kosztuje tyle co inne piwa z tego browaru, ale jest zdecydowanie lepsze:) 0.5/0.5

Uwagi: bardzo wysoka pijalność, orzeźwiające.

Poziom świąteczności: + 4 jeżeli smakuje jak kompot z suszonych owoców, to musi się kojarzyć, ze świętami.

Dodano 11go lutego 2014:

Dzięki łódzkiej Piwotece udało mi się jeszcze w grudniu kupić piwo w wersji  z 2011 roku. Ten boski nektar miałem już okazję pić w rzeczonym roku i co tu dużo mówić zachwycił mnie. Piwo zawiera jedynie 5,5% alkoholu, a jego data ważności skończyła się w lipcu 2013 więc na cuda nie liczę, ale może źle nie będzie.

Piana o kremowej barwie mimo iż była drobnoziarnista, średnio obfita to nieokazała się zbyt trwała 0. Za to aromat był urzekający - sporo czekolady, suszone owoce, wanilia, pierniki, przyprawy korzenne i minimalna nuta gumy balonowej. 1/1 W smaku ponownie nuty suszonych owoców zwłaszcza śliwki, wyraźna czekolada, karmel, piernik przyprawy korzenne i czyniąca wszystko kremowym wanilia. Wspaniały świąteczny bukiet.  Umiarkowana goryczka, leciutka kwaskowatość czynią piwo nieco wytrawnym.6.75 Piwo na świeżo oceniłem w moich archiwalnych notatkach jeszcze wyżej, ale i teraz się nie zawiodłem. Co tu dużo pisać piwa z tej serii są rewelacyjne i tyle:)

środa, 4 grudnia 2013

Dangerously Close But No Cigar, czyli totalna rewelacja!

Wszystkich czekających na 4 część kalendarza informuje iż dziś wypadło piwo już oceniane na blogu - Winter Solstice z Anderson Valley z 2012 roku. Wniosek jest jeden - leżakowanie temu piwu nie służy, czekam na nowa edycję:)

Dangerously Close But No Cigar, Dania, To Ol, butelka 0,33l - 17 zł

Pierwsze co rzuca się w oczy to przedziwna etykieta i totalnie nie pasująca do niej krawatka. O co chodzi? Podobno oryginalna etykieta nie została dopuszczona do obrotu, gdyż przedstawiała jednego z amerykańskich prezydentów palącego cygaro, a krawatka to właśnie pozostałość wersji pierwotnej. Co przedstawia obecna etykieta pozostawię waszej interpretacji - mnie się nie podoba. Jeżeli już o etykiecie mowa dowiadujemy się iż jest to Imperial IPA z dodatkiem drzewa cedrowego i świeżego chmielu (jakiego nie podano), 9% alkoholu. Nie ukrywam iż to właśnie ten dodatek skłonił mnie do zakupu tego piwa i wysupłania niemałej kwoty. Cedr to drzewo iglaste, osiągające nawet do 60 m. wysokości(!) wykorzystywane min. do produkcji pudełek na cygara - wnioskuje, że dlatego twórcy nawiązali do cygar w nazwie i etykiecie. 

Barwa: jasne intensywnie opalizujące złoto z odrobiną osadu.

Piana: na 2 palce, pęcherzyki drobne w stronę średnich, opada w sposób umiarkowany do trwałego kożucha. 0.5/0.5

Zapach: eksplozja cytrusów, świeżo startego cynamonu i gałki muszkatołowej. Obłęd! Cudowny aromat! Można wąchać i wąchać. 1/1

Smak: natłok myśli, burza smaków tyle się tu dzieje! Smaki, posmaki, feeria wrażeń, a jednocześnie świetnie z bilansowana kompozycja stanowiąca nierozerwalny bukiet. Igły choinki, żywica, drewno/kora, cynamon, gałka muszkatołowa, cytrusy z dominującym kwaskowatym grejpfrutem wszystko to i jeszcze trochę jest niesamowicie intensywne i naturalne, pobudza wyobraźnię i zmysły! Degustowanie go na łonie dzikiej przyrody to było by coś! Goryczka na wysokim poziomie – może być nawet w okolicy 100 IBU – świetnie komponuje się z całością i nie jest zalegająca. Alkohol totalnie niewyczuwalny. 7.75/8

Stosunek ceny do jakości: kupując to piwo miałem wątpliwości czy dobrze robię, co cena odstrasz, ale mamy do czynienia z piwem wybitnym i jest w pełni warte tej kwoty. 0.5/0.5

Ocena: 9.75/10

wtorek, 3 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 3: Harnaś Grzaniec

O idei kalendarza przeczytacie tutaj.  
 
Harnaś Grzaniec, Polska, Carlsberg, puszka 0,5 - poniżej 3 zł
 
Dziś duch Adwentu nie był łaska i przydzielił mi piwo, którego się bardzo obawiam. W zeszłym roku kupiłem 1 i chyba nie byłem w stanie dopić do końca.  czy w tym roku będzie lepie? Nie liczę na to. Z istotnych danych tylko zawartość alkoholu - 6%.
 
Barwa: złota, piwo klarowne.

Piana: gruboziarnista, tworzy się i po chwili znika. Kiepska 0/0.5

Zapach: nuty korzenne, piernikowe, nieco kolendry. Niezbyt naturalny, ale o dziwo dosyć przyjemny.  0.5/1

Smak: niestety w smaku jest już dużo gorzej - pierwsze skojarzenie - woda z cukrem! Są jakieś nienaturalne aromaty korzenne, lekka owocowość, ale wszystko jest mdłe i niemiłosiernie słodkie, zwyczajnie niesmaczne. Goryczka na minimalnym poziomie nie jest w stanie skontrować cukru. 2/8

Stosunek ceny do jakości: ocena niska, ale smak na jeszcze niższym poziomie. 0/0.5

Uwagi: ciężko wypić całe.

Ocena: 2.5/10
 
Poziom świąteczności: 1 w zapachu pewnie i by coś było, ale smak święta może tylko popsuć.

Unikajcie, nie kupujcie, nie pijcie! PASKUDZTWO! Ja tego wynalazku nie dopiłem.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 2: Santa Paws - BrewDog

 O tym czy jest kalendarz przeczytacie tutaj.  Dzień 2:

 

Santa Paws, Szkocja, BrewDog, butelka 0,33 - 8,50 zł

 

Etykieta w barwach choinki z padającymi płatkami śniegu, jak na szkockich rebeliantów przyjazna cena, 4,5% alkoholu. Świąteczne szkockie ale z dodatkiem miejscowego miodu. 
Barwa: rubin przechodzacy w brąz. 
Piana: niezbyt obfita, drobnoziarnista, jasno beżowa. Szybko redukuje się do pierścienia 0/0.5

Zapach: gorzka czekolada, palony słód, przypieczona skórka od chleba. 0.75/1


Smak: w zasadzie stanowi odbicie zapachu: dominująca bardzo przyjemna gorzka czekolada, nieco palonego słodu i słabiutka przypalona skórka. W tle bardzo delikatne muśnięcie owocowe i odrobina nut korzennych, ale może to autosugestia? Goryczka palona o niskiej intensywności (w stronę średniej). 6/8

Stosunek ceny do jakości: dobre piwo i jak na BD to dobra cena.. 0.5/0.5 

Uwagi: lekkie, mimo iż wytrawne to dość pijalne

Ocena ogólna: 7.25/10
Poziom świąteczności (1-5): + 2 coś świątecznego to piwo w sobie ma, ale nie jest tego dużo :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy 1: Wild Winter Ale - Mikkeller

Wreszcie! Zaczyna się grudzień i adwent, a co za tym idzie rozpoczynam degustację mojego kalendarza!!  Idea jest taka aby wypić 24 (codziennie jedno) szeroko rozumiane piwa świąteczne, zimowe. Niestety na chwilę obecną nie udało mi się zgromadzić wymaganej ilości, ale liczę, że uda mi się spotkać jeszcze kilka i dobiję do 24. Na chwilę obecną losuje piwo z posiadanych, a są tam zarówno takie perełki jak Mikkeller, ToOl, Anchor czy BrewDog jak i marki z nieco innej półki - Okocim, Harnaś:) Dodałem również specjalną ocenę - poziom świąteczności piwa. Tak więc  zaczynamy świąteczne odliczanie, a pierwszy los jest obiecujacy!


Wild Winter Ale, Dania, Mikkeller, butelka 0,33l 
 
Zimowe ale na drożdżach brettano-myces to efekt współpracy Mikkeller'a z Bedow, które nie jest browarem, a studiem projektanckim, graficznym czy designerskim ze Szwecji. Byli oni odpowiedzialni za wykonanie bardzo ładnej termo aktywnej etykiety. Widoczne na zdjęciu drzewo wraz ze zmiana temperatury i ilości cieczy zrzuca liście na zimę, aby ostatecznie zostać bez nic - świetny pomysł! Piwa uwarzono 3,5 tysiąca butelek z innych informacji podano zawartość alkoholu - 6%.

Barwa: opalizujący pomarańcz.


Piana: o różnej ziarnistości, przez co brzydka i zwiewna, delikatnie znaczy szkło, utrzymuje się dziurawy kożuch. 0.25/0.5



Zapach: duszone jabłka z rodzynkami i cynamonem, a do tego odrobina nut belgijskich kwaśno stajennych. 1/1



Smak: wyraźne jabłka cynamon (w dużej ilości nadający wręcz nieco gorzkości), słabsze rodzynki, odrobina miodu, grejpfruta, do tego nieco dzikich nut belgijskich które czynią piwo bardzo kwaśnym, orzeźwiającym i wytrawnym.  Klasyczna goryczka jest niska, ale pojawia się gorzki posmak. 6.5/8



Stosunek ceny do jakości: piwo bardzo dobre, zdecydowanie przypadło mi do gustu i gdyby nie cena na pewno bym do niego wrócił.. 0.25/0.5


Uwagi: bardzo wysokie wysycenie

Ocena ogólna: 8/10

Poziom świąteczności (1-5):  +2  duszone jabłka, rodzynki, cynamon faktycznie kojarzą się z chłodem i zimą, ale kwaśne orzeźwienie już zdecydowanie nie.

sobota, 30 listopada 2013

Artezan: RIS bez beczki, ale z Czerwonym Kapeluszem

Pewnie się zastanawiacie jaki RIS jeżeli ten z beczek trafił niestety do kanalizacji (druga warka Chateau została przelana do kadzi) na skutek, jak rozumiem, kontroli z sanepidu i testu smakowego, który nie wypadł zadowalająco. Nie całe piwo jednak przepadło, gdyż część, która nie zmieściła się do beczek trafiła na Bracką Jesień i w bardzo limitowanej ilości do butelek. Właśnie na wspomnianym festiwalu miałem okazję piwa tego skosztować, ale nie publikowałem opisu, gdyż notatki mam ubogie i chciałem je zestawić z wersją z beczki. 

Porównywać nie będzie czego dlatego kilka zdań o tym co straciliśmy i czy jest czego żałować:

RIS, Arteza, lane

Barwa jak łatwo się domyślić czarna i w użytym szkle inna być nie mogła. Zaskakuje jednak piana, która jest jak na 9% alkoholu (22% ekstraktu) świetna. Drobnoziarnista, dość obfita i trwała. Aromat jak na imperial stout jest ubogi, aczkolwiek przyjemny: kawa, palony słód, krem śmietankowy. W smaku wyraźna, uwielbiana przeze mnie wanilia, kawa, czekolada, krem śmietankowy. Piwo było bardzo pijalne (przez co zdradliwe), lekkie jak na 9% i byłem w 100% przekonany, że po leżakowaniu będzie po prostu rewelacyjne! To mogło być piwo roku... 8/10

Tak sobie pomyślałem, że jak już nadrabiam zaległości z BJ i do tego jesteśmy przy Artezanie przedstawiem efekt degustacji Czerwonego Kapelusza:

Czerwony Kapelusz, Artezan, lane 

Barwa: mętny karmazyn, aczkolwiek szkło nie sprzyja ocenie barwy.

Piana: drobnoziarnista, o kremowej konsystencji i kolorze ecru.  Bardzo trwała - zdjęcie robione jakieś 10 min po zakupie. Delikatnie oblepia szkło. 0.5/0.5

Zapach: owoce z wyraźną nutą jabłkową i odrobiną palącego się drewna. Po ogrzaniu pojawia się wiśnia i leciutki diacetyl. Aromat mało intensywny. 0.5/1

Smak: dominują nuty świeżo palonego drewna z odrobiną popiołu, jabłka, wiśnie. Goryczka niska (w stronę średniej), osadza się na podniebieniu. Lekko śliskie, minimalnie kojarzy się z mydlinami. 5.25/8

Stosunek ceny do jakości: było warto, ale gdyby kosztowało 2 zł mniej byłbym w pełni zadowolony. 0.25/0.5

Ocena ogólna: 6.5/10
 

piątek, 29 listopada 2013

Love Beer i Eric's IPA z browaru Camba

Zasadniczo wpisów w piątki nie daję, gdyż wszyscy siedzą w knajpach, a nie przy komputerze.  Jednak dziś wpis będzie dotyczył właśnie tych osób wychodzących. Piwoszy  z okolic Katowic chciałbym zaproponować na miejsce wieczornej biesiady wizytę w Browariacie. Obecnie do kranu podpięte są dwa świetne piwa z browaru Camba, które wczoraj piłem jednak nie robiłem notatek, przez co opisy są bardzo ubogie i nie oddają pełni o piwach, jednak okazja aby ich spróbować szybko się nie powtórzy dlatego w ramach zachęty:  

Love Beer letnie sezonowe wheat ale chmielone Simco, czyli pszenica po amerykańsku. Trunek dedykowany bawarskiej gwieździe estrady Stefanowi Dattl. 5,2% alkoholu, 12,8% ekstraktu. Barwa będąca czymś pomiędzy słomkowym, a jasno złotym, ładne zmętnienie. Piana biała, drobnoziarnista, dosyć trwała, średnio obfita. W aromacie dominuje goździk, nieco nut perfumowych, odrobina chmielu.  W smaku banan z niewielkim dodatkiem goździka, odrobiną nut chmielowych cytrusów, które przenikają się z klasycznymi pszenicznymi. Bardzo pijalne, lekko kwaskowate przez co niesamowicie orzeźwiające - wymarzone piwo na lato. Właśnie na lato - dlatego jest to jedyna szansa na spróbowanie tego piwa - w lokalu jest tylko 1 beczka, a następna edycja pojawi się nie prędko :)

Mimo iż Love Beer jest bardzo dobry to moja miłość zdobyło inne piwo:

Eric's IPA sztandarowe dziecko browaru, perełka w koronie piwowara Erica Toft'a. 8% alkoholu, 17,8% ekstraktu. Piana niska, drobnoziarnista, niewiele z niej zostaje - najsłabszy punkt w tym piwie. Aromat i smak bardzo do siebie zbliżone. Soczyste cytrusy z dominacją  grejpfruta i pomarańczy, odrobina żywicy, charakterystyczna dla stylu słodowość. Goryczka na średnim poziomie, piwo dość aksamitne. Niestety trunek ekstremalnie pijalny, niestety dlatego iż błędnie zamówiłem "małe", a do tego zagadałem się i zanim zrobiłem jakiekolwiek notatki piwa praktycznie już nie było przez co nie mogę Was uraczyć solidną recenzją, a jedynie namiastką tego co się w piwie dzieje.

środa, 27 listopada 2013

Żyto z Pinty razy dwa!

Pinta sprawiła ogromną radość tym wszystkim, którzy smucili się zamknięciem browaru Konstancin i zniknięciem piwa Żytnie. Co więcej jest to radość podwójna, gdyż jednego dnia wypuszczono, aż dwa piwa żytnie.

W wersji klasycznej:

Apetyt na Życie, Pinta, Polska, butelka 0,5l - 6,70 zł

Roggenbier to styl piwa wywodzący się z Regensburga w Bawarii słynącej z piw pszenicznych i w zasadzie jest to właśnie takie piwo w którym zastąpiono pszenicę żytem. W strefie języka angielskiego piwa żytnie funkcjonują jako Rye.

Bardzo ładna etykieta i świetna nazwa, 13,1% ekstraktu, 5% alkoholu i 18 IBU.

Barwa: żółte błoto, bardzo mętna, oleista ciecz.

Piana: mimo bezpośredniego nalewania niska, drobnoziarnista, utrzymuje się tylko pierścień. 0/0.5

Zapach: nalałem piwa nieco za dużo więc wącham na początku głównie z butelki. Całkowita dominacja nut słodowych, żytnich, zbożowych i odrobina kitu pszczelego. Bardzo stylowy i przyjemny. 1/1

Smak: nuty słodowe, zbożowe, żytnie, nieco goździków, banana, drożdży. Spora goryczka, zdecydowanie powyżej zapowiadanego 18 IBU. Piwo jest bardzo treściwe, sycące, aczkolwiek jest tez leciutka orzeźwiająca kwaskowatość, można powiedzieć iż udało im się osiągnąć to co zapowiadali na etykiecie. 6.75/8

Stosunek ceny do jakości: warto kupić i spróbować, wspomnieć Żytnie z Konstancina z jego najlepszych czasów. 0.5/0.5

Uwagi: aksamitne, lekko rozgrzewające.

Ocena: 8.25/10

oraz w wersji nowofalowej: 
ŻytoRillo, Polska, Pinta, butelka 0,5l - 6,70 zł

Ciemne żytnie IPA o nieco źle kojarzącej się nazwie (przynajmniej ja mam dziwne skojarzenie) za to z piękną etykietą (jedna z najlepszych Pinty). Chmielone Amarillo, 14% ekstraktu, 5,3% alkoholu i 68 IBU.

Barwa: ponownie błoto, tyle ze ciemno brązowe :)

Piana: średnio obfita, drobnoziarnista, o kremowo-beżowym odcieniu, ładnie znaczy szkło. 0.5/0.5

Zapach: chmiel, jasny i ciemny słód, buty zbożowe. Niestety całość psuje wyraźny diacetyl, czyli aromat sztucznego masła. 0.25/1

Smak: nuty słodowe, głównie od słodów ciemnych: silnie czekoladowe, słabiej palone, odrobina owoców, cytrusy z przyjemna kwaskowatością niczym w świeżo wyciśniętym soku, żytnia treściwość. Goryczka na średnim poziomie w stronę wysokiej (ma deklarowana wartość) ma przyjemny cytrusowy posmak. 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: dobre, ale nie wybitne. Na pewno spróbuję kolejnych warek. 0.5/0.5

Uwagi: syte

Ocena: 7/10

Liczyłem na nieco więcej, ale w smaku jest dobrze, niestety aromat nieco mniej przyjemny.
 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Gueuze Lambic Beer - Cuvee Rene

Cuvee Rene, Belgia, Lindemans, butelka 0.375 -ok 12 zł

Dziś mała rozgrzewka przed degustacją jednego z najlepszych przedstawicieli stylu oude geuze. Gueuze Lambic Beer to mieszanka trzyletniego, od fermentowanego lambika i rocznego z pozostałościami cukru do re-fermentacji w butelce.

Piwo prezentuje się bardzo ładnie w szampańskiej butelce z kapturkiem. Śliczna elegancka etykieta. Na niej zawartość alkoholu 5,5%, informacja o fermentacji spontanicznej i data rozlewu - grudzień 2011. Butelka zakapslowana, a pod kapslem niespodzianka – korek! Tu pojawia się pytanie – gdzie ja dałem korkociąg z którego od dawna nie korzystałem. Po pokonaniu ostatniej przeszkody czas na degustację!

Barwa:
jasnozłota, niestety za mocno przechyliłem butelkę i napłynęło sporo osadu.

Piana: o średniej obfitości, białej barwie, średnio ziarnista. Utrzymuje się bardzo długo dość gruby kożuch. Piana brzydka, kozuch świetny. 0.25/0.5

Zapach: dominująca końska derka (wreszcie spotkałem piwo z jej wyraźnym aromatem!), nuty szampańskie, winne, wyraźna kwaśność. 0.75/1

Smak: końska derka, nuty szampańskie, pojawia się bardzo przyjemna, naturalna nuta wiśniowa, kwaśne jabłko posmak korkowy (specjalnie nie razi, ale mimo wszystko nie powinno go być). Piwo bardzo kwaśne, cierpkie, występuje wręcz leciutka octowa nuta (ocet jabłkowy, nie spirytusowy). Goryczka na poziomie minimalnym jest za to nieco przyprawowej ostrości, pikanterii. Kwaśne, szampańskie, bardzo wytrawne. Z wystawieniem oceny mam spore problemy, gdyż nie bardzo mam punkt odniesienia, ale mnie to piwo zdecydowanie smakowało 6.25/8

Stosunek ceny do jakości: w przystępnej cenie, można spróbować bardzo ciekawe piwo. Jak wypada na tle innych w tym stylu nie mam pojęcia, ale wkrótce się przekonam. 0.5/0.5

Uwagi: wysokie wysycenie.

Ocena: 7.75/10

niedziela, 24 listopada 2013

Jak tam PLON`y na Antypodach panie?

PLON, Browar Kormoran, Polish India Pale Ale, butelka, 6,75 zł.

Dlaczego taki głupi tytuł? Czytajcie a się dowiecie:)

PLON to najnowsze piwo z olsztyńskiego Browaru Kormoran. Browar ten można pochwalić za bardzo kreatywne podejście do piwa: bezchmielowy Gruit, cała seria Podróże Kormorana, niespotykane czosnkowe czy też nagradzany, wyśmienity Porter Warmiński. Tym razem postanowili uwarzyć polską interpretację IPA. Używając tylko własnego (pochodzącego z browarnianej plantacji) chmielu odmiany Sybilla. Chmiel ten został dodany aż w 5ciu dawkach - na zacier, 2 dawki do kotła warzelnego, kadź zawirowania oraz chmielenie na zimno. Kadź zawirowania to taka specyficzna machina zwana whirpool`em - brzeczka zostaje wprawiona w ruch wirowy aby na środku kadzi utworzył sie kopczyk chmielin. Ułatwia to przetoczenie czystej brzeczki do tanku leżakowego. IBU na poziomie 50 pozawala bezproblemowo zapoznać się z tym piwem praktycznie każdemu.

Szklanki w dłoń i zapoznajmy się z piwem uwarzonym na 20-lecie olsztyńskiego browaru.

Barwa: Jasna miedź, lekko zamglone. Barwa bardzo ładna.

Piana: Lekko beżowa. Początkowo obfita, niestety w krótkim czasie opada do cienkiego kożucha. 0,25/0,5

Zapach: Lekko zielony, delikatny, kwiatowy, w tle aromat delikatnego białego wina. Aromat mógłby być bardziej rozbudowany. 0,75/1,0

Smak: I robi się ciekawie. Smak przywodzi na myśl chmiele NZ, czyli takie pochodzące z Nowej Zelandii. Piwo jest lekko słodkie, jednak nie nachalnie. Pomimo tej pozornej słodyczy finisz jest już wytrawny. Niezbyt nachalnie, jednak taki jest. Goryczka delikatnie pozostająca w formie delikatnego, przyjemnego posmaku. Bardzo delikatnie ściąga na krótki czas. Treściwość powyżej średniej (16% ekstraktu i 6,2% alkoholu). Wysycenie niskie, wręcz zerowe. I to co jest bardzo dużym argumentem na plus dla tego piwa - wzorowa wręcz pijalność!

Stosunek ceny do jakości: Warto, warto. I nie zgadniecie - WARTO!!! Propozycja dla ludzi szukających nowych smaków, jak i starych wyjadaczy mających "między zębami kilogramy chmielin". IBU na poziomie 50 pozwoli zapoznać się zarówno z mocniejszą goryczką, jak i odpocząć od IBU-bomb. Bardzo sesyjne, smaczne, ułożone. I co dość ważne - za przystępną cenę. 0,5/0,5

Ocena łączna: 9,0/10

ALEKSANDER:

Moje odczucia są nieco inne dlatego pozwolę sobie dodać coś z moich notatek:

Zapach: chmiel, truskawki, lekkie cytrusy i wyraźnie wyczuwalny słód. 0.75/1 - coś zielonego, kwiatowego faktycznie może i było, ale aromatu białego wina absolutnie nie wyczułem.

Smak: chmielowe nuty dominują: żywiczne, iglaste, nieco owoców z truskawką, a nawet odrobina cytrusów. Silnie wyczuwalne są również słody, bardzo delikatny posmak świeżej skórki od chleba. Całość jest odrobinę za słodka, czego nie jest w stanie zrównoważyć nieco za niska goryczka. 6.25/8 - jak dla mnie przy piwach chmielonych NZ to nawet nie stało, co nie zmienia faktu iż trunek bardzo smaczny.

Jest to zdecydowanie najlepsza PIPA. Kormoranowi udało się wycisnąć najwięcej z polskich chmieli zostawiając w tyle Misia i Prometeusza, oczywiście warto, a wręcz trzeba ją zakupić, ale aż tak wielkiego entuzjazmu jak Pan B. nie przejawiam.

Ocena łączna: 8/10 

Uzupełnienie by PDB (Pan Duże B):

Niezły ping nam tu wychodzi:) Jest to moje 2gie podejście do tego piwa. Pite dokładnie 27.10 było zdecydowanie inne. W aromacie lekko owocowe, słodkie. W smaku natomiast delikatne, okrągłe, z podbudową słodową. Jednak, jak to, niesamowicie pijalne. Wynika z tego, że leżakowane niecały miesiąc nabiera ciekawych treści.

sobota, 23 listopada 2013

50 urodziny Doctora Who!

W dniu dzisiejszym planowałem degustacje wyjątkowego piwa na wyjątkową okazję. Dziś mija 50 lat od emisji pierwszego odcinka najstarszego serialu S-F w historii telewizji - tym serialem jest oczywiście DOCTOR WHO! Niestety z przyczyn zdrowotnych degustacja takiego piwa nie wchodzi w grę i zdrowie kolejnych reinkarnacji Władcy Czasu wypiję w najbliższym dogodnym terminie. Nie mogłem jednak się powstrzymać i nie napisać krótkiej notki o tym serialu :)

Głównym bohaterem brytyjskiego serialu BBC jest tytułowy Doctor (jego prawdziwe imię nie jest znane) pochodzący z wymarłej rasy Władców Czasu. Podróżuje  w czasie i przestrzeni w swoim statku/budce telefonicznej TARDIS. Statek ten mógł przyjmować dowolna formę, charakterystyczna dla danej epoki (wtapiał się w tło) uległ jednak awarii na stałe przybierając formę kultowej niebieskiej budki. Jest mniejszy na zewnątrz, a większy wewnątrz ;) Główny bohater ma 13 żyć - po śmierci ulega regeneracji - odradza się jednak w innym ciele dlatego każdy doctor mimo, że inny, obdarzony zmiennymi cechami i sposobem bycia jest nadal tą samą osobą. Może właśnie w tym kryje się ponadczasowość serialu i jego nie mijająca atrakcyjność.

Poza budką Doctor posiada również gadżety, których nie powstydził by się agent 007, oraz towarzyszy z którymi przemierza czas i przestrzeń. Kolejnym fenomenem jest fakt iż odcinki rozgrywają się zarówno w przyszłości, teraźniejszości i przeszłości ziemi jak również niezliczonej ilości planet. Jeden odcinek rozgrywa się podczas olimpiady w Londynie,  następny przenosi nas na drugi kraniec wszechświata, by w kolejnym powrócić na ziemię tyle, że do epoki wiktoriańskiej. W międzyczasie spotykamy realne postacie historyczne jak również przeróżne rasy obcych i toczymy boje z największymi wrogami Doctora (Dalekami, Cybermenami itp.) o uratowanie wszechświata. Jak już przy obcych jesteśmy to wreszcie serial w którym logicznie rozwiązano i wyjaśniono sprawę języków, porozumiewania się w przeciwieństwie do standardowego kosmici mówią po angielsku i już:)

Zachęciłem Was choć odrobinę? To teraz słów kilka jak rozpocząć oglądanie: fani przyjmują podział na stare i nowe sezony (od 2005 roku) i właśnie od tych nowych proponuje rozpocząć. Znajomość starych sezonów nie jest konieczna i najlepiej najpierw dać się ponieść nowym serią, a dopiero później zacząć zgłębiać starsze odcinki zwłaszcza, że nie wszystkie się zachowały. Należny pamiętać również iż miedzy sezonami wychodzą odcinki specjalne, najczęściej świąteczne i są one również istotne dla fabuły. Nie dajcie się zwieść pozornej kiczowatości bo liczy się treść, a pewne rozwiązania to po prostu urok serialu do którego trzeba się przyzwyczaić. Nie da się też ukryć, że BBC nie do końca wierzyło w sukces po reaktywacji i nieco skąpiło funtów.


Moim ulubionym Doktorem jest zdecydowanie 10ty, trudniej wybrać ulubiona towarzyszkę: Rose, Donna, Sufletowa Dziewczyna są rewelacyjne, natomiast Marty nie cierpię, a Rory działa mi na nerwy (Amy nieco mniej, ale też drażni). Mógłbym pisac jeszcze wiele, ale idę zobaczyć urodzinowy odcinek! może jeszcze ulubiona rasa? Oczywiście Dalekowie -  EXTERMINATE!!!